Co może się wydarzyć w pociągu? Zaskakująco dużo – zwłaszcza jeśli w kieszeni masz dubajską czekoladę, a naprzeciwko siada… twój były mąż.
Hania i Radek nie widzieli się od lat. Rozwiedzeni, poranieni, zamknięci w swoich nowych życiach. Los – a może przeznaczenie? – posadził ich naprzeciwko siebie w zwykłym pociągu. W ręku Hani: tabliczka czekolady, prezent na nowy początek. W oczach Radka – tysiące pytań bez odpowiedzi.
Gdy pociąg się zatrzymuje, coś się budzi. Wspomnienia, żal, niewypowiedziane słowa... i czułość, która jeszcze nie wygasła.
W tym samym wagonie Oliwia wpada na Oskara – dosłownie. Ona szuka emocji, on wierzy tylko w rozum. Ale wystarczy jedno spojrzenie, by zapaliła się iskra, której nikt się nie spodziewał.
Smak dubajskiej czekolady to opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by spróbować jeszcze raz. Że miłość – nawet jeśli zagubiona – potrafi odnaleźć drogę. I że czasem trzeba odważyć się na nowy początek... nawet jeśli będzie bolało.
Bo życie potrafi zaskoczyć. Wystarczy dać mu szansę.
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
Krystyna Mirek po raz kolejny udowodnia, iż potrafi grać na czytelniczych emocjach niczym prawdziwy wirtuoz, a nakreślenie hipnotyzującej opowieści, którą czytelnik będzie delektował się niczym cudownym, dubajskim przysmakiem, to dla niej drobnostka.
Najnowsza powieść utalentowanej Autorki jest niczym samo życie, słodko-gorzka, nieprzewidywalna, pełna refleksji, niespodzianek oraz wzruszeń. Czytający z zapartym tchem śledzi losy dwójki pokiereszowanych rozwodników, których niespodziewanie los ponownie połączył w pewnym pociągu. Ich emocjonującym tłem będzie historia dwójki młodych ludzi, między którymi niespodziewanie rodzi się piękne uczucie. Dzieli ich jednak ogromna przepaść życiowa, którą chłopak pragnie za wszelką cenę ukryć… Czy miłość okaże się silniejsza niż mijający czas, niesnaski, sekrety, bolesne doświadczenia i różnice materialne?
Fabuła tej wyjątkowo angażującej historii jest nieobliczalna, niemożliwa do przewidzenia, dlatego nie daje czytającemu ani chwili wytchnienia. Tak, to jedna z tych pozycji, jakimi nie sposób się spokojnie delektować, bo, gdy tylko bohaterom pozornie udaje się wyjść na prostą i zbliżają się do siebie coraz mocniej, błyskawicznie nadciąga kolejne tornado, które zmiata resztki spokoju i nadziei, że miłość zawsze pokona każdą przeszkodę.
Pióro pisarki jak zawsze zachwyca! Krystyna Mirek operuje tak błyskotliwym stylem, iż wszelkie opisy silnie działają na wyobraźnię, a opowieść odurza do tego stopnia, iż czytający nie jest w stanie przerwać lektury i zachłannie połyka ją na raz, niczym tabliczkę ukochanej czekolady!
Doskonale naszkicowane postacie, dotykające duszy tragedie, demony przeszłości, od których nie sposób się uwolnić, liczne sekrety, lawina skrajnych, obezwładniających emocji oraz różne oblicza miłości – ta pierwsza, która może okazać się lekiem na całe zło oraz ta druga, tym razem dojrzalsza i jeszcze silniejsza, będącą kolejną szansą po latach, a wszystko to nakreślone wyjątkowo przyjemnym i ekspresyjnym piórem niebywale zdolnej pisarki. Gwarantuję, iż „Smak dubajskiej czekolady” rozkocha was w sobie! Polecam całym sercem!❤️
Powieść, która od pierwszych stron otula ciepłem i spokojem, a jednocześnie zmusza do refleksji nad tym, co w życiu jest ważne. Autorka z niezwykłą lekkością wplata w fabułę codzienne troski i radość bohaterów. Sprawia, że ich historie wydają się bliskie i autentyczne. Nie ma tu sztucznie kreowanych dramatów ani przesadzonych zwrotów akcji.
