Jump to ratings and reviews

Rózin dom / Krýsuvík

Dva emocionálne silné príbehy dvoch odlišných ľudí žijúcich v inej dobe, no v rovnakej krajine, ktorí túžia po obyčajnom ľudskom šťastí.

V dvoch prepojených novelách Rózin dom a Krýsuvík približuje poľský spisovateľ Hubert Klimko-Dobrzaniecki islandské prostredie z pohľadu Stredoeurópana. Rózin dom je dojímavé, osobne zaujaté rozprávanie o starobe a umieraní v jednej z najbohatších krajín sveta. Krýsuvík možno považovať za prostú ušľachtilú severskú baladu o budovaní domova, založení rodiny a osude, ktorý zasahuje do ľudskej cesty za šťastím.

148 pages, Hardcover

First published August 1, 2006

Loading...
Loading...

About the author

Hubert Klimko-Dobrzaniecki

29 books16 followers
pisarz polski urodzony w 1967.

Studiował filozofię, teologię i filologię islandzką. Wydał dwa tomiki wierszy po islandzku, publikował opowiadania w "Studium", "Czasie Kultury", "Twórczości", "Lampie" i "Portrecie". W 2003 roku opublikował zbiór opowiadań "Stacja Bielawa Zachodnia" (wznowiony w 2007 roku pod tytułem "Wariat"). Rozgłos przyniosła mu quasi-powieść, składająca się z dwóch odrębnych nowel: "Dom Róży. Krýsuvík", która otrzymała nominację do Nagrody literackiej Nike. W 2007 roku opublikował dwie powieści: "Kołysanka dla wisielca" i "Raz. Dwa. Trzy.".

Dziesięć ostatnich lat swojego życia spędził w Islandii, gdzie imał się różnych zajęć - od skubacza drobiu i przemytnika diamentów, do mima i pielęgniarza w domu starców (co opisał w "Domu Róży"). Obecnie przebywa w Austrii.

W 2007 roku otrzymał nominację do Paszportu Polityki.

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
31 (25%)
4 stars
56 (45%)
3 stars
28 (22%)
2 stars
7 (5%)
1 star
1 (<1%)
Displaying 1 - 15 of 15 reviews
Profile Image for Michaela.
1,948 reviews76 followers
February 8, 2025
Posledná kniha z mojej januárovej výzvy (a klasicky pre nedostatok času si dopisujem dojmy az neskôr). Dve novely, každá úplne z iného obdobia a pritom ich spája rovnaká snaha nájsť rovnováhu medzi prácou a rodinným štastím, osamelosťou a túžbou po domove. Prvá je o pohľade novopríchodzieho poľského ošetrovateľa v domove pre seniorov na Islande, drsná a trpká, popisuje realitu a neprikrášľujúca posledné chvíle obyvateľov. Celý život sa snažia zarobiť, aby dopriali svojim deťom niečo viac, až nakoniec skončia takto opustení… Jeho pohľad na bezmocnosť sa strieda s ľudskosťou.
A druhá rozvíja životný príbeh nevidomej Rózy, resp. jej rodičov. (Obe novely majú spoločné prepojenie.) Tiež pomaly budujú svoj domov, hľadajú lásku a šťastie a celé je to v duchu pokojnej dynamiky staršej doby. Zlom prichádza a mňa to úplne zasiahlo. Premýšľam o ich osudovej láske a rodine, o zmysle života a jeho krehkosti. Ostrov je drsným miestom na život.
Islandská próza má v sebe neuveriteľnú poetiku. Temnú a citlivú zároveň. Autor je pôvodom poľský emigrant, no dušou plnohodnotný Islanďan a ja si ho radím ako rovnocenného napríklad aj k Jónovi Kalmanovi Stefánssonovi.
Profile Image for Aleksandra Gratka.
825 reviews73 followers
August 13, 2026
Jeden tom, dwie powieści, każda przygnębiająca na swój sposób. Czy któraś bardziej? Mnie chyba mocniej sponiewierał "Dom Róży", od którego zresztą zaczęłam.

