Zima 1904 roku. Ustalenia Ochrany dotyczące tragicznej śmierci Iriny Duminy nie zadowalają jej przyjaciółek. Trzy kobiety: Daria – policjantka, Anna – primabalerina i Nadieżda – dama dworu, usiłują odkryć prawdę na własną rękę. Ze zgrozą odsłaniają kolejne fakty i rozległe koneksje na carskim dworze.
W tym czasie caryca rodzi długo wyczekiwanego chłopca. Rosja szaleje z radości, ale mały Aleksy jest dotknięty klątwą Coburgów – hemofilią. To kolejna mroczna tajemnica Romanowów.
Wybucha wojna rosyjsko-japońska, a zaraz po niej rewolucja, w obliczu których car Mikołaj II staje się tragiczną postacią: każda jego decyzja wzbudza niezadowolenie. Szarą eminencją na dworze zostaje diaboliczny książę zu Kleinitz stojący na czele loży „Feniks”, a niepozorna Anna Wyrubowa rośnie w siłę.
Za co tak bardzo cenię książki Moniki Raspen? Nie tylko za niesamowitą umiejętność porwania czytelnika w świat dawno miniony - świat bogactwa, władzy, tajemnic, intryg i zwykłych ludzkich problemów - ale też rzetelność w jego przedstawieniu. Bo jak sama Autorka pisze o swoich powieściach w przedmowie: „staram się, by było w nich maksimum realiów epoki i historycznej prawdy, nawet jeśli wydaje się ona niewygodna”. I zachęca nas do zgłębienia tematyki podsuwając wiele pozycji historycznych, które przybliżą nam rodzinę Romanowów i realia panujące w ówczesnym czasie.
„W ogrodzie carycy”, drugi tom cyklu „Kobiety Romanowów” jest najlepszym przykładem porywającej opowieści z historią w tle. Autorka rozwija w nim motywy znane z „Wnuczki Fabergé”, ale idzie o krok dalej i czyni to bardziej mrocznie, bardziej złożenie, z silniejszym napięciem. A świat Romanowów pełen tajemnic, dramatów i manipulacji poznajemy z perspektywy kobiet, które nie pozostają bierne. To te silne, wielowymiarowe bohaterki, choć często pozornie stojące w cieniu, wpływają nie tylko na losy rodziny, ale i całego kraju.
Jesteśmy świadkami prywatnych dramatów, ale i rozgrywających się ówcześnie wielkich wydarzeń związanych z narodzinami długo wyczekiwanego carewicza, naznaczonego rodzinną klątwą, czy z rozpoczęciem wojny rosyjsko-japońskiej. A na ich tle szczególnie wyraziście wyłaniają się coraz bardziej zapalczywe naciski pewnych osób do przeprowadzenia krwawej rewolucji.
Ale Autorka porywa nie tylko pełną mrocznych intryg wielowątkową opowieścią, ale również barwnymi, obrazowymi opisami pałaców, ogrodów, czy dworskich zwyczajów. I choć wpływają one na tonowanie dynamiki akcji, to nie wyobrażam sobie, by ich nie było. Tworzą klimat tej powieści i zagłębianie się w nie jest dla mnie przyjemnością samą w sobie.
„W ogrodzie carycy” to powieść, która potrafi jednocześnie olśnić rozmachem, wciągnąć w pasjonujący wir wydarzeń i skłonić do refleksji. To literatura historyczna, która nie ogranicza się do pięknych kostiumów i pałacowego luksusu, lecz rysuje także obraz mrocznych realiów epoki. Trudnej pozycji kobiet, ciężaru choroby, presji społecznych i politycznych wymagań oraz sekretów, za które trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.
Na koniec wspomnę tylko, że nie bez znaczenia, ze względu na liczebność rodziny Romanowów i ich bliskich, jest zamieszczony na początku powieści spis postaci. Nawet dla osób, które czytały pierwszy tom, to nieoceniona pomoc w poruszaniu się po tej historii.
„W ogrodzie Carycy” to moje drugie spotkanie z twórczością Moniki Raspen. Jej wcześniejsza powieść, „Wnuczka Fabergé”, całkowicie mnie oczarowała – zachwyciła malarską narracją oraz imponującą dbałością o historyczne szczegóły, które sprawiały, że miałam wrażenie, jakbym przenosiła się w czasie. Dlatego, sięgając po kolejną książkę autorki, miałam naprawdę wysokie oczekiwania. Byłam pewna, że Monika Raspen ponownie mnie zachwyci – ale nie spodziewałam się, że zrobi to z taką siłą i w tak wyjątkowy sposób.
