Rupert Ogrodnik porządkuje dom po dziadku. Przypadkowo znajduje skrytkę z metalową szkatułką, w której spoczywa stary list. I choć najwyraźniej został on napisany kilkadziesiąt lat temu, to jego treść okazuje się przerażająca. Nadawca jasno przyznaje, że zabił rodziców Ruperta, ponieważ zasłużyli na śmierć. Ogrodnik nie może otrząsnąć się z szoku i nie wie, co o tym myśleć. Do tej pory żył ze świadomością, że kiedy był małym chłopcem, jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Rozpoczyna własne śledztwo, pełne zawiłości i niewiadomych, bo rozpaczliwie pragnie odkryć prawdę. Tylko czy ci, którzy ją znają, nadal żyją?
Roksana, córka Ruperta, postanawia zamieszkać w Szklarskiej Porębie. Zapewnia ojca, że chce prowadzić normalne, ustabilizowane życie, jednak prawda jest zupełnie inna. Dziewczyna ma wobec Ruperta swoje plany, a sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że niespodziewanie odzywa się do niej człowiek, który stał za zabójstwem Kaliny. Mężczyzna dzwoni z więzienia do Roksany i składa jej propozycję nie do odrzucenia.
Czy Rupertowi uda się dotrzeć do prawdy na temat śmierci rodziców i w końcu odzyska spokój? Czy Roksana posunie się do czynów, od których nie będzie już odwrotu? I jaką rolę odegrają w tym powracający z przeszłości Marek i Beata?
Śladami zatartych wspomnień to nie tylko doskonały thriller psychologiczny. To również wędrówka po wspomnieniach z dzieciństwa oraz opowieść o powrocie do korzeni i odkrywaniu siebie na nowo.
książka strasznie nijaka, nudna i mdła ani to kryminał, ani thriller psychologiczny ani romans (do którego chyba jej najbliżej😃) cała fabuła poświęcona rozważaniom głównego bohatera nad życiem w żałobie, jego konfliktach wewnętrznych czy może po zabójstwie drugiej żony ponownie wejść w związek z pierwszą żoną zero zagadki, zero napięcia, zero zaskoczenia, na końcówkę czeka się nie z podekscytowania na rozwiązanie sprawy, a na skończenie pierdolenia Ruperta nie wiem cały ten wątek kryminalny nie ma sensu, rozwija się on dosłownie na ostatnich 20% książki, bo przez całe 80% był on zagłuszany ciągłymi dywagacjami związanymi z przeżyciami emocjonalnymi głównego bohatera, każde jego uczucie, każdy podmuch wiatru, każdy promień słońca zauważony przez Ruperta był szczegółowo opisywany i po co????? no było męcząco…
Chyba seria z Rupertem wychodzi na prowadzenie tych, które lubię u Wolwowicz (pewnie przy 6-7. tomie nie będę już taka zadowolona XD). No dzieje się tam więcej niż w labie CSI Miami, w kategorii rozrywka wciągam błyskawicznie. Ale! Do cholery, autorko, daj szansę rozwikłać kilka wątków czytelnikom w trakcie lektury, a nie pójście na łatwiznę i wszystko opowiada oficer na ostatnich 20 stronach.
Jakoś nie lubię tego Ruperta i jego pseudointelektualnych przemyśleń. Na początku tego tomu myślałam, że na tej części skończę z tą serią, ale jednak podobał mi się bardziej niż pierwszy.
Szkoda że od początku poznaje się perspektywę Roksany. Lepiej byłoby się zastanawiać, czy Rupert istotnie nie traci rozumu, a tak Wolwowicz pozbawiła czytelników takich dociekań.
Po niedawnej lekturze „Śladami Twojej krwi”– pierwszej odsłony serii z udziałem Ruperta Ogrodnika autorstwa Katarzyny Wolwowicz – wiedziałam, że nie będę w stanie na długo odłożyć spotkania z kolejną częścią. Autorka wciągnęła mnie w świat bohaterów tak mocno, że ciekawość, jak potoczą się ich losy, nie dawała mi spokoju. Dlatego bez większej zwłoki sięgnęłam po „Śladami zatartych wspomnień”. To thriller psychologiczny o intensywnej, sugestywnie poprowadzonej fabule, wielowymiarowych bohaterach oraz atmosferze gęstej od tajemnic, lęków i niedopowiedzeń – historia, która od pierwszych stron budzi niepokój i zmusza czytelnika do uważnego śledzenia każdego szczegółu.
Rupert Ogrodnik, porządkując dom po dziadku, znajduje ukrytą szkatułkę z listem sprzed wielu lat. Z jego treści dowiaduje się, że jego rodzice nie zginęli w wypadku samochodowym, jak dotąd sądził, lecz zostali zamordowani. Wstrząśnięty tym odkryciem, rozpoczyna prywatne śledztwo, aby poznać prawdę o swojej rodzinie. Tymczasem jego córka, Roksana, osiedla się w Szklarskiej Porębie, zapewniając ojca o chęci spokojnego życia. W rzeczywistości kieruje się własnymi planami wobec Ruperta. Niespodziewanie kontaktuje się z nią z więzienia człowiek odpowiedzialny za śmierć Kaliny i składa jej niebezpieczną propozycję. Narastające napięcie prowadzi do pytań: czy Rupert odkryje, kto naprawdę stał za tragedią sprzed lat, czy Roksana zdecyduje się na nieodwracalne działania oraz jak w całej sprawie odnajdą się powracający Marek i Beata.
