Jak wiele nieszczęść może spaść na głowę jednej staruszki?
Pociąg dopiero rusza ze stacji w Legionowie, a Sabina już czuje, że zaczynają się kłopoty. W jej przedziale siedzi najbardziej gadatliwy eksprzestępca świata. I ma ochotę opowiedzieć wszystkim historię swojego życia.
Idzie mu całkiem nieźle, dopóki nagle nie milknie… i tak po prostu pada trupem. Zostaje po nim tylko pusty kubek po herbacie. Tej, którą miała wypić Sabina… Istnieją jednak większe problemy od opóźnionego pociągu!
Zręczny unik przed morderczym napojem i szybka ewakuacja z wagonu to dopiero początek przygód staruszki. Do odysei Sabinki dołącza szarmancki, ale nieco flegmatyczny Antoni, co niczego nie ułatwia. Na dodatek po piętach depczą im prawdziwe typy spod ciemnej gwiazdy…
Ale czemu uwzięły się akurat na dwójkę emerytów? I dlaczego sądzą, że czymś ich jeszcze w życiu zaskoczą?
Sabina wyrusza w podróż pociągiem, wraca do swojego domu nad morzem. Niespodziewanie dołącza do niej Antonii. W przedziale spotykają gadatliwego przestępcę, w wyniku zamieszania pije herbatę Sabiny i pada trupem. Tak zaczyna się ich szalona ucieczka przed policją i przestępcami. Staruszkowie zmuszeni są radzić sobie w coraz bardziej absurdalnych okolicznościach.
„Zabójczy tandem” to kontynuacja szalonych perypetii Sabiny i Antoniego. Komedia kryminalna przy, której bawiłam się wyśmienicie i nie jeden raz śmiałam się w głos. Autor ma lekki styl pisania, a do tego barwnie i z humorem opisuje rzeczywistość, często trafiając idealnie w punkt. Dialogi Sabiny i Antoniego to prawdziwy majstersztyk, uwielbiam tę dwójkę. Sabina poważna starsza pani, jak zawsze pokazuje swój charakterek, szczególnie jak coś nie idzie po jej myśli. Antonii jest ciut nieporadny, ale za to dalej szarmancki wobec Sabiny. Pasują do siebie idealnie, w końcu przeciwieństwa się przyciągają, a dzięki temu cały czas iskrzy między nimi. Akcja powieści jest dynamiczna i pełna zaskoczeń, nie sposób przewidzieć, w którą stronę zmierza ta historia. Rozdziały na przemienne z perspektywy obu bohaterów, ukazujące ich punkt widzenia na daną sytuację.
„Zabójczy tandem” to cosy crime w najlepszym wydaniu. Barwne postaci, błyskotliwe dialogi, mnóstwo ironii oraz szalonych przygód. Powieść idealna na letnią czytelniczą przygodę, sprawi mnóstwo radości i wprawi w dobry humor. Polecam ☀️
62/52/2025 "Zabójczy tandem" Jacek Galiński Znak Jednym Słowem #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #zabójczytandem #books #komediakryminalna
W pogoni za wolnością
Sabina postanawia uciec z domu spokojnej starości, do jej eskapady dołącza zauroczony kobietą, Antoni. Ten duet ponownie przeżyje niesamowite przygody, a my wraz z nimi.
"Zabójczy tandem" to kontynuacja przygód Sabiny i Antoniego poznanych w "Czwarte sikanie Bożenki Kowalskiej". Akcja książki przenosi się w inne miejsca, i niestety ma to wpływ na odbiór powieści. Nie jesteśmy już bowiem w domu spokojnej starości, a w pociągu, którym bohaterowie zamierzają dotrzeć do domu Sabiny w Gdańsku. Od samego początku podróży Sabina i Antoni napotykają grono ciekawych osobowości, w tym postać emerytowanego przestępcy, który chętnie dzieli się z współpasażerami historią swojego życia. Podróż trwa w najlepsze dopóki nie dochodzi do zbrodni ! Trup w pociągu, klasyk kryminału nie? 😉 Od tej pory ucieczka bohaterów nabiera tempa i rumieńców, a czytelnik nie będzie się nudził ani przez chwilę.
