Czasem zmiany w firmie są konieczne, jednak nie zawsze chciane, zwłaszcza jeśli dotyczą samego szefa.
Joanna pracuje od lat w jednym miejscu. Nie narzeka na swoje życie. Tak samo jak na pracę i obecnego pracodawcę. Wszystko się jednak zmienia, gdy jej przełożonym zostaje równie piekielnie przystojny i pociągający, co arogancki Marcin – syn szefa. Szybko staje się postrachem firmy, a pierwsze spotkanie obojga bohaterów nie należy do udanych. Wszystko zmienia się podczas służbowego wyjazdu…
Niestety pewnego dnia daje o sobie znać nieprzyjemna przeszłość Marcina. Przeszłość, która może bardzo namieszać nie tylko w jego życiu. Przemilczane sprawy stają się problemem. A i Joanna miała ich w swoim życiu sporo.
Co może pójść nie tak, kiedy twoim nowym przełożonym zostaje piekielnie przystojny syn szefa? Otóż wszystko.
Bardzo polubiłam pióro Ani i tę historię przeczytałam na Legimi, zaraz po jej premierze, ale dopiero teraz znalazłam chwilę, by wtrącić o niej swoje trzy grosze. Teraz mam już swój papierowy egzemplarz z autografem ;-). Ania Margot powinna dodawać do swoich książek ostrzeżenie: proszę podczas czytania nie pić i nie jeść, grozi zakrztuszeniem! Ale mówiąc całkiem serio — jeśli lubicie romanse, w których od pierwszej sceny czuć wybuchową chemię, sarkazm i to specyficzne „nie znoszę cię… ale jest na co popatrzeć”, to historia Joanny i Marcina będzie dla Was idealna. To klasyczny biurowy romans, ale w naprawdę świetnym wydaniu. Biurowe napięcie tańczy tu kankana 💃. Ambitna i zorganizowana pracownica kontra nowy przełożony, który pojawia się niczym huragan — i wcale nie zamierza znikać. Przystojny, pewny siebie i niezwykle arogancki. Ich pierwsze spotkanie przypomina zderzenie dwóch buldożerów: głośne, ostre i absolutnie nie pozostawiające złudzeń, że - ktoś kogoś może skrócić o głowę 😂. A jednak szybko okazuje się, że pod warstwą kąśliwych komentarzy kryje się coś więcej niż tylko zawodowa przepychanka. Co dokładnie? Musicie odkryć sami. Tak jak autorka — nie będę podpowiadać. To właśnie w tej historii podobało mi się najbardziej: tajemnica utrzymana do samego końca. Bohaterowie nie są idealni — noszą w sobie bagaż trudnych doświadczeń, które ich ukształtowały, i z którymi muszą się zmierzyć. Przeszłość Marcina wraca w najmniej odpowiednim momencie, a Joanna również ma swoje sprawy, o których niechętnie mówi. Ale czy na duchy przeszłości kiedykolwiek jest dobry moment? To sprawia, że ich relacja ma nie tylko temperaturę wrzącej wody, ale również chłód lodowca — bo między nimi nigdy nie ma półśrodków, tylko skrajności. Do tego dochodzą sceny pełne humoru, lekkie przekomarzanki, cięte riposty i wyjazd służbowy, który… cóż, zmienia absolutnie wszystko. „Syn Szefa” to romans z idealnym balansem między zabawną lekkością a trudniejszymi wątkami. Idealny na wieczór pod kocem z herbatą. Bardzo się cieszę, że mogłam chwilę porozmawiać z Anią na Targach w Krakowie, kupić jej historię i otrzymać autograf. Aniu — pisz dalej, ja biorę od Ciebie wszystko w ciemno.
Cytat: „– Jeszcze słowo i cię zwolnię. Wiesz, ile jest chętnych na twoje miejsce?! – Z całym szacunkiem, ale na razie jedyną osobą, która może mnie zwolnić, jest pana ojciec – odpowiedziałam spokojnie. – Jak tylko przejmę firmę, pierwsze, co zrobię jako prezes, to wywalę cię na zbity pysk! – Proszę w takim razie znaleźć sobie inny cel, ponieważ nie zdąży pan tego zrobić. Pierwsza złożę wypowiedzenie.”
„W ogóle nie przejmował się swoją nagością i dyndającym Cinkiem na widoku. Mnie to tym bardziej nie przeszkadzało. Piękne miał to ciało, mogłabym na nie patrzeć bez przerwy. Starałam się nawet nie mrugać, żeby nie stracić ani jednej sekundy z tego widoku. – Nie mam bielizny. Podarłeś mi majtki. W czym mam wejść do wody? – Nago? – zapytał retorycznie. – Przecież to jest oczywiste. U mnie majtki nie są ci potrzebne. Zbędny balast."
Historia opowiada o Joasi, która już po studiach zaczeła pracę w firmie Pana Stanisława i od tamtej pory tylko u niego pracuje. Czas i zaangarzowanie sprawiło, że po latach pracy obejmuje stanowistko asystentki samego prezesa z którym jak każdy w firmie utrzymuje profesjonalne ale luźną relację. Niestety ponieważ szef jest starszym i schorowanym mężczyzną, do firmy ma przyjechać jeden z jego synów, aby pomóc i wspierać ojca. Niestety z dwóch bliźniaków to ten mniej zabawny ma przyjechać, a jak się szybko okazuje wręcz gburowaty i sztywny. Na nieszczęście Asi, zostaje ona i jego asystentką.
To była fajna książka. Czytało się ją lekko i szybko. Bardzo podobała mi się relacja Joasi i Filipa ich kontakt był wspaniały i nie raz sie uśmiałam z ich rozmów. Sama książka to lekka literatura, idealna na spokojny wieczór, ale zdecydowanie dla pełnoletnich, bo nie brakowało w niej gorących scen. Czytając jednak fajnie się bawiłam i zrelaksowałam, liczyłam wprawdzie że główne problemy pojawią się wcześniej, bo za długo była sielanka między bohaterami i troche zaczeło dla mnie osobiście robić się monotonnie, ale też nie trwało to długo i akcja się zmieniła. Książka ogólnie ciepła i zabawna, nie miałam jednak odczucia wielkiego WOW, poprostu miło było ją przeczytać.