Jest połowa grudnia 1981. W Polsce wybucha stan wojenny, natomiast w USA dochodzi do tragedii w pewnej tajnej placówce wojskowej ulokowanej w Dolinie Śmierci na pustyni Mojave. Sierżant Luc Kowalsky, Polak z pochodzenia urodzony w Ameryce, wraz ze swymi ludźmi ma eskortować trójkę specjalistów należących do rządowej organizacji LUNAR, aby sprawdzić co się stało w placówce wojskowej. Ich nadrzędnym zadaniem jest uratowanie kilkorga kluczowych naukowców oraz zlikwidowanie źródła tajemniczej anomalii wypaczającej strukturę czasu i rzeczywistości wokoło placówki. Ruszają zatem do dziwnej wizji piekła zdającej się być pokrętną wersją Boskiej Komedii Dantego Alighieri, musząc stawić czoła nie tylko potworom, ale również własnym demonom.
Książka jest kolejną częścią Wojen Snów, uzupełniając tym samym historie poznane w Piekle kosmosu, Farreter oraz Zajeździe pod Cnotliwą Sekutnicą.
Cienie umysłu #współpracareklamowa z @spidervermin
Znacie uniwersum @spidervermin ?
Cienie umysłu to przede wszystkim połączenie akcji, misji z fantastyką. Dostajemy to zespół wojskowy, który ma współpracować z elfem, wilczycą i magicznym, aby zdezaktywować coś , bez spoilerów. Różne wymiary, niespodziewani sojusznicy, wciągająca akcja, niechęć, śmierć, krew , magia i dużo więcej niż możecie sobie wyobrazić znajdziecie w tym elektronicznym cudeńku.
A i bym zapomniała, że jest jeszcze powiedzmy główny bohater, który swoją , powiedzmy, naiwnością, bardziej prostotą rozłoży nie jednego na łopatki.
I ta historia cudownie wręcz łączy się z akcją z innych historii. Już nie mogę się doczekać tych nadchodzących.
Świat na pierwszy rzut oka wydaje się być prosty, ale jednocześnie znając już, np. ,,...Sekutnicą" wie się , że to tylko wyobraźnia i błędne założenie. Bohaterom życzyłam jak najlepiej i im kibicowałam , ale jednocześnie miałam przeczucie , aby nie przywiązywać się do nich aż tak bardzo. Zaskoczyła mnie całkowicie jedna postać, nie spodziewałam się tego , miałam wręcz nadzieję, że dowiem się o niej czegoś więcej , a tu takie zaskoczenie.
Zaskoczeń było więcej, tą jedną dziewczynką, tym portalem itd. itd..
Klimat idealny, tak świetnie wyważony. Aczkolwiek miałam wrażenie, że to jest taka pierwsza historia od autora. Znaczy w kontekście gatunku, wydaję mi się, że przez to połączenie ludzi z istotami magicznymi, sprawiło, że miałam takie, ale przecież to jest całkiem inne. I jak zawsze genialny styl autora wciągnął mnie bez reszty, i nie zepsuł to fakt, że czytałam z dużymi przerwami i pomiędzy stresami związanymi ze studiami. Jestem pewna i wciąż podtrzymuję, że przeczytam od Autora wszystko w ciemno, bo to do mnie przemawia. A tematem przewodnim nie Alicja, tylko Piekło Dantego.
Książka trafiła do mnie przez przypadek. Miałam okazję się z nią zapoznać i w sumie się cieszę. Było to moje pierwsze spotkanie z Arturem Tojzą. Trochę obawiałam się, że jest to co prawda pierwszy tom, ale czwartej serii całego cyklu podzielonego na fazy (tak, brzmi trochę skomplikowanie), ale zupełnie niepotrzebnie. Na początku nie byłam też zbytnio przekonana co do samej fabuły (myślę, że pewna recezja też wywarła jakiś wpływ na odbiór tej książki), ale z czasem, jak już zaczęłam łapać kto jest kim i co gdzie jak, to historia mnie wciągnęła. Postacie, chociaż dość przerysowane z różnych filmów, książek, komiksów etc. wzbudziły moją sympatię, chociaż najbardziej przemówiły do mnie "postacie nie z tego świata" pojawiające się gdzieś mniej więcej w połowie książki. No i z czasem polubiłam pana sierżanta. Wykorzystanie motywu "Boskiej komedii" oceniam na plus. Fajnie zobrazowane (w głowie pojawiały mi się konkretne obrazy) i hmm... wyjaśnione (a sporo już zapomniałam z dzieła Dantego). To co mnie trochę (szczególnie na początku) odrzuciło to pewne przerysowania (o których wspomniałam), kilka oczywistości, sztampowi źli (można połączyć kropki zerkając chociażby na rok, w którym rozgrywa się akcja) i pewna przewidywalność. Z czasem zobaczyłam, że sztampowością autor lubi się bawić (same postacie wyśmiewają to, że jednym z pierwszych, który został ranny jest "rudy") i kompletnie nie kryje się z nawiązaniami do konkretnych komiksów, gier, filmów i książek. Zresztą sam to napisał na końcu książki, opisując czym ma być "Multiwersum Snów" (za ten opis dodatkowa gwiazdka ode mnie). Myślę, że dam temu cyklowi szansę i sięgne po poprzednie książki. Na pewno też sięgnę po drugi tom, mimo że do połowy książki jakoś się do tego nie paliłam...