Într-un tufiș de la periferia Barcelonei, ascuns sub frunze moarte, zace cadavrul unei tinere care pare absolut obișnuită, cu excepția unui amănunt: unghiile impecabil îngrijite. Este o studentă dintr-o familie modestă, care își finanțează studiile lucrând la un cabinet de avocatură și își completează veniturile lucrând ca escortă.
Câteva zile mai târziu, unul dintre partenerii firmei care o angajase este găsit mort în apartamentul său de lux din centrul orașului.
Pentru Milo Malart, supus unei presiuni tot mai mari din cauza schizofreniei care i-a luat deja viața tatălui său și care îl macină acum pe fratele său Hugo, presiunea este la cote maxime.
Dar problemele psihologice pe care încearcă să le controleze sunt și cel mai mare atu al său: o capacitate de neegalat de a se pune în pielea criminalilor. Între timp, puterea politică vrea să vadă arestări pentru a restabili ordinea în oraș și refuză să asculte strigătele celor deposedați, prinși în șomaj, corupție și sărăcie, gata să facă orice doar pentru a supraviețui.
Un roman emoționant, despre o societate sufocată de succesele și frustrările sale, în decorul unei Barcelone alb-negru.
"Nawet gdybyśmy mieli lusterka wsteczne, i tak by się nie przydały. Zapominasz o martwym punkcie, nie są niezawodne."
"– Nie zawsze wiemy, dlaczego robimy to, co robimy. – Westchnął. – Pamiętasz? To pytanie za milion. Najpierw coś robimy, a potem szukamy wyjaśnienia, dlaczego to zrobiliśmy. I nie zawsze istnieje jakiś powód. – Wskazał na swoją głowę. – Nasz umysł też ma martwy punkt."
Wyczekiwałam drugiego tomu serii z niecierpliwością. "Kat Gaudíego" oczarował mnie opisami architektury oraz historii Barcelony, a wątek kryminalny był idealnie skonstruowany. W powieści tłem była Barcelona. Piękna, krwawa, namalowana przez Gaudíego. Fantastyczne opisy wdarły mi się w pamięć, a to rzadkie zjawisko. W "Martwym punkcie" opisy ukazują zupełnie inne oblicze miasta, a i śledztwo nie jest tak pasjonujące. W tym tomie nie ma opisów miasta, miasto nie żyje własnym życiem. Dostajemy za to negatywny w odbiorze obraz biedy, społeczeństwo z problemami mieszkaniowymi, zmaganie się z wieloaspektowym kryzysem sprzed ponad dekady. Motywem, na którym zbudowana została fabuła, było bezrobocie, bezdomność, nędza, depresje, prymitywizm, ludzie zmuszani przez los do robienia rzeczy, których nigdy by nie zrobili, gdyby nie bieda. System porzucił tych, którzy byli pechowcami, którzy z desperacji posuwają się do zbrodni, bo nie mają wyjścia, robią to, by przetrwać, żeby mieć środki na podstawową egzystencję. I to pozostawiło we mnie negatywne wrażenia w odróżnieniu od "Kata Gaudíego".
"Znowu mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy, opatuleni po uszy i maszerujący w milczeniu z jakąś dziwną godnością. Znowu transparenty przeciwko cięciom budżetowym i żądania chleba, dachu nad głową i pracy. I znów pilnowały ich liczne furgony BRIMO ustawione na każdym rogu, funkcjonariusze uzbrojeni jak na wojnę, w kamizelkach kuloodpornych i nowoczesnych hełmach. Obsceniczny obraz w odpowiedzi na głuchy odgłos kroków bezbronnych, pokojowo nastawionych obywateli."
Dbałość o szczegóły ukazane w elementach życia codziennego, jak problemy z samochodem Milo, lub rodząca się więź między policjantem a psem, nadają historii realnego wymiaru.
Natomiast autentyczności odjęło to, że prawie każdy bohater miał choroby lub przynajmniej zaburzenia psychiczne. Paranoja, schizofrenia, a nawet relacje członków najbliższej rodziny, którzy bezwzględnie poświęcają bliskich dla poprawienia jakości życia, były toksyczne. Z każdym było coś nie tak. Panowała jakaś społeczna psychoza.
