Abby Jones ma poukładane i spokojne życie, dobrą pracę asystentki, ale na pewno nie jest nudną osobą. Po szalonym weekendzie w Las Vegas zostają jej pewne niechciane pamiątki. Problem polega na tym, że kłopoty dopiero nadciągają. I przybierają postać diabelsko przystojnego Granta Marshalla, z którym przyjdzie kobiecie pracować. Okazuje się, że jego pojawienie się w San Francisco wcale nie jest przypadkowe. Bo przypadki nie istnieją… Albo po prostu tylko czasem trzeba im pomóc. A Grant właśnie to robi. Niestety nie do końca przewiduje konsekwencje własnych czynów, za które przyjdzie mu zapłacić.
Czy Abby też poniesie tę cenę? A może, kiedy się dowie, co się wydarzyło w Vegas i kim tak naprawdę jest mężczyzna, nie będzie chciała go znać?
„Z każdym dniem kocham ją coraz mocniej, a niby bardziej się nie da. […] Ale czyż miłości nie określa się mianem szaleństwa?”
Czasem jeden nieplanowany moment wystarcza, by odkryć, że to, czego całe życie się baliśmy, było dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy. Dopiero wtedy uczymy się, że serce nie pyta o pozwolenie — ono wybiera. A gdy już wybierze, trudno wrócić do życia sprzed tej chwili.
Abby Jones wiedzie spokojne, przewidywalne życie w San Francisco. Wszystko zmienia się po jednym szalonym weekendzie w Las Vegas, który zostawia po sobie więcej niż tylko kac — zostawia problem, o jakim wolałaby zapomnieć. Kiedy w pracy pojawia się Grant Marshall, przystojny i pewny siebie mężczyzna, Abby szybko odkrywa, że ich spotkanie w Vegas nie było przypadkiem. Grant działa według planu, a konsekwencje jego decyzji dopiero nadchodzą. Im więcej prawdy wychodzi na jaw, tym trudniej zignorować to, co ich łączy — i to, co może ich zniszczyć.
Abby Jones to typ kobiety, która na pierwszy rzut oka wydaje się mieć wszystko pod kontrolą. Pracowita, konkretna, dobrze zorganizowana – lubi plan, porządek i święty spokój. Ale życie nie znosi schematów, a Abby nie jest z lodu. Popełnia błędy, bywa impulsywna, czasem reaguje za mocno, choć wcale tego nie planuje. I właśnie w tym tkwi jej siła – nie udaje idealnej, mierzy się z bałaganem, który sama (lub los) sprowadziła do swojego życia.
Pod płaszczem racjonalności kryje się temperamentna, dowcipna i zaskakująco uparta kobieta. Nie pozwala sobą manipulować, potrafi oddać w słowach lepiej niż niejeden mężczyzna w czynie, a kiedy ktoś próbuje nacisnąć jej na odcisk – odpłaca z dokładnością chirurga. Twarda na zewnątrz, miękka tam, gdzie nie chce być widoczna. Nieprzesadnie romantyczna, ale też nieobojętna. Abby nie jest postacią z idealnej kartki — jest żywa, pełna sprzeczności i o tyle bardziej prawdziwa.
Grant Marshall to ten typ mężczyzny, który nie prosi o miejsce w Twoim życiu — po prostu wchodzi, siada na Twojej kanapie i zachowuje się, jakby zawsze tam mieszkał. Charyzmatyczny, pewny siebie, z aparycją, która mogłaby zabić, i spojrzeniem, które nie zostawia przestrzeni na negocjacje. Jednocześnie jest w nim coś z zagadki: pod maską porządku i kontroli skrywa wybuchowy temperament oraz emocje, które potrafią detonować w najmniej oczekiwanym momencie. Nie jest księciem z bajki — bardziej diabłem, który zna Twoje słabe punkty i potrafi je wykorzystać, zanim sama je nazwiesz.
