Przekaz z wnętrza NATO Norwega, który przeją przewodzenie Paktem w 2014 roku i piastował stanowisko Sekretarza Generalnego przez 10 lat.
Czasy bardzo ciekawe. Radykalizacja Putina i jego wojna przeciw ustalonemu porządkowi świata, przejęcie rządów w Stanach Zjednoczonych przez najbardziej nieprzewidywalnego Prezydenta w dziejach USA, tarcia na Bliskim Wschodzie, coraz potężniejsza pozycja Chin, wyjście Amerykanów z Afganistanu.
I wyważony, ostrożny Norweg, którego „wybrał” Barack Obama wraz z Angelą Merkel jako najlepszą alternatywę na te niespokojne czasy.
Co było jego największym wyzwaniem?
Prawdopodobnie ta dziwaczna mieszanka człowieka wyważonego w wypracowywaniu decyzji, a jednocześnie przejawiającego niechęć do niekończących się, do niczego nie zmierzających ustaleń, uratowała Pakt Północnoatlantycki przed jego rozpadem.
Zdecydowanie najgroźniejszym wydarzeniem dla Sojuszu były zapędy Donalda Trampa, żeby wypowiedzieć umowę w sytuacji, gdy większość europejskich partnerów traktuje armię amerykańską jako starszego brata, który ponosi niemal wyłączną odpowiedzialność za bezpieczeństwo w Europie.
Trump przedstawiany był najczęściej w krajach europejskich jako gangster przychodzący po haracz. Często stosowana była narracja, że uzależnia użycie słynnego Art. 5. od tego, czy dany kraj „zapłaci za ochronę”, czy nie.
Jakkolwiekby go nie oceniać, rok 2022 i inwazja Rosji na Ukrainę pokazały, że taki „gangster” był Europie bardzo potrzebny.
W czasie, gdy USA przeznaczały na zbrojenia 4% swego PKB, takie kraje, jak Niemcy nie osiągały nawet procenta, a zadowolona z siebie Angela Merkel z uśmiechem deklarowała, że do roku 2030 postara się osiągnąć... może 1,5% na zbrojenia z budżetu Niemiec i roszczeniowo oczekiwała potwierdzenia, że Art. 5 Paktu będzie przestrzegany zawsze, wszędzie i niezależnie od czegokolwiek.
Patrząc na to oczyma Amerykanów, wnerwienie - tak po ludzku - da się zrozumieć.
Mocną stroną książki są kulisy funkcjonowania NATO, pokazanie sposobów rozwiązywania problemów wewnątrz Sojuszu, czy mechanizmów godzenia nieraz sprzecznych interesów państw członkowskich.
Poznajemy też kulisy wielu incydentów, na które Pakt musiał reagować, jak na przykład zestrzelenie rosyjskiego samolotu, który w czasie działań w Syrii naruszył przestrzeń powietrzną Turcji.
Co ciekawe - Putin się nauczył, żeby w tym rejonie świata tego już nie robić.
Jens Stottenberg opowiada też o przyłączeniu Finlandii i Szwecji do sojuszu oraz o wszystkich perturbacjach z tym związanych, o niechęci Turcji, o niespodziewanych ruchach Węgrów.
Może nie czyta się tego, jak typową powieść, choć ogrom zdarzeń z tych ostatnich 10 lat na pewno mógłby posłużyć za niezłą fabułę, ale - jest to bardzo wartościowy fragment biografii ciekawego człowieka w bardzo ciekawych czasach, naszpikowany arcyciekawymi opowieściami, w których niewielu ludzi ma okazję uczestniczyć.
Dzięki codziennym przyzwyczajeniom Norwega, nie są to przetarte zębem czasu wspominki, lecz w miarę rzetelnie odtworzone wydarzenia i rozmowy. Stottenberg miał w zwyczaju robić częste notatki, a tam, gdzie ich nie było, sięgał po stenogramy natowskie, nagrania, wywiady.
Kilka wstawek z życia prywatnego, parę przemyśleń własnych, trochę sentymentów.
Bardzo rzetelny rys historyczny ostatniej dekady NATO. Fajnie się to czyta.