Żywa skarbnica baśni zaczerpniętych z grona najstarszych znanych opowieści słowiańskich!
Napotkane tu postaci zachwycają, przerażają i zdumiewają. Baba Jaga i Kościej Nieśmiertelny, Wasylisa Pięknolica i carówna zaklęta w żabę. Polewki, rusałka, kikimora. Leśna żmija czy dziki kur, potrafiący namącić napotkanemu człowiekowi w głowie. To tylko niektóre ze stworów zamieszkujących prasłowiańskie ziemie wespół z naszymi przodkami.
Wybierając się do chatki Baby Jagi, warto wspomnieć, że do wejścia potrzeba specjalnego zaklęcia, obecnego na kartach tej książki. Dalsza wędrówka zawiedzie nad zaklętą rzekę Danę. To nad jej brzegami szumi zaczarowana trzcina, a w falach błyska szczupak spełniający życzenia. A jeśli się poszczęści można będzie spotkać również niezwykłego pielgrzyma, władającego magią i opowiadającego niesamowite historie.
Baśnie starosłowiańskie zdobią piękne ilustracje autorstwa Haliny Constantine.
Jeśli książka może być prowokacją do podróży w czasie to bez cienia wątpliwości ta właśnie nią jest, a ja dostąpiłam wyprawy poświata z wyobrażeń przodków. Autorka zasięgnęła najstarszych słowiańskich motywów, tworząc żywą, barwne i niezwykle charakterne opowieści.
Od niemal samego początku daje się wyczuć, że nie są to historie z typu tych na uspokojenie ducha i lepszy sen, ponieważ te historie mogą zarówno przestraszyć, jak i wywołać nieswoje uczucie na plecach jak i oczarować swoją aurą. Generalnie jest tu wszystko od Baby Jagi, przez rusałki, kikimory, a nawet dzikiego knura. Co zasługuje na uznanie to fakt, że każda z baśniowych postaci jest swoistym symbolem głęboko w ludowych wierzeniach zakorzenionym, który może nieść zarówno przesłanie jak i ostrzeżenie.
Kupił mnie klimat stworzony przez autorkę, ponieważ znakomicie przeplata się mistyczny magiczny świat z tym realnym. Nawet podróż przez lasy, czy pola sprawia, że czuć obecność nadprzyrodzonej aury. Co jednak najważniejsze te historie mają jakieś przesłanie i coś za sobą niosą, co zmusza do chwili zatrzymania przemyślenia i wyciągnięcia wniosków.
Absolutnym fenomenem są ilustracje, które nie stanowią wyłącznie ozdoby, a bardziej są uzupełnieniem tych historii. Nawet z tych rysunków tętni magia, tajemnica i dawna energia, którą mnie znakomicie wprowadziła w klimat i estetykę tej publikacji.
Książka mnie jako miłośniczkę folkloru w tym wydaniu zachwyciła i jestem przekonana, że każdy kto dobrze czuje się w tym świecie albo chce go poznać, powinien po tę pozycję sięgnąć. Autorce udało się przenieść mnie do świata gdzie duchy są wszechobecne, a nawet drzewa mają duszę, która może mieć wpływ na życie. Czapla oddała w moje ręce książkę, która jest absolutnym skarbem, ogrom wiedzy z tematyki dawnych wierzeń jest nie do przecenienia. Fascynujące świat, który pozwala oderwać się od współczesnych czasów i zanurzyć w mrok, magię i mądrość słowiańskich przodków.