Katarzyna Wolwowicz po raz kolejny udowadnia, że potrafi wciągnąć czytelnika w świat, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w dramatyczny, niepokojący sposób. Autorka prowadzi śledztwo Ruperta w sposób stopniowy, wielowarstwowy. Z pozoru prosta zagadka rodzinna rozrasta się w skomplikowaną sieć powiązań, w której każdy trop rodzi kolejne pytania. Narracja – jak to bywa u Wolwowicz – jest rytmiczna, utrzymuje balans między opisami psychologicznymi a dynamicznymi scenami, co sprawia, że książkę czyta się niemal jednym tchem. Rupert Ogrodnik ukazuje się jako bohater tragiczny, rozdarty pomiędzy pragnieniem odkrycia prawdy a obawą, że ta prawda może zburzyć resztki stabilności jego życia. Jego prywatne śledztwo to nie tylko poszukiwanie winnych, ale także próba odpowiedzi na pytanie, kim naprawdę jest. Autorka doskonale oddaje wewnętrzne rozdarcie bohatera – każdy krok ku poznaniu prawdy staje się jednocześnie krokiem ku autodestrukcji. Rupert stopniowo uświadamia sobie, że odkrycie sekretów rodziny może go kosztować więcej, niż kiedykolwiek przypuszczał. Choć „Śladami zatartych wspomnień” wpisuje się w ramy thrillera, nie jest to jedynie powieść sensacyjna. Katarzyna Wolwowicz snuje opowieść o pamięci, znaczeniu dzieciństwa oraz o tym, jak nasze korzenie kształtują naszą tożsamość. Szkatułka, list, rodzinne sekrety – to symbole, które ukazują trudną prawdę: aby żyć w pełni, należy zmierzyć się z cieniem przeszłości. Narracja balansuje pomiędzy dynamiczną akcją a refleksją egzystencjalną. Czy prawda zawsze przynosi wyzwolenie, czy raczej staje się ciężarem? Czy wspomnienia, nawet te zatarte, mogą być dla nas ratunkiem, czy raczej pułapką? Styl Wolwowicz jest plastyczny, pełen niedopowiedzeń i sugestii, co sprawia, że czytelnik przez całą lekturę czuje się niepewnie, jakby stąpał po kruchym lodzie. Autorka umiejętnie operuje krótkimi zdaniami w momentach kulminacyjnych, a tam, gdzie wymaga tego refleksyjny ton, posługuje się rozbudowanymi opisami. Dzięki temu napięcie nie słabnie, a klimat powieści pozostaje spójny i sugestywny. „Śladami zatartych wspomnień” to thriller psychologiczny, który nie tylko trzyma w napięciu, ale także skłania do głębszej refleksji nad tożsamością, pamięcią i ceną prawdy. Wolwowicz umiejętnie łączy elementy kryminału, powieści obyczajowej i psychologicznej, tworząc historię, która angażuje czytelnika zarówno emocjonalnie, jak i intelektualnie. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy cenią niebanalne thrillery o wielowymiarowych bohaterach i dusznej, niepokojącej atmosferze. Drugi tom serii z Rupertem Ogrodnikiem pokazuje, że Wolwowicz konsekwentnie rozwija swój literacki świat, a czekanie na kolejne odsłony tej historii z pewnością będzie warte zachodu.
Mocny drugi tom! Wciągająca historia z tajemnicą z przeszłości w tle – ciekawie poprowadzona. Pogłębia postaci i wprowadza ciekawe wątki, a zakończenie sprawiło, że czekam na kolejny tom, zacierając rączki!
Zanim sięgnęłam po tę książkę, nadrobiłam wcześniejszy tom, czyli "Śladami twojej krwi". Zdecydowałam się na audiobooki i ciągiem jeden po drugim je przesłuchalam. Ps. Muszę tu wspomnieć, że klasycznie książki pani Kasi czyta Filip Kosior😍 . Wracając do książek, nie będę Was dłużej trzymać w niepewności, seria z Rupertem też jest sztos! Inny rodzaj zagadki i napięcia, ale również wciąga🔥 I cieszę się, że seria z pewnością będzie mieć kontynuację, bo jej zakończenie aż się o to prosi:) . Uwielbiam jak w książkach pojawiają się postacie, które wyzwalają we mnie skrajne emocje. Albo je uwielbiam i wpadam w zachwyt, albo wręcz nienawidzę, bo są złe aż do szoku kości. Jaką postać tu mamy? Oczywiście, że tę drugą. Postać Julki jest mistrzowsko wykreowana🔥 Do samego końca życzyłam jej źle🤭🫣 Mam nadzieję, że chociaż dlatego sięgnięcie po tę książkę, by sprawdzić co takiego wyczyniała 🙃 . Polecam ogromnie 🔥🔥🔥
Niekiedy ludzie są sobie pisani, ale czas i okoliczności nie pozwalają im tego zauważyć. Myślę, że każdy musi dojrzeć do odpowiednich decyzji, i my chyba właśnie dojrzeliśmy
Ale wszystko jest po coś, jak mawiała moja babcia, i ze wszystkiego możemy wyciągnąć naukę dla siebie, jak twierdzi moja terapeutka.
