Kiedy wieść o szokujących zdarzeniach w podwarszawskim miasteczku obiega świat palestry, żaden adwokat nie pali się do podjęcia obrony nastolatki, która razem z kolegą zamordowała swoich rodziców. Horror, który przed śmiercią przeszło małżeństwo, podaje w wątpliwość człowieczeństwo podsądnych.
W sytuacji braku adekwatnej reprezentacji oboje składają do sądu wniosek o ustanowienie obrońcy z urzędu. Adwokatem, który zostaje im przydzielony, jest świeżo upieczony ojciec dwójki dzieci, Kordian Oryński. Nie jest gotów zrezygnować, wierzy bowiem, że nikomu nie można odmówić obrony. Przebywająca na urlopie macierzyńskim Joanna Chyłka nie jest co do tego przekonana. Czy bowiem istotnie każdy na nią zasługuje?
przeczytane na jednym tchu, ale remi skoncz z tymi problemami typu z dupy miedzy chylka a zordonem pls bo dostane wylewu ALSO chylka sluchajaca sanah??? nieprawdziwosc swiata
Kordian zostaje wyznaczony na obrońcę z urzędu dla dwójki nastolatków, Pauliny i Mikołaja, którzy popełnili zbrodnię inspirowaną tym co wydarzyło się w Rakowiskach - zamordowali rodziców dziewczyny z użyciem tępego narzędzia. Kordian nie chce rezygnować ze sprawy, a Chyłka kręci nosem, bo dopiero co ich życie wywróciło się do góry nogami i jeszcze nie ustabilizowali tej sytuacji.
Na samym początku książki spodobało mi się stwierdzenie "Jesteś gorszy niż nagłośnienie na Narodowym.". Ten kto chociaż raz był na koncercie na tym obiekcie wie o czym mowa. Natomiast o tej książce mogę powiedzieć dokładnie to samo. W poprzednim tomie byliśmy zasypani opisami (tu cytuję samą siebie): "Chyłkę boli kręgosłup, Chyłka nie może wyjść z samochodu, Chyłka rozczula się nad czekoladą, Chyłka nie może zwlec się z łóżka, Chyłka sika po ileś tam razy dziennie, Chyłkę boli miednica, Chyłce wszystko przeszkadza.". Dla odmiany w tej części mamy wysyp opisów i rozmów pt.: krzyki dzieci, będzie płacz, nie będzie płaczu, jak je wychowywać, tu się Chyłka z Kordianem kłócą, tu są niewyspani, tu im w mieszkaniu śmierdzi, ta ciągle marudzi jakie te bombelki są złe, tu bitwa o to kto będzie te dzieci bujać. Ta sama śpiewka tylko w trochę innych okolicznościach. Lecę do bohaterów. Określić Chyłkę słowem "żenada" to tak jakby nie powiedzieć nic. Te jej obecne docinki to nie jest to co mieliśmy w pierwszych tomach, że to ciskanie po ludziach było takie błyskotliwe. Tutaj mamy wylew chamstwa rzuconego na twarz, a my mamy mieć takie hehe, ale im dowaliła. Kordian jest taki sobie, ale niezmiennie pod pantoflem Chyłki. Sprawa dwójki nastolatków zaciekawiła mnie, bo jest tu inspiracja prawdziwymi wydarzeniami. Uważałam to za naprawdę mocny punkt, który mógł wiele uratować. Natomiast, po raz kolejny, część obyczajowa naszej nierozłącznej dwójki zasłoniła te wszystkie przepychanki na płaszczyźnie prokurator-adwokat, śledztwo, przygotowania do decydującej rozprawy sądowej i tak dalej. Natomiast wprowadzanie śledzącego typa w Volvo, który powoduje, że bohaterowie są lekkomyślni i nie liczą się z tym, że teraz nie są sami i powinni mieć inne priorytety.. ech. To nie jest pierwszy raz kiedy w fabułach tych wszystkich 19 tomów powstaje sztuczne zagrożenie, żeby coś więcej się działo, a bohaterowie mogli popełniać głupie decyzje, ale ja już tego po prostu nie kupuję. Brakowało mi jeszcze Langera do kompletu.
Od x tomów nic nowego. Czy będę poznawać dalsze losy bohaterów? Pewnie tak, ale pod warunkiem, że będą powstawały audiobooki.
19 tom Chyłki, tym razem o Paulinie Gromadzkiej, która zostaje oskarżona o zamordowanie swoich rodziców. Główny wątek ciekawy, dobrze że autor zwraca uwagę na kwestie trzymania ludzi w areszcie. Co do pozostałych wątków w książce to jak zwykle nie mogę wyjść z podziwu jak 40paro letnia kobieta może być tak niedojrzała i dziecinna w swoich zachowaniach i decyzjach.
This entire review has been hidden because of spoilers.