Akcja „W ogrodzie Carycy” rozpoczyna się zimą 1904 roku, w momencie przełomowym zarówno dla dynastii Romanowów, jak i dla całej Rosji. Na świat przychodzi długo wyczekiwany następca tronu – carewicz Aleksy. Radość dworu i poddanych szybko jednak zostaje przyćmiona odkryciem, że dziecko cierpi na hemofilię – chorobę, która w rodzinach królewskich znana była jako „klątwa Coburgów”. Równolegle śledzimy dramatyczne losy trzech kobiet: Darii, Anny i Nadieżdy, które nie mogą pogodzić się z oficjalną wersją wydarzeń dotyczących śmierci ich przyjaciółki, Iriny Duminy. Wbrew ustaleniom Ochrany podejmują własne śledztwo – z początku nieśmiałe i intuicyjne, które z czasem przeradza się w misterną grę z potężnymi przeciwnikami.
„W ogrodzie Carycy” autorstwa Moniki Raspen to powieść wyjątkowa pod każdym względem. Autorka na kartach swojej najnowszej książki ukazuje niezwykłą umiejętność kreowania sugestywnego tła historycznego. Petersburg jawi się jako miasto o wielu obliczach – pełne przepychu carskiego dworu i teatrów, a jednocześnie przesycone biedą, niepokojem i atmosferą rewolucyjnych nastrojów. Autorka znakomicie balansuje między wielką polityką a codziennością bohaterów, sprawiając, że czytelnik niemal namacalnie odczuwa napięcia społeczne i atmosferę niepewności. Wojna rosyjsko-japońska, a zaraz potem rewolucja 1905 roku, stanowią dramatyczne tło powieści. Autorka nie traktuje ich jedynie jako kontekstu, lecz jako istotny element opowieści, który wpływa na losy bohaterów. Z jednej strony obserwujemy przepych carskich komnat, bale i rytuały dworskie, z drugiej – coraz głośniejsze głosy niezadowolenia, strajki i bunt narodu. Ten kontrast tworzy napięcie i potęguje poczucie nadciągającej katastrofy. Raspen z dużą wrażliwością oddaje klimat epoki: język narracji, opisy strojów, wnętrz i rytuałów – wszystko to buduje sugestywny obraz Rosji stojącej na skraju przepaści. A jednak „W ogrodzie Carycy” nie jest suchą kroniką, lecz powieścią pełną emocji i dramaturgii. Psychologiczny wymiar powieści wybrzmiewa z równą mocą. Niewątpliwie największą siłą prozy Moniki Raspen pozostają jej bohaterki. Każda z nich reprezentuje inny świat i różne wartości: Daria, policjantka, to kobieta twarda, skonfrontowana z rzeczywistością i świadoma swojej odmienności w zawodzie zdominowanym przez mężczyzn; Anna, primabalerina, obdarzona talentem i wrażliwością, ale także odwagą, która wykracza poza artystyczne sceny; Nadieżda, dama dworu, w której pozornie delikatnym usposobieniu kryje się determinacja i zdolność do podejmowania ryzykownych działań. Autorka konsekwentnie ukazuje kobiecą siłę i sprawczość – w świecie, w którym oficjalnie dominują mężczyźni, to właśnie kobiety stają się bohaterkami gotowymi zmieniać bieg wydarzeń. Monika Raspen ponownie urzekła mnie swoim językiem – bogatym, obrazowym, pełnym malarskich opisów i dbałości o detale. Lektura powieści przypomina obcowanie z dobrze skomponowanym freskiem, w którym każdy szczegół ma znaczenie, a każda scena wnosi nową wartość. Narracja jest wielowątkowa, ale autorka z wyczuciem prowadzi czytelnika przez gąszcz postaci i wydarzeń. Atmosfera powieści jest gęsta, mroczna, nierzadko naznaczona poczuciem fatalizmu, które doskonale współgra z tragiczną historią ostatnich Romanowów. „W ogrodzie Carycy” to powieść niezwykle udana – z jednej strony przynosząca satysfakcję czytelnikom poszukującym mocnej intrygi kryminalnej, z drugiej oferująca głębokie zanurzenie w realia historyczne i psychologiczne portrety bohaterów. To nie tylko kontynuacja wątków z „Wnuczki Fabergé”, ale także samodzielna, pełna dramatyzmu i napięcia opowieść o kobiecej odwadze, politycznych machinacjach i tragicznym losie carskiej dynastii. Monika Raspen pokazuje, że potrafi łączyć literacką finezję z historyczną rzetelnością, tworząc powieści nie tylko piękne w formie, ale i pełne treści. Dla mnie ta książka była prawdziwą literacką ucztą – misterną, wielowymiarową i pozostającą w pamięci na długo po przeczytaniu ostatnich stron. Jeśli „Wnuczka Fabergé” zachwyciła mnie i obiecała wiele, to „W ogrodzie Carycy” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że Monika Raspen to autorka, której twórczość warto śledzić i smakować z uwagą.