"– Ten cholerny kryzys ma z tym coś wspólnego, nie wydaje ci się? Popycha ludzi w szaleństwo, w bezsens… pod metro. Ci nieudacznicy, którzy nami rządzą, też ponoszą za to odpowiedzialność. Ale na nich nigdy nie tryska krew tych tragedii."
Czarę goryczy przelały szczeniaki. Nie toleruję w literaturze krzywdy dzieci i zwierząt, więc jeśli ktoś ma podobnie, to uprzedzam. Ocena jest subiektywnym odzwierciedleniem moich wrażeń. Obiektywnie jest to solidnie stworzony kryminał, dopracowany w każdym szczególe.
Nic nie poradzę na to, że jestem mega wrażliwa i niektóre sytuacje zawarte w tym tomie rozdarły mi serducho, że po prostu.. podeszłam do tego mocno osobiście i emocjonalnie. Dodatkowo relacja Malarta z psem, którego mu wcisnęli była naprawdę urocza i dodawała takiej otuchy wokół tego, co się działo. Bardzo mi się podobało, lubię tą serię. Lubię, kiedy bohater pokazywany jest nie tylko od strony rozwiązywanych spraw, zawodowo, ale też od strony prywatnej.. emocjonalnej, pokazującej demony siedzące gdzieś głęboko, co pokazuje "dlaczego" nasz bohater jest taki a nie inny.
Très bon roman. J’aime bien cet auteur, ses personnages, l’ambiance de Barcelone qu’il apporte dans son livre et son intrigue avec une touche de critique social. Un bon roman policier qui en apporte un peu plus que les romans de ce genre le font généralement. Je le recommande!
Finalizada. Edición en audiolibro. Segunda entrega de la saga de Milo Malart y es el que más me ha gustado. Estoy deseando que publiquen el siguiente. A Milo le he ido cogiendo cariño según leía entregas. Empezó pareciéndome un capullo. Ahora sigo pensando lo mismo pero me cae bien. En esta entrega tenemos asesinatos, chinos, perros, problemática familiar… Completito. Si no has leído la saga, ya estás tardando. Nota 4/5. FIN.
Me está gustando mucho la serie y sobre todo su protagonista, Milo, personaje atormentado por su genética propensa a la enfermedad mental y que por eso huye de las relaciones de cualquier tipo.
„Martwy punkt” mroczny, wymagający thriller w stylu noire, który łączy kryminalną zagadkę z mrocznym klimatem, psychologiczną głębią postaci oraz bogatym tłem miasta.
Miastem wstrząsa seria makabrycznych ataków ktoś w bestialski sposób morduje psy, a wkrótce zostają znalezione zwłoki młodej studentki prawa. Co łączy te wydarzenia? Inspektor Malart, dręczony własnymi demonami i lękiem przed dziedzictwem, musi zmierzyć się z prawdą ukrytą w cieniu Barcelony.
Autor prowadzi historię w charakterystycznym, ciężkim stylu - momentami surowym, melancholijnym i pełnym napięcia. Narracja jest niespieszna; dominuje tu refleksja, analiza bohaterów i konsekwentne budowanie atmosfery. To także obraz miasta innego niż ten znany turystom - dusznego, przytłaczającego swoją mroczną stroną, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Autor pokazuje codzienność mieszkańców, ich problemy, podziały klasowe i zmagania z biedą. Ponownie spotykamy duet śledczych. Malart jest rozgoryczony rzeczywistością, co odbija się na jego relacjach z partnerką - między nimi nie brakuje napięć. Dochodzą do tego problemy rodzinne, które wpływają na prowadzone śledztwo i prowadzą do niebezpiecznego incydentu. Mimo to bohater oddaje się sprawie bez reszty. Balansując na granicy intuicji i racjonalności, próbuje wejść w tok myślenia sprawcy, łącząc fakty i detale, które innym umykają. Autor z dużą precyzją oddaje psychikę postaci i ich wewnętrzne konflikty. Intryga kryminalna rozwija się wnikliwie i z wyczuciem - napięcie narasta stopniowo, a pozornie niepasujące wątki splatają się w spójną, angażującą całość. Finał pozostawia z refleksją - choć w pewnym momencie zaczęłam coś podejrzewać, zakończenie i tak potrafi zaskoczyć. Tym bardziej, że podobne historie zdarzają się również w rzeczywistości.
