Moda na graffiti tworzone przez naśladowców sławnych artystów rozlewa się po USA. Zainspirowani przez Vincenta van Gogha z Charlotte w Karolinie Północnej, w kolejnych stanach ujawniają się współcześni Dali, Klimt, Picasso. Twórca pozostawiający swoje dzieła na murach Bostonu podpisuje się "Monet". Willow March, młoda stażystka w lokalnej gazecie, podejmuje w jego sprawie dziennikarskie śledztwo.
W ramach swoich poszukiwań Willow trafia na zajęcia malarstwa prowadzone przez Evandera Hartwella. Właściciel studia Colorless jest głośny, zawsze uśmiechnięty, żywiołowy i chaotyczny, reprezentuje sobą wszystko, czego Willow March na co dzień unika. A jednak może się okazać przydatny dla prowadzącej śledztwo adeptki dziennikarstwa - o ile pomoże jej zrozumieć artystyczny zamysł, jaki stoi za działaniami tajemniczego Moneta.
Hartwell zgadza się zostać przewodnikiem March po świecie sztuki.
Od najmłodszych lat próbowała swoich sił w pisaniu, jednak debiutowała dopiero w 2018 roku na platformie Wattpad. Pierwsze opowiadanie, Perfectly Wrong, szybko zebrało ponad 2 miliony wyświetleń, co zachęciło wielu czytelników do śledzenia jej na Wattpadzie i prowadzonym przez nią koncie na Instagramie - @imbirdvv - gdzie stale utrzymuje kontakt z miłośnikami jej twórczości, odpowiada na ich pytania i udziela rad dotyczących literackich początków. Aktualnie pracuje nad kolejnymi opowieściami dla młodzieży.
z każdą kolejną książką natalki brakuje mi słów, ale gdybym mogła wyrazić to kolorami, wybrałabym te wyrażające szvzescie, wzruszenie, zachwyt i poczucie wysłuchania. bohaterowie choć pozornie twórz dość skrajne barwy mają miedzy sobą cudowną dynamikę. kocham to, jak sztuka staje się tu wręcz osobnym bohaterem. plącze się ulicami bostonu, między ludźmi chcącymi ja uciszyć lub pragnącymi wyciszyć się w niej. wraz z dalszą częścią książki śledztwo prowadzone przez willow nie jest tylko próba zdemaskowania tajemniczego wandala, a możliwością odnalezienia samej siebie.
Nie mogło być innej oceny niż 5⭐️ Jestem absolutnie zakochana w tej historii, tak samo jak w „Let me in”🩷 Uwielbiam książki Natalki i już na zawsze będą dla mnie jednymi z najważniejszych historii jakie miałam okazję poznać🥹 Sposób pisania, przez który się dosłownie płynie, bohaterowie, których pokochałam już od pierwszych stron i ten klimat - cudoooo!! Czekam z niecierpliwością na kolejne tomy tej serii🫶🏻
Hejkaaa! Przychodzę do was z recenzją najnowszej książki Natalii Fromuth czyli „Keep me in”. Z góry bardzo chciałabym podziękować wydawnictwu, za szansę recenzowania tej cudownej historii!!
Zacznijmy od tego, że „Let me in” to pierwsza książka Natalki którą przeczytałam i był to gdzieś czerwiec tamtego roku. Wspominam o tym, bo nie dowierzam że po tak długim czasie możemy wrócić do tego uniwersum.
Ja dla „Keep me in” przepadłam od razu. Historia dziennikarki i malarza ma całe moje serce i wiem, że na długo w nim zostanie.
Główna bohaterka - Willow, to dziewczyna, którą bardzo polubiłam. Jej zawzięcie do spełniania marzeń, miłość do drugiego człowieka a w końcu i do sztuki, totalnie do mnie przemówiła.
Natomiast Evander to chłopak, którego p o k o c h a ł a m. Był takim słoneczkiem w tej historii, a jego miłość do sztuki również skradła moje serce.
Ich relacja jest zdecydowanie moim ulubionym aspektem tej książki. Nikt tak do siebie nie pasuje jak Willow do Evandera i Evander do Willow. Mamy tutaj definicję wątku „grumpy x sunshine” KTÓRY KOCHAAAM.