Hubert, Polak obarczony długami i rodziną, wyjeżdża (ucieka?) z Polski i w Reykjaviku pracuje w domu starców. Z premedytacją używam tego określenia, bo to dom niespokojnej starości, a "rodziny dbają, czyli robią wszystko, aby zapomnieć, że ktoś czeka jak małe dziecko". To piekło dla wszystkich. Dla często chamskich i nieempatycznych pracowników, którzy są tam jak za karę (i umówmy się, to nie jest łatwa praca - przewijanie, mycie, czasem wręcz użeranie się z niesfornymi starcami). Dla samych pensjonariuszy - uprzedmiotowionych, zostawionych jak zużyte zabawki, porzuconych przez rodziny, które tylko czekają na wiadomość o śmierci. Trudno czytało się o bezwolnych, niekontaktujących, bezbronnych, zdanych na łaskę, a raczej niełaskę opiekunów. Były fragmenty, których wręcz nie mogłam czytać. W tym wszystkim Hubert - trochę inny, normalny, raczej w trybie przetrwania niż chęci zmiany zasad w tym domu. No i Róża, trochę jak faktycznie kwiat wśród gnoju.

A "Krysuvik" to historia rozgrywająca się wcześniej, ale można ją czytać zupełnie osobno. To opowieść o prostym, zwykłym człowieku, który marzył o prostym, zwykłym życiu. Z rodziną, żoną, dziećmi, w domu wybudowanym własnymi rękami. Udało się, ale do czasu. Ten ponury islandzki klimat, to surowe życie i surowy mężczyzna - od początku wiemy, że tu coś się wydarzy...

Mam mętlik w głowie. Z jednej strony wiem, że to kawał dobrej prozy, że poruszył mnie do głębi, ale tyle w nim smutku, że chyba chciałabym zapomnieć...
Profile Image for Jackspear217.
482 reviews11 followers
August 22, 2026
Dyptyk Huberta Klimko-Dobrzanieckiego zacząłem od „Domu Róży” – części cięższej, wstrząsającej i niewygodnej. To proza, którą czyta się z poczuciem dyskomfortu, ale jednocześnie z dużym zainteresowaniem. Dosadny realizm pokazuje kontrasty między wyobrażeniami o Islandii a rzeczywistością, którą można tam zastać. Jest też osobistą relacją autora, pozwalającą spojrzeć na wyspę z zupełnie innej perspektywy.

„Krysuvik” okazał się równie mocny i szczery. Początkowo miałem wrażenie, że są to dwie odrębne historie, jednak z czasem wszystko zaczęło się zazębiać, a poszczególne elementy nabrały sensu. Właściwie nie ma znaczenia, od której części rozpoczniemy lekturę.

Ta proza mocno oddziałuje na czytelnika. W niektórych fragmentach byłem naprawdę w szoku. Opowieść z domu starców jest przerażająca, miejscami niesmaczna, a jednak nie mogłem przestać czytać. Autor nie oszczędza odbiorcy i właśnie ta bezkompromisowość robi największe wrażenie.

To mój pierwszy przeczytany dyptyk i muszę przyznać, że było to bardzo ciekawe doświadczenie – zarówno literackie, jak i poznawcze. Islandia, często postrzegana jako niemal rajska wyspa, okazuje się miejscem znacznie bardziej skomplikowanym. Co więcej, problemy przedstawione w książce mogą dotyczyć również innych starzejących się społeczeństw Europy.

Nie spodziewałem się takiej lektury i nadal nie wiem, czy bardziej mnie zaskoczyła, czy zachwyciła. Jedno jest pewne – była niezwykle interesująca. Nominacja do Nagrody Nike wcale mnie nie dziwi. Po inne książki autora z pewnością sięgnę, żeby sprawdzić, czy również w nich pisze z taką siłą i bez znieczulenia trafia prosto w czytelnika.

Polecam!

Egzemplarz uzyskałem w ramach współpracy barterowej z @oficyna_noir_sur_blanc
Profile Image for Marina.
907 reviews185 followers
December 17, 2013
Questo è un libro che si presenta come strano già dall’aspetto. Ci sono due storie, una nel passato e una nel presente, e si può decidere da quale partire, capovolgendo il libro. Io ho deciso di partire dal presente, seguendo un ordine non cronologico ma che si è rivelato essere logico, e l’ho fatto dopo aver letto una recensione su Anobii che diceva di aver seguito questo percorso. Penso che il romanzo sia godibile anche seguendo il percorso inverso, ma così tanti tasselli sono andati al loro posto e non mi sono pentita della mia scelta.

Quella che per me è stata la prima parte si intitola La casa di Rosa e parla di morte, mentre la mia seconda parte, Krýsuvík, parla di vita e di amore (ma non solo). Ora parlerò di prima parte e seconda parte, ma ricordatevi che se vorrete leggere questo libro potrete farlo anche seguendo il percorso opposto.