Po lekturze innych powieści pana Jacka wiem, że ma on specyficzne poczucie humoru, i że ma inne poglądy polityczne i jak płaskie żarty na temat partii PIS i Kaczyńskiego mogłabym puścić między uszy, tak dziwny obraz Kościoła, księży, jak i w tej książce, zakonników, kreowany przez autora, w jego mniemaniu pewnie zabawny, lecz dla mnie osobiście niesmaczny i bulwersujący, przekroczył moje granice tolerancji. Autor ma widoczny problem z księżmi, jakaś osobista trauma z przeszłości? "(...) Tak samo jak to, że ktoś lubi wkładać rękę w majtki młodym chłopcom, nie oznacza, że będzie dobrym księdzem."
Czy autor był w jakiejś siedzibie zakonu, że tak wykreował życie braci zakonnych w powieści? Boli mnie to, że nawet w literaturze nie możemy być wolni od głupich żartów dotyczących Kościoła czy polityki. Nie uważa pan, panie Jacku, że powinien mieć pan na uwadzę, jako autor, że pana książki będą czytać i zwolennicy partii, której pan nie znosi i wierzący, których dotknie takie naśmiewanie się w złym stylu z Kościoła, księży i zakonników? I że powinien pan szanować uczucia tych czytelników?
Przyznam, że książka jest lekka, czyta się ją sprawnie, kilka razy się roześmiałam, ale przez te docinki na temat Kościoła, księży, zakonników nie bawiłam się tak dobrze jak przy pierwszym tomie.
Czekam na kolejny tom, bo zakończenie jest otwarte i mam nadzieję, że wypadnie on dużo lepiej.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Jednym Słowem.
Panie Jacku znowu Pan to zrobił. Razem ze swoimi bohaterami zapewniliście mi historię podczas której doszkalałam swoje umiejętności w prychaniu, głupich uśmieszkach, ocieraniu łez raz ze śmiechu, raz ze wzruszenia. Na szczęście opanowałam skubanie skórek, starałam się nie zajadać stresu czipsami, żebym mogła w razie czego dorzucić się do garderoby Antoniego kiedy w końcu te ubłocone, poszargane spodnie od piżamy spadną mu z tyłka. O Sabinę się, aż tak bardzo nie martwiłam bo to zaradna babka co pokazała w swojej drugiej odsłonie pod tytułem „Zabójczy tandem” Pana autorstwa. Cóż to była za dynamiczna, mrożąca krew w żyłach historia mająca swój początek w pociągu. A właściwie już na dworcu, kiedy to Sabina, ta dobra dusza, ratuje z opresji biedną dziewczynę z dwoma kubkami herbaty, biorąc od niej jeden z tych nieszczęsnych kubków. Ciekawe co by było gdyby tego kubka nie wzięła. Ale skoro wzięła to musiała ponieść tego konsekwencje, na szczęście jest to kobieta pod szczęśliwą gwiazdą urodzona i na jej drodze, która miała być drogą do jej rodzinnego domu, pojawia się Antoni. I dzięki jego osobie ta historia nabiera jeszcze lepszego wymiaru, spójności, żartu też. A i jeszcze mądrości znaleźć tutaj można, bo tezę (chyba tak się to nazywa) z fizyki kwantowej „ ciało obserwowane zmienia swoje właściwości pod wpływem obserwującego.” Po setnym przeczytaniu zrozumiałam, czyli książka uczy. Jacek Galiński kolejny raz w książce zaliczanej do gatunku cosy crime, przemyca wartościowe i poruszające treści. Choćby o śmierci „ Ludzie byli z takimi sytuacjami oswojeni. Teraz śmierć się ukrywa, umiera się daleko, ukradkiem, to ludzi przeraża”. Przede wszystkim jednak bawi. Perypetie Sabiny i Antoniego są zabawne, ale też nie raz nie dwa nasi bohaterowie muszą stawiać czoła zagrożeniu. Przecież to na ich życie, a właściwie Sabiny, ktoś czyha. Będą mierzyć się z prześladowcami, porywaczami, mafiosami, pielęgniarzem i dyrektorem domu spokojnej starości. A przede wszystkim Sabina będzie mierzyć się z obecnością Antoniego, tak bardzo irytującą, a tak naprawdę niezbędną. „Zabójczy tandem” to lekka historia o zabarwieniu kryminalnym. Bohaterowie kolejny raz nie zawodzą swoim zachowaniem i dialogami oraz umiejętnością pakowania się w kłopoty. Lektura „Zabójczego tandemu” to czysta przyjemność czytelnicza i dobra zabawa. Znajdziemy tutaj też pewne pstryczki w nosy pewnych miejsc, zgromadzeń. Najwięcej znajdziemy ich kiedy Sabina i Antoni znajdą się w murach zgromadzania Braci Pasjonatów, bardzo rygorystycznego i żyjącego według zasad domu mężczyzn. Będą też bardzo niesforne psy, do czego może ich zobowiązywać imię. Bohaterowie też w jasny sposób uświadomią nam dlaczego człowiek jest przystosowany do chodzenia, a nie jeżdżenia. Tak mi się ta książka podoba, że nie mogę przestać jej chwalić, ale to już koniec obiecuję, mam jednak nadzieję, że już Was zachęciłam do lektury. Na koniec muszę jeszcze dodać mój ulubiony cytat opisujący Antoniego w pewnej sytuacji „ Jakiś cholerny golem z gówna i patyków”. POLECAM.