Wszystkie ich wspólne momenty wywoływały motylki w moim brzuchu. Oni po prostu byli tak przesłodcy…😭
Sam wątek Claude’a Moneta, również bardzo mi się spodobał. Mimo, że jego rozwinięcie było bardzo przewidywalne, to książkę czytałam z ogromnym zainteresowaniem i ciekawością, co się stanie dalej.
Sam motyw sztuki został przedstawiony genialnie, co utwierdza mnie w przekonaniu że książki o artystach, już na zawsze ze mną zostaną.
Styl pisania Natalki, tak jak w jej wszystkich poprzednich książkach był przecudowny. Książkę przeczytałam W JEDEN DZIEŃ, co u mnie zdarza się BARDZO rzadko.
Na koniec chciałam wspomnieć o emocjach, które wywołały we mnie wzmianki o Aidenie i Laylii. Czytając ostatni rozdział i epilog myślałam że się popłaczę i rozpłynę, co świadczy o tym, jak bardzo przywiązałam się do bohaterów.
Podsumowując, „Keep me in” to przecudowna, przesłodka i przepiękna historia, wywołująca masę emocji. Jest idealna do przeczytania za jednym posiedzeniem. Bardzo polecam i już nie mogę się doczekać następnego tomu!
Moja przygoda z książkami Natalki zaczęła się od 𝐋𝐞𝐭 𝐌𝐞 𝐈𝐧, czyli pierwszego tomu serii 𝐎𝐧 𝐓𝐡𝐞 𝐈𝐧𝐬𝐢𝐝𝐞, dlatego fakt, że dostałam możliwość zostania 𝒓𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒆𝒏𝒕𝒌𝒂̨ 𝒉𝒐𝒏𝒐𝒓𝒐𝒘𝒂̨ drugiego, niezmiernie mnie cieszy. Z tego miejsca chciałabym ponownie z całego serca 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐨𝐰𝐚𝐜́ 𝐍𝐚𝐭𝐚𝐥𝐜𝐞 oraz 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐮 𝐁𝐞𝐘𝐚 za tę szansę. 𝐉𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤𝐥𝐞 𝐰𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐜𝐳𝐧𝐚 𝐢 𝐰𝐳𝐫𝐮𝐬𝐳𝐨𝐧𝐚. 𝑖𝑙𝑦 𝑠𝑜 𝑚𝑢𝑐ℎ ❤️🩹
Dopiero na 68 stronie zorientowałam się, że mamy w tej książce 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰𝐞̨ 𝐭𝐫𝐳𝐞𝐜𝐢𝐨𝐨𝐬𝐨𝐛𝐨𝐰𝐚̨. Zupełnie nie zwróciłam na to uwagi, a nawet gdy w końcu to dostrzegłam, po chwili zapomniałam. Jeśli tak jak ja wolicie pierwszoosobową, bez obaw, 𝐭𝐮𝐭𝐚𝐣 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐝𝐜𝐳𝐮𝐣𝐞𝐜𝐢𝐞. Pióro Natalki jest wprost wspaniałe, ale wiemy o tym nie od dziś! Sprawia, że przez tę wyjątkową i wciągającą historię się po prostu płynie, 𝒏𝒊𝒄𝒛𝒚𝒎 𝑪𝒍𝒂𝒖𝒅𝒆 𝑴𝒐𝒏𝒆𝒕 𝒑𝒆̨𝒅𝒛𝒍𝒆𝒎 𝒑𝒐 𝒔𝒘𝒐𝒊𝒎 𝒑ł𝒐́𝒕𝒏𝒊𝒆. 🩵🖌️
Wiecie, co niespodziewanie zachwyciło mnie w tej historii? Fakt, że wątek romantyczny nie jest na pierwszym planie. Fabuła kręcąca się wokół 𝐩𝐨𝐳𝐧𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐭𝐨𝐳̇𝐬𝐚𝐦𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐮𝐥𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐚𝐫𝐭𝐲𝐬𝐭𝐲, tak bardzo mnie wciągnęła, że ani przez sekundę nie wyczekiwałam romansu, a motyw sztuki niesamowicie mnie urzekł. 𝐖𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚ł𝐨 𝐨𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐞 𝐰 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐢𝐧𝐬𝐩𝐢𝐫𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐲 𝐢 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐲 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛. Podczas czytania czułam się jak główna bohaterka, która nie miała żadnej wiedzy o sztuce, a jednak po zbliżeniu się do niej, 𝐦𝐨𝐠ł𝐚 𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞𝐣 𝐣𝐚̨ 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐜́ i zmienić postrzeganie na różne sprawy. Natalia napisała tę historię w naprawdę 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐲 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛, czego nie mogę przestać podziwiać! 🎨