„Martwy punkt” to mroczny, refleksyjny kryminał, który wyróżnia się klimatem i psychologiczną głębią postaci. Mocno osadzony w Barcelonie - mieście kontrastów, piękna i ukrytej przemocy 🖤
3.50 Hay personajes de sagas policiales con los que el lector, gracias a ellos, se aficiona a una serie y queda “tocado” por la personalidad del protagonista. Y esto es lo que ocurre con el Inspector de los Mossos d’Esquadra, Milo Malart, “la estrella” de la saga policial del escritor Aro Sáinz de la Maza. Aunque Milo Malart se ha hecho rogar un poco en aparecer nuevamente, el actual libro de la serie, El ángulo muerto, ha hecho su entrada por la puerta grande... http://www.abrirunlibro.com/2016/04/e...
Decydujecie się przeczytać daną książkę tylko dlatego, że dzieje się w określonym miejscu, mieście, czy kraju? Ja nie zwracam na to zbytnio uwagi, ani też niekoniecznie później chcę zwiedzić miejsca akcji, ale doceniam pomysłowość i zwracanie uwagi na, chociażby, ważne zabytki.
To pytanie nie bez powodu, bo "Martwy punkt" jest drugim tomem serii kryminalnej, której akcja dzieje się w Barcelonie. Już w pierwszej części działo się sporo, zbrodnie były nietypowe, a całość dość brutalna. Czy udało się utrzymać ten klimat i napięcie autorowi kolejny raz?
Tym razem także trafiamy do Barcelony. I tradycyjnie, jak to w kryminałach często bywa, mamy zwłoki. Zostaje zamordowana młodziutka kobieta, studentka prawa. Miejsce nie jest przypadkowe, bo miało ono być spokojne, gdzie można się zrelaksować, a okazuje się śmiertelnie niebezpieczne.
I to dopiero zalążek sprawy, bo choć pojawiają się kolejne ofiary, to tym razem nie są ludzie, a psy. Dlaczego ktoś się ich pozbywa w bestialski sposób?
Turystyczna Barcelona staje się w tym przypadku miejscem nie tyle pięknym, co mrocznym, dusznym, momentami przerażającym. Autor zabiera nas w takie zakątki, które niekoniecznie byśmy chcieli zobaczyć. A oprócz tego jest w niej tyle zła, że nie tylko z zewnątrz je widać, ale i wewnątrz. Tak samo skonstruowany jest główny bohater. Sam walczy ze sobą, obawia się pewnego rodzaju szaleństwa i w ogóle nie jest typowym śledczym, schematycznym, a wręcz przeciwnie, w końcu mamy bohatera, który nie jest kopią innych znanych już z literatury.
I to wszystko sprowadza się nie tylko do śledztwa, ale niczym rasowy thriller też do psychologicznego podejścia do każdej postaci. Bo do czego ktoś jest zdolny? Dlaczego pokazuje, że nie ma oporów przed tym, żeby krzywdzić zarówno ludzi, jak i zwierzęta?
Jeśli nie przekonuje Was na okładce wspomnienie, że to thriller noir i do tego brutalny, to wierzcie mi, jako fani kryminałów będziecie absolutnie zachwyceni mogąc przyjąć na siebie całą tą atmosferę niepokoju, a przy tym próbę rozwiązania zagadki.
Drugi tom... jak teraz dotrwać do kolejnego?
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.
Pamiętam, jakby to było wczoraj, jak przeczytałam pierwszy tom "Morderstwa w Barcelonie" i przepadłam. Po kolejną część sięgnęłam z takim samym entuzjazmem i nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam, ale to doświadczenie było gorsze niż w przypadku pierwszego tomu.