Najbardziej poruszyła mnie historia Oskara. Chłopaka, który zmaga się z poczuciem wstydu i przekonania, że jego pochodzenie przekreśla szanse na prawdziwe uczucie. Jego niepewność i wewnętrzna walka zostały opisane tak przejmująco, że trudno przejść obok nich obojętnie. Pokazuje jak wielką siłę ma szczerość i jak ważne jest, aby najpierw zaakceptować siebie, zanim dopuścimy drugą osobę do swojego serca.
Spotkanie w pociągu bohaterów to punkt wyjścia do opowieści o miłości w różnych odsłonach. Jedni muszą zmierzyć się z przeszłością i ranami, które zostały niezagojone. Drudzy uczą się budować więź i walczyć z własnymi lękami. W obu przypadkach najważniejsze okazuje się pytanie: czy odwaga i szczerość wystarczą, by stworzyć relację, która przetrwa próbę czasu?
Książka pełna emocji. Czasem słodkich, czasem gorzkich. Opowieść o codzienności, wyborach i chwilach, które mogą zmienić całe życie. Lektura daje ukojenie, skłania do zadumy i przypomina, że szczęście nie kryje się w rzeczach, lecz w ludziach, których mamy obok. To propozycja idealna dla tych, którzy szukają w literaturze refleksji, nadziei i subtelnego wzruszenia.
To była dla mnie cudowna lektura, zwłaszcza, że czytając ją myślałam o bliskiej osobie, która właśnie w pociągu poznała swojego męża. „Smak dubajskiej czekolady” był dla mnie jak plasterek na złamane serce, jak okład na guza albo jak warto cukrowa pod koniec najbardziej męczącego dnia. Jeśli chodzi o polskie autorki mam kilka pewniaczkow po które sięgam od lat i Krystyna Mirek waśnie do nich należy. Jeśli jeszcze nie odkryliście jej pióra, a kochacie otulające powieści obyczajowe, pełne pięknych i wartościowych wątków, pełne tego co w życiu najważniejsze, to zachęcam. Tym razem autorka bierze na tapet motyw drugiej szansy, i zastanawia się czy tak naprawdę możemy przestać kochać kogoś kogo już raz pokochaliśmy, czy jeżeli oddamy komuś serce, to po latach taka miłość może wygasnąć? Życie bywa nieprzewidywalne i spotyka nas mnóstwo problemów, czasem takich z którymi nie potrafimy sobie poradzić, to wszystko może sprawić, że ktoś kogo kochamy może stać się nagle kimś obcym. Ale czy jeżeli wystarczająco się postaramy, ujrzymy w nim tę osobę, która kiedyś była dla nas najważniejsza? Bardzo podobała mi się ta lektura, mam wrażenie że jest w stanie uleczyć niejedno serce, porusza gdzieś do głębi i sprawia, że nagle staje się bliska naszemu sercu. Krystyna Mirek potrafi pisać o miłości… Jej powieści są ponadczasowe, pełne refleksji i zawsze mnie zaskakują.
„Smak dubajskiej czekolady” Krystyny Mirek to ciepła i refleksyjna powieść o miłości, drugiej szansie i niezwykłych spotkaniach.
Podróżująca pociągiem Hania, trzymając w ręku dubajską czekoladę nagle napotyka spojrzenie Radka - swojego byłego męża. Oboje poranieni i zamknięci w nowych życiach, nie widzieli się od lat. To niebanalne spotkanie obudzi wspomnienia, niewypowiedziane żale i uczucie, które zdawało się wygasłe.
Równocześnie w tym samym wagonie los splata losy Oliwii i Oskara: ona - otwarta na emocje, on - sceptyczny i racjonalny. Dosłowny upadek na podłogę staje się początkiem iskry, której nikt się nie spodziewał.
Mirek łączy lekkość stylu z prawdziwymi dylematami: czy opłaca się zamykać za sobą drzwi przeszłości, czy warto dać miłości drugą szansę? Pod powierzchnią lekkiej fabuły kryją się pytania o sens codzienności, pogoń za luksusem i umiejętność dostrzegania małych radości. Tytułowa czekolada z Dubaju symbolizuje pokusy, które kuszą, lecz nie dają trwałego spełnienia, są ulotne. Autorka subtelnie pokazuje, że prawdziwe szczęście często kryje się w prostych chwilach i relacjach z innymi.
To książka idealna dla miłośniczek literatury obyczajowej, które cenią historie o bohaterach z którymi łatwo się utożsamić, i które skłaniają do zatrzymania się w codziennym pędzie. Autorka balansuje między wzruszeniem, nadzieją, nutą humoru i słodyczą.
