Jump to ratings and reviews
Rate this book

Miłość nie istnieje. Związki, randki i życie solo w XXI wieku

Rate this book
Miłość przypomina jednorożca – wszyscy o niej słyszeli, ale niewielu twierdzi, że ją spotkało.
A do tego są poważne wątpliwości, czy istnieje.


W XXI wieku trudno znaleźć nam kogoś do pary. Choć robimy wszystko, co sugerują książki o samorozwoju, aplikacje randkowe i instagramowi coache, nasze związki są nietrwałe i mało satysfakcjonujące. Namiętność, bliskość, intymność, przyjaźń, wsparcie – coraz rzadziej znajdujemy je w relacji romantycznej. Tylko że wciąż nie widzimy dla niej alternatywy.

Tomasz Szlendak, profesor socjologii i autor licznych publikacji, w swojej najnowszej książce opisuje rozpad mitu romantycznej miłości, który przez wieki kształtował zachodnie społeczeństwa. Sięga zarówno do badań naukowych, jak i tekstów kultury popularnej, by postawić pytania o to, jak późny kapitalizm, rozwój technologii i pogłębiające się podziały społeczne wpłynęły na nas i nasze związki.

• Co sprawia, że dla kobiet miłość przestała być synonimem szczęścia, a dla wielu mężczyzn stała się nieosiągalna?
• Dlaczego uprawiamy coraz mniej seksu, a prawie połowa z nas decyduje się na życie solo?
• Czy wszystkiemu są winne algorytmy Tindera i czeka nas powrót instytucji swatki?
• A wreszcie – czy koniec miłości to początek czegoś nowego?

352 pages, Hardcover

First published August 27, 2025

Loading...
Loading...

