W poczuciu samotności nawet największe miasto może być bezludne.
Ona – przeprowadza się do Warszawy, żeby zacząć wszystko od początku. Nie może jednak uciec od własnego, rozczarowanego spojrzenia, które codziennie spotyka w lustrze. Cały czas jest sobą i nie jest w stanie tego znieść.
On – milczy. Mimo tego, że Ona uparcie czeka na kolejne wiadomości, rozmowy i spotkania. "Jest zajęty", ale zapewnia, że jak tylko będzie miał chwilę, to oddzwoni.
Warszawa – jej nowy dom – tętni życiem, które przelatuje jej przez palce. Nie zatrzymuje się i czeka, aż ona weźmie sprawy w swoje ręce. Zacznie chodzić w tempie, które powinna utrzymywać, żeby przetrwać w wielkim mieście.
Poznaj historię dziewczyny takiej, jak wiele z nas: zagubionej, niepewnej, poszukującej i trzymającej się życia. Mimo tego, że czasami musi je przyprawić smutnie dużą liczbą papierosów.
Coś zawieszone pomiędzy prozą a poezją, mnóstwo pięknych środków artystycznych, którymi autorka świetnie operuje. I to naprawdę było bardzo ładne, przypominało mi Szklany Klosz Sylvii Plath, ale…
Spodziewałam się więcej motywu miasta — Warszawy. Skoro pojawia się już w tytule i opisie to oczekiwałam, że będzie dość ważnym motywem, ale jednak bezpośrednio nim nie jest.
Historia poniekąd prowadzi donikąd. Jest to wewnętrzny monolog bohaterki, przemyślenia na temat wspomnień, pragnień, zachowań. I jest on naprawdę ładny. Ale myślałam, że zbliżając się ku końcowi pojawi się jakieś zwieńczenie tego wszystkiego. Choć to też ciekawa metafora — bo to może właśnie myśli bohaterki ciągną się w nieskończoność i nigdzie nie prowadzą.
Jeszcze raz powiem — bardzo ładna książka. Chwyciła mnie za serce i będę do niej wracać.
"Cisza zawsze była dla mnie jedną z podstawowych wartości, osią mojego życia. Dążyłam do osiągnięcia jej relatywnej obecności, bardzo pragnęłam niewymuszonego spokoju. Myślałam o niej natarczywie i wiecznie. Chciałam zamknąć się w ciszy, oswoić ją i pochłonąć. Nie zrobiłoby mi to jednak różnicy, gdyby to ona pochłonęła mnie. Pożarła i poskromiła." "Warszawa to mój Nowy Jork" Julii Szczepaniak to studium poszukiwania tożsamości w wielkomiejskim labiryncie. Głównym wątkiem, wokół którego oscylują przeżycia bohaterki, jest toksyczna relacja z chłopakiem. Ukochany bohaterki, poprzez milczenie i ignorowanie prób kontaktu, pozostawia ją w zawieszeniu, karmiąc jedynie złudną nadzieją. Wszystko to ma negatywny wpływ na dziewczynę, potęgując jej poczucie zagubienia w obcym, betonowym świecie. Bardzo spodobał mi się styl pisania autorki. Sama historia i wydarzenia mnie nie pochłonęły, ale akcja nie jest najważniejsza w tego typu książkach. Julia Szczepaniak udowadnia, że literatura piękna nie potrzebuje wielkich wydarzeń, by poruszyć najczulsze sfery ludzkiej psychiki. Autorka operuje językiem pełnym wrażliwości, budując błyskotliwe porównania i metafory, które nadają codziennym zdarzeniom niemal poetycki wymiar. "Warszawa to mój Nowy Jork" nie jest pozycją, którą czyta się dla dynamicznych zwrotów akcji. To książka, która ma zmusić czytelnika do refleksji nad własnymi doświadczeniami związanymi z przemijaniem, samotnością i definicją "domu". Znalazłam w niej wiele pięknych, egzystencjonalnych cytatów, które zostaną ze mną na długi czas.