Niewiedza i domysły są dużo gorsze. Zżerają człowieka od środka i wyniszczają psychikę. Powodują, że nadbudowujemy rzeczywistość itworzymy hipotezy, z których każda kolejna brzmi gorzej od poprzedniej.
Rupert Ogrodnik jest znanym przedsiębiorcą z branży nowych technologii, którego losy naznaczyły ogromne tragedie- najpoerw była to śmierć ukochanej żony Kaliny , a wkrótce po niej śmierć upomniała się także o ukochanego dziadka mężczyzny - Antoniego. Mimo to bohater stara się czerpać z codzienności jak najwięcej upatrując w niej pozytywnych stron. Może również liczyć na wsparcie przyjaciół. Na horyzoncie pojawia się również możliwość odzyskania dawnej miłości Beaty. Pewnego dnia Rupert odkrywa w domu zmarłego krewnego tajemniczą skrytkę. W środku znajduje się stary list. Jego treść wstrząsa światem przedsiębiorcy , wynika z niej bowiem ,że jego rodzice - Mateusz i Monika zostali zamordowani. Co odkryje Rupert? Jakie tajemnice skrywa jego córka Roksana? I czy ten zdecyduje się wybaczyć swemu najlepszemu przyjacielowi Markowi? O tym wszystkim i wielu innych ciekawych sytuacjach opowiada książka Śladami zatartych wspomnień. Jak to zwykle ze mną i twórczością Pani Kasi bywa zaczęłam tę serię od drugiej części cyklu , lecz to nie odebrało mi przyjemności z czytania. Po chwili lekkiej dezorientacji zaczęłam się angażować w opowiadaną historię i kibicować - przynajmniej częściowo- jej uczestnikom. Fabuła okazała się bardzo ciekawa i zajmująca, , a autorka umiejętnie splata wątki obyczajowe z tajemnicą z przeszłości, tworząc historię, która angażuje nie tylko fabularnie, ale i emocjonalnie. Katarzyna Wolwowicz nie serwuje czytelnikowi prostych odpowiedzi ani jednoznacznych ocen – zamiast tego pozwala stopniowo odkrywać kolejne warstwy prawdy, pokazując, jak bolesne sekrety potrafią kształtować ludzkie decyzje i relacje. Postać Ruperta została wykreowana bardzo wiarygodnie. To bohater doświadczony przez los, targany sprzecznymi uczuciami, a jednocześnie próbujący zachować równowagę między przeszłością a teraźniejszością. Jego emocjonalne rozdarcie, walka z żalem, poczuciem straty i potrzebą zrozumienia sprawiają, że łatwo się z nim utożsamić. Równie interesująco wypadają postacie drugoplanowe, których motywacje i wybory nie są czarno-białe, a każda decyzja niesie za sobą konsekwencje. Autorka porusza ważne tematy: żałobę, przebaczenie, lojalność, odpowiedzialność za własne wybory oraz wpływ niedopowiedzianych prawd na psychikę człowieka. Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa motyw niewiedzy, która potrafi zatruwać codzienność i niszczyć relacje bardziej niż nawet najbardziej bolesna prawda. „Śladami zatartych wspomnień” to książka, która skłania do refleksji i pozostawia czytelnika z pytaniami długo po odłożeniu jej na półkę. To opowieść o tym, że przeszłość prędzej czy później domaga się konfrontacji, a wybaczenie – zarówno innym, jak i samemu sobie – bywa najtrudniejszym, ale i najbardziej wyzwalającym krokiem. Zdecydowanie polecam tę historię miłośnikom literatury obyczajowej z nutą tajemnicy, emocjonalnych dylematów i bohaterów, którzy nie są idealni, lecz prawdziwi. To książka, która zostawia ślad — dokładnie taki, jakiego można się spodziewać po tytule.
Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że całe Twoje życie opierało się na kłamstwie? A Twoi rodzice nie zginęli w wypadku samochodem, a stali się ofiarami zaplanowanej zbrodni? To pytanie towarzyszyło mi od pierwszych stron „Śladami zatartych wspomnień” Katarzyny Wolwowicz - drugiego tomu serii z Rupertem Ogrodnikiem.
Rupert porządkuje dom po dziadku. Zwykłe sprzątanie, kilka wspomnień… aż do chwili, gdy w starej, metalowej szkatułce znajduje list. Pożółkły papier, drżące pismo - i słowa, które w jednej sekundzie wywracają całe jego życie do góry nogami. Nadawca przyznaje, że zabił rodziców Ruperta. Żadnego wypadku samochodowego, żadnego tragicznego przypadku. Tylko zimna decyzja i przekonanie, że ofiary „zasłużyły” na swój los.
Od tej chwili zaczyna się gra z czasem, pamięcią i ludzką niechęcią do mówienia prawdy. Rupert, który przez lata żył w cieniu żałoby, musi zmierzyć się z wersją wydarzeń, której nikt nie chciał mu ujawnić. Tylko czy ci, którzy znają odpowiedzi, wciąż żyją?