La prima parte è ambientata in un ospizio e il protagonista, che parla in prima persona, si chiama Hubert proprio come l’autore. Le analogie non finiscono qui, perché anche l’autore ha vissuto a lungo in Islanda, essendosi laureato in filologia islandese, e anch’egli ha scritto due raccolte di poesie in islandese, proprio come il narratore. Hubert, il narratore, inizia a lavorare come infermiere in questo ospizio, e all’inizio gli vengono assegnati i vari reparti a rotazione, perché possa conoscerli tutti, o quasi. Il libro non è elegiaco, si parla di come è la vita veramente in questi ospizi, perciò si parla anche molto di urina e di cacca, di bagni, di pannoloni, di pulizie, ecc. Ma anche di pasti, di infermieri gay, di infermiere filippine, e poi ovviamente dei pensionanti stessi. A tratti è difficile da mandar giù, perché è davvero molto esplicito e in alcuni casi arriva a essere disgustoso, ma non lo è mai fine a se stesso. L’autore vuole veramente raccontare la vita negli ospizi, il fine vita islandese per ricchi e meno ricchi.

Anche la seconda parte è narrata in prima persona, ma da un personaggio diverso, un islandese vissuto molti anni prima di Hubert, nel paese di Krýsuvík, sempre in Islanda. Questo nuovo narratore è un ragazzo di vent’anni e un giorno si innamora di una donna, Karen, conosciuta in un emporio. Questa breve parte, solo 70 pagine, è il racconto della loro vita insieme e del loro amore bellissimo. Detta così sembra che non sia collegato con l’altra parte, ma lo è, solo che non vi dico come, perché sarebbe bello che lo scopriste da soli. Non so dire se questa seconda parte sia più bella della prima, come ho letto in rete, secondo me sono belle tutte e due, solo in modi molto diversi.

Secondo me, più in generale, è il romanzo ad essere bello (perché è un vero e proprio romanzo e non una raccolta di due racconti), se si riesce ad andare oltre il disgusto che si può provare nella parte dedicata all’ospizio. Se ci si riesce, ne varrà davvero la pena.
Profile Image for mariuszowelektury.
593 reviews11 followers
August 30, 2026
Krýsuvik - Czy człowiek, który całe życie buduje swoje szczęście na przyszłość, nie zapomina o teraźniejszości?

Przypowieść o budowie domu i szczęśliwym życiu, które kończy się tragicznie: realizowanie aspiracji, awansu społecznego; wydzieranie losowi tego, co przyniesie lepsze życie, wszystko by żyć w miłości do drugiej osoby. Bohater mierzy się z islandzką naturą, próbuje ją oswoić, zapanować, tym czasem ona przypomina, że nie wszystko mieści sie w planie, racjonalności. Jest jeszcze przypadek.

To opowieść o kruchości życia, bezsilności człowieka. Ironia losu sprawia, że to co jest jednocześnie źródłem dobrobytu przynosi tragedię.

Dom Róży - czy w bogatym, nowoczesnym społeczeństwie jest jeszcze miejsce na starość?

Narrator jest pracownikiem islandzkiego domu opieki. Trudno oczywiście zaprzeczyć, że pensjonariusze otrzymują tam profesjonalną opiekę. A jednak trudno też pozbyć się wrażenia, że ich izolacja od reszty społeczeństwa jest wygodnym sposobem na niewidzenie: starzenia się, utraty sprawności, zależności od innych, choroby i w końcu śmierci.

Człowiek przestaje być potrzebny, kiedy przestaje być samodzielny i produktywny.

“Ojciec leży w łóżku, syn co chwilę wychodzi na zewnątrz na papierosa (...), aby tylko odklepać te dwie godziny i uciec. Ojciec dalej leży w łóżku, może już w tym tygodniu zadzwonią z wiadomością, że umarł w spokoju w nocy i że spadek czeka u notariusza, (...) a może jeszcze trzeba będzie kilka razy odwiedzić, wypalić połowę paczki i wypić cały termos kawy. Są też córki, które chcą przez dwie godziny wynagrodzić ojcu albo matce całe lata zapomnienia, zaniedbania.”