Natomiast, gdy romans się już pojawił, o mamo… 𝐉𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐚𝐝ł𝐚𝐦 𝐝𝐥𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐝𝐰𝐨́𝐣𝐤𝐢. Główny bohater rozczulał mnie na każdym kroku, a gdy padły te jedne słowa… „– 𝑊𝑖𝑒̨𝑐… 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑖𝑠𝑧 𝑛𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒𝑠𝑘𝑖? – 𝑂𝑑 𝑗𝑎𝑘𝑖𝑒𝑔𝑜𝑠́ 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑢 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒𝑠𝑘𝑖, 𝑊𝑖𝑙𝑙𝑜𝑤.” …w moich oczach pojawiły się ł𝐳𝐲 𝐰𝐳𝐫𝐮𝐬𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚. 𝑬𝒗𝒂𝒏𝒅𝒆𝒓 urzekł mnie jedynym w swoim rodzaju charakterem. To prawdziwy 𝐠𝐞𝐧𝐭𝐥𝐞𝐦𝐚𝐧, który na pewno zdobędzie wasze serca swoim byciem 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐲𝐦 i 𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐲𝐦 człowiekiem. Doskonale nadaje się on na 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐨𝐰𝐞𝐠𝐨 𝐦𝐞̨𝐳̇𝐚, więc jeśli takiego szukacie, oto 𝑬𝒗𝒂𝒏𝒅𝒆𝒓 𝑯𝒂𝒓𝒕𝒘𝒆𝒍𝒍. 😮💨
Nasza 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐨𝐰 to dobra istota o wspaniałym sercu i jeszcze piękniejszej duszy. Pokochałam jej 𝐝𝐞𝐭𝐞𝐫𝐦𝐢𝐧𝐚𝐜𝐣𝐞̨ 𝐢 𝐰𝐚𝐥𝐤𝐞̨ 𝐨 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞. Nie poddawała się, nawet gdy było 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳𝐤𝐨𝐝𝐲 𝐬𝐭𝐚𝐰𝐚ł𝐲 𝐣𝐞𝐣 𝐧𝐚 𝐝𝐫𝐨𝐝𝐳𝐞. Natomiast gdy przyszedł dzień, który mógł zmienić wszystko, pokazała swoją 𝐰𝐲𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐚ł𝐨𝐬́𝐜́ oraz 𝐦𝐢ł𝐨𝐬́𝐜́, która kłębiła się w jej sercu. 💗
Główni bohaterowie stanowią 𝐧𝐢𝐞𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐲, a jednak 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐲 𝐝𝐮𝐞𝐭. Dwie osoby z zupełnie różnych światów, które połączyło 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐞 i podobne, choć 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐤𝐫𝐞 𝐝𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚. Ich wspólne chwile były niczym 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧́, do której kocha się wracać i zamykać się w niej na jak najdłużej się tylko da. Stali się nie tylko 𝐤𝐨𝐦𝐟𝐨𝐫𝐭𝐨𝐰𝐲𝐦𝐢 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐚𝐦𝐢 dla siebie nawzajem, lecz również i dla mnie. Już od pierwszego spotkania 𝐰𝐤𝐫𝐚𝐝𝐥𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐠ł𝐨𝐰𝐲 i nie sądzę, że kiedykolwiek z niej wyjdą. 🫂
𝐈𝐯𝐲 – przeurocza, niewinna i beztroska istotka, dla której 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐚𝐝ł𝐚𝐦. Mam słabość do uroczych dzieci, a ona jest jedną z 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚𝐥𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡, o jakich czytałam. Pełna życia i pasji, mimo niewspierających rodziców. 𝐉𝐞𝐣 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐳 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐨𝐰 𝐫𝐨𝐳𝐜𝐳𝐮𝐥𝐚ł𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐞𝐳 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐚. Starsza siostra była dla niej 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐲𝐦 𝐬𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦, do którego w każdej chwili mogła pójść i schować się przed wszelkimi zmartwieniami. Mała wiedziała, że 𝐬𝐢𝐨𝐬𝐭𝐫𝐚 𝐳𝐚𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐣𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐦𝐨𝐳̇𝐞, nawet gdy będzie musiała stanąć przeciwko ich bliskich. 𝐍𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤𝐥𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐰𝐢𝐚𝐦 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐨𝐰 𝐳𝐚 𝐜𝐢𝐜𝐡𝐚̨ 𝐰𝐚𝐥𝐤𝐞̨ 𝐨 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐚̨ 𝐮𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐚̨ 𝐬𝐢𝐨𝐬𝐭𝐫𝐳𝐲𝐜𝐳𝐤𝐞̨. Wspierała ją na każdym kroku, mimo że momentami było to koszmarnie trudne przez ich 𝐨𝐤𝐫𝐨𝐩𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐜𝐨́𝐰, których absolutnie nienawidzę. 🥺