Autorka, tak jak w pierwszym tomie, mistrzowsko łączy thriller psychologiczny z głębokim portretem rodziny. To nie jest tylko śledztwo - to podróż przez wspomnienia, w której każde kolejne odkrycie zmienia obraz przeszłości. Szczególnie mocno wybrzmiewa wątek relacji Ruperta z Roksaną. W tej części widać, że ojciec zaczyna dostrzegać jej prawdziwe oblicze - a ono jest chłodne, wyrachowane i gotowe na wszystko, by osiągnąć cel. Roksana z kolei otrzymuje telefon z więzienia od mężczyzny odpowiedzialnego za zabójstwo Kaliny. Propozycja, jaką jej składa, jest nie tylko kusząca, ale i niebezpieczna.
Podoba mi się, jak Wolwowicz prowadzi narrację - przeplata „teraz” z „dawniej”, co pozwala spokojnie układać w głowie wszystkie elementy układanki. Bohaterowie są wyraziści, autentyczni i mają swoje wady, które czynią ich bardziej ludzkimi. Rupert powoli uwalnia się spod ciężaru przeszłości, a jednocześnie dojrzewa do tego, by zmierzyć się z najtrudniejszą prawdą.
Nie jest to historia lekka - są w niej mroczne wspomnienia z dzieciństwa, bolesne rodzinne sekrety i momenty, w których czytelnik czuje, jak zaciska pięści z bezsilności. Ale właśnie to sprawia, że książka tak mocno wciąga. Z jednej strony chce się poznać prawdę, z drugiej - boimy się, co przyniesie kolejne odkrycie.
„Śladami zatartych wspomnień” to opowieść o tym, że przeszłość nigdy nie znika. Można ją ukryć pod warstwami milczenia, ale ona zawsze znajdzie sposób, by wrócić - czasem w postaci starego listu, czasem w czyjejś twarzy, którą pamiętamy z dzieciństwa. I choć to thriller, zostawia w nas także refleksję o tym, jak bardzo nasze życie zależy od historii, które nam opowiedziano… lub przemilczano.
Ocena 9/10 - bo to bardzo dobra kontynuacja serii, która zostawia czytelnika z poczuciem, że autorka wie, dokąd zmierza, ale wciąż ma nas czym zaskoczyć.
•• To wędrówka po wspomnieniach z dzieciństwa oraz opowieść o powrocie do korzeni i odkrywaniu siebie na nowo. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Katarzyna Wolwowicz to autorka, która precyzyjnie wodzi czytelnika za nos, wciąga w fabułę i nie pozwala odłożyć książki na bok dopóki nie pozna się zakończenia, czyli właśnie tak brzmi przepis na literacki sukces. ✨
Na wstępie zaznaczę, że „Śladami zatartych wspomnień” to kontynuacja „Śladami Twojej krwi” autorstwa Katarzyny Wolwowicz. 📖
🤎 Przypadkowo odkryty list w starej szkatułce odkrywa przed Rupertem szokująca prawdę. Ktoś w nim wyznaje, że zabił jego rodziców, a mężczyzna żył w przekonaniu, że zginęli oni w wypadku. Rupert rozpoczyna własne śledztwo. Za wszelką cenę chce odkryć prawdę i dowiedzieć się, co ukrywali jego rodzice. Tylko czy ci, którzy ją znają, nadal żyją? 🤎
Nie będę za dużo zdradzać z fabuły, bowiem uważam, że lepiej odkryć ją samemu, ale zapewniam, że cała akcja jest dużo bardziej rozbudowana i dzieje się naprawdę dużo. Autorka w głównej mierze skupia się relacjach rodzinnych i ukazaniu nam walki z demonami przeszłości. Bohaterowie książki są tak wyraziści, każdy z nich został wykreowany w niepowtarzalny sposób. Nie dość, że nie nudzą, to w dodatku są bardzo autentyczni w tym co robią. Wolwowicz kreuje swoich bohaterów w taki sposób, że czytając mamy wrażenie, jakbyśmy znali ich od lat. Są interesujący, mają swoje wady, tajemnice, ale i zawsze dorzuci im poczucie humoru, czy jakiejś inne szczególne cechy. W tej części możemy zaobserwować przemianę Ruperta, który wreszcie zaczyna żyć swoim życiem, stopniowo hamując tęsknotę za zmarłą żoną. I zdejmuje klapki z oczu względem Roksany i w końcu dostrzec jej prawdziwe oblicze, co mnie niezmiernie ucieszyło. Bo właśnie Roksana to najmniej lubiana postać. Jest arogancka, samolubna i nie cofnie się przed niczym, by dopiąć swego.
Nie jest to typowo męska i mocna lektura, nie jest to też lekka i przyjemna historia. Autorka balansuje pomiędzy tymi dwoma aspektami po trochę, sprawiając, że książka spodoba się szerszemu gronu odbiorców. Klimat historii stworzonej przez Wolwowicz jest tak tajemniczy i wciągający, że nie można się oderwać od lektury. Coraz to nowe fakty sprawiają, że czytelnik z ogromnym zainteresowaniem śledzi całą fabułę.