W literaturze rzadko zdarza się, by ktoś potrafił tak sugestywnie oddać puls epoki- jej zimno, zmysłowość, przepych i rozpad. Monika Raspen nie pisze prosto z archiwum historii. Ona tę historię maluje słowem, jakby każde zdanie było pociągnięciem pędzla na lodowym płótnie Petersburga. „W ogrodzie carycy” to nie tylko drugi tom cyklu „Kobiety Romanowów”- to literacka katedra emocji, w której przeszłość staje się namacalna, a kobiety odzyskują głos, który przez wieki tonął w pałacowym szumie. To proza głęboko sensualna i niepokojąco prawdziwa. Pani Monika nie rekonstruuje historii- ona ją ucieleśnia. Śnieg w jej zdaniach nie jest dekoracją- jest ciszą przed katastrofą, mrozem, który przenika nie tylko ciało, ale i moralność całego imperium. Petersburg żyje tu jak organizm: pulsuje bogactwem i cierpieniem, pachnie kadzidłem i krwią, kusi i truje zarazem. Autorka z niezwykłą dokładnością obnaża kontrasty: marmurowe schody carskich pałaców kontra błoto ulic, złoto ikon kontra brud fabrycznych przedmieść, szelest jedwabnych sukni kontra krzyk buntującego się ludu. To powieść o kobietach, które nie godzą się na milczenie. Daria, Anna i Nadieżda- trzy różne światy splecione tajemnicą- są jak trzy żywioły, które próbują ocalić prawdę w epoce kłamstwa. Autorka tworzy z nich nie tylko bohaterki, lecz symbole kobiecej siły, intuicji i odwagi. W ich losach pobrzmiewa echo wszystkich tych, których historia przemilczała. Tu kobiecość nie jest delikatnością- jest aktem oporu wobec świata, który zbudowano z rozkazu mężczyzn i w imię ich chwały. Pióro Moniki Raspen to sztuka ponad miarę. Jej styl jest zarazem elegancki i bezlitosny- potrafi być liryczny, by po chwili uderzyć w ton zimnego, carskiego rozkazu. Każde zdanie zdaje się ważone na wagę z rubinów i łez. Opisy mają wymiar malarski-czytelnik niemal słyszy trzask śniegu pod butami, czuje zapach perfum carycy i chłód marmurowych kolumn Carskiego Sioła. To pisarka, która nie opisuje świata- ona go ożywia i pozwala nam go przeżyć. Na tle politycznych wstrząsów i moralnej erozji caratu Raspen kreśli metafizyczny portret upadku. Ogród carycy -tytułowy i symboliczny- staje się metaforą imperium: pięknego, lecz zatrutego. Kwiaty kwitną tu z krwi i sekretów. Każdy płatek to kłamstwo, każda łodyga- intryga. Hemofilia małego Aleksego to nie tylko choroba- to biologiczna metafora rozkładu władzy, przekleństwo dynastii, która gnije pod ciężarem własnej pychy. Zdumiewające, jak subtelnie autorka splata realność z symboliką. Loża „Feniks”, diaboliczny książę zu Kleinitz, duchowe przesądy i złudzenia carycy- wszystko to układa się w mroczny fresk o ludzkiej potrzebie kontroli nad losem, o tym, że każda władza podszyta jest lękiem. A w cieniu politycznych dramatów tli się to, co najważniejsze: przyjaźń, lojalność, pragnienie prawdy. Pani Monika przypomina, że nawet w najciemniejszym ogrodzie można znaleźć źdźbło dobra – jeśli tylko ktoś odważy się je zauważyć. „W ogrodzie carycy” to powieść, która nie jest łatwa- bo prawda nigdy nie jest. To książka, która zmusza do myślenia, a nie do ucieczki; która nie oferuje prostych emocji, lecz rozdziera duszę subtelnie, z arystokratyczną elegancją. Monika Raspen po raz kolejny udowadnia, że historia - nawet najbardziej oddalona-wciąż pulsuje w naszych żyłach, że jej echo brzmi w kobiecych głosach, w których przeszłość znajduje swoje wybawienie. To literatura, której się nie czyta - to literatura, którą się chłonie i pamięta. W czasach, gdy powieść historyczna bywa jedynie kostiumem, Raspen przywraca jej duszę. I robi to z gracją, której mógłby pozazdrościć sam Tołstoj, i z emocjonalną głębią, jakiej próżno szukać w literaturze współczesnej.
⭐ Ocena: 10/10 – Raspen tworzy prozę zjawiskową, pełną emocji i mroku, w której każde zdanie błyszczy jak szron na marmurze. To literatura, która nie klęka przed historią – ona ją przepisuje z kobiecą mocą i artystycznym rozmachem.
