Montana, 1911 Wraz z poprawą stosunków Katie z synem, budzi się w niej nadzieja na stworzenie dla niego domu u podnóża Garnet. Hodowla owiec zdaje się idealnym pomysłem, jednak w świecie zdominowanym przez mężczyzn nie ma miejsca dla samotnej kobiety zarządzającej swoim własnym ranczem. Pozostawiona bez wyboru, zgadza się na zawarcie układu z Jakiem. Nic więcej nie jest w stanie mu zaoferować, bo jej serce skradł Wohif. Jej życie nigdy nie było łatwe, a ona sama wielokrotnie je komplikowała. Czy po latach, wydoroślała na tyle, aby podjąć właściwe decyzje? Nauczona doświadczeniem postawi na rozsądek czy znów wygra w niej pożądanie?
Wiedziałam, że Katie wybierze nie serce, a rozum. A szkoda, jestem fanką Wohifa baaardzo mocno. Ostatni tom przedemną i nie wiem jak poradzę sobie bez tej historii.
"Dziecinko - dotknęła mojej dłoni - miłość jest nam potrzebna do życia, a to, że kochałaś jednego mężczyznę, nie oznacza, że masz resztę życia spędzić, wspominając tę miłość i ciągnąć na jej oparach. Zasługujesz na to, aby kochać i być kochaną przez innego.
Ciężko ocenić ten tom. Główna bohaterka to nadal nie jest moja ulubienica. Jej zachowania, choć umotywowane ważnymi i dla mnie przekonaniami, jak dla mnie tutaj były dziwne i niepasujące do sytuacji. Kilka scen i wydarzeń ciekawych. Wciąż podoba mi się koloryt Montany z 1911. Czekam na tom 7 bo ten zakończył się tak że ciężko wyczekiwać kontynuacji.