Prawda i mity dotyczące polowania na czarownice i procesów o czary w czasach I Rzeczpospolitej.
Społeczeństwo w czasach wczesno-nowożytnych, bardzo religijne, było przekonane, że diabeł wraz z czarownicami czyni wszystko, „coby świat zniszczał“. Druga połowa XVII i pierwsza XVIII w. to apogeum polowań i procesów o czary w Polsce. Wydobywane torturami zeznania potwierdzały to, co sędziowie i oskarżyciele chcieli usłyszeć.
W tym kontekście rodzi się wiele istotnych pytań. Jak zamiany klimatyczne wpływały na zaostrzenie polowań na czarownice. Dlaczego sądzono przede wszystkim kobiety? Dlaczego procesy toczyły się głównie we wsiach? Jaką rolę odgrywały w nich dzieci? Kim byli kaci – „niegodni“ członkowie społeczności? Czy „ostatni proces o czary w Polsce“ jest prawdą, czy mitem? Czy dochodziło do samosądów nad czarownicami?
Te, często niedoceniane aspekty zgłębia osiem artykułów opartych na materiałach źródłowych do tej pory nie wykorzystywanych w badaniach. Pięć z tych tekstów publikowanych jest po raz pierwszy. Pozostałe trzy ukazały się dotąd jedynie w wersji angielskojęzycznej.
Polski historyk, profesor nauk humanistycznych, wykładowca akademicki.
W 1984 roku ukończył studia z zakresu historii w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Magisterium uzyskał za pracę Chrystian Francken - wolnomyśliciel religijny przygotowaną na seminarium prof. Wacława Urbana. Doktoryzował się w 1990 na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu na podstawie pracy zatytułowanej Asverus von Brandt (VII 1509–1559). Dyplomata w służbie ks. Albrechta pruskiego., której promotorem był prof. Janusz Małłek. Stopień doktora habilitowanego uzyskał w 1998 roku na tej uczelni w oparciu o rozprawę Stosunki dyplomatyczne Polski z Rzeszą Niemiecką w czasach panowania cesarza Karola V (1519–1556). Postanowieniem Prezydenta RP z 21 października 2003 otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych.
Po studiach pracował w Instytucie Historii WSP potem Akademii Świętokrzyskiej (obecnie Uniwersytet Jana Kochanowskiego) w Kielcach, początkowo jako asystent (1984-1991), następnie adiunkt. a od 1998 jako profesor. Od 1999 do 2001 był dyrektorem Instytutu Historii. Obecnie jest wykładowcą Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w latach 2011–2014 pełnił funkcję dyrektora Instytutu Historii i Archiwistyki. Ponadto w latach 2009–2012 był sekretarzem generalnym Polskiego Towarzystwa Historycznego. Od 2008 roku jest również redaktorem naczelnym czasopisma „Czasy Nowożytne”. Jego zainteresowania badawcze obejmują: dzieje Prus Książęcych i Królewskich, polowania na czarownice i procesy o czary w Europie wczesnonowożytnej oraz historię Żydów w okresie staropolskim.
Jeśli są mroczne rozdziały w historii Rzeczypospolitej, to bez wątpienia ta książka dotyczy jednego z nich. Wijaczka wziął na warsztat temat równie trudny co ciekawy, a mianowicie polowanie na czarownice. Pierwsze, za co autorowi należy się olbrzymia pochwała to skrupulatność, pisarz rozbroił temat bardzo precyzyjnie, obala powielane mity i przekłamania, a także za sprawą archiwistycznego researchu podaje informacje dotychczas raczej pomijane.
Pomimo tego, że temat jest dość złożony autor bardzo łagodnie wprowadzał mnie w temat prowadząc krok po kroku przez procesy o praktykowanie czarów i zadając fundamentalne i niewygodne pytanie „dlaczego oskarżano głównie kobiety?” Ja bardzo doceniam ogólny aspekt społeczny zawarty w tej książce, bo jest wiele banalnych pytań, których się na ogół nie zadaje, a są one dość istotne w zrozumieniu całego zjawiska. Równie istotne w tym wszystkim jest tło takie jak epidemie, klęski głodu i autor wprost dowodzi, że nawet takie rzeczy miały wpływ na narastający lęk i wrogość. Wielką zaletą jest rekonstrukcja działalności sądów, sposób na pozyskiwanie „dowodów” pod wpływem bodźców, żeby nie powiedzieć wprost, że tortur, aż po samosądy, które wiadomo jak wyglądają.
Dla mnie jako osoby lubiącej poznawać nieznane wątki historyczne jestem zafascynowana tą książką. Ona mnie uświadomiła i pozwoliła zrozumieć jak przesądy, lęk, inność mogą doprowadzić do tragedii, a co gorsza wystarczy kozioł ofiarny i sprawa zostaje uznana za rozwiązaną. Przykro refleksyjna jest świadomość, że ten mechanizm nawet w dzisiejszych czasach nie jest wcale taki obcy i odległy, czyli my jako społeczeństwo zdecydowanie nie odrobiliśmy zadania domowego.