Kolejny już raz dzięki niezwykłej uprzejmości i zaufaniu autorki Moniki Raspen otrzymałam możliwość przeczytania książki pod tytułem „W ogrodzie carycy”, która wydana została przez Wydawnictwo Replika. Powieść to drugi tom serii „Kobiety Romanowów”. Wydawać by się mogło, że jak w poprzedniej części główna oś historii toczy się wokół postaci Iriny Duminy. Prawdą jednak jest, że tym razem to prywatne życie carycy Aleksandry i jej rodziny jest najważniejsze. Obserwujemy jej zachowania w różnych sytuacjach i postawy wobec otoczenia. Mamy możliwość ocenić jej charakter. Alix, jak zwracają się do niej najbliżsi, jest żoną, matką i władczynią. Jednak to nie rządzenie narodem, bycie carycą-matuszką jest dla niej najważniejsze, a rodzina (nieała jednak). Skupia się na swoich dzieciach i mężu. Kobieta wykazuje się przy tym przeróżnymi, często toksycznymi cechami charakteru. Manipulacja, kontrolowanie, krzyki, napady histerii, to coś, co „serwuje” innym. Jej zachowania odbijają się na całym otoczeniu, do tego stopnia, że każdy gotów jest poświęcić nawet siebie, byleby Alix była zadowolona. Poprzez kontrast wobec carycy-wdowy Minnie, czyli Marii Fiodorowny oraz ciotki cara Miechen, czyli Marii Pawłowny, widzimy, jak bardzo nie potrafi odnaleźć się w swojej roli. Zamiast przyciągać do siebie ludzi, co pozwalało pomagać w rządzeniu carowi, Aleksandra ich odpycha. Można uznać, że stanowczo nie potrafi odnaleźć się na polu polityki. Nim jednak ocenimy carycę Aleksandrę najsurowiej, musimy zrozumieć, że kobieta ta nie miała łatwego życia. Urodziła się w rodzinie książęcej, z czym wiązał się szereg obowiązków i oczekiwań. Pochodzenie od brytyjskiej królowej Wiktorii, dodatkowo podnosiło poziom „trudności”. Jako od żony władcy oczekiwano od niej, by urodziła następcę tronu, który jest obietnicą spokojnej przyszłości. Ciągłe pozostawanie pod obstrzałem spojrzeń i ocen szlachty oraz zwykłych ludzi, było jej codziennością. Kobieta nie mogła pozostawać sobą, musiała wpasowywać się w oczekiwania otoczenia. Ciągły stres i napięcie potrafi odbić się na najsilniejszej psychicznie osobie. Wszystko to dzieje się w czasach, gdy ludzie nieuprzywilejowani przez los pragną poprawić warunki swojego życia. Widzimy osoby, które są skrajnie biedne, a warunki ich życia są okropne. Współczujemy im i nie możemy zrozumieć niesprawiedliwości, jaka ich spotyka. Nawet jeśli początkowo chcą pokojowo starać się o lepsze jutro, to zawsze jest gotów pojawić się ktoś, kto będzie chciał wykorzystać sytuację. Akcja powieści toczy się na przełomie czternastu miesięcy (1904-1905) w carskiej Rosji pod panowaniem cara Mikołaja II. Autorka tym razem skupia się na opisaniu świata rodziny carskiej. Przybliża postać carycy Aleksandry, kobiety, dla której car był w stanie zrobić wszystko. Częściej też zaglądamy w codzienność ludzi z niższych warstw społecznych, którym przychodzi pracować ponad siły na dobrobyt elit. Autorka, która przy każdej swojej powieści wykonuje ogromną kwerendę historyczną, przedstawia postacie i wydarzenie bardzo plastycznie. Czytelnik może aż poczuć ten pulsujący niepokój i chęć działania, która ma doprowadzić do zmiany warunków życia wyzyskiwanych. Przyznam się, że w pierwszym odruchu czytając ostatnie zdania książki, oceniłam carycę Aleksandrę w sposób bardzo emocjonalny. Po chwilowym zastanowieniu uznałam, że tamta ocena może być niesprawiedliwa, bo trudno powiedzieć jak sama zachowałabym się w jej sytuacji. Podsumowując ;) „W ogrodzie carycy” okazała się dla mnie powieścią, która przypomina o tym, że każda rodzina ma swoje sekrety. Nawet wśród ludzi uprzywilejowanych występują problemy w relacjach. Nie raz są one nawet dużo większe niż u tzw. zwykłych ludzi. To taki trochę pstryczek w nos dla marzących o życiu w blichtrze. Jesteśmy tylko ludźmi i bez względu na ilość pieniędzy, będą nas trapić te same problemy i ułomności charakteru. Z ogromną niecierpliwością będę czekała na ciąg dalszy historii. Powieść szalenie mi się spodobała. Polecam.