Jak wiemy, album Taylor Swift 𝑹𝒆𝒅 bardzo kojarzy się Natalce z 𝐊𝐞𝐞𝐩 𝐌𝐞 𝐈𝐧, lecz z jakiegoś powodu okładka jest 𝐧𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞𝐬𝐤𝐚. Wiele osób obstawiało 𝐜𝐳𝐞𝐫𝐰𝐨𝐧𝐲 (w tym ja), lecz dopiero po przeczytaniu całej historii zrozumiałam tę decyzję i muszę przyznać, że 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚 𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐧𝐨𝐰𝐢𝐜́ 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚. Znaczenie jest wprost 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐞. 💙
𝐂𝐡𝐲𝐛𝐚 𝐧𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐦 𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐞𝐩𝐢𝐥𝐨𝐠𝐮, 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐢𝐞̨𝐠𝐚𝐦. Nostalgiczny, komfortowy i wzruszający. Nie potrafię ująć w słowach tego, co czuję, lecz myślę, że gdy 𝐟𝐚𝐧𝐢 𝐋𝐞𝐭 𝐌𝐞 𝐈𝐧 przeczytają zakończenie, 𝐛𝐞̨𝐝𝐚̨ 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́, 𝐨 𝐜𝐨 𝐦𝐢 𝐜𝐡𝐨𝐝𝐳𝐢. 🧡☕️
Natalka stworzyła historię, którą 𝐳𝐚𝐩𝐚𝐦𝐢𝐞̨𝐭𝐚𝐦 𝐝𝐨 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐚 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐚. Zachwyciła mnie swoim 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚ł𝐲𝐦, 𝐚𝐫𝐭𝐲𝐬𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲𝐦 𝐬𝐭𝐲𝐥𝐞𝐦, który ponownie zdobył moje serce. Z radością mogę stwierdzić, że 𝐊𝐞𝐞𝐩 𝐌𝐞 𝐈𝐧 to jedna z 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐞𝐤 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐫𝐨𝐤𝐮. Mam nadzieję, że wy również się w niej zakochacie! 💞
Wtem Evander zbliżył się do niej o krok, przyłożył palec do swojej palety, na której wilgoć jesiennej mżawki rozpuściła zaschniętą farbę, i niespodziewanie musnął opuszka czubek nosa Willow.
🖌️ Hejka słoneczka dzisiaj przychodzę do was z recenzją, cudownej historii o malarstwie i miłości. Willow jest dziennikarka, uwielbia swoją pracę, pomimo że nie pochwalają jej rodzice dziewczyny. Dziewczyna była uczona że musi być grzeczna, ułożona i posłuszna ich woli, jedynym aktem desperacji wobec nich było zostanie dziennikarką. Dziewczyna dostaje sprawę o tajemniczym graffiti, dziewczyna postanawia odkryć tożsamość tajemniczego artysty, dziewczyna przepytuje o niego okolicznych artystów i wtedy poznaje Evandera, który sprawia że dziewczyna zaczyna negować to co myślała o sztuce. Chłopak wzamian za udzielenie wywiadu daje jej warunek, którym jest to że chce namalować jej portret. Dziewczyna zgadza się i w ten sposób rozpoczyna się ich historia. Styl pisania autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Przez książkę mi się płynęło, wszystko działo się szybko i mieliśmy bardzo fajnie rozbudowanych bohaterów pobocznych jak i dodatkowe wątki . Z stylem pisania Natalki miałam styczność już wcześniej więc nie było dla mnie szokiem ja bardzo pokochałam tą historię. Jest ona przesłodka i przeurocza. Willow jest przecudowną bohaterką, pcham to ją na zewnątrz jest nieufna i chłodna, to jak skupia się na powierzonym