Jump to ratings and reviews
Rate this book

W Trójkącie Beskidzkim #6

Płonące tajemnice

Rate this book
Wśród beskidzkich lasów, w cieniu starych drzew, płoną wspomnienia, które miały na zawsze pozostać pogrzebane.

Danuta Wrangel całe życie próbuje zapomnieć o tragedii, która w dzieciństwie odebrała jej rodzinę. Splot wydarzeń zmusza ją jednak do powrotu w rodzinne strony – do miejsca, które miało być bezpiecznym schronieniem, a stało się śmiertelną pułapką. Wśród zgliszczy domu i milczących jesionów czają się duchy przeszłości, które od lat domagają się sprawiedliwości.

Ale prawda ma swoją cenę – a ktoś zrobi wszystko, by Danuta nigdy jej nie poznała.

W miejscu, gdzie las stał się świadkiem okrutnej zbrodni, a ogień miał spalić prawdę, trzeba rozliczyć się z przeszłością, nie bacząc na czyhające zewsząd niebezpieczeństwa.

Niektóre tajemnice nie giną w płomieniach. One dopiero wtedy zaczynają żyć.

406 pages, Paperback

First published August 13, 2025

Loading...
Loading...

About the author

Hanna Greń

28 books21 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
15 (22%)
4 stars
27 (40%)
3 stars
20 (29%)
2 stars
5 (7%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 11 of 11 reviews
Profile Image for Ilona * ksiazka_w_kwiatach *.
1,064 reviews28 followers
August 29, 2025
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Hanny Greń, przy okazji książki „Ci, którzy zostali”, wspominam wyjątkowo dobrze. Dlatego, gdy tylko pojawiła się zapowiedź najnowszej powieści „Płonące tajemnice”, nie wahałam się ani chwili. Choć to już szósty tom serii „W Trójkącie Beskidzkim”, brak znajomości poprzednich części w żaden sposób mi nie przeszkadzał. Opis fabuły zaintrygował mnie na tyle, że musiałam przekonać się, co kryje się w tej historii.

Hanna Greń przenosi czytelnika w beskidzkie lasy, gdzie przyroda staje się niemym świadkiem tragedii sprzed lat. To właśnie tam powraca główna bohaterka, Danuta Wrangel, która przez całe życie próbowała zapomnieć o dramatycznych wydarzeniach z dzieciństwa. Jednak przeszłość w końcu dopada każdego, a powrót w rodzinne strony okazuje się dla Danuty nie tylko bolesnym rozliczeniem, ale także walką o prawdę i własną tożsamość.