*współpraca reklamowa z Wydawnictwem Znak Jednymsłowem*
Jeśli kiedykolwiek pomyśleliście, że życie na emeryturze jest nudne, to ta książka pokaże wam, że wcale tak nie jest, bo nawet będąc starszym można przeżyć przygodę życia. Książka stanowi kontynuację przygód Sabiny i Antoniego, którzy uciekli z domu spokojnej starości, według mnie nie trzeba znać pierwszej części by się połapać w historii, niemniej warto, bo niektóre kwestie będą bardziej zrozumiałe.
Sabina po całkiem spektakularnej ucieczce z domu spokojnej starości postanawia wrócić do swojego domu. Zajmując miejsce w pociągu już czuje, że czekają na nią kłopoty, towarzyszem kobiety jest oczywiście jej nieodłączny cień czyli Antonii. Para staruszków w pociągu spotyka gadatliwego pasażera, który opowiada im historię swojego życia, aż nagle milknie, ku uciesze pozostałych pasażerów, jednak nikt nie przewidział, że mężczyzna padnie trupem, od wypicia herbaty Sabiny. Staruszkowie w ekspresowym tempie salwują się ucieczką, a to tylko pierwsza z ich szalonych przygód, po wkrótce wpadają w kolejne tarapaty, a ich śladem podążają podejrzane typy.
Ta cześć była naprawdę epicka, szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że tak bardzo mi się spodoba. Pierwsza część była ciekawa i wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ale to co dzieje się tutaj to prawdziwy majstersztyk. Autor w naprawdę spektakularny sposób połączył ze sobą elementy komedii, kryminału a nawet sensacji. Czytając człowiek zastanawia sie czy naprawdę mamy tutaj styczność ze statecznymi staruszkami, bo w ciągu kliku dni przeżywają tyle co nie jeden za całe swoje życie, ale jedno jest pewne kłopoty ich kochają, bo wciąż w nie wpadają.
Historia jest wielowątkowa, w fabule pojawia się wiele mniejszych lub większych afer, akcja jest wartka i dynamiczna, pojawia się dreszczyk emocji i mega dawka dobrego humoru i pozytywnego myślenia, bo staruszkowie wbrew wszystkiemu się nie poddają i zawsze znajdą wyjście z sytuacji. Zarówno dialogi, których jest sporo, jak i kolejne wydarzenia, przesiąknięte są komizmem, satyrą, dobrą energią ale też nutką szaleństwa, przy tej lekturze nie sposób się nie śmiać, mi nawet zdarzyło się popłakać ze śmiechu, niektóre kwestie czytałam na głos, to nawet mój mąż nie wytrzymywał i parskał śmiechem.
Książka bardzo mi się podobała, nawet bardziej niż pierwsza część, tutaj mam wrażenie, że jest szybciej, intensywniej, zabawniej i jakoś przyjemniej. Bawiłam się przednio przy tej lekturze, co dla mnie fajnie pojawia się tutaj lekki wątek mafijny, który jak wiecie ja bardzo lubię, też ukazany jakby w krzywym zwierciadle, także naprawdę dzieje się. Co ważne staruszkowie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, bo końcówka sugeruje, że to jeszcze nie koniec ich zwariowanych przygód, ja nie ukrywam, że jestem ogromnie ciekawa co dalej. Ja szczerze polecam i zachęcam do lektury, naprawdę warto.