To mężczyzna przyzwyczajony do zdobywania, do działania według własnych zasad i do tego, że inni za nim nadążają. Abby nie pasuje do tego schematu — i właśnie dlatego rozpala w nim gniew, ciekawość i coś, czego sam nie potrafi nazwać. Jest zaborczy, uparcie dąży do celu, potrafi być bezczelny, czasem wręcz irytująco dominujący, ale w tym wszystkim autentyczny. Grant nie gra w półśrodki — jeśli coś chce, bierze. Problem w tym, że Abby nie zamierza być kolejną rzeczą, którą można odhaczyć na liście.
„Więzy małżeńskie” to książka, która od początku trzyma czytelnika w niepewności. Wolf nie rozkłada kart na stole od razu — pozwala, by każdy kolejny rozdział podważał to, co już wiemy. Zamiast klasycznego romansu dostajemy historię, w której konsekwencje jednej nocy są tylko punktem wyjścia. Nie ma tu miejsca na nudę: fabuła skręca w najmniej spodziewanych momentach, a każde odkrycie pociąga za sobą następne. I właśnie dlatego czyta się ją „ciągiem”, bez przerw — bo zawsze jest coś, na co chcesz doczekać do następnej strony.
Wolf ma dar pisania tak, że czytelnik czuje się uczestnikiem, a nie widzem. Jej styl jest lekki, ale nie płaski — potrafi jednym zdaniem rozbroić powagę, a za chwilę zafundować moment, który na sekundę zatrzymuje oddech. Nie bawi się w lukier ani w ozdobne melodramaty. Pokazuje ludzi, którzy podejmują decyzje, mierzą się z ich skutkami i czasem płacą za nie więcej, niż byli gotowi zapłacić. To książka, przy której śmiejesz się, przewracasz oczami, próbujesz przewidzieć ruchy bohaterów, a na końcu zastanawiasz się… kiedy zdążyłaś tak się w to wciągnąć.
Motywy to: hate-love, ślub w Vegas, podstęp, romans biurowy, tajemnica, fałszywa przyjaciółka, enemies to lovers.
Współpraca reklamowa z @annawolf.autor @wydawnictwo_wolf
Las Vegas, impreza, wieczór panieński, alkohol i dobra zabawa, co może pójść nie tak ? A wszystko. Jeden wieczór, jedna impreza zakrapiana alkoholem i nad ranem przystojna niespodzianka w łóżku. Luki w pamięci, ucieczka i po pewnym czasie nieoczekiwany zwrot akcji.
Abby wyrusza ze swoimi przyjaciółkami do Las Vegas na wieczór panieński i nawet nie wie co ją tam czeka. Dobra zabawa pomieszana z docinkami. Alkohol szumiący w głowie. Kobieta jest skromną osobą, która za bardzo się nie afiszuje swoją osobą, ale lubi zabawę i nie boi się wyrażać swojego zdania. Gdy dowiaduje się co się wydarzyło jest wściekła i nie może zrozumieć zachowania pewnego osobnika. Nie raz zdarzy jej się wybuchnąć i dać Grantowi mocno popalić. Nie pozwoli sobie wejść na głowę i nie stanie się jak rzecz w rękach faceta.
Jak dla mnie Grant miał mocno szalony i poroniony pomysł z tym co wykombinował w stosunku do Abby. Jego zachowanie mocno mnie zdumiało. Zamiast po prostu zdobyć Abby w cywilizowany sposób, to on uciekł się do okropnego czynu. I tutaj byłam tym faktem zbulwersowana. Ale dobra, pomijając to, to dalej zamiast po tym co się stało postarać się aby go poznała i poczuła coś więcej, to on uważał, że powinna od razu wpaść mu w ramiona. Często wymagał od niej posłuszeństwa i nie rozumiała jej zdania i zachowania. Samiec Alfa, według którego wszystko musi być.
Ich relacja jest burzliwa i występują częste kłótnie. On naciska na nią i to dosyć mocno, a ona stara się to wszystko odkręcić i w ogóle przyjąć do wiadomości. Sposób ich poznania jest dosyć kontrowersyjny i momentami miałam przekonanie, że Grantowi brakuje piątej klepki. Ale taki motyw też ma swoje uroki. Oboje uczą się siebie, bo są do tego zmuszeni. Nie obeszło się bez ostrej wymiany zdań, ale będzie też romantycznie i namiętnie.