4.5⭐️ Książka czuję, że chwilowym moim momencie życia porusza tematu, które są mi bliskie. Jak jest relacja na odległość czy wytrwa czy nie czy warto spróbować a jeśli nie wyjdzie. Bardzo podoba mi się pomiędzy tym wszytskim wprowadzenia „potwora”, którym jest dla głównej bohaterki miasto. Mimo jak nie może się tu odnaleźć dlatego piękno w ludziach czy w niektórych miejscach tego miasta. Ujęło mnie to bardzo, ale co także, że wiele razy zakreślałam wiele zdań, które czułam,że sama książka je do mnie kierowała. Lubię bardzo to znajdywać w książkach.
„Warszawa to mój Nowy Jork” Julii Szczepaniak to opowieść o dziewczynie, która przenosi się do stolicy, by rozpocząć nowe życie. Jednak zamiast oczekiwanego spokoju, czeka na nią samotność, rozczarowanie i trudne zderzenie z rzeczywistością. Warszawa tętni życiem, ale jej dni mijają na czekaniu i próbach zmierzenia się z własnymi myślami.
Dziewczyna tkwi w relacji, którą trudno nazwać zdrową. Bardzo zależy jej na obecności ukochanego, myśli o nim nieustannie, a jednak dostaje od niego tylko tyle, ile on sam zdecyduje się jej dać. Dozuje spotkania, rzadko znajduje czas na rozmowę, zostawiając ją w poczuciu ciągłego czekania. W tak ogromnym mieście to właśnie ta relacja sprawia, że czuje się jeszcze bardziej samotna i zagubiona.
Autorka bardzo realistycznie oddaje poczucie pustki, które może towarzyszyć nam nawet w największym i najbardziej dynamicznym mieście. To historia o potrzebie bliskości, poszukiwaniu siebie i trudnych emocjach, z którymi wielu z nas może się utożsamić.
Nie jest to łatwa, lekka powieść – to książka, która skłania do refleksji i pokazuje, jak wygląda codzienność, gdy walczy się nie tylko z otoczeniem, ale też z samym sobą.
Autorka posiada wyjątkowy, niepowtarzalny, wręcz cudowny styl pisania!! Książka jest napisana dla osób szukających zrozumienia. Nie upiększa rzeczywistości, pokazuje realizm, życie takim, jakie jest. Dostajemy tu kawałek prawdziwego życia, które czasem może być naprawdę ciężkie.
Ta pozycja jest dość przygnębiająca, dająca do myślenia. Ukazuje jak ktoś może się czuć w trudnych chwilach. Ten tytuł z pewnością sprawi u czytelnika pewne refleksje.
Opisywane są tu myśli, przemyślenia osoby zagubionej, ze złamanym sercem, która rozważa nad sensem życia. Dzięki tej książce możemy poznać perspektywę głównej bohaterki, gdzie jej życie jest bałaganem, a jedyny cel to znalezienie nadziei.
Książka jest dość cieniutka, lecz skrywa w sobie wiele wartości. Książka działa jak lustro, odbija autentyczne ludzkie emocje. Są tu świetnie wgrane metafory, przenośnie. Autorka zrobiła kawał dobrej roboty!!
Uważam, że jak najbardziej warto przeczytać tę pozycję! Książka jest rewelacyjna!!
3.75 ta ksiazka sprawila ze zaczelam myslec o moim bylym co normalnie kwalifikowaloby ja do kategorii jednogwiazdkowcow......ale i felt seen, ladne cytaty sobie pozaznaczalam, to sto stron czytalo sie jak 30 (chociaz to jednoczesnie troche powod, czemu nie ma pelnych 4 gwiazdek, bo na koniec poczulam lekki niedosyt, pojawila sie nowa mysl, troche kontra do calej ksiazki, i mam takie wrazenie, ze autorka skonczyla w tym momencie, w jakim skonczylo jej zycie, ale czytelnik chcialby jednak dostac troche wiecej)