zadaniu czy celu ale z drugiej strony jest bardzo dobra dla bliskich i martwi się o innych. Dziewczyna była bardzo skrzywdzona przez osoby, które powinny nas kochać bezgraniczną miłością ale tu została niestety zawiedziona, ponieważ jej rodzice nigdy nie byli z niej dumni i zawsze chcieli więcej i nie byli zadowoleni z jej wyborów. W głównej bohaterce poza jej determinacją zachwyciło mnie to jak bardzo starała się dać młodszej siostrze wsparcie, którego nigdy nie miała, gdzie sama ryzykowała kłótnią i niezadowoleniem rodziców, tylko po to by jej młodsza siostra mogła spełnić się i malować. To było naprawdę przesłodkie i bardzo mnie to poruszyło. Evander, jest naprawdę intrygującą postacią, uwielbiam to ja nie mając za wiele i tak chciał się dzielić tym z innymi i był w tym wszystkim szczęśliwy. Nasz beznadziejny romantyk, również nie miał łatwo z rodzicami, przez co bardzo młodo się od nich wyprowadził i założył własną pracownię gdzie uczyć innych malować i przelewać swoje emocje na płótno. Widzimy że już od początku polubił Willow, i był dla niej naprawdę miły nawet gdy ona była chłodna i niemiła wobec niego. Jest świetnym bohaterem i kocham to jak Natalka go napisała . Cała fabuła skupiła się głównie na ściganiu Cloude Moneta z Bostonu oraz na rozwoju relacji głównych bohaterów, którzy byli świetnymi partnerami w zbrodni. Cała książka ma jesienny vibe mrocznego Bostonu, mi samej kojarzy się z kolorem bordowym i odcieniami brązu haha. Ja sama pokochałam tą książkę , zarówno przez styl pisania Natalki, który jest cudowny jak i za bohaterów i całą fabułę książki. Jeśli jesteście fanami książek Natalki to napewno ta również pokochacie, a ja jeszcze nie mieliście okazji się z nią poznać to jest to idealny moment. 🖌️Ocena;5/5⭐️
Natalia Fromuth stworzyła coś czego nie da opisać się słowami. Uniwersum malarzy jest nam już bardzo dobrze znane, jednakże autorka zdecydowała się poszerzyć horyzonty. Poznaliśmy Vincenta van Gogha z Charlotte, który onieśmielił nas swą charyzmą. Teraz mamy okazję poznać Claude’a Moneta z Bostonu, miasta, w którym sztuka jest niedoceniana.
Willow March, młoda stażystka w lokalnej gazecie, spotyka na swej drodze budynki z niecodziennymi malunkami. Obrazy często przedstawiały kwiaty, co zmartwiło dziennikarkę, to dobór kolorów, który był bardzo nietypowy, a ich autor podpisywał się pseudonimem „Claude Monet”. Dosyć niezwykłe prawda? Dziewczyna, pomimo, że nie zna się na sztuce decyduje się rozwikłać zagadkę tajemniczego artysty. Szukając odpowiedzi, zjawia się w studiu malarstwa Evandera Hartwella. Mężczyzna jest zupełnym przeciwieństwem Willow. Uśmiech nie znika mu z twarzy, a iskry w oczach zdają się nigdy go nie opuszczać.
By odkryć tożsamość Moneta Willow będzie musiała poświęcić więcej, niż sądziła. Jeśli chce się kogoś znaleźć, trzeba go zrozumieć. Tak też Hartwell stał się mentorem Willow po świecie artystów, jednakże żadna pomoc nie jest darmowa. Chłopak stawia jej jeden warunek. Chce namalować jej portret.
Willow March w mgnieniu oka stała się moją ulubioną bohaterką. Widzę w nas wiele wspólnych cech, podziwiam to, jak brnie do przodu i nie poddaje się, pomimo negatywnych głosów, które słyszy wokół siebie. Pokochałam jej postać z całego serca❤️
„𝐊𝐄𝐄𝐏 𝐌𝐄 𝐈𝐍” nie jest zwykłą książką dla młodzych dorosłych. Drugi tom serii „On The Inside” opowiada historię o przeciwnościach losu i marzeniach. Historia tajemniczego artysty pokazała mi coś, czego dotychczas nie znałam.
