Częściej trafiacie na książkowe perełki, czy tytuły do przeczytania i zapomnienia? Ja mam wrażenie, że u mnie jwst pół na pół, na szczęście w dzisiejszym przypadku mimo bardzo spokojnej książki obyczajowej wybrałabym klasyfikację "perełki".
"Wczorajsze curry, jutrzejszy chleb" [współpraca reklamowa @wydawnictwokirin ] to idealna książka - otulacz, a jednocześnie wyrywająca się z szablonu wszelkich kawiarni, piekarni, pralni. Może dzieje się tak dlatego, że pisał ją duet zajmujący się na co dzień scenariuszami do seriali? Absolutnie mogłam sobie wyobrazić, jak historia o pewnym człowieku, ktorego już na tym świecie nie było oraz osobach związanych z jego domem mogłaby stać się serialem! Dlatego sam serial, ktory powstał dorzuciłam sobie na listę "do obejrzenia".
Kazuki był bardzo młody, kiedy zmarła jego matka. Był też bardzo młody, kiedy zmarł sam, pozostawiając po sobie ojca i żonę w jednym domj. Żona, ktora po latach zaczęła się umawiać z kimś nowym, ale nadal kocha swojego męża aż za bardzo. Żona, która nie wróciła do swojej rodziny, bo za nimi nie przepadała, a została z teściem. Teściem, któremu ciężko poradzić sobie zarówno z utratą żony, dziecka, jak i utratą młodości. Ale nie tylko ta piątka - matka, ojciec, mąż, żona i jej nowy partner będą bohaterami odsłaniających powoli pełny obrazek opowiadań. Pojawi się chociażby kuzyn, który również nie potrafił ruszyć z miejsca czy sąsiadka, która miała dość pracy jako stewardessa i wpadła w końcu w depresję. Nie zabraknie też bohaterów drugoplanowych - górolaski, mnicha, który nie jest mnichem i człowieka, ktory porzucił karierę, aby zostać kucharzem. W tym świecie, w którym każdy próbuje sobie poradzić z życiem, żałobą i pustką pewnego rodzaju znajdzie się też miejsce na szczyptę realizmu magicznego (migające żarówki, łzy przepowiadające śmierć). Przede wszystkim to jednak humor, ciepło i umiejętność podejmowania decyzji sprawiają, że ta historia opowiada zwłaszcza o tym, że życie mimo wszystko nie jest takie złe i warto dalej żyć. Wspaniała różnorodność bohaterów nie raz doprowadziła mnie do uśmiechu.