Jest rok 1951, w Polsce panuje stalinizm, Agnieszka ma prawie 15 lat i jest w klasie przedmaturalnej. Należy do ZMP, ale żyje pełnią życia nastolatki: koleżeńskie zwierzenia i intrygi, miłości, sport, przeżywa też rozstanie rodziców i snuje wiele nad wiek dojrzałych rozważań o filozofii, religii, o… życiu. „Dzienniki” to klucz do poznania Agnieszki Osieckiej oraz korzeni jej twórczości.
Agnieszka Osiecka was a poet, writer, author of theatre and television screenplays, film director and journalist. She was a prominent Polish songwriter, having authored the lyrics to more than 2000 songs, and is considered an icon of Polish culture.
Te dzienniki były prezentem świątecznym; sama bym ich nie kupiła, bo w końcu to wynurzenia licealistki. Czytało się momentami przyjemnie, momentami były one niestrawne z uwagi na paplaninę tejże nastolatki, ale na pewno zaskoczyło mnie jak poukładana była Osiecka w czasach swej młodości (i jak uprzywilejowana): pływanie w Legii i angielski u metodystów (w latach pięćdziesiątych!), nauka, czytanie, dyskusje ze znajomymi, niezwykle chłodne i rozsądne spojrzenie na małżeńskie problemy rodziców. Jedno co mnie irytuje, to przypisy - nie wiem jakie zasady obowiązują przy tego typu publikacjach, ale czy naprawdę trzeba wyjaśniać kim był Julian Tuwim lub Pablo Picasso?