Łącznikiem obu opowiadań jest Róża - dziewczynka i wiekowa pensjonariuszka. Nie wiemy, co wydarzyło się pomiędzy, ale widzimy dzieciństwo i starość naznaczone tragedią, śmiercią. Początek i koniec w gruncie rzeczy niewiele różniące się od siebie.

Jest w tym coś z tragizmu egzystencjalnego - człowiek, któremu trzeba zapewnić opiekę w dzieciństwie i na starość. Drugi, który w żadnej z tych sytuacji nie jest w stanie sprostać zadaniu. Ucieka, skupia się na sobie, swoich emocjach, potrzebach.
335 reviews5 followers
August 28, 2026
Czym właściwie jest dom? Adresem wpisanym w dokumenty, czy pulsującym miejscem, które nosimy głęboko pod żebrami?

Dwie mikropowieści. Dwa oblicza chłodnej Islandii. I jeden motyw, który spina je niczym klamra. Krýsuvik. Dom Róży Huberta Klimko-Dobrzanieckiego to literatura, która toczy się jak codzienne życie. Niespiesznie. Czasem boleśnie. Zawsze prawdziwie.

Zaczynamy od Thomasa. Młody chłopak po śmierci ojca zostaje na świecie zupełnie sam. Jego przejmująca modlitwa o bliskość obnaża nasz uniwersalny lęk przed pustką. Gdy los wreszcie odpowiada, dając miłość, obfitość i rodzinę, w człowieku budzi się zachłanność. Pycha, która zawsze ma swoją cenę. Z tego splotu wydarzeń rodzi się niewidoma Rosa. Dziewczynka, która w swojej fizycznej ciemności dostrzega znacznie więcej prawdy, niż dorośli w pełnym słońcu.

Później uderzamy w mur współczesności. Autor bezlitośnie zdrapuje pozłotkę z pocztówkowego mitu idealnej Islandii. Zamiast utopii – samotność imigranta. Zamiast równości – wykluczenie ze względu na wiek. Najmocniej rezonuje jednak psychologiczny obraz domów opieki. Starość staje się tu synonimem nicości. Jest ograbiona z godności, wyśmiewana, redukowana do problemu, którego rodzina chce się pozbyć, byle szybciej przejąć majątek. Rodzisz się samotny i samotny umierasz.

I w samym środku tego paraliżującego chłodu, wśród sterylnych ścian i zapachu przemijania, pojawia się Róża. Kobieta, która wnosi koloryt. Która potrafi utkać ciepły, czuły dom tam, gdzie wydaje się, że zamieszkała już tylko śmierć.

Prosty, niemal ascetyczny język. A jednak uderza prosto w serce. To książka-lustro, działająca jak głęboka biblioterapia. Wymusza pauzę. Zatrzymuje w melancholii. Każe bez znieczulenia spojrzeć na nasze własne relacje, uciekający czas i stosunek do najsłabszych.
Profile Image for Abc.
1,159 reviews111 followers
February 22, 2021
Sinceramente non so bene cosa pensare di questa lettura. Le due storie sono carine, ma non lasciano molto.
Io ho iniziato da quella ambientata nel passato, seguendo il consiglio di chi l'aveva già letto. E confermo che è la scelta migliore perché se si inizia dall'altra si rischiano degli spoiler.
Non saprei dire quale delle due mi sia piaciuta di più, penso che si equivalgano. La storia ambientata nel passato è emotivamente intensa e ha un epilogo che non mi sarei aspettata. È una storia d'amore e di riscatto.
La storia più recente, invece, la considero più come una sorta di disamina sociale. Si parla di immigrazione, di vecchiaia, affrontando anche il tema del fine vita. Ovviamente è tutto romanzato, per cui non è particolarmente pesante. In più la tristezza viene un po' mitigata da alcune scene simil comiche che non sono assolutamente messe a caso, ma funzionali a un certo tipo di critica sociale.
La vera questione è che il titolo è poco calzante col contenuto dell'opera, anche perché Rosa non è poi così protagonista della narrazione.
13 reviews1 follower
November 12, 2020
Mi è piaciuta la divisione del libro in due parti apparentemente scollegate. Il libro può dipanarsi dal presente al passato o viceversa. La storia d’amore è bella, pulita, con protagonisti sinceri e altruisti che dimostrano i loro reali sentimenti, compresa la disperazione per una perdita immane. La storia dell’immigrato che lavora in una casa di riposo pone l’uomo in primo piano: le sue fragilità, le sue necessità. Mi è piaciuto il “prendersi cura” del protagonista, il suo non giudicare, non sbottare ma guardare e agire con gentilezza e introspezione.
Bellissimo, anche se poco indagato, il personaggio di Rosa, donna elegante e filo conduttore del libro.
Profile Image for Maurizio Manco.
Author 7 books135 followers
October 1, 2017
"Ciascuno ha una casa, succede alla nascita, e poi si hanno altre case, e alla fine si ritorna in quella iniziale." (p. 6)
Profile Image for Francesca Maccani.
215 reviews39 followers
February 4, 2017
​La casa di Rosa è un libro molto particolare diviso in due parti. Non ha la quarta di copertina perché in realtà entrambi i lati coincidono con l'inizio di una storia. 