„Płonące tajemnice” autorstwa Hanny Greń to opowieść pełna niepokoju i mroku, w której już od pierwszych stron wyczuwalne jest napięcie – zgliszcza dawnego domu, szept lasu, wspomnienia, które nigdy nie powinny zostać odkopane. Autorka buduje atmosferę powoli, z wyczuciem, pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w duszny, mroczny klimat miejsc, w których każdy zakątek kryje tajemnicę. Wątek kryminalny jest poprowadzony z dużą wprawą. To nie jest historia, w której od początku wiadomo, kto zawinił i jakie były motywy – przeciwnie, Hanna Greń umiejętnie podrzuca czytelnikowi mylące tropy, by dopiero w odpowiednim momencie odsłonić prawdziwy obraz wydarzeń. W tle przewijają się dawne urazy, rodzinne sekrety i zbrodnia, która miała na zawsze pozostać pogrzebana. Kolejne odkrycia sprawiają, że napięcie narasta, a rozwiązanie zagadki przynosi satysfakcję i poczucie dobrze zaplanowanej fabuły.
Ogromnym atutem powieści są jednak bohaterowie. Danuta nie jest postacią jednowymiarową – to kobieta z bagażem trudnych doświadczeń, ale jednocześnie silna, zdeterminowana i konsekwentna w poszukiwaniu prawdy. Obserwowanie jej drogi, powrotu do miejsc i wspomnień, które próbowała wymazać, dostarcza czytelnikowi nie tylko emocji związanych z kryminałem, ale także skłania do refleksji nad tym, jak przeszłość kształtuje nasze życie. Równie ciekawie przedstawiają się postacie drugoplanowe. Każda z nich ma coś do ukrycia, wnosi do historii nową warstwę i sprawia, że fabuła nabiera głębi. Co ważne, autorka nie poprzestaje na schematach, lecz nadaje bohaterom wiarygodności i życiowego autentyzmu.
Styl Hanny Greń jest zarówno przystępny, jak i niezwykle plastyczny. Autorka umiejętnie operuje opisami przyrody, które nie spowalniają akcji, lecz wzmacniają jej atmosferę. Beskidzkie lasy w jej ujęciu są zarówno piękne, jak i złowrogie, stanowiąc idealne tło dla kryminalnej intrygi. Napięcie narasta stopniowo, a kolejne odkrywane fakty sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Na szczególne uznanie zasługują dialogi – żywe, naturalne i często podszyte humorem. To właśnie one wnoszą do powieści lekkość, oddech i swoistą równowagę wobec ciężkiego, mrocznego klimatu fabuły. Czasami kilka zabawnych wymian zdań między bohaterami wystarcza, aby rozładować napięcie i jednocześnie nadać postaciom bardziej ludzkiego, codziennego charakteru. Dzięki temu książka nie przytłacza, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej wciąga.
„Płonące tajemnice” to powieść, która łączy w sobie wciągającą intrygę kryminalną, psychologiczny portret bohaterów oraz sugestywną atmosferę beskidzkich lasów. To historia o prawdzie, której nie da się spalić ani zakopać, o wspomnieniach, które domagają się sprawiedliwości, i o sile, jaką trzeba znaleźć w sobie, by zmierzyć się z demonami przeszłości. Hanna Greń udowadnia, że potrafi pisać w sposób angażujący, budować napięcie i kreować bohaterów z krwi i kości.
Dla mnie ta książka była nie tylko emocjonującą przygodą, ale także potwierdzeniem, że po twórczość autorki warto sięgać częściej. Klimat, intrygująca fabuła, misternie skonstruowana intryga, głęboka psychologia postaci oraz dialogi pełne humoru – to wszystko sprawia, że „Płonące tajemnice” czyta się z prawdziwą przyjemnością. Z pewnością sięgnę po kolejne powieści Hanny Greń, a tę historię będę długo pamiętać.
Profile Image for Jola (czytanienaplatanie).
1,178 reviews51 followers
August 15, 2025
Po każdą kolejną powieść Hanny Greń sięgam w ciemno, więc „Płonące tajemnice”, które miały swoją premierę 13 sierpnia były dla mnie oczywistym wyborem. Jakież jednak było moje zaskoczenie, gdy ta część otuliła mnie znajomymi twarzami, tak dobrze znanymi mi z mojego ulubionego cyklu „W trójkącie beskidzkim”. Petra, Konrad, Zuza - spotkanie z nimi było jak powrót do dobrych przyjaciół, którzy czasem wzruszą, czasem rozbawią, ale przede wszystkim wciągną w historię bez reszty.

Zaznaczę od razu, że można czytać tę część bez znajomości poprzednich, bo są związane ze sobą jedynie postaciami głównych bohaterów i miejscem akcji, co nie ma najmniejszego znaczenia dla odbioru powieści. Jestem jednak pewna, że nawet jeśli spotkacie się z małżeństwem Procnerów po raz pierwszy od razu pokochacie - Petrę za jej niezwykłe umiejętności, ale i emanujące z niej ciepło, i Konrada za jego zasady i podejście.

Będziecie mogli ich poznać przy rozwiązywaniu sprawy sprzed lat, której nigdy nie wyjaśniono. W płonącym domu zginął mężczyzna, a troje z czworga członków zamieszkującej go rodziny zniknęło bez śladu. Została jedynie sześcioletnia dziewczynka, Uta, która po latach nieobecności wraca w rodzinne strony, otwierając drzwi, które wielu wolałoby zostawić zatrzaśnięte.

I właśnie motyw przeszłości wywierającej wpływ na teraźniejszość jest jednym z moich ulubionych w twórczości Autorki. Hanna Greń potrafi spleść go z wątkiem obyczajowym i kryminalnym w sposób, który sprawia, że czyta się z niesłabnącym napięciem, a krótkie rozdziały, zmieniające się perspektywy i naturalne dialogi nadają historii dynamiki, jednocześnie pozwalając głębiej zajrzeć w dusze bohaterów.