Zabójczy Tandem Jacka Galińskiego to kontynuacja szalonych, wręcz absurdalnych przygód Sabiny i Antoniego. Tym razem wszystko zaczyna się od ucieczki z domu starców, podróży pociągiem oraz spotkaniem z gadatliwym przestępcą na emeryturze. Choć fabuła opiera się na kolejnych absurdach i z pozoru kompletnie nierealnych sytuacjach, całość trzyma tempo i sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Humor Jacka Galińskiego jest specyficzny – ostrze satyry skierowane jest głównie w stronę polityki i Kościoła, co może bawić, ale i drażnić, w zależności od nastawienia czytelnika. Autor nie boi się balansować na granicy przesady, a jednocześnie umiejętnie wplata w tę groteskę bohaterów z krwi i kości – Sabina i Antoni, mimo całego otaczającego ich chaosu, pozostają postaciami bliskimi, zrozumiałymi i po prostu sympatycznymi. To właśnie oni sprawiają, że powieść nie tonie w samej satyrze, lecz nabiera też ludzkiego wymiaru i daje się polubić za to, że pod warstwą ironii kryją się całkiem realne emocje i relacje. Sabina to postać wyjątkowa – nieugięta, pełna temperamentu, z ciętym językiem i nieustającą skłonnością do narzekania. Potrafi zrugać każdego i wszystko, a jednocześnie właśnie ta jej gderliwość czyni ją tak autentyczną i bliską czytelnikowi. Obok niej stoi Antoni – zupełne przeciwieństwo, człowiek spokojny, pogodny i pełen ciepła, a przy tym zaskakująco zabawny. To taki towarzysz, który z uśmiechem i lekką dozą naiwności pójdzie za Sabiną choćby na koniec świata, nawet jeśli oznacza to kolejne kłopoty i lawinę absurdalnych przygód. Razem tworzą duet, którego dynamika napędza całą opowieść – ich rozmowy i drobne sprzeczki są równie wciągające jak szaleńcze biegi przez kolejne fabularne przeszkody. Dzięki nim cała ta satyryczna, często przesadzona narracja nabiera ludzkiego wymiaru, a czytelnik może śmiać się z nonsensów, jednocześnie naprawdę lubiąc bohaterów i przejmując się ich losami. Zabójczy Tandem to książka, której recenzję było trudno napisać - z jednej strony przyjemna i lekka, z drugiej momentami aż zbyt natrętna z przekazaniem opinii politycznych autora. Dlatego z pewnością są czytelnicy, którzy mogliby odczuć pewien dyskomfort, czy nawet oburzenie w trakcie czytania. Mimo to Zabójczy Tandem to ciekawa pozycja, przepełniona zwrotami akcji oraz uniwersalnymi doświadczeniami. Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Jednym Słowem.
Od niemal samego początku czuć, że podróż w której przyszło mi uczestniczyć, nie jest i nawet nie ma zamiaru być zwyczajna. Już na samym początku zaczyna się istna karuzela niespodzianek albo i nieszczęść, ale to już zależy, kto jak na to spojrzy. „Senior/ka vs przestępczy świat” już na starcie budzi zainteresowanie, zwłaszcza że stopniowo okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak pozornie się wydaje.
Fabuła postępuje dynamicznie i wprost proporcjonalnie intryguje, ponieważ trup w przedziale to dopiero poczętego niezwykłych perypetii. Galiński czuł, że trochę ze mną pogrywał fałszywymi tropami, czy ukrytymi pułapkami myślowymi. Jednak to wszystko wypada naturalnie, zaskakująco i nieustannie potęguje ciekawość.
Co do bohaterów to nie jest typowo, ponieważ Sabina jest emerytką o niesamowicie bystrym umyśle, sprawności kobry i do tego ocieka ironią i olbrzymim dystansem do siebie co niezwykle cenię. Antoni to taki szarmancko dystyngowany leniwiec. Często zamiast pomocnika przyjmował rolę przeszkadzajki jednak i on miewał swoje momenty. Rozwój ich znajomości jest zdecydowanie mocnym punktem historii, ponieważ jest w tym zarówno szorstkoś jak i takie ludzkie ciepło. Pewnie nie będzie to też zaskoczeniem jeśli napiszę, że ta para nieustannie generował komiczne sceny.