Długo zastanawiałam się jak zacząć tę recenzję, jak ją „ugryźć”, jak napisać w niej wszystko to, co mnie zachwyciło w taki sposób, aby zachęcić Was do sięgnięcia po Kobiety Romanowów, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Doszłam do wniosku, że żadne moje słowa nie oddadzą kalibru, jakimi są te powieści — bo ogrom wiedzy, jaką posiada Monika Raspen to jedno, ale umiejętność przełożenia jej na papier, to drugie. I kiedy tak sobie wyobrażam, że sama miałabym zabrać się za napisanie TAKICH książek, no dobra, książki, to moja głowa tego nie ogarnia.
✨️Kto pokocha? Lubisz powieści historyczne? Lubisz intrygujące, silne kobiece bohaterki? Lubisz zgrabne połączenie faktów z fikcją? Lubisz rodzinne sekrety i intrygi? Lubisz książki napisane językiem pięknym, plastycznym, emocjonalnym, oddającym klimat epoki? Lubisz emocjonalny styl literacki, z nutą nostalgii, romantyzmu, bogaty w szczegóły i wciągający od pierwszych zdań? Jeśli odpowiedział*ś na wszystkie lub na większość pytań tak, to sprawa jest oczywista — to właśnie Ty je pokochasz.
✨️Za co pokochasz? Za niesamowicie mądre połączenie faktów historycznych z elementami fikcyjnymi. Gdyby autorka na wstępie nie nakreśliła pewnych kwestii, w życiu nie zorientowałabym się, co w historii Romanowów i pozostałych bohaterów wydarzyło się naprawdę, a co zostało dodane na potrzeby wzbogacenia (i tak już samej w sobie ciekawej) historii. Intrygi, sekrety, tajemnice skrywane przez lata, spiski, dramaty, a w tym wszystkim one, kobiety, które są zdeterminowane, kochają, marzą, mają swoje lęki, wybaczają. To powieści o dziedzictwie, pamięci i sile kobiet, które potrafią przetrwać nawet najtrudniejsze czasy. Pokochasz te historie również za świetnie oddany obraz carskiej Rosji — barwnej, pełnej przepychu i elegancji oraz pogrążonej w chaosie, ukazującej ciemne oblicze władzy, nierówności i zbliżającego się upadku imperium.
✨️Czy ja pokochałam? To niesamowita literatura, nie da się jej nie pokochać, nie da się jej nie docenić. Mogę sobie tylko wyobrazić ten ogrom pracy, jaki w napisanie tych powieści włożyła autorka. Byłabym kompletną ignorantką, gdybym przeszła obok nich obojętnie. Od samego początku wkręciłam się w te historie, chociaż przyznam, że trochę zajęło mi odnalezienie się wśród licznych postaci — często wracałam do pierwszych stron, aby sprawdzić, kto jest kim, ale to i tak nie przeszkodziło mi "wejść" w tę opowieść, która intryguje i angażuje od samego startu.
✨️Czy polecam? Rety, totalnie polecam! Zwłaszcza jeśli odhaczył*ś większość opcji z części ✨️Kto pokocha?. Te powieści mają w sobie wszystko: dotykają najróżniejszych emocji, zachwycają pięknem przekazu, intrygują. To nie tylko rozrywka dla czytelnika, ale też garść wiedzy historycznej.
✨️O czym są? „Wnuczka Fabergé” to opowieść, która zaczyna się od ukraińskiej szlachcianki, Iriny Duminie – kobiecie, uwiedzionej przez księcia, porzuconej i pozostawionej samej sobie z rosnącym pod sercem dzieckiem. Kobieta trafia do szpitala dla samotnych matek prowadzonego przez siostrę Annę. Tam po raz pierwszy jej losy splatają się z Aleksandrą Fiodorowną, żoną cara Mikołaja II. „W ogrodzie carycy” przenosi nas kilka lat później – do świata, w którym przeszłość zaczyna domagać się prawdy. Trzy kobiety próbują odkryć sekrety Iriny, podczas gdy wokół nich chaos przejmuje stery. Aleksandra rodzi upragnionego syna, jednak radość o potomku, przyćmiewają tragiczne wieści o jego chorobie.
Są książki, które nie tyle się czyta, ile doświadcza – jakbyśmy przekraczali próg rzeczywistości utkanej z faktów i półcieni, gdzie każdy krok odbija echo przeszłości. „W ogrodzie carycy” Moniki Raspen jest właśnie takim przeżyciem – powieścią, która pachnie mrozem carskiej Rosji, szeleści jedwabiem balowych sukni i pulsuje niepokojem skrytych intryg.
Rok 1904 – czas narodzin i upadków. Władza Romanowów zdaje się jeszcze trwać na złotych fundamentach, lecz pęknięcia pojawiają się coraz częściej. Caryca Aleksandra rodzi upragnionego następcę tronu, a jednocześnie – w jej ramionach ląduje przekleństwo całej dynastii: hemofilia. Od tej chwili radość i groza splatają się w taniec, który prowadzi Rosję ku przepaści.