About the author

Tomasz Szlendak

13 books3 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
37 (17%)
4 stars
62 (29%)
3 stars
70 (33%)
2 stars
29 (13%)
1 star
12 (5%)
Displaying 1 - 28 of 28 reviews
Profile Image for KaruzelaNaKoparce.
152 reviews26 followers
January 28, 2026
Ale kupsko xD I napisał to profesor socjologii, nono, popisał się <3
Skupmy się na pierwszym rozdziale, żeby unaocznić skalę problemu, jaki mam z książką, a zakończmy na cytacie, tylko jednym spośród licznych, które mnie rozbawiły i pozostawiły z dużym "wtf".
1. Tytuł rozdziału to "Heteropesymizm kobiet i męski los w miłości". Tytuł chwytliwy, chociaż już nosem można wyczuć sympatie autora. Ok, poczytałam sobie dużo książek, gdzie to "kobiecy los nie jest bajką", więc nie będę się czepiać i stosować podwójnych standardów.
2. Rozdział zaczyna się dobrze. Przedstawione są dwa przeciwstawne stanowiska, jedno feministyczne, zakładające, że miłość romantyczna to sposób na "zaczadzenie kobiet", a drugie konserwatywne, że miłość romantyczna to sposób na spętanie chłopa w sieci małżeństwa. No ok, oba stanowiska zostały opisane jako skrajne.
3. Ale o czym tak naprawdę jest rozdział? O hipergamii kobiet. Co to za koncept? "To praktyka poszukiwania do związku partnera wyższego statusem i pozycją społeczną." Do czego sprowadza się to w kontekście kobiet? Kobiety wg. tej teorii zawsze szukają kogoś o wyższej pozycji społecznej. W praktyce: kobita, która jest 5/10 nie zwiąże się z chłopem 5/10, bo szuka chłopa 8/10, który nie wejdzie z nią w związek. Dlaczego ten 8/10 nie bedzie jej chciał? Bo kieruje się zasadą klasyka marketingu z portali erotycznych: "Bez rejestracji, bez płacenia, po prostu bzikaj!". Wg. tej teorii mężczyźni rzadko "patrzą w górę" (co jak wiadomo jest prawdą, żaden chłop, nigdy, nie przecenił swojej oceny w skali atrakcyjności i żaden nie pisał spermiarskich wiadomości do influencerek na instagramie), a kobiety rzadko patrzą w dół (czy znacie jakąś kobietę, która ma brzydszego faceta nieudacznika, który ma nisko płatną pracę, a w domu nałogowo gra w gry? Nie no, to się nie zdarza wcale, nigdy ;) ). Chętnych kobiet nie wystarcza dla chętnych chłopów do pary!!!! Np. dla tych cytując "skrajnie nieatrakcyjnych, bo skrajnie biednych - większość ludzi bezdomnych i pogrążonych w odmętach nałogów stanowią mężczyźni." Nikt nie chce być w związku z bezdomnym pijakiem? Szokens.
No i kobiety się teraz edukują, a że odsetek edukujących się kobiet jest wyższy od odsetka mężczyzn, to mamy powiekszającą się dziurę na rynku matrymionialnym! ("Tendencja do homogamii i hipergamii u kobiet jest dobrze rozpoznana i przebadana" - nie przeczę, ale jako źródło tego twierdzenia autor podaje samego siebie, co mnie śmieszy xD).
4. Źródła są stare. Na poparcie teorii hipergamii cytowane są głównie dwa źródła - jedno to 15 letnia praca dot. singielstwa w Polsce (co oznacza, że badane dane są jeszcze starsze), drugą jest książka "Adapting Minds", która ma już lat 20. Co ciekawsze, książka "Adapting Minds" Davida Bullera jest polemiką z psychologią ewolucyjną, na którą wielokrotnie powołuje się pan Sendak, i która jest podstawą dla teorii hipergamii. Psychologia ewolucyjna jako dziedzina nauki jest skompromitowana, ale do tezy pasuje. Nie dziwi więc obecność aż dwóch pozycji Bussa, czołowego psychologa ewolucyjnego, z roku 1992 i z 2003. Dziwi za to brak obecności w bibliografii pozycji napisanych po 2020 roku, które zahaczałyby o temat "hipergamii", a znakomita większość pozycji pochodzi sprzed 2013 roku! Nowsze pozycje w bibliografii dotyczą randkowania przez aplikacje i niemonogamii. Naprawdę nic nie napisano o hipergamii kobiet i tej strasznej dziurze w oczekiwaniach od przynajmniej 10 lat?