Książka opowiada o inspektorze Milo, który kolejny raz rozwiązuje sprawę Mõrdercy z Barcelony. Tym razem w miejskich parkach ktoś zăbija psy, a jednocześnie zostają znalezione zwłōki młodej studentki prawa. Szybko zdaje sobie sprawę, że te sprawy nie mogą być przypadkowe i muszą być ze sobą w jakiś sposób powiązane.
Uwielbiam styl pisarski tego autora. Każda jego książka, którą dotychczas przeczytałam, wyróżnia się jego piórem. Doskonale łączy rozterki głównego bohatera ze sprawami kryminalnymi. Jest to dla mnie wręcz niebywałe, że on nie stał się jeszcze popularny, zasługuje na to.
Jakbym miała wybrać jedną rzecz, którą pokochałam najbardziej w tym kryminale, jak i w poprzednim tomie, to byłby to Milo Malart. To postać, która przechodzi ogromną przemianę na naszych oczach ze względu na wydarzenia, przez które musi przechodzić. Jest sarkastyczny, zimny i analityczny, ale to wcale nie oznacza, że nie ma uczuć. Bardzo rozczulił mnie też wątek jego relacji z owczarkiem niemieckim.
Jednak nie mogło wszystko pójść idealnie. Postać mordercy nie przypadła mi do gustu, wręcz wpisała się w typ, którego najmniej lubię w tym gatunku. Nie ma żadnego planu, działa spontanicznie i, jak dla mnie, nielogicznie. Choć rozumiem, że miało to odzwierciedlać bardziej "nieprzewidywalne" ludzkie zachowania.
Książka była zdecydowanie krótsza od pierwszego tomu, co było tutaj dobrze wyważone ze względu na mniejszą ilość akcji.
Zakończenie mnie nie w pełni zaskoczyło, były elementy, których nie zdążyłam przewidzieć, ale też takie, których się domyślałam. Nie zmienia to faktu, że mi się podobało.
Poleciłabym tę serię każdemu fanowi kryminałów. Mam nadzieję, że tak samo jak ja zakochacie się w postaci Milo Malarta.
jak cisza po kimś, kto nie wrócił drżący chłód jak powietrze duszne przed burzą życia głód tak dużo ciemności dusza w niej ukryta tak dużo kruchości prawda niezdobyta krzyk i wołanie i ta cisza... czarne otchłanie pęknięta klisza
tuż za plecami oddech lepki jedna z dróg tuż obok człowiek i jego rany życia głód wciąż sny niespełnione ich los o bruk rzucony łzami dni wypełnione świat na ból niewzruszony nim sny ucichną, czas nie ustanie nim słowa znikną, wróci pytanie
najgłośniejszy krzyk to ten cichy niesłyszany w tej ciszy człowiek tak odepchnięty niedostrzegany szeptem i cieniem podnosi się zbolały zimnym spojrzeniem na duszy pociemniały
obok człowieka przechodzi człowiek oczy ma zamknięte obok życia przemija życie to takie niepojęte
Bieda. Brak pomocy ze strony państwa. Bezrobocie i bezradność. Czasem jest tak, że nie ma się co jeść. Czasem tak, że dom nad głową się traci. Kontrasty. Cienie i jasne miejsca. Luksus i zaniedbanie. Tak się kreuje ta rzeczywistość. Tak. To ta piękna Barcelona, która zachwyca turystów. A wewnątrz jak rak panoszy się w niej obojętność na drugiego człowieka. Z tej bezradności ktoś się rozpada. Ktoś cierpi tak, że z tego bólu odbiera życie. Desperacja i impuls. A potem już tylko pęknięcia.
Dusza na krawędzi. Niepewne kontury. I coś obok. Martwy punkt. Za plecami czyha. Skrada się. Dusi. To, co widzisz, umyka. To, co czujesz, znika. Czerń jak wilgoć klei się do skóry. Przynosi dreszcze. Czyjś głos znika w szczelinie strachu. Zostaje ciało. Zostaje czyjaś historia. Nieopowiedziana jeszcze. Oddaje sekrety. Śladami życia prowadzi do prawdy. Za krótkie oddechy. Zbyt mało pocieszenia niosły.