Hania i Radek rozwiedli się kilka lat temu. Mimo bólu po rozstaniu muszą żyć dalej. Los sprawia jednak, że ponownie stają na swojej drodze. Radkowi popsuło się auto i wyjątkowo musiał dojechać do pracy pociągiem, Hania natomiast zaczyna nową pracę i najlepszym sposobem dotarcia do firmy jest właśnie podróż pociągiem. Czy spotkanie po latach ożywi skrywane uczucia? Jednocześnie w tym samym wagonie Oliwia przez nagłe hamowanie wpada na Oskara. Oni z kolei są idealnym przykładem, że można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Niestety, chłopak ukrywa przed Oliwią jak naprawdę wygląda jego życie. Jak daleko można zabrnąć w kłamstwach?
To moje kolejne spotkanie z autorką i jak zwykle się nie zawiodłam. Uwielbiam ten styl pisania, lekkość tekstu, a zwłaszcza sposób, w jaki sposób przedstawiane są uczucia.
Historia przepełniona jest emocjami. Tęsknota, miłość, smutek, a nawet walka o drugą osobę ale i samego siebie przedstawione są w świetny sposób. Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie jescze bardziej umacniają tę pozycję.
Książka jest naprawdę ciekawa. Zarówno losy Radka i Hani, jak i przygody Oskara i Oliwii śledziłam z ogromnym zaciekawieniem. „Smak dubajskiej czekolady” to powieść obyczajowa, która od pierwszych stron pochłania czytelnika. Czytajcie, bo naprawdę warto!
Była sobie kiedyś dziewczyna. I był sobie kiedyś chłopak. Bardzo się lubili i się pobrali. Jednak kiedy dorośli, to coś prysło i szybko się rozstali. Później się już więcej nie spotkali. Ale czy na pewno?
Historia została opisana z punktu widzenia Hani, Radka, Oskara i Oliwii - dwójki rozwodników, w których uczucie nadal się tli oraz dwójki nastolatków, którzy coś przed sobą ukrywają.
Historia tej czwórki była taka prawdziwa, życiowa. Jednocześnie miała radosne momenty, ale i bolesne. A smak dubajskiej czekolady przeplatał się w ich relacjach, jak słodka niewiadoma co będzie dalej.
Bardzo dobra historia. Zdecydowanie zachęcam do przeczytania 😊.
A po przeczytaniu jeszcze bardziej chce się poznać pozostałe historie autorki.
Gdy przeczytałem, że w głowie Radka GENEROWAŁ SIĘ obraz nowego męża Hani, a Anitka miała romans Z CHATEMGPT, to naprawdę myślałem, że zwariowałem.
Poza tym, autorka powinna wrócić do czwartej klasy szkoły podstawowej na lekcje języka polskiego z budowy zdań. Naliczyłem w sumie 384 zdania zaczęte spójnikiem w niepoprawny sposób (tzn. te nie były użyte w stałym wyrażeniu lub dialogu, choć i tu zdarzały się potworki; czy po prostu źle brzmiały). Mind you, że książka ma ledwo 300 stron. Swoją drogą, jeden z tych błędów znajduje się na okładce tej książki. Serio?
jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam do głowy zaproponować komuś zabawę w „jedźmy do empika to wybierzesz mi książki które będę musiała przeczytać” to zastanówcie się dwa razy…
pomijając styl, brak jakiejkolwiek fabuły czy brak ostrzeżeń przed poważniejszymi tematami (które do tego były potraktowane po macoszemu) to postaci mają bardzo szkodliwe i stereotypowe przemyślenia, absolutna strata czasu i nerwów
ale to było świetne! chyba wróciła mi moja faza na obyczajówki, bo dosłownie PŁYNĘŁAM przez tę książkę!
jeśli miałabym się do czegokolwiek przyczepić to trochę wydłużyłabym końcówkę (np. o rozdział lub dwa) bo za szybko się to wszystko skończyło, a ja chciałam więcej 😭
ale ogólnie jestem zachwycona i chętnie nadrobię pozostałe książki autorki.
słodko pierdząca historia o miłości i no cóż, nawet miło się tego słuchało, ale jak skupię się na tym co się czasami działo to ehh chce zapomnieć. jeżeli ktoś lubi przewidywalne basic romanse z happy endem to polecam.