5. Ależ oczywiście, że badania były, ale nie pasowały do tezy xD Chociażby pierwszy z brzegu, 2 minuty researchu: "Educational assortative mating and the decline of hypergamy in 27 European countries". Wg. nowszych badań, hipergamia występuje tam, gdzie utrudniony jest dostęp kobiet do edukacji i dobrze płatnych prac. Nic dziwnego, jeśli baby nie mogą sobie same zapewnić awansu społecznego i dobrego życia, szukają chłopa, który im to zapewni. Tam, gdzie dostęp jest równy następuje szybko odwrócenie trendu - lepiej edukowane i lepiej zarabiające baby nie rezygnują z biedniejszych i gorzej zarabiających mężczyzn. Ale i tak największy odsetek małżeństw jest zwykle zawierany homogamicznie - w tej samej klasie społecznej, wśród osób o podobnej edukacji i zarobkach. Kto by pomyślał.
6.Kolejnym problemem jest niezamierzone odczłowieczanie mężczyzn, ze względu na słaby warsztat pisarski autora. Mężczyźni rzekomo nie chcą dzieci, ponieważ "rodzina przestała być obszarem męskiej dominacji i kontroli, którym do niedawna była. Dzieci (a także stała partnerka) nie są już mężczyznom potrzebne, bo zanika kulturowy nacisk, by okazywali nad nimi władzę. (...) Pragnienie potomstwa niemal całkowicie spadło na kobiety, to im przede wszystkim zależy na znalezieniu stałego partnera - niestety kompletnie rozmija się to z interesami mężczyzn.", a także "mężczyźni usiłują podnieść swój status za pomocą seksualnych podbojów". Po pierwsze - zaraz zaraz... czy to nie kobiety miały nie chcieć wchodzić w związek z mężczyznami z powodu swojej hipergamii? Żródło - Izraelska socjolożka i wywody autora. Potem następują dwie długie kartki o tym, jak to chłopom zależy na wielu partnerkach, bo szukają ekscytacji i seksu z wieloma partnerkami, bo kobiety mają wymagania i nie chcą prać gaci(?). Potem autor wszystko co napisał i zacytował poddaje w wątpliwość, zadaje w koncu kilka ciekawych pytań, na ktore nie daje odpowiedzi (np. czy naprawdę tylko kobietom zależy na dzieciach i są im nadal potrzebne?). Odpowiedzi nie ma, bo autor sam się zakałapućkał, a najpewniej miał wątpliwości po rozmowie z panią "Mirą Marody", ale już tyle materiału napisał, więc postawił kropkę i lecimy dalej.
7.Wg. autora kobiety cisną na stały związek z wartosciowym mężczyzną, bo chcą mieć dzieci. Zaczynają cisnienie w okolicach 30., cisnienie przechodzi wraz z menopauzą w okolicach 40. Mężczyzna kobietom potrzebny jest jako rozpłodowiec, ci którzy nie dążą do związku i rozpłodu są uznawani niesprawiedliwie za niedojrzałych. Biedni mężczyzni, a oni, jak wiemy z poprzedniego rozdziału, chcą tylko ruchać. Znowu - powodem jest hipergamia kobiet. To jest odczłowieczające i dla kobiet i dla mężczyzn.
Znów cytat "Po co w takim razie mężczyznom trwałe związki skoro nie muszą w nie wchodzić, by uzyskać dostęp do seksu i władzy?" Nie wiem, może mają też jakieś wyższe potrzeby, nawet goryle potrzebują bliskości, zrozumienia, akceptacji, stabilizacji, empatii, a ludzie dodatkowo pracy nad własnymi słabościami, nauki empatii, wspólne przeżywanie doświadczeń i budowanie sensu życia. Już nie mówiąc o miłości, która podobno nie istnieje. To wszystko zaspokaja związek, ale jak wiemy, chłop to tylko ruchać i władać by chciał xD
8. "Tradycyjnie, historycznie i ewolucyjnie w kierunku miłości wiódł mężczyzn głód seksu. (...) Dziś pożądanie skarlało jako motor działania mężczyzn". Takim językiem to jest pisane i ja nie potrafię tego traktować poważnie.
To konkluduje rozdział 1. Inne ciekawe punkty z książki to
-Porównywanie ludzi do goryli, szympansów, bonobo i innych małp człekokształtnych i wyciąganie wniosków, że jesli tam "związki poligamiczne" działają, to będą działać i u ludzi (nie mam zdania, ale wyciąganie tak daleko idących wniosków z obserwacji małp w dżungli jest kuriozalne).