Zimowa cisza przykrywa Petersburskie pałace białym welonem, lecz pod tym lodowatym spokojem pulsuje dramat, którego nie da się już zatrzymać. To nie tylko opowieść o trzech kobietach – Darii, Annie i Nadieżdzie – które nie godzą się na pałacowe kłamstwa i podejmują ryzykowne śledztwo w sprawie śmierci Iriny Duminy. To poemat o kobiecej intuicji, o pamięci, która nie chce milczeć, i o odwadze, która rodzi się z miłości, a nie z gniewu.
Raspen prowadzi nas przez zakamarki dworu niczym przewodniczka po tajemnym ogrodzie, w którym nic nie kwitnie bez cierpienia. Caryca pogrąża się w obłędzie, car w słabości, a wokół nich pojawiają się nowe figury tragicznej gry: diaboliczny książę zu Kleinitz, stojący na czele loży „Feniks”, oraz niepozorna, lecz coraz potężniejsza Anna Wyrubowa. W ich cieniu carskie imperium drży, a losy Romanowów splatają się z losem całej Rosji.
Największa siła powieści tkwi w tym, że nie jest jedynie rekonstrukcją wydarzeń – jest zapisem emocji i namiętności. Pod złotymi kopułami i na tle wojny rosyjsko-japońskiej tętni puls zwykłego człowieczeństwa: przyjaźni, miłości, zazdrości i zdrady. Raspen przypomina, że historia nie składa się z samych dat i traktatów, lecz z twarzy, wyborów i cichych łez, które potrafią zmienić bieg dziejów.
„W ogrodzie carycy” to opowieść, która nie daje łatwych odpowiedzi. To powieść o prawdzie bardziej zdradliwej niż kłamstwo, o władzy kruchszej niż porcelana i o nadziei, która rozświetla mrok – bo choć świat płonie, kobiety Raspen nie przestają szukać światła. A może to one same są światłem?
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnictworeplika (współpraca reklamowa) 🩷.
Akcja drugiego tomu cyklu Kobiety Romanowów rozpoczyna się zimą 1904 roku. Sprawa śmierci Iriny Duminy zostaje szybko zamknięta przez Ochranę. Irina pozostawiła jednak trzy przyjaciółki: Darię - policjantkę, która nie da sobie w kaszę dmuchać, Annę - delikatną i kobiecą primabalerinę, oraz Nadieżdę - damę dworu przywykłą do blasku carskich salonów. Kobiety nie godzą się na oficjalną wersję wydarzeń. Postanawiają odkryć prawdę na własną rękę. W tle wielkiej historii - narodzin chorego carewicza Aleksego, wojny rosyjsko-japońskiej oraz zbliżającej się rewolucji - bohaterki muszą mierzyć się z intrygami, tajemnicami i siecią kłamstw.
Powieść Raspen zachwyca rozmachem i starannością w budowaniu fabuły. Autorka mistrzowsko przeplata wątki historyczne z fikcją. Obok postaci znanych z kart historii pojawiają się bohaterowie wykreowani. Styl pisania autorki bardzo mi przypadł do gustu. Jast barwny, sugestywny i plastyczny w opisach - potrafi przenieść czytelnika do 1904 roku w sam środek wydarzeń. Widać ogromną dbałość o szczegóły, zarówno w kreacji postaci, jak i w oddaniu atmosfery epoki.
Muszę przyznać, że moja wiedza historyczna jest raczej skromna i nie zawsze byłam w stanie jasno odróżnić, które elementy są wiernym zapisem faktów, a które literacką kreacją. Nie miało to jednak żadnego znaczenia - gdybym chciała ograniczyć się wyłącznie do prawdy historycznej, sięgnęłabym po źródła naukowe. Tu bawiłam się doskonale, chłonąc intrygi, emocje i atmosferę tamtych czasów. I właśnie w tym tkwi siła tej powieści - w umiejętności połączenia rzetelności tła historycznego z literacką swobodą. Autorka nie popada też w przesadny dydaktyzm, co sprawia, że książka jest naprawdę wciągająca.
Oprócz treści warto wspomnieć także o wydaniu. Książka prezentuje się naprawdę pięknie. Staranna, elegancka oprawa, barwione brzegi i przepiękna wyklejka, przyciągają wzrok i czynią lekturę jeszcze przyjemniejszą. To ten rodzaj książki, który nie tylko świetnie się czyta, ale też cieszy oko na półce.
"W ogrodzie carycy" to powieść, której czytanie przychodzi z łatwością. Lektura, wbrew pozorom, spodoba się nie tylko kobietom. Każdy, kto ceni wielowątkowe opowieści z nieprzytłaczającą historią w tle, znajdzie tu coś dla siebie. Gorąco polecam.