Książki autorki maja coś w sobie, że czyta się je szybko, nie są też historiami trudnymi więc wręcz się przez nie przepływa. Dostałam dobry humor, kłótni bez liku, namiętny romans i tajemnice, które powoli są odkrywane jak karty w pokera. Ale muszę zaznaczyć, że pomysł na ich poznanie jest mocno kontrowersyjny i naprawdę czasem miałam mieszane uczucia co dno niego.
Q: Czy pożądanie może być silniejsze od nienawiści?
Abby - główna bohaterka książki, wiedzie spokojne życie. Została wybrana na druhnę i trwają przygotowania do ślubu, a jak dobrze wiemy - nie może obyć się bez wieczoru panieńskiego.
Jeden wieczór odmienił życie Naszej bohaterki.
20/10.
Głównym motywem w książce jest relacja miłosna bohaterów. Nie jest to cukierkowy romans, a w zamian otrzymujemy związek, który od samego początku zmaga się z problemami. Podobała mi się kwestia, gdy jedna z postaci zmagała się problemami pomiędzy zdrowym rozsądkiem, a uczuciem pożądania. ___ Bohaterowie: Abby - trochę zagubiona, nieodpowiedzialna. Jest przykładem na to, że każdy czyn ma swoje konsekwencje. Nie licząc pewnego wybryku to przypadła mi do gustu. Idealnie opisał ją Grant i przytoczę jego słowa - "Ta kobieta to chodzące kłopoty".
Grant - spryciarz, cwaniak, który wykorzysta każdą okazje, żeby dopiąć swego. Działam według planu, ale to, co się stało w Vegas, pozostaje w Vegas. Swoją wybrankę traktuje, jakby była jego własność. Mogę zrozumieć jego tok rozumowania, ale drugiej połówce musimy dać wolność.
Emmy - dla mnie jest to najbardziej irytująca bohaterka. Wydaje jej się, że jest pępkiem świata i wszystko musi kręcić dookoła niej. Zazdrość to jedna z cech, która ją wyróżnia. Oczywiście jest panną młoda, czeka na nią najważniejsze dzień w życiu, jakim jest ślub, ale są pewne granice. Ania świetnie ją wykreowała, bo wzbudziła we mnie tyle negatywnych emocji, że... (Tutaj pozwolę sobie przerwać to zdania hihi.)
Star - 🐱 słodziak. __ Pod koniec otrzymujemy informacje, przez które dosłownie zaniemówiłem. Prawdziwe ciosy w serce. Autorka idealnie to wszystko zaplanowała i mówiąc szczerze, nie spodziewałem się takiego zwrotu wydarzeń. Ale właśnie dzięki temu to było tak dobre!
W "Więzach małżeńskich" nic nie jest przypadkowe.
Dziękuję Anni za zaufanie, jakim mnie obdarzyła i możliwość zrecenzowania w/w tytułu. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem poznać historię Abby.
Przedpremierowa opinia pierwszego tomu serii Rodzina Marshall – „Więzy małżeńskie”.
Wiem, wiem - szybka jestem, ale jeśli chodzi o książki tej autorki to wygrywa w przedbiegach ze wszystkimi innymi książkami, które czekają na przeczytanie.
Anna Wolf po raz kolejny pokazuje, że jest mistrzynią w tworzeniu historii, które wciągają od pierwszych stron i nie pozwalają się oderwać. Bohaterką pierwszego tomu serii jest Abby Jones – kobieta z poukładanym życiem, dobrą pracą i spokojną codziennością, która pewnego dnia zostaje wplątana w szaloną sytuację po weekendzie w Las Vegas. Mówią, że co dzieje się w Las Vegas, zostaje w Las Vegas – ale nie w przypadku Abby. Po tym wydarzeniu zostają jej „pewne niechciane pamiątki”, a kłopoty dopiero nadchodzą… i przybierają postać diabelsko przystojnego Granta Marshalla.