„Śladami zatartych wspomnień” to pełna napięcia i zaskakujących zwrotów akcji książka. Pełna bolesnych wspomnień, refleksji i wzruszeń. W tej część możemy jeszcze bliżej poznać bohaterów i co najważniejsze odkryć ciężkie dzieciństwo Ruperta. Książkę czyta się ekspresowo, aż bym powiedziała, że za szybko. Ale tak to jest z dobrymi książkami. Spełniła wszelkie moje oczekiwania, zdecydowanie warta polecenia. I bardzo wam polecam obie części 🤎
Dzień dobry Kochani. Dzisiaj chciałabym zaprosić Was do zapoznania się z moją recenzją na temat książki @katarzyna_wolwowicz_pisarka pt. ,,Śladami zatartych wspomnień". Książkę tą miałam przyjemność przeczytać dzięki #współpracabarterowa #współpracareklamowa z wydawnictwem @wydawnictwo_zwierciadlo.
Rupert próbuje wrócić do normalności po tym jak jego żona Kalina została w sposób brutalny zamordowana. Jednak jest mu ciężko gdyż bardzo za nią tęskni. Dodatkowo mężczyzna musi zmierzyć się również z bólem po stracie ukochanego dziadka. Podczas porządkowania domu po dziadku, Rupert pod deskami podłogi odnajduje tajemniczą szkatułkę. A w niej list, który wywróci jego życie do góry nogami. Mężczyzna całe swoje życie był przekonany o tym iż jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym jednak odnaleziony list wskazuje na to iż zostali oni zamordowani. Początkowo ciężko jest mu w to uwierzyć jednak sam postanawia dowiedzieć się jaka jest prawda. Rozpoczyna własne śledztwo.
Jednak czy uda mu się odkryć prawdę? Kto jest autorem tajemniczego listu ? Oraz kto chciałby śmierci jego rodziców? Jakie sekrety z przeszłości ujrzą światło dzienne?
Pani Katarzyna Wolwowicz jest mistrzynią w budowaniu napięcia. Z każdym przeczytanym rozdziałem moja ciekawość tylko rosła co jeszcze wydarzy się w tej książce. I powiem wam że nie zawiodłam się ani przez moment. Ciekawym wątkiem w książce była również relacja naszego głównego bohatera z córką. Mężczyzna początkowo nie dostrzegał jej wad oraz tego iż nie była taką osobą za jaką ją brał. Jednak z czasem przekonał się na własnej skórze do czego zdolna jest jego córka. Czego rozstrzygnięcie dostajemy na samym końcu, które jest dosłownie petardą. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Uwielbiam styl pisania autorki i z przyjemnością sięgam po każdą kolejną książkę. Jest to naprawdę wciągający oraz dobrze skonstruowany thriller psychologiczny, po który polecam sięgnąć.
"Śladami zatartych wspomnień" autorstwa Katarzyny Wolwowicz to drugi tom z cyklu o Rupercie Ogrodniku. Przyznam, że nie czytałam pierwszej części, ale wszystko jest w niej logiczne i nie wymaga znajomości poprzedniego tomu (choć spodziewam się, że dałoby mi to szerszy obraz przeszłości głównego bohatera).
Rupert po śmierci dziadka próbuje uporządkować dom, w którym pod deskami podłogi znajduje szkatułkę, a w niej stary list. Jego treść mrozi mu krew w żyłach - to wyznanie, w którym mężczyzna przyznaje się do zabicia jego rodziców. To dla niego szok, bo przez całe życie był przekonany, że zginęli oni w wypadku samochodowym. Rozpoczyna on swoje własne śledztwo, by odkryć prawdę o przeszłości rodziców.
W książce pojawia się również córka Ruperta - Roksana. Jej ojciec jest jedyną osobą, która widzi w niej dobro, podczas gdy reszta uważa ją za psychopatyczną wariatkę. Dziewczyna wchodzi w kontakt z mężczyzną, który odsiaduje wyrok za zamordowanie jej macochy. Roksana ma wobec ojca swoje własne plany, które niekoniecznie można nazwać normalnymi czy moralnymi.
Autorka bardzo sprawnie łączy kilka wątków, które razem tworzą pełnokrwistą opowieść o rodzinnych sekretach i cieniu przeszłości. Stopniowo odsłania przed nami kolejne elementy układanki, umiejętnie prowadząc czytelnika przez labirynt pełen domysłów, podejrzeń i pytań bez prostych odpowiedzi. Stara szkatułka i jej zawartość to tylko początek...
Narracja prowadzona jest dynamicznie, z kilku perspektyw (również z przeszłości rodziców), a jednocześnie nie brakuje w niej elementów psychologicznych, dzięki czemu bohaterowie wydają się niezwykle autentyczni. To właśnie ich wewnętrzne rozterki sprawiają, że książka nie jest jedynie kolejną 'jakąś' historią, ale opowieścią znacznie bardziej wielowymiarową.
Uważam, że jest to książka warta uwagi dla miłośników thrillerów psychologicznych, ale także czytelników, którzy cenią sobie wielowątkowe opowieści o rodzinie i relacjach międzyludzkich. Jej zakończenie jest bardzo intrygujące i zdecydowanie daje pole do popisu w kolejnej części.