Książka ważna, rzetelna, bogata i w moich oczach zdecydowanie potrzebna. Autor rzucił światło na polskie łowy na czarownice, uświadamiając jak wiele mitów było błędnie powielanych. Ja zdecydowanie polecam, bo społecznie znajomość takiej historii wydaje mi się konieczna.
Polowanie na Lisioły . Polowanie na czarownicę wciąż budzi wiele kontrowersji i jest chwytliwym tematem. Zwłaszcza gdy dodamy do tego zdania dodatek „w Polsce”. Mamy wiele ciekawych materiałów źródłowych oraz opracowań historycznych na ten temat, ale co jest prawdą, a co tylko bezrefleksyjnie powtarzanym mitem? Odpowiedzi na to pytanie podjął się Jacek Wijaczka w swojej książce „Polowanie na czarownicę w Polsce w XVI-XVIII wieku”. . Toruń 1570 rok. Lisioł serfuje po wodach wezbranej Wisły, przybijając piątkę z unieruchomionymi młynami. Hmm będzie krucho z mąką! Nic dziwnego, że w mieście drożyzna. Dodajcie do tego głód, pomór, potem góry śniegu i suszę, a na koniec w 1572 roku trzęsienie ziemi *Lisioł uskoczył przed spadającym kawałkiem kamienia, po czym zatrzymał się przed czarną pustką* tu był chyba most? Tzw. "Mała epoka lodowca", czyli poważne zmiany klimatyczne datowane od XVI do XVIII wieku narobiły bałaganu, a ludzie potrzebowali winnego. Ciekawe, że w tym okresie mamy epicentrum oskarżeń o czary, w tym czary pogodowe, niezwykły zbieg okoliczności prawda? . Co trzeba zrobić, żeby zostać wiedźmą? Wystarczy być starą babą, najlepiej samotną bez własnej chałupy w otoczeniu przemiłych donoszących sąsiadów. Do tego sąd będą interesować bujdy pokroju "a co na sabacie wiedźmy jedzą?" no niemowlaki, krew dziewicy i co tam chcecie *mruknął futrzak*. “A z czego jedzą?” - Lisioł musi przyznać, że ciekawość sędziów jest przerażająca. Każdy szczegół chcą znać, łącznie z życiem erotycznym diabła. Wszystkie zeznania złożone po odpowiednich torturach. Czarownice z pomocą proszku wszystko potrafiły zrobić. Chorobę sprowadzić, nieurodzaj, bydło otruć, a nawet potencjalną żonę odstraszyć. Szeroki wachlarz usług. . W książce wielokrotnie spotkacie się z opisami, które Was zaskoczą, jak np. fakt, że sądzono także dzieci za korzystanie z czarów. Autor bardzo wnikliwie przedstawia zebraną dokumentację, omawiając także przypadki, które nigdy wcześniej nie trafiły do publikacji naukowej. Tak proszę państwa, to ewidentnie książka naukowa - mamy tutaj przypisy i bibliografię po każdym rozdziale. Lisioł uwielbia taką dbałość o szczegóły!
"Polowanie na czarownice w Polsce w XVI-XVIII wieku" to zbiór ośmiu artykułów poświęconych tytułowej tematyce, w której autor przybliża jak wyglądały procesy o czary w tym okresie, głównie na terenie Wielkopolski i Kaszub.
Książka oferuje szereg ciekawych tematów: jak zmiany klimatyczne przyczyniły się do wzrostu ilości procesów o czary, czy w Polsce często dochodziło do samosądów na czarownicach, jak przebiegły niektóre z procesów oraz np. Jaki swój udział w nich miały dzieci oraz osoby nieletnie. Autor przybliża też kilka postaci czarownic czy katów, przedstawiając wiele perspektyw i szerokie spojrzenie na polowanie na czarownice.
Z racji tego, że są to opracowania naukowo historyczne mamy tu do czynienia z oficjalnym stylem oraz dużą ilością przypisów, zatem nie jest to lekka pozycja, a tytuł wymagający nieco więcej skupienia przy lekturze.
Książkę czytało mi się ekspresowo i z dużym zainteresowaniem, choć nie bez znaczenia jest fakt, że mnie ta tematyka interesuje poszukuję wiedzy o procesach czarownic. Pod tym względem nie każdy artykuł był dla mnie odkrywczy, ale kilka z nich dość mocno uzupełniło moją wiedzę.
Bardzo spodobały mi się poruszone tematy artykułów i z przyjemnością przeczytałabym ich więcej, a ilość przypisów sugeruje, że mamy do czynienia z rzetelnie przygotowanymi materiałami.
Jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić to powielanie niektórych informacji, chociaż jeśli przyjąć, że artykuły byłyby dostępne gdzieś osobno, to ma to sens. Nie mniej momentami mnie frustrowało przywoływanie faktów czy informacji podanych niedawno lub kilkukrotnie.
Będę ten tytuł dobrze wspominać i zapewne do niego wracać, spełnił moje oczekiwania, dowiedziałam się czegoś nowego. Jeśli ktoś poszukuje wiedzy o procesach czarownic u źródeł, z naukowego i historycznego punktu widzenia, to mogę polecić ten tytuł, jednak nie jest on dla każdego, zwłaszcza dla osób lubujących się wyłącznie w powieściach.