Ile kosztowała budowa średniowiecznego zamku?
Ile zarabiała polska szlachta, a ile polski chłop?
Jak wysoki był przeciętny mieszkaniec średniowiecza? (I czy na pewno tak niski, jak myślisz?)
Ile książek napisano w średniowieczu?
"Średniowiecze w liczbach" to nie lada gratka dla fanów epoki czy historii w ogóle, a pierwszy wniosek, jaki wysuwa się na podstawie lektury tej książki jest taki, że średniowieczne liczby mogą spowodować prawdziwy ból głowy nie tylko u dzisiejszego czytelnika, ale tym bardziej u dzisiejszego historyka.
Jak inaczej zareagować na to, że podczas czytania jakiejkolwiek historycznej, średniowiecznej księgi czy kroniki z dużym prawdopodobieństwem nie można ufać ani jednej podanej w niej liczbie? I że w średniowieczu fakt ten był całkowicie normalny? Ba, liczby mogły zmieniać się nawet za każdym razem, gdy daną księgę kopiowano - głównie dlatego, że nikogo tak naprawdę nie obchodził faktyczny stan rzeczy, dopóki podana wartość była odpowiednio duża (bądź mała, w zależności od oczekiwanego efektu), albo po prostu dlatego, że… nowa liczba lepiej się rymowała!
A jednak wciąż jesteśmy w stanie całkiem sporo wywnioskować na temat życia w średniowieczu - na szczęście nie tylko na podstawie wątpliwie skrupulatnych źródeł pisanych, ale również używając skomplikowanych wyliczeń, biorąc pod uwagę inne źródła historyczne, zabytki, odkopane ruiny czy kartki z kalendarzy.
I przez pryzmat wszystkich tych liczb wyłania się fascynujący obraz epoki - jej społeczeństwa, codziennego życia, chorób, z którymi się borykano, sposobów, w jakie podróżowano, jedzono, mieszkano, kąpano się, czy zawierano małżeństwa. Niezwykle ciekawy jest na przykład rozdział o średniowiecznym klimacie, czy wpływie przemysłu na środowisko!
Wiele z tych informacji wydaje nam się z perspektywy czasu całkowicie absurdalnych, ale niektóre można, przynajmniej częściowo, przenieść na dzisiejsze realia. Janicki przytacza na przykład nie tylko ceny średniowiecznych dóbr (takich jak chleb czy masło) w przeliczeniu na złotówkę z 2024 roku, ale również stawki, jakie zarabiali ludzie przed wiekami (protip: jeśli planujecie przenieść się kiedyś do średniowiecza, sugeruję naukę operowania ówczesnym zegarem - to zdecydowanie jedno z najbardziej intratnych zajęć w średniowiecznym mieście).
Przyznam się Wam do czegoś. Coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że moja głowa jest wypełniona po brzegi zupełnie nieistotnymi, dziwnymi faktami z każdej możliwej dziedziny, które wchłaniam w siebie jak gąbka z ogromną przyjemnością (wiedzieliście na przykład, że wikingowie wierzyli, że zorze polarne to światło odbijające się od tarcz walkirii?). Dlatego książki takie jak ta są dla mnie wspaniałymi kopalniami nowych niesamowitych informacji!
Ale! To oczywiście nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po "Średniowiecze w liczbach". Powtórzę po raz kolejny, że książki Kamila Janickiego zawsze czytam z przeogromną przyjemnością - nie tylko ze względu na fakt, że są po prostu dobrze napisane i szalenie ciekawe, ale głównie dlatego, że jest to autor, który całkowicie zaburza moje spojrzenie na dany temat i zmienia perspektywę, otwiera oczy na nieznane dotąd fakty i nie boi się od czasu do czasu nie zgodzić z innymi historykami, albo utartymi poglądami, albo mitami powtarzanymi od lat. Za każdym razem, gdy otwieram jego kolejną książkę, robię to z ekscytującą myślą, czym tym razem mnie zaskoczy.
I uważam, że jest to piękne. 😁