Thriller, który od pierwszych stron wciąga czytelnika w krąg zagadek, bolesnych wspomnień i niespełnionych oczekiwań. Rupert, starający się złożyć na nowo swoje życie po trudnych doświadczeniach, natrafia na ślady sekretów z dawnych lat, które tylko pogłębiają jego wewnętrzny konflikt. Spotkania z przyjaciółmi, odnaleziony w dziadkowym domu list oraz powroty w miejsca z dzieciństwa – wszystko to prowokuje załamanie emocjonalne i odkopuje koszmary, z których tak pragnął się wyzwolić.
Na horyzoncie pojawia się Roksana – osoba wzbudzająca dreszcz emocji. Nieprzewidywalna, żywiąca się krzywdą innych, odczuwa ekscytację z bólu i przestępstw. Jej intryga wprowadza zamieszanie w życie głównych bohaterów jak ostry cień. Nie tylko ona myśli, że zmanipulowała bliskich. Jakże mylnie oceniają sytuację nie doceniając przeciwnika. W tej opowieści istotną rolę odgrywa także Marek – z jednej strony niosący nadzieję i przypominający o starych wartościach, przyjaźni, a z drugiej, jego mroczna przeszłość zaczyna wpływać na losy najbliższych. Wyznania przyjaciela ukazują inna perspektywę jego czynów ale nie rozgrzeszają go ze wszystkich przewinień.
Interesującym wątkiem są wspomnienia rodziców Ruperta – pełne niejasności, powiązań z osobami wpływowymi oraz półświatkiem, które rzucają nowe światło na okoliczności ich śmierci. Poznajemy bliżej rodzinę Ruperta, sekret dziadka Antoniego. A nad wszystkim czuwa cień Franciszka Sohy – charyzmatycznego czarnego charakteru, który z więzienia realizuje swój plan zemsty. Pytanie brzmi: kto wypełni jego zlecenie?
W tej narracji nie brakuje również ciepłych momentów. Relacja Ruperta i Beaty staje się coraz głębsza, będąc zarówno wsparciem, jak i zarzewiem konfliktów – nie wszystkim podoba się to uczucie. Wróg uśmiecha się słodko, wyprany z empatii nakarmiony nienawiścią. Napięcie narasta, sekrety mnożą się, a zakończenie… dosłownie wbija w fotel.
Książka Katarzyny Wolwowicz to prawdziwa uczta literacka – misternie wykreowana intryga, postacie, które albo się kocha, albo nienawidzi, oraz napięcie towarzyszące do ostatniej strony. Idealna na długie, jesienne wieczory. Zakończenie sugeruje kontynuację i już teraz wiem, że będę na nią czekać z niecierpliwością. Serdecznie polecam.
Thriller, który od pierwszych stron oplata czytelnika gęstą siecią sekretów i niepokoju. Kiedy Rupert znajduje szkatułkę ze starym listem, jego świat rozpada się na kawałki. To, co przez całe życie uważał za prawdę, okazuje się misternie utkaną iluzją. Słowa spisane drżącą ręką wyznają coś, czego nie powinien nigdy usłyszeć. Punkt, w którym zaczyna się jego osobista podróż w otchłań, gdzie przeszłość nigdy naprawdę nie milknie.
Równolegle pojawia się Roksana, córka Ruperta. Postać budząca niepokój i fascynację. Widziana przez otoczenie jako psychopatyczna outsiderka, zyskuje inny wymiar w oczach ojca, który dostrzega w niej dobro. Jej relacja z więźniem, otwiera nową, mroczną ścieżkę fabuły. To nie jest zwykły bunt czy desperacka próba odnalezienia własnego miejsca. To gra, której stawką jest życie i cienka granica między miłością a obsesją.
Retrospekcje. Obrazy z przeszłości. Spojrzenia z różnych perspektyw. Wszystko to buduje historię przypominającą powoli składany portret, w którym brakujące elementy układają się w coraz bardziej niepokojący obraz. Szklarska Poręba, ukazana w zimnym świetle i ciszy pełnej tajemnic, staje się niemal równorzędnym bohaterem. Miejscem, gdzie przeszłość nie tylko wciąż żyje, ale także pragnie pochłonąć teraźniejszość.
Książka, która nie daje łatwych odpowiedzi i nie oferuje prostych emocji. To mroczna opowieść o pamięci, winie i o tym, jak daleko sięga cień rodzinnych sekretów. Autorka udowadnia, że potrafi stworzyć fabułę pełną napięcia, a jednocześnie zanurzoną w psychologicznym realizmie. Idealna dla tych, którzy lubią, gdy thriller zmusza do zadania pytań o to, jaką cenę jesteśmy gotowi zapłacić za prawdę.