Po raz drugi Monika Raspen przenosi nas dzięki swoim książkom do Rosji ostatnich Romanowów. „W ogrodzie carycy” to drugi tom z serii „Kobiety Romanowów”. Zaczynamy w miejscu, gdzie skończyliśmy w tomie pierwszym, czyli na śmierci Iriny. Policja Pałacowa zakwalifikowała jej śmierć jako nieszczęśliwy wypadek ale są osoby, które próbują dociec co tam wydarzyło się tak naprawdę.
Na scenę wkraczają nowe osoby. Alix znowu jest w ciąży i Mikołaj wstrzymuje oddech aby przypadkiem nie zdenerwować żony i we wszystkim jej ustępuje. Caryca Matka martwi się o syna, wnuczki i przyszłość Rosji, gdyż do Mikołaja nie docierają żadne perswazje, ponieważ jest tak zdominowany przez żonę. Tak na dobrą sprawę to ona rządzi. A osoba lękliwa, uzależniona od leków i heroiny nie ma jasnych osądów. A car nawet swój ogród nazwał Ogrodem Carycy. „To świadczyło, że Alix zdominowała go nawet w tak drobnych kwestiach, że bał się jej reakcji i podporządkował żonie w niezdrowy sposób”. Zatem, czy w takim kraju może dziać się dobrze? A sytuacja znowu się pogarsza, gdyż młody carewicz rodzi się z Klątwą Koburgów.
W tym czasie loża Feniks walczy „o sprawiedliwość dla wszystkich”. Jednak ambicje Zygfryda zu Kleinitz sięgają dużo dalej. Pieniądze, władza, matactwo i pociąganie za sznurki czyli kierowanie ambicjami innych to jest to na czym mu zależy najbardziej.
I nowa ważna osoba, Igor Goryczkin i związana z nim rodzina Jo. To wszystko znajdziecie w tej powieści, którą tak jak poprzednią i każdą inną Moniki czyta się po prostu jak najlepszą baśń. A to nie baśń niestety, tylko rzeczywistość w niewielkim stopniu poprzetykana fikcją literacką. Bo Monika jak nikt potrafi utkać ze słów cudną powieść naszpikowaną ogromną ilością autentycznych postaci historycznych a co za tym idzie faktów.
A jeśli chcecie się dowiedzieć, kto pewnej nocy na balu nosił suknię z pancerzyków żuków bogaczy to koniecznie musicie się z nią zaznajomić.
„W ogrodzie carycy” to książka napisana pięknym językiem, z rzetelnie przeprowadzonym researchem i miłością do historii, którą czuje się w każdej przeczytanej linijce, Zatem nie można jej nie przeczytać.
Niezmiennie zachwyca mnie finezyjny sposób, w jaki Monika Raspen łączy fascynującą, choć przecież czasem wręcz szokującą i niewygodną historię z porywającą fikcją literacką, dzięki czemu każda jej opowieść to niemal duchowe przeżycie, fundujące nie tylko niezapomnianą, wartościową podróż do dawnych lat, ale i solidną porcję zadumy czy nostalgii. Pisarka wyróżnia się ogromną wiedzą, ale przecież przekazanie jej w sposób pełen pasji i emocji, wymaga niebywałego talentu. Nie każda powieść historyczna robi wrażenie, nie każda zostaje zapamiętana, a tu po raz kolejny, czytelnik z wypiekami na twarzy pochłania słowa, z zapartym tchem wyczekuje następnych wydarzeń i na czas lektury całkowicie zapomina o otaczającej rzeczywistości!
„W ogrodzie carycy” to wspaniale naszkicowana kontynuacja, która ponownie ukazuje czytelnikom kolejne mroczne sekrety Dynastii Romanów. Począwszy od tajemniczych wypadków, utrat dzieci, niebezpiecznych intryg, wysokiej wagi kłamstw, manipulacji, aż do bezkarnych morderstw czy groźnej hemofilii, będącej prawdziwym piętnem rodziny carów. Bezsprzecznie, każda strona przesiąknięta jest ogromnym ładunkiem emocjonalnym, a historyczne fakty łączą się z fikcją w spójną, odurzającą całość, która dosłownie zapiera wdech! Kroczyłam po jej kartkach w absolutnym zachwycie, jak i przerażeniu, a taka dawka uczuć gwarantuje, że wiele fundamentalnych historycznych faktów zostanie w mojej pamięci już na zawsze!
Pióro pisarki wyróżnia się poetyckim, sugestywnym stylem. Wszelkie opisy silnie działają na zmysły, rozbudzają wyobraźnię do granic. Widzimy oczami bohaterów, słyszymy ich uszami, odczuwamy ich lęki i nadzieje. Biorąc pod uwagę opisywany okres, nie było to zadanie łatwe, a jednak, Pisarka zabiera czytającego w nadzwyczaj angażującą, sentymentalną podróż, gdzie wojna, majątek i władza stają niemal na równi z takimi zagrożeniami jak zazdrość, dyskryminacja czy strach przed opinią innych. Gwarantuję, że ta niespieszna lektura, jaką jest drugi tom serii „Kobiety Romanowów”, poruszy najciemniejsze zakamarki waszego serca! Polecam gorąco!
