To wszystko zaczęło się w Polsce. W latach siedemdziesiątych. Była taka "pasterka", było trzydziestu milczących, zaprzysiężonych świadków zbrodni. Autentyczne są tu słowa aktu oskarżenia, niejeden dialog na sali sądowej i w śledztwie. (...) Wytworem autorskiej wyobraźni są postacie Bolka, Anusza, Proboszcza... Groźnym świadectwem miejsca i czasu niechże więc będzie to, że jedyne akcenty optymizmu i szacunku dla człowieka wymagały autorskiej wyobraźni, gdy cała reszta, budząca wstręt i grozę, jest fotografią zaistniałej rzeczywistości. Tu, w Polsce. (z "Posłowia" Romana Bratnego)
Zwykle w powieściach znajdujemy informację, że wszelkie podobieństwa z prawdziwymi wydarzeniami/osobami są przypadkowe. A tutaj wręcz przeciwnie. "Wśród nocnej ciszy" to powieść oparta na faktach. Autor "urozmaicił" historię fikcyjnymi postaciami, które dodały nieco ludzkich uczuć, dając nadzieję na sprawiedliwe zakończenie. Bardzo spodobały mi się sylwetki dwóch bohaterów - Bolka ("Małego Szeryfa") oraz starego proboszcza. Nastoletni buntownik, który nie godził się na życie w kłamstwie, jako jedyny nie dał się złamać i stanowczo przeciwstawiał się zmowie milczenia. Ksiądz - dobry duszpasterz, powiernik i sprzymierzeniec Bolka, jako jedyny "tubylec" zaufał chłopcu; tragiczne wydarzenia spowodowały, że u schyłku życia ogarnęło go zwątpienie w sens swej posługi. Powieść ma to do siebie, że nawet jeśli historia szokuje, to czytelnik ma świadomość, że "to tylko książka" i łatwiej jest wyprzeć z pamięci dramatyczne i przerażające elementy fabuły. "Wśród nocnej ciszy" zostanie w głowie na znacznie dłużej.