Czytając „𝐊𝐄𝐄𝐏 𝐌𝐄 𝐈𝐍” mój świat zaczął na nowo rozkwitać. Świat w odcieniach czerni i bieli, który na co dzień zauważam, zaczął nabierać kolorów. Zaczął znów nabierać sensu. Natalka po raz kolejny zabrała mnie w przygodę bez trzymanki, ale tym razem mogłam stać się jej częścią w zupełnie inny sposób niż dotychczas. Dziękuję Natalce i wydawnictwu BeYa, za tak ogromną szansę, nawet w najpiękniejszych snach nie wyobrażałam sobie, że zostanę recenzentką honorową tak wyjątkowej powieści.
„𝐊𝐄𝐄𝐏 𝐌𝐄 𝐈𝐍” to opowieść, która już nigdy mnie nie opuści. Zobaczę ją podczas pisania wypracowania, pomiędzy pociągnięciami pędzla malując obraz lub, gdy idąc ulicą zobaczę lilie. 🖌️„ɪ żᴀᴅɴᴇᴊ ᴄᴢᴇʀɴɪ ɪ ʙɪᴇʟɪ. ᴛᴏ ʙęᴅᴢɪᴇ ᴏʙʀᴀᴢ ᴡ ɴᴀᴊᴘɪęᴋɴɪᴇᴊꜱᴢʏᴄʜ ᴋᴏʟᴏʀᴀᴄʜ.”🎨
𝑲𝒆𝒆𝒑 𝒎𝒆 𝒊𝒏 ♾️ /𝟓 Czytając Keep me in w mojej nudnej i szarej rzeczywistości zaczęły pojawiać się kolory. Na moment mogłam zapomnieć o trudnościach i wyczerpaniu które dosyć często mi towarzyszy. Dzięki tej lekturze nauczycie się naprawdę wielu rzeczy! Między innymi tego, żeby naprawdę poznać człowieka trzeba poznać go od środka i wysłuchać jaką nosi za sobą historię. Keep me in to książka pełna miłości- do pasji oraz drugiego człowieka. Czytając spin off Let me in poczułam się jak w domu, jakby cząstka mnie zagnieździła się w tej lekturze bez powrotu. To książka, która otula niczym miękki koc w jesienny wieczór — wystarczy dodać herbatę w dyniowym kubku, a świat od razu staje się cieplejszy. Keep me in jest książką pełną słów i emocji i to czyni ją tą jedyną w swoim rodzaju- wyjątkową. Zakładając bookmedia w życiu bym nie pomyślała, że zostane zauważona w taki sposób, i znajdę się na książce mojej jednej z ulubionych autorek. Jestem ogromnie wdzięczna za podarowanie mi takiej szansy i do tej pory nie umiem znaleść odpowiednich słów aby wyrazić swoją wdzięczność. Pokochałam tą książkę bezpowrotnie i uważam, że jest to najlepsza książka Natalii Fromuth, jaką miałam okazję przeczytać.
𝑬𝒗𝒂𝒏𝒅𝒆𝒓 Był postacią która mną zaintrygowała od samego początku. Wiedziałam, że będzie TYM bohaterem od którego nie będę mogła przejść obojętnie. Historia którą niesie ze sobą ten bohater jest przepiękna i bardzo ale to bardzo wiele się od niego nauczyłam.
𝑾𝒊𝒍𝒍𝒐𝒘 Willow jest mną, ja jestem Willow na tysiąc różnych sposobów. To, jak ta bohaterka jest podobna do mnie jest aż przerażające. Tak samo jak Evandera, pokochałam ją od pierwszego rozdziału w ktorym się pojawiła.
𝑪𝒍𝒂𝒖𝒅𝒆 𝑴𝒐𝒏𝒆𝒕 Czytając o tym artyście nie miałam nic innego jak czysty uśmiech na twarzy, ponieważ przypomniały mi sie poczatki Let me in gdzie mogłam przenieść się do swiata Vincenta. Mimo, że tożsamość tego artysty była ukazana na samym końcu, to spodziewałam się tego, kto może stać pod tym nazwiskiem. Jednak historia tego bohatera była tą niesamowita i zdecydowanie tą która zostaje z nami na długo.
Na samym koncu chciałabym jeszcze raz podziękować Natalce za szanse jaka mnie obdarowała. Jestem najwdzięczniejsza na całym świecie. [wspolpraca reklamowa | polecajka ]
Czy da się napisać dobry romans z motywem malarstwa i sztuki? Da się!