Zawsze odczuwam satysfakcję, gdy kolejne fragmenty układanki trafiają na swoje miejsce, a dobro wygrywa ze złem. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych powieści autorki, tak i tym razem zakończyłam lekturę usatysfakcjonowana, poruszona i z poczuciem, że spędziłam czas z literaturą, która potrafi wciągnąć od pierwszej do ostatniej strony. Bo to historia, która trzyma w napięciu, angażuje emocje i daje to, za co tak lubię książki Autorki, wyrazistych bohaterów, intrygę z przeszłości i ten szczególny klimat Beskidów, w których nie wszystko jest tak sielskie, jak mogłoby się wydawać.

„Płonące tajemnice” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że po kolejne książki autorki sięgnę w ciemno. A jeśli i Wy lubicie kryminały z tajemnicami z przeszłości, a przy tym bohaterów, których można obdarzyć szczerą sympatią sięgnijcie po tę część bez wahania.
Profile Image for O książkach bez cukru.
81 reviews
August 25, 2025
‎Danuta w popłochu pakuje się i ucieka, jakby za chwilę ktoś miał chwycić ją za ramię i powiedzieć: „Ej, gdzie się wybierasz?”. Przed kim ucieka? Dlaczego? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że wraca do miejsca, w którym jej dzieciństwo zakończyło się brutalnie i ogniście. Dosłownie. Dom spłonął, rodzice i brat zniknęli, a ona – sześciolatka – ocalała. Tyle że niewiele pamięta. I jeszcze mniej osób jej wierzy. Po dwudziestu dwóch latach próbuje odkryć, co się naprawdę wydarzyło. Szkopuł w tym, że okoliczna społeczność nie czeka na nią z chlebem i solą, a raczej z oskarżeniami i krzywym spojrzeniem.

‎Brzmi jak kawał solidnej zagadki, prawda? I rzeczywiście – intryga kryminalna wciąga, a tajemnica sprzed lat budzi ciekawość. Tylko że… zanim zaczęłam się w to wciągać, minęło dobre sto stron. Serio. Sto stron męki, podczas których miałam ochotę krzyczeć: „Dlaczego?!”.

‎Pierwszy problem – imiona. Autorka chyba uznała, że zwykła Ania czy Marek to za mało charyzmy. W efekcie mamy imiona takie jak: Petronela, Unisława, Rajner, Erwin i Benita – a do tego cała feria ksywek. Spotkanie towarzyskie takich postaci przypominało mi raczej konwent fanów RPG niż kryminał osadzony w polskiej rzeczywistości. Realizm? No nie bardzo.

‎Drugi problem – dialogi. O, tu dopiero zaczyna się jazda. Małżeńskie rozmówki Petroneli i Konrada brzmiały tak sucho, że nawet dzban wody by nie pomógł.

‎ - „Chyba dałam plamę”
‎ - „To kupisz sobie Vanish i odplamisz"

‎Wiecie, tego typu humor... Jasne, miało być zabawnie, ale wyszło jak suchar, który ktoś odgrzał w mikrofalówce.

‎Albo taki kwiatek:
‎- „Petro.
‎- Zero reakcji.
‎- Petronelo Józefo tertio voto Procner!”

‎Które małżeństwo się tak do siebie zwraca? Może jakieś takie z wyższych sfer. Na pewno nie gliniarz do swojej żony...

‎I teraz najciekawsze – kiedy już przetrwałam tę pierwszą setkę stron, dalej historia nagle nabrała tempa. Kolejne trzysta stron przeczytałam w jedno popołudnie. Sama tajemnica pożaru – może nie zaskoczyła wybitnym rozwiązaniem, ale trzymała mnie na tyle, że chciałam dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy. Choć momentami dostawałam lekkiego oczopląsu – jak wtedy, gdy trzy różne kobiety miały identyczne włosy z czerwonymi pasmami i mylono je między sobą. No dobrze, w życiu zdarzają się dziwne przypadki, ale aż tak?

‎Podsumowując: to była lektura z gatunku „chcę wiedzieć, jak się skończy, ale po drodze kilka razy przewracam oczami”. Tajemnica i klimat – na plus. Imiona, ksywy i dialogi – zdecydowanie na minus. Czy sięgnę po kolejną książkę Hanny Greń? Nie wiem. Na razie potrzebuję odpoczynku od Petroneli, Uty i spółki.
645 reviews2 followers
August 26, 2025
Naprawdę staram się wykrzesać jakikolwiek entuzjazm w stosunku do powieści Greń, ale bez powodzenia. Szkoda, bo naprawdę nieźle bawiłam się przy pierwszych tomach przygód Dionizy Remańskiej i żałuję, że większość jej książek mnie wkurza zamiast cieszyć.