Historia Galińskiego połączyła sensacje, przygodę i czarny humor i przyznaję, podoba się dla mnie to połączenie. Powieść wprost ukazuje, że metryka ma marginalne znaczenie, gdy w zie wkradają się nieprzewidywalne sytuacje. Przygody Sabiny i Antoniego miały wszystko niczym Indiana Jones, bo były i ucieczki konfrontacje, a to wszystko w szybkim tempie. Barwność i błyskotliwość tej lektury zdecydowanie mnie zaskoczyły i spędziłam z nią naprawdę przyjemny czas. Jestem absolutnie zauroczona i polecam książkę, bo dla mnie to naprawdę miła odmiana.
"Wesołe jest życie staruszka"? Ani Sabina, ani Antoni raczej nie zanuciliby tej piosenki razem z Wiesławem Michnikowskim... Oboje urywają się (może niekoniecznie od początku wspólnie) z domu spokojnej starości, w którym starość - a jakże, spokój - cóż... W ślad za nimi pędzą typy bynajmniej nie po to, by wziąć ich w stęsknione ramiona. Podróż zaczyna się w pociągu. Jest brawurowo i zabawnie, chociaż ktoś, kto tak jak ja mieszka w Gorzowie Wielkopolskim, z PKP nie ma już siły się śmiać (zaorać, zaorać to tałatajstwo!). Mamy trupa, jak na kryminał przystało, mamy wiązankę absurdalnych przygód, jak przystało z kolei na komedię. Najlepsze są fragmenty o braciach pasjonatach i ich interpretacji restrykcyjnych zasad zakonnych (Krasicki ze swoją "Monachomachią" doceniłby dowcip) oraz wątek wykwintnych dań u pewnej znanej restauratorki.
Para staruszków - wyniosła Sabina o ciętym poczuciu humoru i zawiłych monologach ze Stwórcą oraz poczciwy Antoni ze szczęką siejącą popłoch wśród napastników mających niecne zamiary, dopełniają się świetnie. Z ich zabawnej podróży do miejsca faktycznego spokoju - nie, nie na cmentarz - wyłania się jednak poważniejsze drugie dno.
Starzy ludzie, w najlepszym razie są niewidzialni, w gorszym - traktowani tak, jakby stracili zdolności myślenia. Nie jest ważne, kim byli, kim są, czego dokonali. Stają się łatwym celem dla wszelkiej maści wyzyskiwaczy... Im jestem starsza, tym bardziej doceniam pokazywanie starości jako kolejnego etapu, a nie końca wszystkiego. I humor, humor też jest ważny, szczególnie gdy - jak tutaj - naprawdę zabawnie rozegrany jest wiek bohaterów, z całym dobrodziejstwem i całym przekleństwem inwentarza.
"Zabójczy tandem" to wciągająca, zabawna historia, w sam raz na upalne popołudnie. Pośmiałam się i wyciągnęłam cenną lekcję: zawsze warto słuchać towarzyszy podróży, nawet tych upierdliwych!
📚Sabina i Antoni, dwoje emerytów-uciekinierów z domu spokojnej starości, poznaje podczas podróży pociągiem do Gdańska niezwykle wylewnego eksprzestępcę poliglotę, który umila współpasażerom podróż anegdotkami zawodowymi. Niespodziewanie światło w przedziale gaśnie, a gdy się na powrót zapala mężczyzna już nie żyje. Podejrzenie Sabiny pada na pusty kubek po swojej herbacie, którą otrzymała w prezencie od kobiety na peronie. Sabina i Antoni salwują się ucieczką z pociągu, w czasie której już drugi raz starszej pani wydaje się, że dostrzega pielęgniarza pracującego w domu spokojnej starości, z którego właśnie uciekli...komedia pomyłek prowadzi do ciechanowskiego zakonu. Tymczasem do Gdańska jeszcze daleka droga... 📌Kto i dlaczego próbuje zabić Sabinę? 📌Czy pielęgniarz śledzi parę emerytów na gigancie? 📌Co wspólnego ma stary ksiądz z Ciechanowa z trupem z pociągu?