1.Niesamowicie podoba mi się że poziomem wracamy jednak do pierwszych tomów, bo tam było chyba najlepiej
2.Chcę też zaznaczyć że potrzebuję 20 tomu na wczoraj po tym zakończeniu
3.Posłusznie odszczekuję wszystkie złe słowa o Prokopiuku, bo jest cudowny
4. Wiem, że Siarka, Langer i Pader mają własną serię ale brakuje mi ich w Chyłce tak serio serio... Trochę zaczynam czuć że Wicher = William Paulina = Langer Prokopiuk = Pader i to boli 😭😭😭😭
5. Teraz serio serio TAK SIĘ WKURZAŁAM NA CHYŁKĘ JAK NIC. w ich konflikcie w 300% popieram Zordona, bo zagrania Chyłki są już nawet nie ryzykowne, a po prostu momentami bezmyślne. Wiem że ona od zawsze grała va banque ale to już była przesada według mnie
Nie mogłam się oderwać od czytania, natomiast zakończenie mnie zdenerwowało. Moje zdenerwowanie nie oznaczało tego, że epilog był zły. Epilog ukazywał moją frustrację spowodowaną zrozumiem, że będę musiała czekać na kolejny tom z niecierpliwością.
Początek nudny, środek trochę mniej, sama końcówka jedynie spoko. Czułam się jakbym po raz kolejny czytała to samo. Liczyłam, że Mróz w końcu skończy tę serię, ale to jest chyba niemożliwe
czy się bawiłam? jak mam się bawić skoro moja ulubiona dwójka ma między sobą wojnę atomową jakby ja czaje że to 19 tom i że już się kończą pomysły, a skoro ostatnio narodziły się dzieci to trzeba coś tutaj podciągnąć historię. ale serio, jeśli to ma być taka gdzie bohaterowie kłócą się, nie mogą żyć (dobra fakt w życiu nie zawsze kolorowo) to jest sens pisać dalej tą serię niż zostawić ją w spokoju? pomijam już fakt, że praktycznie 90% akcji było w poprzednich tomach, po prostu odgrzewanie starego chleba i cała postawa głównej dwójki zordon: chcesz się bić, ja ci pokażę chyłka: siadaj bakłażanie i daj gadać dorosłym
This entire review has been hidden because of spoilers.
Napisałabym coś... Ale szargają mną tak skrajnie negatywne emocje, że mogę być mało konstruktywna w mojej krytyce. Powiem więc tyle: żegnam się z panem Mrozem i jego prozą. Póki traktuje swoich czytelników jak idiotów, ja nie widzę sensu w czytaniu kolejnych odsłon tej farsy. (Tak, wiem, zajęło mi to 19 tomów, ale lepiej późno niż wcale.) Peace and love <3
mogłabym dać tutaj nawet i 4 gwiazdki, bo ogólnie mi się podobało, ale spierdolenie relacji Chyłki i Zordona, sprawiło, że nie chciało mi się tego nawet czytać XDD
co to ma kurwa być, Remigiusz??? po kolejny tom sięgnę dopiero, gdy sobie zaspoileruję, czy ich relacja się naprawiła, bo jeśli Mróz postanowi rozpierdolić ich małżeństwo, to raczej się żegnam z tą serią 🥴 i totalnie nie kupuję tego tłumaczenia w posłowiu, zero logiki dla mnie w tym było (wdym że z dupy pojawia się bezsensowna kłótnia?? i zamiast naprawiać to, to jeszcze bardziej ich rozwalamy?????????)
This entire review has been hidden because of spoilers.
kurde pierwsza chyłka której dam 4 gwiazdki ale ja ich po prostu nie poznaję… kordian nigdy tak mnie nie wkurzał serio, zordi ogarnij się and let your wife be a girlboss (mimo że nie zawsze ma rację, ale ogólnie to ma)
Życie Chyłki i Zordona przewrociło się do góry nogami po tym jak w ich życiu pojawiły się dwie małe istoty. Joanna, która całe życie spędziła w pracy i na sali sądowej nagle staje się ekspertką w opiece nad dziećmi i to im poświęca całą swoją uwagę. Jednak macierzyństwo zaczyna mieć także swoje gorsze strony. Nieprzespane noce, ciągle zmęczenie, monotonia powoli wykańczają Chyłkę, a to wszystko nie wpływa zbyt korzystnie na jej związek z Oryńskim.
Dodatkowe problemy pojawiają się, kiedy Kordian otrzymuje zlecenie z urzędu na obronę dwójki klientów, oskarżonych o zabójstwo rodziców młodej klientki. Paulina i Mikołaj nie przyznają się do zarzucanych im czynów, a dodatkowo podejrzana próbowała nawiązać kontakt z Chyłką kilka tygodni przed zdarzeniem. Wszystko wydaje się bardzo podejrzane.