Hiszpański kryminał ma w sobie pewną wyjątkowość, którą doceniam. Specyficzny klimat i aurę. Polubiłam się z tą serią bardzo. A ten tom stał mi się bliższy emojonalnie. Poza powierzchnią kryminalnych wydarzeń „Martwy punkt" oferuje wiele emocji. To poczucie bezsilności. Dławiące i głębokie. Smutek, który w środku znajduje swoje miejsce. I koniec, który zostawia ze sobą refleksje. Polecam bardzo.
Po „Kacie Gaudiego”, który trochę mnie rozczarował swoją wtórnością, postanowiłem dać szansę kolejnej części serii o Milo Malarcie. Tym razem zdecydowanie się nie zawiodłem.
Na zboczu wzgórza w centrum Barcelony zostają znalezione zwłoki młodej studentki prawa. Po sukcesie w sprawie Kata Gaudiego śledztwo ponownie trafia do Milo Malarta i jego partnerki Rebeki Mercado. Bardzo szybko okazuje się, że ofiara prowadziła podwójne życie i marzyła o ucieczce z biedy za granicę. Równolegle ktoś zabija psy i porzuca ich ciała w pobliżu placów zabaw. Kiedy odnaleziona zostaje kolejna ofiara, a Rebecca pada ofiarą napadu, Milo koncentruje się na swojej nietypowej linii śledztwa.
Niesamowicie zaskoczyło mnie to, w jaki sposób autor poprowadził tę historię. Akcja rozgrywa się w zimowej Barcelonie — wśród deszczu, chłodu i społecznego kryzysu w Hiszpanii. Miasto nie jest tutaj rajem dla turystów, lecz miejscem przypominającym komiksowe światy Franka Millera. Mrok, niespełnione marzenia, bieda i rozpad społeczeństwa, a do tego samotny detektyw dźwigający ciężar rodzinnej traumy. Wszystko to składa się na rasowy kryminał noir.
Bardzo lubię tego typu literaturę, zwłaszcza gdy zostaje osadzona w miejscu, które teoretycznie zupełnie nie pasuje do tej konwencji. Autor po raz kolejny pokazuje świetny warsztat, ale w „Martwym punkcie” dokłada do tego znacznie bardziej oryginalne podejście niż w poprzednim tomie. Jest tu mniej postaci pobocznych, co paradoksalnie działa na korzyść książki. Dzięki temu łatwiej skupić się na głównych bohaterach i samej intrydze. Sama Barcelona staje się jednym z najważniejszych elementów tej opowieści — niczym Gotham z filmu The Batman. Doskonale odkrywało się kolejne elementy tej układanki.
Bardzo się cieszę, że ta seria po latach trafia do polskich czytelników. Szukałem dobrej serii kryminalnej i właśnie dostałem coś naprawdę wyjątkowego. Ostatnio czytam mniej i wolniej, niż bym chciał, a „Martwy punkt” pochłonąłem w dwa dni. Myślę, że to najlepsza rekomendacja tej książki.
Kryminał, który nie tyle opowiada historię, co wciąga czytelnika w sam środek miasta powoli rozpadającego się od środka. Barcelona w wydaniu Autora nie ma nic wspólnego z pocztówkowym obrazem pełnym słońca i turystów. Tutaj ulice pachną wilgocią, zmęczeniem i gniewem ludzi, którzy od dawna walczą jedynie o przetrwanie. Już od pierwszych stron czuć ciężar tej opowieści — duszny klimat kryzysu społecznego miesza się z brutalnością zbrodni, tworząc historię niepokojącą i zaskakująco emocjonalną.