Non sapendo da quale iniziare mi sono affidata alla fascetta e mi sono trovata catapultata in Islanda, in una casa di riposo, dove il giovane protagonista trova lavoro dopo essersi trasferito dalla Polonia.

Dall'altro lato, quello che io chiamo il B SIDE, ho incontrato una storia decisamente notevole. 70 pagine di poesia in prosa.

Qui si narra una storia d'amore d'altri tempi, intensa e ricca di bellezza. Talmente bella da sembrare una favola nordica.

È bene iniziare la lettura da questo lato. 

Rovesciando il libro infatti inizia tutt'altra vicenda, apparentemente senza legami con la precedente.

Il protagonista, immigrato in Islanda, trova lavoro in una casa di riposo e qui si scontra quotidianamente con il decadimento fisico e mentale degli ospiti.

A differenza dei suoi colleghi però resiste e non si lamenta mai delle sue mansioni, anzi cerca sempre di apprendere cose nuove e si dimostra sempre molto umano nei confronti degli ospiti, anche dei casi più gravi.

Col tempo però riesce a guadagnarsi un impiego nel Tetto, la parte "vip" dell'ospizio e qui incontrerà Rosa, un'insolita signora raffinata e dalla sensibilità molto spiccata. Una figura quasi mistica che ricollegherà i fili delle due vicende in modo inaspettato. Rosa è cieca dalla nascita ma ha i sensi talmente sviluppati da far dubitare a tutti di essere non vedente.

La accompagna un profumo delicato di essenza di rose.

Scopriremo poi che Rosa è l'anello di congiunzione fra le due storie narrate anche se sfalsate sul piano temporale.

Ho amato moltissimo il lato della storia d'amore del romanzo e ho faticato un poco leggendo il lato "principale". Ho proseguito su consiglio di Roberto Keller solo dopo aver gustato appieno la vicenda condensata nelle 70 paginette sul retro.

Premesso che se non ci fosse stata la fascetta sul lato che io chiamo A, quello ambientato nella casa di riposo, probabilmente avrei iniziato la lettura dal lato giusto.

Del lato B ho amato la scrittura che è pazzesca, quasi più della storia, mi ha ricordato certa letteratura americana alla Caldwell de "Il piccolo campo". Se non avessi avuto la certezza che il tutto si svolge in Islanda avrei tranquillamente pensato ad un'ambientazione nord americana, tanto è pulita e asciutta la scrittura e soprattutto per 

 quanto nitida traspaia l'inellutabilità degli eventi.

 Veramente l'ennesima chicca targata Keller.
Profile Image for Imene Fenniche.
326 reviews54 followers
August 4, 2021
Œuvre composée de deux nouvelles reliées par la fameuse Roza portée sur le titre. La première partie nous conte l’histoire d’un immigrant polonais venu s’installer en Islande et qui se heurte au monde terrible des maisons de retraite ; une des pensionnaires est Roza, une dame très distinguée mais aveugle depuis la naissance. Dans la deuxième partie quant à elle, nous suivons le destin d’un jeune homme, le père de Roza, qui se lance dans la vie à pleines dents et qui sera tour à tour, béni et maudit par le sort.
Je suis mitigée par cette lecture, je n’ai pas réellement adhéré au style assez particulier de l’auteur, ni au ton du récit, ni au récit lui-même pour être tout à fait honnête. La deuxième partie et nettement mieux que la première, sans pour autant parvenir à racheter le tout à mes yeux. Je ne me suis pas réellement délecté de ma lecture, ni ressenti une connexion avec les personnages et je pense que l’univers crée par l’auteur n’est tout simplement pas pour moi.
Displaying 1 - 15 of 15 reviews