📚Na te i wiele innych pytań odpowie komedia kryminalna "Zabójczy tandem" pióra Jacka Galińskiego. To jedna z tych nieodkładalnych pozycji - jak usiadłam przy niej rano, tak wstałam wieczorem po doczytaniu ostatniej strony😅 📚Autor przemyca w swojej powieści trafne i zarazem zabawne spostrzeżenia odnoszące się do życia codziennego. Porusza również tematy kontrowersyjne, wręcz stereotypowe. Jeśli łatwo Was urazić, to ta książka nie jest dla Was. Czytając trzeba mieć otwarty umysł i pamiętać, że bądź co bądź, jest to komedia. Dodatkowym urozmaiceniem jest dwutorowa narracja w wykonaniu naszych emerytów, co nadaje smaczku, ponieważ możemy poznać punkt widzenia zarówno Sabiny jak i Antoniego na te same wydarzenia. 📚Jeśli lubicie nieoczywisty humor, dużą dozę absurdu i szalonych emerytów w akcji, to zdecydowanie polecam.
Sabina i Antonii uciekają z domu spokojnej starości. Podczas podróży polskimi kolejami dochodzi do morderstwa. Trupem pada emerytowany morderca, który zdążył przybliżyć już wszystkim pasażerom swój dorobek i życiorys. Atmosfera niczym u Agathy Christie, zamknięte pomieszczenie i typowanie winnego wśród współpasażerów. Wspólnie dochodzą do wniosku, że nie warto zawiadamiać od razu o jego śmierci, bo to przedłuży tylko pościg. Dwójka emerytów postanawia wykorzystać okazję i zbiec z miejsca zdarzenia. I tu zaczyna się ich przygoda. Łączą fakty, które nieubłaganie wskazują na to, że to oni mieli być celem.
I powiem Wam tak: fabuła ma w sobie ten urok absurdu, który od razu wciąga. Śledziłam losy Sabiny i Antoniego z zaciekawieniem, ale nie wszystko mnie porwało. Humor bywał nie w moim stylu, momentami za bardzo przerysowany, jakby autor trochę przedobrzył. Za to sam pomysł – świetny, naprawdę świeży. A samą książkę czytało się zaskakująco szybko.
Dwójka skrajnie różnych bohaterów. Sabina, wyszczekana, plująca jadem, wszechwiedząca i nie bojaca się w zasadzie niczego, z swobodą przyjmowała kolejne dary losu i absurdalne sytuacje, które ich spotkały. Do tego podążający jej śladem podstarzały amant Antoni, który zgadza się na każdy jej pomysł - nieco flegmatyczny i spokojny. To ich relacja i duet jaki tworzą, niosą całą tę opowieść.
Nie zabrakło też satyry, trochę polityki, trochę przerysowanych obrazków z polskiej codzienności, które bawią, ale też potrafią nieco zmęczyć.
„Zabójczy tandem” to książka szybka, lekka, w sam raz na jedno popołudnie. Nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, ale też nie żałuję czasu spędzonego z bohaterami. Ot, lektura „okej”, dla fanów lekkiej komedii kryminalnej z przymrużeniem oka.
Jak wiele nieszczęść może spaść na głowę jednej staruszki? No cóż, jeśli tą staruszką jest Sabina, to odpowiedź zdecydowanie brzmi "bardzo wiele" 😅
Po ucieczce z domu opieki Sabina wsiada do pociągu z zamiarem powrotu do domu. Niespodziewanie dosiada się do niej... Antoni! Jakby tego było mało, uciekinierzy trafiają do jednego przedziału z byłym przestępcą, który w trakcie podróży... umiera. Ups?
Kolejne przygody nieobliczalnych (ale i uroczych) staruszków znów podszyte są kryminalną nutą. Nielegalne laboratorium w piwnicy rodzinnego domu, wesele córki szefa mafii, liczne włamania, podrabiany ksiądz przyłapany z panną młodą w dwuznacznej sytuacji i liczne pogryzienia wśród zakonników to dopiero początek... Zapewniam, że podczas poznawania kolejnych perypetii Sabiny i Antoniego ani przez moment nie będziecie się nudzić! 😅
Jedyne, do czego mogę się lekko przyczepić, to humor - co prawda przez większość czasu uśmiechałam się podczas lektury, bo w gruncie rzeczy jest ona naprawdę przezabawna, ale... no zdarzało mi się też krzywić. Nie wszystkie sytuacje czy komentarze bohaterów przypadły mi do gustu - ale cóż, może po prostu jestem o kilkadziesiąt lat za młoda na niektóre żarty? 😅
Coś w tej dwójce staruszków skradło jednak moje serce. Może "Zabójczy tandem" nie będzie moją absolutnie ulubioną komedią kryminalną, bo "Dywan z wkładką" Marty Kisiel trudno będzie przebić, ale z pewnością będę tę książkę i jej bohaterów ciepło wspominać. No i z chęcią sięgnę po kolejny tom!