Co jest w tej książce wyjątkowe? Przede wszystkim dialogi – lekkie, pełne humoru, czasem wręcz nieprawdopodobne, ale przecież literatura pozwala na takie szaleństwa. Anna Wolf czaruje słowem, a jej bohaterowie mają w sobie tę nieuchwytną iskrę, dzięki której historia staje się żywa. Grant i Abby to duet pełen emocji – mieszanka namiętności, zaskoczeń i subtelnej gry między miłością a nienawiścią, która jest tu bardzo cieniutka. Ich relacja przypomina tango – czasem pełne napięcia, czasem zmysłowe, ale zawsze z idealnym rytmem.
Nie mogę też pominąć klimatu powieści. San Francisco, dynamiczne sytuacje w pracy, tajemnice z przeszłości i nieprzewidziane konsekwencje działań bohaterów sprawiają, że historia jest pełna napięcia. Każda strona wciąga, a ja czułam się, jakbym sama spacerowała ulicami miasta razem z bohaterami, obserwując ich wybory i emocje, które mówią więcej niż słowa. Cudownie się przy niej bawiłam. Autorka wykreowała nietypową, pełną uroku opowieść, którą z przyjemnością czyta się na tarasie w piękne, słoneczne popołudnie. To historia, która zostaje w pamięci na długo, a postacie Abby i Granta na pewno nie raz Was rozbawią i rozgrzeją serce.
Polecam! Serdeczne gratulację autorce, kolejnego sukcesu!
#współpracarecenzencka z autorką Abby jedzie na wieczór panieński przyjaciółki do Vegas. Budzi się w łóżku z jakimś facetem i ucieka. Nie pamięta kompletnie nic z tej nocy. Ale okazuje się, że zostawiła ona po sobie pamiątki nie tylko w postaci kaca (również moralnego). Powiem szczerze, że książka mnie tak wciągnęła, że nie mogłam się od niej oderwać. Napięcie miedzy bohaterami, pytanie, czy Abby wybaczy Grantowi i zrozumie jego motywy, oraz fajna dawka humoru, który lubię. Nie polubiłam się zbytnio z bohaterami. Grant, moim zdaniem, zachowywał się bardzo niedojrzale. Mogę zrozumieć Abby. Nie wiem jak ja bym się zachowała na jej miejscu. Jak dla mnie Gary przegiął totalnie, ale nie mam w sobie tych odczuć, które ma Abby, więc możliwe, że też mu bym wybaczyła. Szczerze mówiąc, to ten związek był mocno toksyczny, ale jakoś mi to bardzo nie przeszkadzało...😆 Jedyną postacią, która od początku do końca była zrozumiała, to Emma, przyjaciółka bohaterki. Nie da się jej lubić, ale to świetnie napisana postać. Historia miłosna w środowisku milionerów, gdzie to rodzice planują zycie dzieciom, a do tego w biurze. Pochłania się ją na raz. Ja się w niej zanurzyłam całkowicie, i pomimo tych moich narzekań, uwielbiam 💜. Perspektywa Granta jest często tak urocza, że się rozpływałam... Bardzo polubiłam za to Jeffa. Taki przyjaciel, to skarb 💜. Czekam niecierpliwie na kolejną część (to już zaraz 😁). Jak dla mnie mocne 7/10⭐️
Nie powiem, żebym bawiła się jakoś spektakularnie, choć historia dość nietuzinkowa. Uważam, że główni bohaterowie nie mają zbyt dużo oleju w głowie i do tego no nie klei się ta cała historia, ale jako że jest moment, że jestem dość emocjonalna, to te emocje do mnie aktualnie po części trafiły.
Jednak to co muszę podkreślić, to to, że chyba ta książka nie przeszła jakiejkolwiek redakcji, bo liczba błędów na m2 jest zastraszająca.
to jest jakiś koszmar!! fabuła jest ok ale to jacy bohaterowie są płytcy to przechodzi ludzkie pojęcie. dosłownie w 1 chwili bohaterka gardzi facetem a zaraz potem on jest super. dialogi jakby pisała to 12-latka "-moja córka jest biedna, -chciałem orzenić się z biedną". do tego autorka używa słów których w życiu nie słyszałam. nie polecam, czytanie tego to istna tortura.