-Twierdzenie jakoby aplikacje randkowe zostały stworzone dla kobiet, bo mężczyźni nie mogą im wysyłać zdjęć penisa, tylko najpierw trzeba ich przesunąć w prawo xD, to ogranicza mężczyznom, którzy nie umieją się ładnie zaprezentować na zdjęciach możliwości kontaktu z kobietami!
-Długi opis zajebistości związków z lalkami realdolls.
-Stwierdzenie, że femcelki mają swoje fora i na nich się wspierają, ale w sumie to prawda jest taka, że tylko z tymi chorymi/niepełnosprawnymi nikt by nie chciał wejść w relacje seksualne, bo inne nie są aż tak nieatrakcyjne.
I wiele więcej, ale już mi się nie chce.
A to obiecany cytat:
"Czasami problemem mogą okazać się czynione prze mężczyzn inwestycje w spoptkanie, a także wyobrażenia o tym, co miałoby być ekwiwalentnym zwrotem ze strony kobiet. Zdarza się, że na pierwsze spotkanie mężczyźni przyjeżdzają naprawdę z daleka - trudno wszak o kogoś interesującego tuż obok, jesli nie mieszka się w metropolii. (...) Zainteresowani, no cóż, często nie mają środków na hotel albo z premedytacją go nie rezerwują, przedstawiając to jako dobry powód do pozostania u nowo poznanej kobiety na noc. Mężczyźni czynią poważne w ich ocenie inwestycje w spotkanie, kobiety zaś - co oczywiste - wcale w tych inwestycjach nie widzą biletu wstępu do nocnych igraszek. Stąd do kuriozalnych sytuacji i do frustracji obojga stron niedaleko."
Kuriozalna sytuacja - wydałem 30 zł na bilet, a ona mi nie dała d*py. Not sure if ironia.
Kuriozalna książka.
6 reviews
November 8, 2025
Problem z tą książką jest taki, że to co warto z niej wyciągnąć zmieściłoby się w kilku stronach. Ponadto, autor przytacza nazwiska badaczy/filozofów wraz i jakieś tezy, które często są ze sobą sprzeczne, wewnętrznie niespójne i właściwie to nie wiadomo o co chodzi. I zostawia to bez komentarza przez co książka jest chaotyczna, a przekaz niejasny.
Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć dlaczego miłość nie istotnie i czy nie istnieje, to się nie dowie. Ogólnie niewiele się dowie, bo mimo obszernej bibliografii książka to esej, zbiór przemyśleń autora albo filozofów, na których się powołuje, nie zaś książka (popularno)naukowa czy reportaż.
Profile Image for Zur.
97 reviews5 followers
July 8, 2026
Odpadłam w połowie. Seksistowskie pie*dolenie, wszystko wina kobiet i feministek, biedni mężczyźni, ktoś coś od nich wymaga. Niesamowite jest dla mnie to, że wykształcony autor nie potrafi zrozumieć, że za wymaganiami kobiet i "prześwietlaniem pod każdym kątem potencjalnych kandydatów", jak to nazwał, stoją względy bezpieczeństwa. Nie wiem, może gdzieś potem wspomni o przemocy domowej, ale ja się przez ten badziew nie będę dalej przebijać, bo szkoda mi życia na pseudonaukowe wywody o tym że dziewczyny 6/10 szukają samców 9/10 i przez to wszyscy oprócz samców 9/10 i wzwyż są nieszczęśliwi.
Profile Image for Mahpekyer.
28 reviews1 follower
September 30, 2025
Nie zgadzam się jedynie w kwestii płynności kobiecej seksualności – choć tutaj nie zgadzam się jedynie w połowie. Poza tym, tezy stawiane w książce są trafne, a ostatni rozdział wprawił mnie w większy pesymizm, niż ten, jaki odczuwam zazwyczaj.
Profile Image for Artur Majer.
75 reviews4 followers
April 3, 2026
Jest to tak dobra i tak ważna książka, że nie spodziewam się, by była przyjemna dla ludzkiej większości czytelników, bośmy - w czym się zgadzam z Autorem - skażeni ideologią miłości romantycznej. Można to też nazwać inaczej: ideologia katolicka, polska, rodziny, XX wieku, powstań, barykad, wartości ślepo wyznawanych... A tu się namawia do refleksji nad tymi nieskazitelnymi przekonaniami! Szok, niedowierzanie! Dlatego polecam. :)
Profile Image for Szymon Pajzert.
10 reviews
February 19, 2026
DNF. Książka jest miksem psychologi ewolucyjnej oraz opinii w pierwszej osobie liczby mnogiej, z którymi przeciętna osoba raczej się nie zgodzi.