Nagle życie pary adwokatów, a także ich maleńkich dzieci staje się zagrożone. Choć Chyłka i Zordon nigdy nie obawiali się gróźb i innego zagrożenia teraz mają pod opieką swoje dzieci. Ktoś wyraźnie chce żeby przestali węszyć i choć Oryński w trosce o rodzinę jest gotów położyć całą linię obrony, Joanna zrobi wszystko by pomóc swojej klientce. Nawet kosztem szczęścia swojego małżeństwa.
Dziewiętnasty tom jednej z moich ulubionych serii. Zawsze z ogromnym sentymentem wracam do historii tych bohaterów, także tym razem dobrze było przeczytać, co u nich słuchać. I choć myślałam, że w życiu Chyłki i Zordona będzie już tylko dobrze autor po raz kolejny mnie zaskoczył. Pokazał, że jak to w życiu bywa nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Joanna i Oryński znowu mają pod górkę i będą musieli zawalczyć o swoje szczęście i przemyśleć, czy aby na pewno dobrze postąpili.
Co do sprawy sądowej, która toczyła się w tym tomie było bardzo ciekawie. Główni bohaterowie zostają oskarżeni o zabójstwo rodziców głównej bohaterki, mają dokonać tego czynu w bardzo okrutny sposób. Obrona wydaje się bardzo ciekawa, cała sprawa jest dość burzliwa i wciągająca. A zakończenie, które serwuje nam autor oczywiście jak zawsze wgniata w fotel.
Choć wiele osób mówi, że ta seria powinna się już skończyć ja ciągle mam do niej ogromny sentyment i cały czas z wielką przyjemnością do niej powracam. Polecam 🔥
dawno tak dobrej chyłki nie czytałam. fabuła była dobra, Chyłka zachowywała się jak Chyłka. końcówka sprawy była do przewidzenia, ale najważniejsze, że miała sens. oby więcej takich części
Trochę się domyśliłam, trochę klasycznie pomysłów nie z tej ziemi, ale Remek w końu mnie wciągnął i szybko mi się to pochłaniało. O dziwo niewiele facepalmów, ale może to Filip Kosior :)
"Substytucja" to dziewiętnasty tom serii o Chyłce autorstwa Remigiusza Mroza. Joanna Chyłka to pani adwokat pełną parą. W tej części poznajemy ją też z innej strony, kiedy wchodzi w rolę matki. Razem z Kordianem próbują przetrwać ten okrutny czas, jak również nie wypaść z obiegu swoich karier. Kordian zostaje przydzielony jako adwokat z urzędu dla dwójki domniemanych morderców. Są nimi nastoletnia Paulina i jej równieśnik, Mikołaj, oskarżeni o zamordowanie młotkami rodziców dziewczyny. Sprawa wydaje się być beznadziejna, czyli taka, do których Chyłka i Zordon zostali stworzeni.
Chciałabym powiedzieć o "Substytucji" tak wiele, a zarazem nie wiem jak ubrać to w słowa, bo jak opisać takie uczucie zawodu? Seria o Chyłce jest mi znana od wielu lat i pierwsze tomy wydawały mi się być arcydziełem. Jednak im więcej ich czytam, tym bardziej zawiedziona jestem. Kolejne części są po prostu coraz słabsze. W "Substytucji" nie znalazłam niestety tych wspaniałych zwrotów akcji ani momentów, które odebrałyby mi mowę. Po tych dziewiętnastu tomach, zauważyłam schemat, według którego pisana jest cała seria, a to odbiera całą przyjemność z czytania. Głównej bohaterki, w tej części, nie da się lubić. Jej cięty język, tutaj robi z niej żałosną kobietę, na której widok masz ochotę przewrócić oczami. Kiedyś budziła zachwyt i potrafiła zaimponować czytelnikom, teraz jest zwyczajnie żenująca. W każdej części pojawia się ktoś, próbujący zaszkodzić parze prawników, tak samo było w "Substytucji", jednak autor posuwa się do czegoś mocniejszego, niż zwykłe porwanie, czy pobicie. Jak można się domyślić - prawnicy, sprawę z urzędu, traktują jak misję, dla której warto poświęcić bezpieczeństwo swojej rodziny. Takie akcje były zachwycające w "Kasacji", a nie osiemnaście tomów później...
Jestem zawiedziona, bo jak mówiłam, uwielbiałam tę serię i czytam ją z sentymentu. Jestem ciekawa jak pan Mróz zakończy tę historię. Według mnie, niestety, ale już dawno zgubiła ona "to coś". W "Substytucji" jest mnóstwo wątków, które niczego nie wnoszą, dużo dialogów i życia prywatnego, co dla mnie jest nudne, bo prowadzona sprawa tworzy tylko tło, zamiast grać pierwsze skrzypce. Historia o prawnikach stała się zwykłą obyczajówką o rodzinie z bliźniakami, których rodzice czasami chodzą do pracy. Całość niestety nie składa się jak puzzle, a zakończenie można przewidzieć w połowie książki. Wielka szkoda, ale "Substytucja" mnie wynudziła. Wygląda, jakby Mróz pisał ją na kolanie, bo jest bardzo niedopracowana.