Jeśli znacie i lubicie "Kółko się pani urwało", sięgnijcie po "Czwarte sikanie Bożenki Kowalskiej" oraz "Zabójczy tandem" - koniecznie w tej kolejności. Tylko uważajcie... jeden z bohaterów gryzie!
"Człowiek musi gdzieś przynależeć, musi mieć ograniczenia, niech z nimi walczy, ale najgorsze, co może go spotkać, to wygrana i koniec walki. Wtedy nie ma już nic. A najbardziej do bani jest życie bez celu".
"Zabójczy tandem" to książka autorstwa Jacka Galińskiego po którą powinien sięgnąć każdy czytelnik lubiący zabawne dialogi, cięte riposty oraz nieoczekiwane zwroty akcji.
Od samego początku jesteśmy świadkami ucieczki dwojga emerytów z domu spokojnej starości, którzy na swojej drodze napotykają wiele przygód. Począwszy od nagłej śmierci jednego z pasażerów pociągu, którym akurat jadą, przez uprowadzenie aż po przypadkowe wproszenie się na ceremonię ślubną.
Sabina i Antoni to postacie skrajnie różne, jednocześnie pasujące do siebie idealnie niczym dwie połówki pomarańczy. Ona jest zdecydowanie kobietą charakterną, dominującą i lubiącą rozstawiać wszystkich po kątach. On zaś jest człowiekiem, który bez większych oporów spełni wszystkie zachcianki Sabiny.
"Po chwili również Sabina zrezygnowała z kroku generała prowadzącego armię do bitwy, rozluźniła się i z ciekawością przyglądała wnętrzom".
"Zabójczy tandem" to komedia kryminalna w której autor między wierszami nabija się momentami nieco z pisu, kaczyńskiego oraz kościoła. To książka, która jest czymś lekkim do czytania co ma na celu poprawienie humoru czytelnika, dlatego jeżeli ktoś nie potrafi się od tego zdystansować, moim zdaniem nie powinien po nią sięgać. Moim zdaniem jest to świetna rozrywka godna polecenia 🧡
Sabina i Antoni wyruszają w pełną niebezpiecznych przygód podróż. To nic, że uciekli z domu spokojnej starości, a ich śladem podążają tajemniczy bandyci, cóż bowiem może się zdarzyć w pociągu do Gdańska? Otóż może i to bardzo wiele, między innymi trup.
Galiński stworzył niesamowitych bohaterów, zabawnych, odrobinę zadufanych w sobie i zakręconych. Sabina niespecjalnie wzbudza sympatię, ale jej spostrzeżenia wywołują uśmiech na twarzy, a modlitwy gwarantują parsknięcia śmiechem. Antoni, czasem flegmatyczny dziadek w piżamie, kompletnie zawrócił mi w głowie- jestem jego fanką. Wokół uciekinierów krążą inne, równie pocieszne postacie, z trudem radzące sobie z dwojgiem staruszków. Cała historia opleciona jest komentarzami nawiązującymi do aktualnej sceny politycznej, czasem tylko miałam wrażenie, że Autor niepotrzebnie sili się na dowcip.
Nie spodziewajcie się w tej historii prawdziwego kryminału, nie taki zresztą chyba był cel tej powieści. Jest infantylna, lekka i śmieszna. I mimo, że na ogół nie lubię komedii kryminalnych, ta jest perfekcyjna jako wakacyjna lektura.
Nie czytałam innych książek Galińskiego, ale już planuję zabrać je na następny urlop.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak JednymSłowem.
. Co powiecie na komedie kryminalną? W której główną rolę odgrywają Sabina oraz Antoni, którzy uciekli z domu pogodnej starości i wyruszają w drogę do domu emerytki. A po drodze napotykają nie małe komplikacje.
I tym samym przedstawiam Wam książkę pod tytułem „Zabójczy tandem” Jacek Galiński, wydawnictwo Znak.