Kiedy chciałem zweryfikować w drugim rozdziale informację o hipergamii, z którą się nie zgadzam, dostałem informację: "to dobrze zbadany temat" oraz link do innej książki tego samego autora.
3 reviews
March 4, 2026
Ciężko powiedzieć, czy ta książka daje więcej odpowiedzi, czy pytań. Nie jest to bynajmniej jej wada, wręcz przeciwnie - ogrom różnych perspektyw i ciekawych rozważań pozwala poszerzyć horyzonty dotychczasowego myślenia o miłości i związkach.
42 reviews
April 6, 2026
Lekki wiatr mizoginii wieje z kart. Łezka ulewa się nad niedolą mężczyzn. Prawie ani słowa o przemocy seksualnej wobec kobiet. Najciekawsze kilka stron o zmianie obyczajów w różnych kulturach. Reszta to kompilacja wybiórczych zagadnień.
Profile Image for Magda Sosna.
31 reviews8 followers
May 11, 2026
„Miłość nie istnieje” zaczyna się jak ciekawa socjologiczna diagnoza współczesnych relacji, ale z każdą kolejną stroną coraz bardziej przypomina inteligentniej napisany redpillowy rant. Szlendak momentami opisuje realne zjawiska — samotność, aplikacje randkowe, kulturę wyboru — ale później wpada w bardzo wygodne uproszczenie: kobiety są hipergamiczne, zbyt wymagające i to one są głównym problemem współczesnych relacji.