„Śladami zatartych wspomnień” to kolejna książka Katarzyny Wolwowicz, która wciąga bez reszty. Ta autorka ma niebywały talent do pisania płynnie i lekko na tematy trudne, często ociekające krwią, pełne sekretów, przyprószone strachem i zanurzone we mgle. Ten thriller psychologiczny złożony jest cały z kłamstw i tajemnic, które są możliwe do odkrycia tylko dzięki autorce. Wątki, które porusza pisarka są jak puzle, każdy jeden jest istotny, a układanka może być kompletna tylko jeśli połączymy ze sobą wszystkie fakty. Bardzo lubię czytać takie książki, dla mnie to odmóżdżacz, rozrywka w pełnej krasie, bawię się wyśmienicie. Gdy widzę nową zapowiedź pióra tej autorki wiem, że bez wątpienia ją przeczytam i że na pewno mi się spodoba. To moje pewniaczki. Tym razem wraz z bohaterem wyruszamy w świat poszlak i rodzinnych tajemnic, daleko w przeszłość i próbujemy dowiedzieć się o czasach, o których naprawdę mało kto już pamięta. Wiele razy podczas tej lektury byłam mocno zszokowana i zdziwiona, zastanawiam się czy to co czytam na pewno okaże się prawdą, czy to kolejna ślepa uliczka. To pozycja o rodzinie, o tym jak ważne jest aby znać swoje pochodzenie, jak istotne jest to aby odkryć sekrety związane z naszymi krewnymi. To historia o zemście i czasach kiedy ludzie zupełnie inaczej się do siebie odnosili, można by rzec że było ponuro i przerażająco. A ta relacja pomiędzy córką, a opiekunem tym razem pokazana z bardzo mrocznej strony, totalnie mnie kupiła. Lubię tę serię i mam nadzieję jeszcze spotkać jej bohaterów.
Wysyłacie jeszcze listy? Nie bez powodu pytam właśnie o nie, to właśnie list stanowi początek historii najnowszej książki Katarzyny Wolwowicz „Śladami zatartych wspomnień”
Główny bohater Rupert Ogrodnik po śmierci swojego dziadka odnajduje list, który przewraca jego życie do góry nogami. Ten bardzo stary list skrywa zatrważającą informację, otóż jego autor przyznaje się do zab*cia rodziców Ogrodnika. Mężczyzna od dziecka żył w przekonaniu, że jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym... Dlatego postanawia odkryć prawdę i zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę, zwłaszcza że autor listu stwierdził, że jego rodzice zasłużyli na taki los.
Roksana to bo bardzo interesowna kobieta i jednocześnie córka Ruperta. Jest to typ osoby, której nie da się lubić i żaden dobry człowiek nie chce mieć w sowim otoczeniu – miesza i kombinuje, ale też bardzo napędza fabułę.
Książka jest bardzo dobrze napisanym thillerem psychologicznym, autorka sprawnie prowadzi czytelnika przez przemyślenia i refleksje bohaterów. Dostajemy tajemnice sprzed lat i jej wpływ na teraźniejszość, trudną relację ojca z córką. Zakończenie sugeruje na powstanie dalszych losów bohatera.. nie wszytko zostało odkryte..
Jest to drugi tomem serii z tym bohaterem i mimo, że można ją czytać osobno to są pewne momenty, które w jakiś sposób nawiązują do tomu pierwszego i fajnie byłoby mieć cały obraz historii tego człowieka. Niemniej można się odnaleźć :)
“Śladami zatartych wspomnień” Katarzyny Wolwowicz to druga część serii z Rupertem Ogrodnikiem. Myślę, że te powieści przypadną do gustu czytelnikom szukającym w thrillerach nie tylko intrygi, ale też pierwiastka ludzkiego: autentycznych emocji, rodzinnych historii, skomplikowanych, ale wiarygodnych opowieści o relacjach międzyludzkich.
Na tym właśnie autorka oparła fabułę swojej powieści, dzięki czemu mocno jest rozwinięty wątek obyczajowy - bardziej niż w poprzedniej części. W niczym mi to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie. Zarówno intryga jak i wątki obyczajowe świetnie ze sobą współgrały, tworząc całość, od której trudno było się oderwać.
Historię tytułowych “zatartych wspomnień” poznajemy z różnych perspektyw. W tym niemałe znaczenie ma opowieść Moniki - matki Ruperta. Dzięki temu wracamy do wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat i poznajemy dramatyczną opowieść o tym, jak przypadek sprawił, że życie całej rodziny zmieniło się na zawsze.
Z kolei Roksana okazuje się jeszcze bardziej interesującą bohaterką. Kobieta pozbawiona emocji, intrygantka, bezwzględna manipulatorka, która działa wyłącznie we własnym interesie. Takie bohaterki uwielbiam! Roksana nadaje książce pazura, sprawia, że historia jest nieprzewidywalna.
No i zakończenie! Taki finał zasługuje na kontynuację, na którą niecierpliwie czekam! Chociaż przyznam szczerze miałam na uwadze takie rozwiązanie i nadzieję, że tak się ta opowieść zakończy.
“Śladami zatartych wspomnień” polecam czytać po zapoznaniu się z pierwszą częścią. Obie je bardzo polecam!
Druga część przygód Ruperta Ogrodnika jakoś nie podniosła mojego poziomu akceptacji dla tej serii powieściowej. Pewnie dlatego, że wszystko w niej - przynajmniej dotychczas - zasadza się na odkrywaniu tajemnic. Dotyczą one członków bliższej i dalszej rodziny lub udających takowych, oraz osób z jego kręgów towarzyskich bądź znanych jedynie z incydentalnych spotkań albo wyłącznie ze słyszenia.
