Wyobraźcie sobie świat, w którym wizytę u babci kupujecie na Grouponie, a obecność syna na Wigilii zamawiacie jak catering. W tym świecie lalki reborn ożywają, a przytulenie do człowieka kosztuje – i to tyle samo, co możliwość zmieszania go z błotem. Czy jedyną strategią przetrwania w takim miejscu jest utrata zmysłów? Sześć opowiadań, które są jak przepowiednie tego, co może wydarzyć się za chwilę.
4,75 jeśli szarość, ciężar, żal, smutek, samotność, cyfrową alienację można nazwać ślicznymi, to „Łupiny” są ślicznym zbiorem opowiadań. a raczej ślicznie rozpisanym. niby krótka forma, a przepełniona emocjami i współczesnymi trudnościami ludzi. książeczka warta uwagi, piękna, nie raz w punkt!
Książka o samotności, o tym, jak będąc wśród ludzi nigdy nie jesteśmy jednak wystarczająco blisko innej osoby, nie fizycznie, lecz emocjonalnie. Nie da się w pełni pojąć drugiej osoby, jej motywacji, lęków i pragnień. To także książka o tym, jak w XXI wieku relacje ludzskie są zastępowane urządzieniami i sieciami społecznościowymi, jedni poddają się i szukają schronienia w takiej samotności, a inni nidgy nie przestają pragnąć czyjejś bliskości, ciepła ludzkiego ciała, czułego dotyku.
Niektóre opowiadania przypomniały mi "Czarne Lustro", teraz jestem ciekawa, czy autorka faktycznie czerpała stąd inspirację.
Bardzo urzękł mnie styl narracji i język, którym posługuje się autorka, niektóre mietafory są po prostu wspaniałe: "Irytacja puchnie jak kulka chińskiej herbaty zalana wrzątkiem" lub "Ogląda to zdanie ze wszystkich stron, jakby obracała zapomniany grosik w kieszeni kurtki założonej pierwszy raz po lecie".
Ogólnie malutka książeczka, ale zdecydowanie warta polecenia i dużo daje do myślenia.
Niepozorna tak bardzo, że prawie przegapiłam na ksiegarniej półce. Miniatury o pustce, intrygujące, jakieś świeże, dobre to było bardzo, chciałabym więcej.