Najbardziej absurdalne jest jednak to, że autor próbując „udowodnić” hipergamię kobiet, momentami cytuje… samego siebie. Serio. To jest ten poziom akademickiego samowzmacniania argumentu: „mam rację, bo wcześniej też napisałem, że mam rację”. Przy książce, która próbuje uchodzić za chłodną analizę socjologiczną, wygląda to po prostu komicznie.

Mam też ogromny problem z tym, jak książka traktuje aplikacje randkowe jak model całego społeczeństwa. Tinder nie jest życiem. To algorytmiczny rynek oparty na zdjęciach, nierównowadze płci i ekonomii uwagi. Wyciąganie z niego wielkich wniosków o „naturze kobiet” jest intelektualnie bardzo wątpliwe, aby nie napisać, że durne.

Im dalej, tym bardziej miałam wrażenie, że empatia autora działa głównie w jedną stronę — wobec sfrustrowanych samotnych mężczyzn. Znacznie mniej miejsca poświęca się temu:
- dlaczego kobiety bywają ostrożne,
- jak wygląda przemoc i przeciążenie emocjonalne w relacjach,
- albo jak kapitalizm i social media wpływają na wszystkich, nie tylko na facetów.

To nie jest głupia książka. I właśnie dlatego jest momentami tak irytująca. Bo pod płaszczykiem socjologii bardzo często przemyca stare narracje o kobietach jako istotach wiecznie szukających „lepszego modelu”. A potem udaje neutralnego obserwatora.
1 review
February 10, 2026
Współczesna miłość funkcjonuje w świecie, w którym pożądanie nie prowadzi już naturalnie do związków, a związki nie gwarantują miłości. Dawna „społeczna maszyna do parowania” – romantyczna ideologia – przestała działać, a jej miejsce zajęła platformizacja intymności, redukująca relacje do estetycznych profili i odroczonych nagród rynku matrymonialnego. Jednocześnie rośnie samotność, indywidualizacja i lęk przed zaangażowaniem, bo w logice kapitalizmu porażki uczuciowe przypisuje się sobie, co prowadzi do anomii, gniewu i wycofania.
Drogi kobiet i mężczyzn się rozchodzą, brakuje wspólnej przestrzeni spotkania, a nierówności ekonomiczne popychają społeczeństwa ku tradycyjnym rolom i strategiom przetrwania, takim jak zdrada czy transakcyjność relacji. Miłość wciąż daje ludziom poczucie wyjątkowości, lecz jednocześnie zderza się z rosnącą autonomią jednostki, która sprawia, że związki rozpadają się wraz z końcem przyjemności. Romantyczna ideologia nie dopuszcza „dylatacji”, czyli przestrzeni w relacjach, przez co narzuca scenariusz trudny do pogodzenia z realiami współczesności.
Paradoksalnie ludzie próbują realizować miłosny scenariusz, rezygnując z jego dawnych celów – reprodukcji, monogamii, wspólnego życia. Seks oddzielił się od miłości, stając się elementem konsumpcji. Dlatego warto myśleć o miłości jako narzędziu odkrywania siebie i Innego: doświadczeniu, które wymaga odwagi, bo konfrontuje z radykalną innością, a w świecie narcyzmu i technokapitalizmu ma charakter wywrotowy. Jednak w rzeczywistości pozbawionej wiary w przyszłość coraz trudniej o zobowiązania, a wraz z nimi także o trwałą miłość.
Profile Image for MM1990.
210 reviews4 followers
February 27, 2026
Właściwie nigdy nie wierzyłem w tak zwaną romantyczną miłość, więc treść książki w żaden sposób mnie nie szokuje. Cieszę się natomiast, że wreszcie ktoś napisał wprost, iż to wszystko ułuda. Dzięki temu może rzeczywiście przestaniemy gonić opisywanego przez Tomasza Szlendaka „jednorożca”, czyli tych wszystkich – w gruncie rzeczy krótkotrwałych – „motylków w brzuszku”.