Tak jest i w przypadku "Płonących tajemnic". Pomysł jest niezły - Greń potrafi pisać dobre intrygi, tego nie można jej odmówić. Jednocześnie jednak niestety często nie potrafi zamienić tego w dobrą fabułę. Tu trzeba czekać jakieś sto stron, by coś zaczęło się wreszcie dziać - po drodze zaś Greń serwuje czytelnikowi mnóstwo niepotrzebnych scen, które rozwadniają fabułę i zarzucają odbiorców niepotrzebnymi informacjami. Czy naprawdę potrzebuję całego rozdziału o tym, że Konrad i Petra (postacie drugoplanowe) kupują dom? Czy czytelnicy rzeczywiście nie mogą się obyć bez szczegółowego opisu jak to Danuta buduje dom?

Jakby tego było mało przejścia między rozdziałami nie za bardzo mają sens. Jeden rozdział jest o Petrze i Konradzie, potem książka gwałtownie przeskakuje do Danuty, niespodziewanie pojawia się jakaś Zuzanna i czytelnik znowu wraca do Petry. Przejście między wyjazdem Danuty a spotkaniem z Petrą było tak dziwnie napisane, że musiałam dwa razy czytać ten sam fragment.

Przeskoki między narratorami są dziwaczne, mało logiczne, podobnie jak przejścia czasowe (w jednym z rozdziałów pojawia się retrospekcja zdarzeń sprzed 20 lat, tymczasem podtytuł informuje nas, że wszystko rozgrywa się we współczesności). Dzieje się tak głównie za sprawą tych zbędnych wątków, które skutecznie rozbijają jakiekolwiek napięcie, a język powieści (słaby, pełen drewnianych dialogów i czerstwych żartów) nie pomaga. Cierpi na tym dynamika powieści, cierpią na tym czytelnicy, którzy w miejsce zagadki otrzymują historie o remontach.

Niestety, "Płonące tajemnice" nie spodobały mi się. Szkoda, bo książka ma gdzieś tam ukrytą fajną intrygę, która została pogrzebana pod stosem nieistotnych wątków, złych przejść między narracjami, kiepsko napisanymi bohaterami i literówkami (tych znowu nie jest jakoś super dużo, ale rzucają się w oczy, a zważywszy na to, że korektę robiły dwie osoby, ze spokojem można było te błędy wyeliminować).
Profile Image for Bibliotecznie.
282 reviews3 followers
August 15, 2025
"Płonące tajemnice" to pierwsza powieść Hanny Greń, którą miałam okazję przeczytać. Chociaż jest to szósty tom cyklu, w ogóle nie odczuwałam dyskomfortu z powodu braku znajomości poprzednich części. Muszę przyznać, że czytało mi się świetnie. Intryga mnie wciągnęła i chociaż szybko zorientowałam się, kto tu gra pierwsze skrzypce, to nie przeszkadzało mi to w cieszeniu się lekturą.

Danuta Wrangel wraca po latach w rodzinne strony. Z tym miejscem związana jest tragedią, która rozegrała się, gdy Uta miała sześć lat. Jej rodzice oraz starszy brat zniknęli, a dom spłonął, grzebiąc w swych zgliszczach pewnego człowieka. Kobieta nie pamięta tamtych wydarzeń, jednak wciąż przeżywa je w sennych koszmarach, których później nie potrafi odtworzyć na jawie. Mając dwadzieścia osiem lat decyduje się zamieszkać na ziemi, gdzie wciąż jeszcze znajdują się resztki jej rodzinnego domu. Sama jest architektką, więc tworzy projekt wyjątkowego budynku. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że na jej terenie ktoś morduje dwie kobiety. Kim były? Dlaczego zginęły? Co wydarzyło się dwadzieścia dwa lata temu? Gdzie zniknęła rodzina małej Danusi? Czy Uta, przez niektórych zwana Jemiołką, zdoła przypomnieć sobie, co widziała tego strasznego dnia, który odmienił całe jej życie?

