Ostatnia powieść wydana za życia Adama Wiśniewskiego - Snerga. W Arce akcent położony jest wyraźniej na zagadnienia związane z psychologią i psychiatrią, wszak obie dziedziny znajdowały się od dawna w ścisłym kręgu zainteresowań autora. Patryk Tenevis - przypadkowy pasażer tajemniczego statku, odkrywa symptomy chorób umysłowych wśród odpowiedzialnej za ,,rejs załogi. Kierowany głębokim, wewnętrznym przekonaniem o bezwarunkowej słuszności własnych działań, podejmuje próbę przejęcia dowództwa. Nie znajduje jednak ,,prawdziwego zrozumienia wśród współpasażerów, czego skutkiem jest postępujące poczucia odosobnienia i typowa w takich sytuacjach frustracja. Ostatnia próba wytłumaczenia zagadki rejsu powszechnymi (również wśród pasażerów) zaburzeniami psychicznymi, skazuje bohatera na pobyt w gettcie swojego własnego wyobrażenia o normalności. Powieść jest zdradzającym obecność wielu warstw znaczeniowych esejem na temat charakteru, specyfiki i okoliczności występowania zaburzeń psychicznych (w dość szerokim jednak rozumieniu). Autor polemizuje też z samym pojęciem zdrowia psychicznego, negując sens jego stosowania jako punktu odniesienia przy orzekaniu o stanie ludzkiego umysłu. Jako alternatywę przedstawia własny model psychiki (nazwany Teorią bezpieczeństwa), w którym zastępuje umowne pojęcie energii psychicznej, namacalnym i naturalnym, acz subiektywnym dla każdej jednostki poczuciem bezpieczeństwa. We fluktuacjach w jego poziomie szuka klucza do modelu ludzkiej psychiki, próbując w ten sposób wyjaśnić genezę tak poważnych schorzeń jak nerwice i psychozy. Arka uznawana jest powszechnie za powieść hermetyczną, zdecydowanie i jednoznacznie już odcinającą się od nurtu SF (co naturalnie nie przysporzyło jej popularności). Kolejnym utrudnieniem w spójnym odbiorze powieści jest pozostawiona przez autora możliwość swobodnej interpretacji nie tylko jej treści, ale także i formy. Powieść jest też pewną zapowiedzią depresji, która z czasem zaczęła nad autorem Arki dominować.
Czytanie Snerga jest trochę jak podróż surrealistycznym tramwajem. Widzisz tory i przystanek, stajesz na nim, przyjeżdża tramwaj, ale nie dociera na przystanek, tylko nad rzekę. I w sumie wydaje się, że już zaczynasz rozumieć, o co chodzi – skaczesz, wsiadasz i okazuje się, że to przystanek odjeżdża. Z jednej strony to niesamowita umiejętność oddać tak duszący i zniewalający obraz dzikiej niesamowitości – bo tego nie udało się nawet Philipowi K. Dickowi. Ale z drugiej, wejście w tak absurdalny obraz sprawia, że zarówno fabuła, jak i ciąg przyczynowo-skutkowy zanikają. Łowienie sensu w tej opowieści zamienia się w nurkowanie w głębiny absolutnego odmętu – co momentami może być przyjemne. Mamy tu miejscami nielichą przejażdżkę przez fascynujące koncepcje z pogranicza filozofii, psychologii, seksuologii. Wywody ilustrowane są na niezwykle wnikliwym poziomie analitycznym – ich głębia i perspektywa raz odstraszają, a raz przyciągają. Jednak w pewnym momencie czytelnik musi zadać sobie pytanie: czy to obraz snuty przez geniusza, którego można zrozumieć tylko w kontekście absurdyzmu PRL-u, świata, gdzie w minutę cała historia i rzeczywistość mogą się zmienić bez najmniejszego powodu – czy raczej wizja szaleńca, którego udręczone zmysły skaczą z tematu na temat pozornie bez udziału logiki? „Arka” jawi się dla mnie jako gorzka wizja życia w świecie wariatów i bycia zmuszonym do uczestnictwa w zbiorowej hekatombie samoistnego absurdu. Jest z jednej strony wołaniem o pomoc i sens, a z drugiej – psychologicznym horrorem człowieka, który nie może już odnaleźć sensu w otaczającej go rzeczywistości. Widać w tym herosie, podejmującym raz za razem próbę narzucenia swojej wizji realności innym, pewne odbicie samego Snerga. Można dostrzec tu również niezwykle głębokie i podświadome rozdarcie pomiędzy jego światem a światem wszystkich, którzy go otaczają. Dla autora nie ma jednak pociechy w czymś wyższym czy lepszym od ludzi – w jego zimno logicznym świecie nie ma miejsca nawet na sztuczny absolut. Ważne jest też to, że choć pozornie na koniec bohater otrzymuje upragnione ukojenie, pozostaje ono dla odbiorcy niepełne, a może nawet oszukańcze.
Rozwinięcie myśli, której Adam nie znał: Mark Twain "When we remember we are all mad, the mysteries of life disappear and life stands explained." - Notebook, 1898 Jego najlepsze dzieło po filozoficznej powieści "Robot". To nie jest SF wbrew powszechnemu mniemaniu.