Wydaje mi się jednak, że autor nie może wyjść z feministycznych schematów myślowych, w których „samorealizację” i „rozwój zawodowy kobiet” uważamy za jakąś oczywistość. Skoro według Szlendaka kobiety z powodu kryzysu gospodarczego będą narażone na masową utratę pracy, to chyba logiczne, iż ich praca jest zwyczajnie niewiele warta i możemy się bez niej obyć. Tym samym możemy też pomyśleć o powrocie do patriarchatu, skoro w niektórych środowiskach w ogóle nie budzi kontrowersji poliamoria?

Muszę pochwalić autora za przystępny język, bo dobrze się to czyta, a jednocześnie zganić za te irytujące „feminatywy”. Jak ktoś dobrze tutaj napisał, ciekawie słuchało się podcastów z udziałem Szlendaka, ale sama książka zawodzi oczekiwania, abstrahując w tym kontekście od samych jego poglądów.
Profile Image for Pralka Frania.
99 reviews
January 11, 2026
Dlaczego tak trudno jest znaleźć partnera w Polsce, Japonii, Korei, RPA i innych krajach w dobie szerokich kręgów społecznych. Dlaczego mamy wojnę damsko-meską. Szalenie gęste, naszpikowane perspektywami i danymi, ciekawe ale też dla mnie trochę za mało konkluzywne. Trochę utonelam w ilości, bez podsumowań. Fajnie za to otwiera głowę na inne perspektywy. Na koniec zostawiła mnie z ciekawością jak dalej potoczy się fenomen miłości romantycznej i z jednoczesną gulą w gardle bo nie mam nawet ochoty myśleć o tym zapóźnocenie.
Profile Image for Werka.
280 reviews
April 30, 2026
⭐️⭐️⭐️
Dobrze, chodź lekko nudno i monotonnie, napisany reportaż o temacie niezwykle rozległym. Miłość w czasach obecnych to towar deficytowy, autor rzetelnie przedstawia nam badania naukowe i swoje refleksje, rozważając nad przyszłością i przeszłością miłości, małżeństw i ogólnie związków. Książka lekko monotonna, bo monotematyczna, ale wiedza z niej wyciągnięta jest ciekawa a przede wszystkim wartościowa.
19 reviews
October 23, 2025
Niby rozumiem co autor chciał przekazać, ale to moim zdaniem nie wybrzmiewa. Dodatkowo nie zgadzam się z nim w wielu miejscach. Niska ocena nie jest dlatego, że myślę inaczej niż on, ale mam wrażenie, że on przeczy sam sobie między akapitami :/ W zależności od tezy wybiera sobie dane, na które się powołuje.
238 reviews
February 22, 2026
Merytoryczna i dość smutna aczkolwiek momentami autor sam sobie zaprzecza. Napisana do tego w perspektywie raczej heteroseksualnej. Trochę też się ulewa politycznie. Smutne wnioski płyną z tej książki, raczej bez nadziei na zmianę.
Profile Image for Justyna (dual.geek).
87 reviews2 followers
March 30, 2026
Ani to esej, ani książka naukowa (powoływanie się na psychologię ewolucyjną - serio?). I dlaczego mam wrażenie, że autor należy do tych ludzi, którzy uwielbiają opowiadać, jak bardzo nienawidzą swoich żon?
Profile Image for Hanna Gumółka.
59 reviews
May 19, 2026
miłość nie istnieje, a właściwie - romantyczna, tradycyjna wizja heteromiłości w XXI wieku ma coraz mniej racji bytu. tbh, dobrze jej tak, a jak jeszcze raz usłyszę wizję miłości rodem z psychologii ewolucyjnej to zacznę krzyczeć chyba
Profile Image for Yang Ma.
91 reviews1 follower
October 29, 2025
-1 za epilog, zawierający w sobie ogromną ilość treści, porównywalną z resztą książki, ale za to bezprzypisowy i w zasadzie nie na temat.
Profile Image for Malcolm.
20 reviews
May 25, 2026
Nie no bez kitu hetero to są małpy, wszystko się zgadza
1 review
June 9, 2026
Spore rozczarowanie. Świetny temat zmarnowany na 300+ stronach przegadanej gazetowej popsocjologii
Profile Image for AnnaCecylia.
134 reviews
April 8, 2026
Książka-siano, wydaje się bogata w treść, ale z bliska okazuje się sucha i pusta w środku. Autor przytacza wiele teorii, przyjmując za cel cyniczne obalanie mitu romantycznej miłości (obalanej już zresztą nie raz od dekad), opisując jako obiektywne i niezaprzeczalne fakty zjawiska ze sobą sprzeczne, budując obraz... w zasadzie nie wiem jaki, ponieważ książce tej brak zarówno porządnego wstepu jak i jakiegokolwiek podsumowania całości. Nie wiem, po co ta książka powstała, z wyjątkiem chwytliwego tytułu i przyciągającej uwagę okładki.
Profile Image for Kamila Mianowicz.
47 reviews
April 12, 2026
Jakże mi się dobrze czytało wywód Szlendaka! Bardzo siadły mi niektóre z jego wniosków, opartych na badaniach naukowych, tak po prostu jest i kropka, nie ma co dorabiać d*pie uszu.
Szlendak bierze na tapet odmieniany przez wszystkie przypadki w mediach głównego i niegłównego nurtu kryzys relacji (prawie wyłącznie hetero, związki homo pomija) i przepuszcza to zjawisko przez maszynkę socjologa. Rozprawia się z mitem miłości romantycznej jako jedynego słusznego - i działającego! - spoiwa służącego do parowania ludzi i podkreśla skutki kultu jednostki i prawa czy wręcz obowiązku samorealizacji dla trwałości związków. Nic to dla mnie nowego, bo w temacie siedzę od jakiegoś czasu, ale bardzo przyjemnie rzecz jest napisana, ze swadą i lekkością prowadzenia narracji, więc czytało mi się świetnie. Pamiętam swoje wielkie zaskoczenie gdy pierwszy raz usłyszałam, że miłość romantyczna jest konstruktem kulturowym; teraz ta teza nie robi na mnie najmniejszego wrażenia, aczkolwiek odczuwam głęboki dysonans pomiędzy tym, czym tak długo nasiąkałam poprzez kontakt z dziełami (pop)kultury, a przekonaniem, że tak, miłość romantyczna nie jest wcale jedynym, a już na pewno nie jest najlepszym sposobem na tworzenie trwałych relacji międzyludzkich służących przetrwaniu. Zresztą, na skutek zawirowań w życiu osobistym dane było mi dość brutalnie zmierzyć się z dwoma pytaniami - na jakich wartościach chcę oprzeć swoją najbliższą relację i co znaczy dla mnie miłość (z braku innego określenia niech będzie, że miłość o charakterze romantycznym) do drugiego człowieka.
Bardzo jestem ciekawa, jak potoczy się dobieranie się w pary i w jakim świecie randkowo-romantyczno-związkowym będą żyły nasze dzieci. Bo to, że będzie od inny, niż ten, który znamy my, starzy ludzie, jest pewne. Jaką oni będą mieli definicję miłości i dobrego związku?
Displaying 1 - 28 of 28 reviews