Sprawą zajmują się Petra i Konrad Procner oraz Benita Herrera. Silna ekipa działa metodycznie, szukając odpowiedzi na pojawiające się w toku śledztwa pytania. Autorka stworzyła bardzo wyraziste postacie, które mają charakterki. Dzięki temu szybko można się z nimi zaprzyjaźnić i traktować jak realnych znajomych.

Spodobał mi się dość mroczny klimat tej historii w połączeniu z humorystycznymi fragmentami i lekkimi dialogami. Na drugim miejscu listy pozytywów umieściłabym chyba ten dom na odludziu. Też mi się spodobał i z przyjemnością bym w takim zamieszkała. Chociaż tych trupów na podwórku to jednak bym nie przygarnęła :D

Wartka akcja i dopracowane sploty zdarzeń są dużym plusem tej historii. Polecam Wam gorąco, nie będziecie się nudzić.
510 reviews7 followers
September 7, 2025
Hanna Greń to pisarka, którą bardzo cenię za to, że swoje kryminały umieszcza w pięknych okolicznościach przyrody, a dokładniej w Beskidach. Trzeba uczciwie przyznać, że nic tak nie zachęca do lektury, jak trup znaleziony pod soczyście zielonym drzewem na górskiej skarpie. Dokładnie tak jest i w tym przypadku, choć liczba ofiar na jednej się nie kończy…

Główną bohaterką powieści jest Danuta Wrangel, kobieta która miała bardzo trudne dzieciństwo. Jej rodzinny dom został podpalony, a ona była jedynym świadkiem tamtych wydarzeń. Niestety miała wtedy zaledwie sześć lat, więc nie sposób stwierdzić, czy to, co widziała, było rzeczywiście prawdą, czy może jedynie wytworem dziecięcej wyobraźni. Dziś Danuta wraca w rodzinne strony, by odkryć sekrety przeszłości i raz na zawsze zmierzyć się z demonami, które towarzyszyły jej przez całe życie. Stara sprawa powraca, a wraz z nią osoby, które miały z nią coś wspólnego i które, jak nietrudno się domyślić, nie mają najlepszych intencji.

Muszę szczerze przyznać, że książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Choć pierwsze kilkadziesiąt stron nieco mnie znużyło, później wciągnęła niczym dobre, górskie bagno. To lektura absolutnie obowiązkowa dla fanów tajemnic z przeszłości i solidnych kryminałów. Gorąco polecam!

#427#67#2025
Profile Image for Zaczytana_olcia.
719 reviews20 followers
October 12, 2025
Z twórczością Hanny Greń nie jestem niestety na bieżąco. Jednakże każde spotkanie z książką Autorki jest dla mnie przyjemnym doświadczeniem.

Podobnie było w przypadku jej najnowszego kryminału. “Płonące tajemnice” są częścią serii, której jeszcze nie poznałam. Nie przeszkodziło mi to jednak w odbiorze historii (choć, gdybym wróciła do wcześniejszych części, efekt zaskoczenia na pewno by mnie ominął). Mamy do czynienia z przyjemnym schematem - badaniem tragedii sprzed lat. Pierwsze strony, opowiadające o zbrodni z przeszłości są wciągające i stanowią dobrą podstawę do wejścia w ten świat.

Cała historia napisana jest w przyjemny, pozbawiony nieprawdopodobnych fajerwerków sposób. Czułam prawdziwość bohaterów i wydarzeń następujących w książce - dzięki rozmaitości nie było tu momentów czarnych lub białych. Polubiłam najbardziej Konrada, który w duecie z Petrą jest świetnym bohaterem, któremu chce się wierzyć.

Choć pojawiali się bohaterowie, z którymi naprawdę nie było mi po drodze. Nawet Danuta Wrangler, dziewczyna, która przetrwała śmierć rodziny i chce wyjaśnić zagadkę związaną z ich stratą, momentami jest irytującą postacią. Uważam jednak, że taka jej kreacja jest niezwykle prawdopodobna i pasuje do całokształtu historii.
Profile Image for Ewelina Styczeń.
342 reviews4 followers
August 19, 2025
O rany! Nie ma to jak zacząć serię od ostatniej części ;) no nic! Teraz wiem, że sięgnę po poprzednie części bo wciągnęła mnie ta książka! Mimo iż nie czytałam poprzednich - jest tak fajnie napisana, że nie czułam braku w historii. Polecajka!
Displaying 1 - 11 of 11 reviews