Na tę kontynuację czekałam przez bardzo długi czas i ogromnie się cieszę, że wreszcie ,,Zryw Monsunowy" zawitał u nas!
Talasyn i Alaric jako świeżo upieczone małżeństwo muszą wspólnie stawić czoło zagładzie która nadciąga na ich świat. Aby powstrzymać całkowite zniszczenie zostają zmuszeni połączyć swoje moce cienia i światła aby stworzyć niezniszczalną tarczę i ochronić tych na których im zależy. Gra toczy się o najwyższą stawkę, tu nie ma miejsca na błąd. Ale co potem? Co stanie się z nimi, kiedy już osiągną swój cel? Czy w świecie pełnym knowań, kłamstw i zdrad, mogą liczyć na zbudowanie wspólnej przyszłości? Bez uprzedzeń, tajemnic i lęku? Przecież Talasyn jest teraz Imperatorkom. Władczynią królestwa, które zamierza odzyskać dla swoich ludzi.
Powrót do tego świata, był jak powrót do domu po długiej nieobecności. Kocham to jak autorka wykreowała tu wszystko. Każde miasto, każdą wyspę, każdy najdrobniejszy szczegół. I oczywiście ten świetny wątek magiczny, który za każdym razem mnie zachwyca. Bardzo podoba mi się pokazanie, że zarówno moc Talasyn jak i Alarica cały czas się zmienia, zwiększa, rozwija się wraz z nimi i staje się jeszcze bardziej wyjątkowa i niezwykła.
Zdecydowanie widać w tym tomie progres Talasyn, która stała się prawdziwą Lachiską nie tylko z nazwy ale i z zachowania. Dziewczyna pewna siebie, niezłomna, oddana i wierna swoim przekonaniom, jest w stanie poświęcić wszystko dla sprawy o którą walczy. Jeśli natomiast chodzi o Alarica, to zarówno w pierwszym tomie jak i w tym darzę go najszczerszą miłością. Jak dla mnie jest to bohater idealny do którego, choćbym bardzo chciała nie mogę się przyczepić.
Relacja głównych bohaterów w tym tomie zdecydowanie nabrała tempa. Od drobnych uszczypliwości, przez czułe muśnięcia, po naprawdę spicy sceny. No to było coś na co było warto czekać tyle czasu! Uwielbiam to jak wciąż ich do siebie ciągnie, ale do końca nie wiedzą, czy mogą być razem czy nie. Czy to ma prawo w ogóle im się udać, skoro obydwoje mają przed sobą tyle sekretów i wisi nad nimi cały czas widmo zdrady.
Akcja... akcja... akcja... przeplatana z emocjonalnymi scenami. To wszystko sprawia, że choćby bardzo się chciało nie można odłożyć tej książki. Pomimo tego, że jest to romantasy militarne, którego ja nie jestem fanką, to byłam tak ciekawa co będzie dalej z tymi królestwami, kiedy kolejny atak, jakieś wojenne knowania i kiedy ta wielka ostateczna bitwa! No i oczywiście kluczowe pytanie czy Talasyn będzie w stanie poświęcić Alarica dla większego celu, czy jednak jej serce nie pozwoli jej na ten krok.
Ogromnie zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł. Uwierzcie nie zawiedziecie się.
PS. Mamy tu więcej smoków!