Zarówno pierwszy jak i drugi tom tej historii pochłonął mnie bez reszty i był jak miód na moje serduszko. To są naprawdę cudowne komfortowe książki, które wywołują w was mnóstwo emocji.
W pierwszym tomie „Let me in” poznajemy młodego artystę, który pokrywa mury miasteczka Charlotte dziełami sztuki podpisując swoje prace pseudonimem Vincent. Na swojej drodze spotyka on Layle - młodą dziewczynę, która próbuje wyrwać się z rutyny swojej pracy w kawiarni 🧡
W drugim tomie „Keep me in” natomiast poznajemy naśladowcę Vincenta, który ślady po sobie zostawia na murach Bostonu. Willow - młoda stażystka w gazecie próbuje dowiedzieć się, kto stoi za dziełami podpisanymi Monet 🩵
Może to nie jest typowy romans pełen pięknych „typowych” romantycznych gestów ale właśnie to tutaj jest najpiękniejsze. W tych książkach główni bohaterowie zdobywają serca (zarówno bohaterek jak i czytelników) przez sztukę. I to jest piękne.
Cudownie czytało się o tym jak relacja bohaterów z nieznajomych zmiana się w przyjaźń a później w większe uczucie ❤️
Autorka pięknie operuje słowem i przez czuły czas czułam się tak jakbym była tam razem z bohaterami.
Bardzo podobało mi się również to, że mimo słodkiego i uroczego romansu zostały tutaj poruszone trudne tematy. Autorka pięknie opisała też problemy życia codziennego i relacje rodzinne. Co tylko dodaje tej książce autentyczności i wywołuje jeszcze więcej emocji.
To była moja pierwsza styczność z książkami tej autorki i powiem wam jedno - mam niedosyty 🧡 Absolutnie zakochałam się w tym jak Natalia pisze i z chęcią poznam też inne jej książki.
książki Natalki towarzyszą mi już od samego początku mojej przygody z czytaniem, pamiętam jak ponad trzy lata temu zatraciłam się w "Lights up" i od tego momentu czekałam na kolejne historii spod pióra autorki, później nastąpiła mała przerwa, ale teraz powróciłam do moich ulubionych komfortowych i to akurat do kolejnej części mojej ukochanej "Let me in".
styl pisania Natalki, jest niesamowicie przyjemny, wciągający, ale tworzy naprawdę komfortową i lekką książkę, ale z przekazem i taką, która potrafi wycisnąć z człowieka trochę łez, no przynajmniej w moim przypadku. bardzo poruszyła mnie ta historia, pełna bólu, ale też dająca na koniec małą nadzieję, że kiedyś będzie lepiej. nie przeszkadzało mi tutaj nawet to, że narracja była w trzeciej osobie, bo tak bardzo wkręciłam się w czytanie!
Willow dąży do tego aby, w końcu zaistnieć w dziennikarskim świecie, chce odnaleźć "Moneta" i zostać docenianą i rozpoznawalną dziennikarką. dziewczyna nosi w sobie wiele bólu, brak wsparcia rodziców, brak znajomych czy przyjaciół, aż w końcu, przy okazji śledztwa trafia do pracowni "Colorless" i tam spotyka chłopaka, o którym na początku chce zapomnieć, ale jednak nie może i mimo, że jego życie jest pozbawione kolorów, pokazuje jej, że jest na swój sposób wyjątkowe i to jej też może takie być. relacja tej dwójki jest przepiękna!!! nie raz podczas czytania się nad nią rozpływałam i zachwycałam jak świetnie została przedstawiona!!