W intrygujący sposób Autor pokazuje siłę przemocy. Nie jako coś spektakularnego, lecz brudnego, chaotycznego i desperackiego. Śledztwo prowadzi przez świat ludzi złamanych przez biedę, frustrację i poczucie całkowitej bezsilności. Zabójca jest symbolem człowieka zepchniętego do granic wytrzymałości, który dawno przestał odróżniać rozpacz od furii. Właśnie to chwyta najbardziej, bo Autor pokazuje, jak cienka bywa granica między zwyczajnym człowiekiem a kimś zdolnym do potwornych czynów.
Główny bohater nie jest typowym nieomylnym śledczym. To człowiek zmęczony, wewnętrznie poraniony i nieustannie walczący z własnymi demonami. Autor świetnie pokazuje, że długotrwały kontakt ze złem zostawia ślad, powoli wypaczając sposób myślenia i odbierając poczucie bezpieczeństwa. Relacje międzyludzkie, strach przed utratą kontroli i narastające poczucie izolacji sprawiają, że ta historia działa nie tylko jako kryminał, ale też jako bardzo gorzki obraz psychicznego rozpadu.
„Martwy punkt” to opowieść o mieście, które ignoruje własne rany i o ludziach próbujących przetrwać w rzeczywistości, która dawno przestała być sprawiedliwa. Mroczna, emocjonalna i boleśnie aktualna książka, która zamiast prostych odpowiedzi zostawia czytelnika z poczuciem chłodu i pytaniem, ile w człowieku potrzeba desperacji, by przestał widzieć granice.
Milo Malart powraca i to w powieści jeszcze bardziej ponurej, jeszcze bardziej niejednoznacznie i jeszcze bardziej rzeczywistej.
De la Maza od początku stawia na niepokoju i tym właśnie od pierwszych stron powieść uderza, znane dla większości turystyczne oblicze Barcelony staje tutaj w opozycji z jej mrocznym obliczem. Autor przyzwyczaił mnie do niedopowiedzeń i stosowania ukrytej symboliki i właśnie taką rolę odgrywa wzgórze Tibidabo, ponieważ symbolizuje różnice między tym, co widoczne a tym, co ukryte. Zabójstwo studentki i ataki na zwierzęta oprócz niosącej za sobą zagadki kryminalnej, prowokują też do analiz społecznych. Autor kolejny już dopieszcza aspekt psychologiczny historii, co mnie we mnie zawsze wzbudza liczne pytania co do fabuły.
Milo Malart nadal jest sobą, ja go lubię, bo nie wpisuje się w klasyczne schematy, a do tego jego obawa przed szaleństwem mnie rozczula. Prowadzone przez Milo śledztwa są równie ciekawe co jego wewnętrzna walka z samym sobą, która nie ustępuję intensywnością wątkom kryminalnym.
Lubię tę serię, która oprócz brutalności zachwyca mnie wspomnianymi aspektami psychologicznymi, które są dopieszczone i ukrytą symboliką de la Maza bardzo zręcznie buduje napięcie i co najważniejsze sprawią, że zawsze muszę się konfrontować z prawdą nawet wtedy, gdy ta jest bardzo niewygodna.
„Martwy punkt” nie jest książką jednoznaczną, pokazuje też bardzo bezpośredni, że zło nie zawsze czai się ukryte w cieniu, a często jest na widoku, tylko my po prostu nie chcemy tam patrzeć. Polecajka i już wypatruje kolejnych części.
Esta segunda novela de la serie me ha gustado menos que la anterior.
En esta novela, Milo Malart y su equipo se encargan del asesinato de una joven universitaria, cuyo cuerpo aparece entre los árboles del parque de Collserola. Aunque parece no tener enemigos, a medida que investigan a su entorno encuentran indicios de que mantenía una doble vida para huir de la miseria en la que estaba sumida su familia. Como telón de fondo, una ciudad inmersa en los efectos devastadores de la crisis y un desalmado que se dedica a matar perros y exponerlos en parques infantiles, todo ello lleva a Milo a un estado de extenuación que pondrá de manifiesto sus más oscuros terrores.
Era difícil mantener el nivel de la primera novela de la serie y siento que no lo ha conseguido con esta segunda. Como la trama no tiene tantos matices como la anterior... creo que para darle dramatismo el autor ha acentuado todavía más el carácter arisco e individualista de Milo Malart, y en cierto modo me ha cansado un poco ese papel de hombre torturado.