Baśnie Starolisłowe . Osobiście Lisioł uważa, że nie ma czegoś takiego jak bycie za starym na baśnie. One są dobre dla każdego w każdym wieku, dlatego bez wahania chwycił w swoje łapki „Baśnie Starosłowiańskie” autorstwa Iwony Czapli. Czas wejść naszym słowiańskim przodkom do głowy! . Jedno jest pewne. Baba Jaga musi mieć coś z wampira, bo co się ją ubije to ciągle wraca *mruknął Lisioł* dopiero co futrzak zrobił sprytny most, który się pod staruchą zawalił, ta znowu swój piec nagrzała. Jeszcze gęsi na poszukiwanie dzieci wysłała. Już Lisioł rozprawi się z dzikim ptactwem! *Z nieba spadł deszcz piór*. Po tym bojowym akcie futrzak patrolował las, aż zauważył spacerującą Babę Jagę, szukając jagód. Lisioł uśmiechnął się cwanie i wydał odpowiednie rozkazy, dzięki czemu wiedźma doszła z pustym koszykiem do domu. . W tym świecie nie tylko Baba Jaga jest niebezpieczna. Na rusałki także trzeba uważać. Słodyczy im się zachciewa, kamieni szlachetnych, z ostatniej świni Was ograbią, a i kota każą powiesić. Taką to tylko za fraki i za drzwi wystawić, z pożegnalnym kopniakiem na drogę. . Na wodniki również trzeba uważać. Udają ludzi, chodząc po targu. Dobrą cenę oferują, a potem się okazuje, że podrabianymi pieniędzmi płacą! Nieładnie, ale sprytne lisie oko wykryło, że w pełnym słońcu ubranie mokre klient miał – ewidentnie wodnik. . I na dzikie kury trzeba zważać, bo na wino są łase. Ścieżki Wam poplątają, byle trunek zdobyć. Jedyny plus taki, że za uczciwość złotem zapłacą. O wiedźmach to Lisioł nawet nie wspomni, takich zawsze trzeba unikać, podobnie jak bogów. . Książka jest zbiorem baśni dotyczącym głównie wiejskiego życia, ale carycowe przygody też tutaj się pojawiają. Jedne baśnie są króciutkie, inne dłuższe. Mają swój klimat, ale takie lektury trzeba po prostu lubić. Poza tym autentycznie ciężko mówić o baśniach przedchrześcijańskich, baśniach słowiańskich wyselekcjonowanych w XXI wieku, nawet jeśli korzystano przy tym ze źródeł z XIX wieku czy XVIII, wciąż różnica czasu jest kolosalna. Podania słowne mają to do siebie, że z każdym powtórzeniem baśń się zmienia, coś jest ujmowane, coś dodawane, to w końcu żywy język, na ile więc możemy mówić, że są to baśnie dawnych Słowian?
"Baśnie starosłowiańskie" to zbiór baaaardzo wielu różnych opowieści, baśni i bajek w takim klasycznym stylu, który znamy z baśni z dzieciństwa, ale tych w słowiańskich klimatach.
Bajki osadzone są w kulturze wschodniosłowiańskiej, typowej dla Rosji, dawnej Rusi czy Ukrainy, bowiem oprócz niezwykle często pojawiającej się postaci Baby Jagi, mamy tu wielu carów, carewiczów i carówien.
Wiele z tych historyjek zbudowanych jest na podobnym schemacie, w którym główny bohater pomaga napotykanym zwierzętom, które następnie odwdzięczają się mu pomocą podczas różnych misji czy zadań. Niektóre z tych schematów były mi dobrze znane, ale niektóre baśnie czytałam po raz pierwszy, a zawsze chętnie poznaję opowieści nacechowane słowiańskim folklorem 😁
Oprócz typowych motywów jak poszukiwanie żony/męża, pokonywanie sprytnego przeciwnika (tu często Żmija), mamy też przemiany w zwierzęta, magiczne artefakty jak siedmiomilowe buty lub peleryna niewidka. Spodobały mi się też określenia typowe dla tych baśni jak "za trzydziewiątym lasem, trzydziesiątym lądem" albo formułka o Babie Jadze podróżującej w kociołku i zacierającej za sobą miotłą ślady 😃
Zawarte tu historie są bardzo krotkie, niektóre na 1-2 strony, inne do 10, a najdłuższe na kilkanaście, czyta się je więc ekspresowo i przyjemnie.
Lektura tych baśni zapewniła mi wiele frajdy podczas grudniowych wieczorów, idealnie nadały się na czas, gdy byłam zmęczona i potrzebowałam bajkowych klimatów😃 cieszę się z poznanych nowych historii oraz zgłębienia folkloru, nawet jeśli nie typowo z Polski. Wspaniale wyłapywało mi się przy czytaniu różne schematy i motywy oraz porównywało je z historiami, które znałam ze swojego dzieciństwa 😃