Malarstwo i dziennikarstwo. Dwa zupełnie odległe od siebie światy. A w tej powieści się ze sobą zderzyły wyłaniając prawdę. Wszystko to o czym powinno mówić się głośno a nie po cichu szeptać. Powiem tak: jestem mile zaskoczona fabułą. Dołączanymi wydarzeniami i prowadzonym śledztwem. Mimo iż od początku wiedziałam kto jest sprawcą zamieszania w mieście, to i tak bardzo miłe spędziłam z powieścią czas. Wciągnęła mnie i trochę dopadł mnie zawód, że finał był taki a nie inny i tak szybko nastał. Miałam ochotę więcej czasu spędzić z bohaterami. Willow i Evander to para, którą bardzo pozytywnie odebrałam. Każde z nich posiadało bagaż doświadczeń, który w jakiś sposób na nich wpłynął. Każde z nich radziło sobie z nim tak jak umiało. Wszystkie elementy układanki były wpasowane w punkt. Śledztwo, rozterki, bolączki, rodzące się uczucie,... Odpowiednio rozbudowane z idealnie wymarzonymi emocjami. Naprawdę oceniam powieść dość wysoko. Mocna 8 na 10. Mimo iż jest 14+, tak tego nie odczułam, że została skierowana do młodszego czytelnika. Serio!
NATALKA, ZDRADŹ MI CO TY DODAJESZ DO TYCH KSIĄŻEK, ŻE ONE SĄ TAK WSPANIAŁE 😭🙏🏻
no co.. no przepadłam i kompletnie się nie dziwię, bo jakim cudem książka Natalki mogłaby mi się nie spodobać? uwielbiam van Gogha, Moneta i motyw sztuki w książce, a tutaj był on tak idealnie poprowadzony, że nie zmieniłabym dosłownie NIC!!
wątek romantyczny również skradł moje serducho, w szczególności dlatego, że był on niesamowicie naturalny 🥹 czułam jakbym płynęła przez tą książkę 🫶🏻
i love it natalka - nie wiem jakim cudem za każdym razem udaje ci się mnie skruszyć, ale jakimś cudem udaje ci się to.. i to doskonale
Jak ja kocham tą książkę🥹. Pochłonęłam ją w dwa dni. Kończąc tą historię miałam łzy w oczach, ponieważ tak przywiązałam się do tych dwóch bohaterów, których bardziej niż pokochałam.
Na początku książki byłam ciekawa czy ta historia spodoba mi się bardziej od Let me in (czyli książki, która jest częścią mnie) i powiem wam, że tak!!!!!!! Nie wiedziałam, że zdołam pokochać jakąś opowieść od Natalki bardziej niż historii Layli i Vincenta Van Gogh’a - ale jednak!!!
Jestem przeciekawa następnych tomów z tej serii!!
Więcej pojawi się w recenzji na moim profilu na instagramie: booksbylaurs!!
Historia, która otworzyła świat sztuki, który wcześniej był mi raczej obcy. "Keep me in" stało się dla mnie ucieczką od realnego świata. Cała historia opiera się wokół motywu sztuki,który został przedstawiony w ciekawy sposób i jako osoba ,która kompletnie się tym nie interesuje czytałam to z niezwykłą przyjemnością. Dziennikarka i malarz stali się częścią mnie,kocham to jak wzajemnie się dopełniali.Polecam każdemu!
Sztuka i pióro Natalii to idealne połączenie. Dawno nie bawiłam się tak dobrze przy czytaniu jakiejkolwiek książki, a w tej „zabawie” otworzyła mi ona oczy na problemy i sytuacje, o których wcześniej nie myślałam. Pomimo faktu, że Vincent van Gogh skradł moje serce, to chyba znajdę jeszcze trochę miejsca na Claude’a Moneta.
Czytając tą książkę jeszcze bardziej zakochałam się w twórczości Natalki. Bohaterowie przez nią wykreowani są wspaniali! Kocham z całego serca Willow i Evandera. Jestem ciekawa ich dalszych losów, tak jak i siostry Willow. Czekam na kolejne części, polecam!!!
To się czytało pieeknieee. Kocham wszystkie postacie i niby to było oczywiste że to on będzie bo to taka książka, ale tak szczerze to jest cudowne bardzo polecam. Kocham wszystkie książki Natalki i już przeczytałam wszystkie!!
This entire review has been hidden because of spoilers.
4-4,5 nie wiem Boże jakie to było ciepłe i otulające. Przeczytałam to w dwa dni jakby nie wiem jak ale tak się wciągnęłam że serio pochłonęłam tę historię. Tylko Natalka umie przenieść mnie swoimi książkami w zupełnie inny świat pełen sztuki.
NATALKAA ZNOWU TO ROBISZ 😭💞 absolutne arcydzieło, kolejna cudowna książka mojej ulubionej autorki. uwielbiam to, jak relacje w książkach natalii nie są przesycone żądzą, a pięknym uczuciem. ,,twój claude” ❤️🩹