Podczas czytania bawiłam się bardzo dobrze idąc w ślad za dwójką emerytów., kt��rzy podczas swojej podróży mają sporo przygód. Pierwszy raz usłyszałam o emerytowanym przestępcy, a scena z kaczką do dziś wywołuje u mnie uśmiech.
Bohaterowie to barwne postacie, które wzajemnie się uzupełniają. Sabina potrafi pokazać swój charakterek, zwłaszcza jeśli nie do końca coś idzie po jej myśli. Antoni jest totalnym przeciwieństwem, czasem nieporadny, jakby zagubiony, a jednocześnie szarmancki. A do tego między tą dwójką dosłownie iskrzy. Historia jest nieprzewidywalna, tak naprawdę nie wiemy co wpadnie tej dwójce do głowy i którędy podążą ich kroki.
Jeśli szukasz książki o bohaterów, którzy poprawią Tobie humor to polecam przeczytać „Zabójczy tandem”.
Szukasz książki, która rozbawi Cię do łez, ale też zostawi z refleksją? Ta książka będzie idealna.
Choć na co dzień pochłaniam reportaże, czasem potrzebuję literackiego resetu. I wtedy sięgam po… komedie kryminalne! A Jacek Galiński? Po dwóch jego książkach wiem jedno: to mój numer jeden w tym gatunku.
Główni bohaterowie - Sabina i Antoni – to duet, który pokochasz od pierwszej strony. Cięty język, przekomiczne sceny, akcja pędząca jak rollercoaster… ale to nie tylko rozrywka. Pod warstwą humoru kryje się jednak ważny temat – życie starszych osób, które chcą jeszcze pożyć po swojemu, ale nie zawsze mają taką możliwość.
Śmiech miesza się tu z wzruszeniem, a absurd z prozą życia. „Zabójczy tandem” to książka lekka w formie, ale mocna w przekazie.
" [...] Bywa, że w życiu szkodliwe są powszechnie funkcjonujące stereotypy. [...]"
Sabina Szymańska i Antoni Głasek, czyli staruszkowie z domu spokojnej starości, powracają w jeszcze lepszej formie i z jeszcze lepszymi przygodami. Tym razem Jacek Galiński w swojej najnowszej powieści "Zabójczy tandem", przeszedł samego siebie. Już dawno tak się nie ubawiłam, podczas czytania. Sabina i Antoni w tej części przeżyją naprawdę mrożące krew w żyłach przygody. Czasami będzie bardzo niebezpiecznie, a wręcz zabójczo. Najlepszymi scenami w tej książce moim zdaniem, są, sceny w pociągu i w pewnym zakonie. Pojawia się tu pewna telewizyjna osobowość. Prawdopodobnie autor ma do niej dużą słabość. Mamy tutaj również do czynienia z kryminalną zagadką. Ta powieść, to idealna gratka, dla wszystkich miłośników zarówno komedii jak i kryminałów. Uwielbiam, gdy głównymi bohaterami są staruszkowie. Tutaj otrzymałam, aż dwóch takich głównych bohaterów. Sabina, to kobieta, której można się bać. Ma silną osobowość, zawsze musi mieć ostatnie zdanie, jej charakterek bywa denerwujący, często jest zrzędliwa i często rozmawia z Bogiem. Z tą postacią nie da się nudzić. Ma cięty język. Czasami przypominała mi Jamesa Bonda w spódnicy. Warto ją poznać. Antoni jest zupełnym przeciwieństwem Sabiny. Ten emeryt ma szacunek do wszystkich i jest nieco za spokojny, a gdy trzeba być stanowczym, pokazuje swoją delikatność i niestety tym wszystko utrudnia. Cieszę się, że autor zwrócił swoją uwagę właśnie na emerytów i pokazał im, że ich życie może być jeszcze piękniejsze. Nieważne ile mają lat, mogą zdobywać świat i przeżywać niezapomniane przygody. Chociaż, nie życzę im takich przygód, jakie przeżyli Sabina i Antoni. Fabuła jest niezwykła i oczywiście wciągająca. Teksty są takie, że można płakać ze śmiechu. Akcja tutaj jest wartka. Zakończenie ciekawe. Z przyjemnością przeczytam kolejną część z przygodami Sabiny i Antoniego. Myślę, że Sabina jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Czy przeciwieństwa się przyciągają? Tego dowiecie się podczas czytania "Zabójczego tandemu". Szczerze wam powiem, że warto przeczytać tę powieść.