"W ogrodzie carycy" to kontynuacja serii "Kobiety Romanowów" autorstwa Moniki Raspen, która ponownie zabiera nas w fascynującą podróż do świata pełnego dworskich intryg, sekretów i namiętności, gdzie historia przeplata się z fikcją w sposób niezwykle wiarygodny.
Na kartach powieści toczy się kilka równoległych wątków - zakończone sukcesem starania o męskiego potomka rosyjskiego tronu; zagadka śmierci Iriny, którą próbują rozgryźć jej trzy przyjaciółki, czy poszukiwania zaginionej przed ponad pół wieku córki siostry Anny. Wszystkie te motywy stanowią nie tylko tło dla wydarzeń historycznych, ale również pretekst do ukazania emocji, ambicji i dramatów kobiet żyjących w cieniu potężnych mężczyzn.
Monika Raspen z niezwykłą dbałością opisuje dworskie życie pełne spisków i intryg, gdzie pozory są koniecznością, a ostrożność warunkiem przetrwania. Autorka stopniowo wprowadza czytelnika w klimat tamtej epoki, pozwalając poczuć atmosferę Rosji za panowania Romanowów. Nie sposób nie zauważyć, jak ważna jest dla niej sytuacja kobiet, ich walka o samostanowienie i prawo do głosu. Choć od wydarzeń przedstawionych w powieści minął już ponad wiek, wciąż uderza aktualność tych kwestii.
Jeśli chodzi o styl i język, to, jak we wszystkich częściach serii, czyta się znakomicie. Z tekstu bije dojrzałość, inteligencja i rzetelność, a połączenie prawdy historycznej z fikcją literacką w wykonaniu Moniki zasługuje na najwyższe uznanie. Postaci są pełnokrwiste, mistrzowsko nakreślone, a fabuła spójna i przemyślana w każdym detalu. Efekt? Powieść kompletna, dopracowana i poruszająca.
Na koniec warto wspomnieć, że to także jedna z najpiękniej wydanych serii na rynku. Okładki, zdobienia, a nawet malowane misternie brzegi stron, wszystko to tworzy prawdziwe wydawnicze cacuszko, które cieszy nie tylko umysł, ale i oko.
W ogrodzie Mamy… to znaczy „W ogrodzie Carycy”, ale zdjęcia robione w ogrodzie Mamy idealnie oddają klimat książki. No może poza tym, że nie udało się ze mnie zrobić księcia carskiej Rosji 😄. „W ogrodzie Carycy” Moniki Raspen to druga część cyklu Kobiety Romanowów, w którym Autorka zabiera nas do magicznego i pełnego niespodzianek Petersburga samego początku XX wieku.🔥
Ten tom to bezpośrednia kontynuacja „Wnuczki Fabergé”, więc śledzimy tutaj dalsze losy carskiej rodziny i ich starania o męskiego potomka, na którego czeka cała carska Rosja. Pałacowe intrygi nie mają końca, a nowe postaci dodają całej historii kolorytu. Dowiadujemy się o klątwie Koburgów, która krąży w rodzinie królewskiej za sprawą genów królowej Wiktorii, a do tego jesteśmy świadkami coraz większych niepokojów, jakie narastają wśród biednej części kraju. Robotnicy zaczynają dostrzegać ogromne różnice majątkowe między poszczególnymi warstwami społecznymi i zaczyna ich irytować to, że ci pracujący najwięcej zarabiają najmniej, podczas gdy arystokracja pławi się w niewyobrażalnych luksusach. Do czego to doprowadzi?
Po raz kolejny możemy tylko podziwiać ogrom pracy włożonej przez Autorkę w kwerendę dotyczącą kontekstu historycznego. Jakież to są szczegóły! Monika Raspen jest mistrzynią w oddawaniu klimatu epoki, a jej wielki szacunek do prawdy historycznej jest niebywały. Podobnie jak pierwszą część, te też czyta się wybornie - to kawał dobrej powieści historycznej. Krótkie rozdziały opisujące pojedyncze sceny dodatkowo nadają książce dynamiki, a spis osób na początku książki pomaga odnaleźć się w bogatej w postaci historii.
Mam wielką słabość do tej serii. Rosja z czasów swojej świetności i upadku. Rozbuchana arystokracja, czaj pity w filiżankach z cieniutkiej porcelany i mistrz jubilerów - Piotr Faberge. Nie zabraknie dziwacznej, himerycznej carycy Aleksandry, cara-pantoflarza oraz silnych kobiecych postaci - silnych, a jednocześnie słabych i bardzo ludzkich. Nie wybaczę jednak autorce Iriny w poprzednim tomie - no naprawdę, tak się nie godzi!