Przy czym rozwój akcji, także epizodów retrospektywnych, polega głównie na tym, że gdy jedne tajemnice wychodzą na jaw, pojawiają się natychmiast następne. Nie byłoby w tym nic nieznośnego - wszak podobne mechanizmy charakteryzują wiele thrillerów - gdyby ujawniane oblicza niektórych postaci nie zdradzały ich karykaturalnie złowrogiej natury. Najlepszym przykładem takiego człekopodobnego tworu jest postać Roksany, której diaboliczny charakter i zamysły czytelnicy poznają znacznie wcześniej niż łatwowierny Rupert.
A gdy wreszcie najgorsze sekrety docierają, z grubsza, także do jego świadomości pojawiają się … całkiem nowe postaci. Oczywiście w formie ordynarnego cliffhangera zwiastującego kontynuację serii. Uff, lubię styl Katarzyny Wolwowicz, szczególnie w interpretacji audio przez Filipa Kosiora. Dlatego z utęsknieniem czekam na jej kolejny tom z Olgą Balicką, nawet z Tymonem Hanterem, ale z Rupertem Ogrodnikiem - nie za bardzo.
Siedzę dalej w emocjach po tej książce. Roksana irytowała mnie przez prawie cały czas. Zupełnie nie mogłam jej znieść, więc giga się cieszę co się stało, ale obawiałam się innego zakończenia i przerzucenia tej sprawy na kolejny tom tej serii. Gdybym nie przegapiła w głowie wątku z wypadku rodziców to pewnie bym powiedziała, że książka jest przewidywalna, ale zapomniałam i miałam giga plot twist i ogromne wzruszenie na końcu. Nie mogę doczekać się kolejnej części. Rupert może to i trochę mało myślący bohater i trudno mu z domyślaniem się, ale ogólnie lubię gościa.
This entire review has been hidden because of spoilers.
3.5 jak zawsze mieszane uczucia. Coś tam niby autorka chce opowiedzieć, ale wychodzi sztucznie i męcząco. Te wizje z tak wczesnego dzieciństwa można by opatrzyć komentarzem bohaterki psycholożki, a tak to jest tak dziwnie i surrealistycznie. Ogólnie bohaterowie męczący aż bolą zęby. Intryg nawet nie ma co komentować. Córka Roksana... matko i córko. Jak ktoś nie musi, to niech sobie daruje. U mnie seria rozpoczęta, seria doczytana, więc nie ma zmiłuj. najlepiej by było jakby nie było trzeciego tomu, ale zakończenie drugiego sugeruje że będzie.
jeśli to jest top 1 kryminałów na beatbook to ja wątpię w polskich czytelników. Nic tu się nie dzieje, gdyby nie fakt, że słuchałam go by czas szybciej lecial przy prozaicznych czynnościach nigdy bym tego nie skończyła. Tu nie ma żadnej intrygi, nic tu nie jest zagadkowe i szokujące. odrazu wiadomo, że córka jest sociopatką. Jestem wkurzona to było naprawdę daremne. dobrze że czytał Filip Kosior - czasem myślę że kończę gnioty tylko dlatego że on je czyta
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,75⭐️ O wiele lepsze niz 1 część. Widziałam recenzje gdzie ludzie pisali ze juz nie wiedzieli co czytają-kryminal, thriller, obyczajowke. Złote myśli głównego bohatera byly dla tych ludzi dziwne i niepotrzebne, a wedlug mnie bardzo fajne, bo w 1 części troche ich zabrakło. Taki spokoj z nich bił, że wszystko przepracował w miarę możliwości, świadomość swoich błędów i przeszłości. NARESZCIE pod koniec postawienie granic swojej córce, to byl cudowny moment.
Miałam nadzieję na wciągającą, mroczną zagadkę, a zostałam z mieszanymi uczuciami.
To jedna z tych książek, gdzie wydaje się, że za dużo się dzieje, a jednocześnie za mało! Akcja niby pędzi, wątki się piętrzą, ale w ostatecznej rozgrywce brakuje tego mocnego uderzenia, które wgniata w fotel. Nie czułam też dreszczyku emocji, który kazałby mi czytać do trzeciej nad ranem. Czułam za to, że potencjał intrygi był ogromny, ale został przytłoczony nadmiarem elementów, co zaburzyło rytm narracji i sprawiło, że napięcie się rozmyło.
Książkę czyta się płynnie, ale niestety nie wciąga tak, jak pierwszy tom. Zabrakło mi tej iskry, która sprawiłaby, że nie mogłabym jej odłożyć. Ostatecznie, była to po prostu kolejna, choć sprawnie napisana, lektura z gatunku.
Mimo, że zachowanie głównego bohatera mocno mnie irytowało w trakcie czytania (a od zdrobnień niektórych dostawałam gęsiej skórki) to całkiem dobrze się czytało tą historię. Kreacja Roksany moim zdaniem na wysokim poziomie, a czy spodziewałam się takiego epilogu? I tak, i nie do końca…. Ale cóż do przeczytania w 3 części (tak moi drodzy, będzie kontynuacja)