A pesar de ello, la novela es entretenida pero un poco repetitiva con el tema "crisis" y "Milo torturado". Seguiré la serie pero dándome un respiro. Nota: 7/10.
Hace 9 años que leí el primero de la serie, así que empecé este sin recordar nada del anterior. Una historia típica del género con su denuncia social y que transcurre en Barcelona durante una profunda crisis económica. Algo que no me ha gustado mucho es que se le ven las costuras al escritor en cuanto al tema político 🤷♀️ .
Hay dos investigaciones: por un lado dos asesinatos que parecen estar relacionados y una matanza de perros muy macabra. Milo es un inspector Jefe a veces borde pero que me terminando gustando (Su relación con Tío ❤️💔). No me pasa lo mismo con la subinspectora Rebeca Mercader (al no recordar su pasado con Malart me ha parecido muy fuera de lugar su comportamiento, muy chocante todo) y el resto pues pasan por encima a excepción tal vez de Sena. Lectura entretenida y con una atmósfera un poco deprimente que me ha gustado un poco menos que la anterior (recuerdo haberle dado 4 ⭐️). 3,5⭐️
Muy recomendable. Me ha gustado casi mas que el primero, engancha desde el primer momento y quieres seguir leyendo. Describe bastante bien las crisis económica y lo mal que están pasando algunas de las familias y que hacen lo que sea para seguir adelante. El problema es la dificultad para establecer el limite que cosas se puede hacer y cuales no. Tambien me ha gustado mucho la relación de protagonista con "Tio".
Me gustó muchísimo esta novela, aunque tras “El verdugo de Gaúdí”, el listón estaba muy alto. Milo es un muy buen personaje, muy humano. Me encantó la evolución de su relación con “ Mi viejo”, que lo hace aun más humano, y son momentos de ternura en un mundo gris y de violencia extrema. La evocación de la crisis también es todo un acierto, y da a la novela un toque diferente a una novela negra al uso.
Pour avoir lu l'enquête précédente menée par l'inspecteur Milo Malart "Le Bourreau de Gaudí" que j'avais dévorée (mais dont la fin me semblait rapide), je trouve celle du 2e tome plus équilibrée. Moins spectaculaire certes (l'un des personnages principaux du livre 1 était la ville de Barcelone), mais pas en reste. Je l'ai trouvée plus touchante également. J'attends le tome 3 (pas encore traduite de l'espagnol).
Drugi tom morderstw w Barcelonie i śledztwa prowadzonego przez Milo Malarta, choć tym razem zbrodnia jest jedynie tłem do opowieści o mieście i ludziach. Przeszywajaco smutne są losy mieszkańców stolicy Katalonii, która jest bezlitosna - wysysa z człowieka dobre emocje, energię, a w zamian oddaje biedę, poczucie osamotnienia, frustrację z niemożności utrzymania rodziny, strach o jutro. Doprowadza człowieka do ostateczności.
Nie przepadam za głównym bohaterem. Nie zostawia sie przyjaciela...
Ambiance noire, super bien rendue, jusqu'à la désespérance d une Catalogne en perdition économique. Inspecteur torturé à souhait mais attachant. Jolie écriture. Mais dommage que l intrigue ne soit pas vraiment à la hauteur.
Milo te pasea por Barcelona, por su belleza e idiosincrasia, realizando una crítica social aguda a través de una novela muy entretenida. Me gustan sus baños de mar a destiempo y su mal humor. Vamos a por la tercera.
He anat molt de pressa a llegir-lo. En tenia ganes. El bon record del primer va fer que m'hi aboqués de cap. Està bé, potser menys complicat que el primer, però et deixa amb el bon regust de boca d'una novel·la negra barcelonina.
Una saga interesante por el momento. El tratamiento psicológico de Milo es tratado con mucho tino por el autor, a lo que, añadido a los giros de guion y su retorcida visión de la sociedad actual, hacen un cóctel que no cansa.