RECENZJA ZAWIERA SPOJLERY DO TREŚCI!
[Współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya ]
Najbardziej nieudany debiut tego roku, czyli kilka słów o “Breaking hearts”.
Nastoletnia Diana ucieka od ojca, który stosował wobec niej przemoc. Dzięki pomocy znajomych wynajmuje mieszkanie i zaczyna rok szkolny w prywatnej placówce, a niezgodna z prawem praca przynosi jej dochód.
“Każdy ma całkiem dobre życie, tylko nie ja.(...) Ludzie wokół zawsze byli wspaniali, a ich domy były jak z filmów – zawsze pełne radości i czułości.”
Bohaterka rzeczywiście może odczuwać poczucie niesprawiedliwości, jednak ta konkretna wypowiedź jest bardzo spłaszczona, dziewczyna idealizuje życie innych ludzi, nie zwracając uwagi na to, że również mogą zmagać się z jakimiś problemami. A zaraz po w/w cytatcie, padają słowa:
“Krzywda, jaka czasami dzieje się innym, nie zawsze jest widoczna. W moim przypadku nigdy nie była.”
Uważam, że kreując bohaterkę, należy pamiętać o spójności jej podejść. Te dwa są sprzeczne. Problem leży w nieprzemyślanej narracji, która odbiera Dianie wiarygodność.
Przechodzimy dalej i docieramy do pierwszego rozdziału, gdzie mamy następną sprzeczność, bo bohaterka wypowiada się na temat dobrze przemyślanego planu ucieczki z domu, ALE stwierdza przed tym, że nie posiada nawet ze sobą jedzenia, co było “głupie”. Trasę z Fort Lauderdale do Miami przebywa natomiast pieszo, bez jakiekolwiek nawigacji, przez miasto i las, a cała wędrówka zajmuje jej 7 godzin, gdzie po wklikaniu obu nazw w Google Maps, aplikacja pokazuje przynajmniej 11 godzin pieszo w wolnym marszu.
“Kiedy wracałam do siebie, zachód słońca nie był już prawie wcale widoczny. Niestety takie były uroki końca dnia” — głęboka, filozoficzna wypowiedź. Zupełnie do niczego niepotrzebna, ale chociaż mnie rozbawiła, równie mocno jak scena, gdy Diana idzie do sklepu i kupuje kartę do telefonu, co wydaje się jej rzeczą najbardziej istotną, bo nie może się oprzeć przeglądaniu Internetu.
Kolejna sprzecznością jest szkoła prywatna, do której Krasnal pomógł zapisać się Dianie. Autorka postanawia wcisnąć nam kit, że placówka edukacyjna po dostaniu łapówki, jest w stanie przymknąć oko na to, że dziewczyna jest niepełnoletnia, a za jej ojca podaje się dwudziestolatek i obejść przepisy? Poza tym, dziewczyna we wcześniejszym rozdziale wypowiada się na temat tego, że zarobiła i odłożyła trochę pieniędzy, ale nie była to duża suma. Skąd zatem miała pieniądze na tę łapówkę?
A jeśli mowa o pieniądzach, powiem też o zwykłej głupocie Diany i fakcie, że żaląc się na kończące się pieniądze, poszła do galerii handlowej… kupić wazon. LITOŚCI. Ta bohaterka to najgłupsza bohaterka, jaką spotkałam w książkach. Uprzedzając — nastolatka może pozostać nastolatką i zachowywać się jak nastolatka, a równocześnie nie być głupia.
Scena w szkole – pierwszy dzień:
“Dzień zapowiadał się pięknie do momentu, kiedy ten głupi nauczyciel go nie spieprzył, ośmieszając mnie przed całą klasą.”.
Od kiedy zwrócenie uczennicy przez jej niepoprawne zachowanie jest ośmieszaniem? Podobnie obraźliwe słowa padły przy fragmencie z lekcją niemieckiego, gdy nauczycielka zwróciła uwagę Harry’emu na spóźnienie na lekcję. Sprzecznością był też fakt, że akcja rozgrywała się w Miami, a system oceniania był systemem polskim :).
Kolejny fragment:
“Xander2117
Siemka, dawno cię nie widziałem, chcesz się jutro spotkać w szkole na przerwie? A jeśli chodzi o towar, na razie nie potrzebuję,”
Po pierwsze: w jaki sposób przypadkowy kolega ze starej szkoły rozpoznał jej profil na Instagramie, skoro był on prywatny i pozbawiony jakichkolwiek zdjęć i danych wrażliwych?
Po drugie: Szukanie klientów na narkotyki przez Instagrama to tak nierealistyczny pomysł, że nie wiem, jakim cudem zrodził się w czyjejś głowie. Czy ktokolwiek sprawdził tę książkę przed wysłaniem jej do druku?
Sam wątek przewodni – czyli przemocowy ojciec, ucieczka przed nim i ukrywanie się – został przyćmiony infantylnym wątkiem romantycznym, który brzmiał jak myśli stalkera. Diana w ciągu jednego dnia już stwierdziła, że to facet jej marzeń, uroiła sobie, że Harry jest czuły i niesamowity, bo dotknął ją łokciem w klasie, czy podał jej rękę, żeby pomóc jej wstać z podłogi na korytarzu. Brakowało tylko wzmianki o urodzeniu mu gromadki dzieci i ślubie w katedrze.
Ostatnim, co chcę poruszyć jest wątek porwania Lily i niedorzeczne zachowanie Diany. Ta dziewczyna dosłownie wystawiła swoją koleżankę na niebezpieczeństwo, zamiast zgłosić się na policję. Grupka Harry’ego w ogóle nie zareagowała na zniknięcie Lily, Diana kłamała jak najęta, mimo że zdawała sobie sprawę z sytuacji, a na końcu wybiegła i wpadła pod auto, ale żeby emocji było mało, autorka stwierdziła, że wprowadzenie potencjalnego inwalidztwa jest super pomysłem.
Cała ta książka była niedorzeczna, błędy goniły błędy, brak umiejętności pisarskich rzucał się w oczy, a przemoc domowa i alkoholizm – tak ważne tematy – zostały przeprowadzone tak nieumiejętnie, że obraz przemocowca i alkoholika wyszedł karykaturalny i nierealistyczny. Oczekiwałam czegoś całkowicie innego.
Moje drogie sunflowers, gdybym mogła dać zero, wystawiłabym zero, ale nie mogę, więc daję jedną gwiazdkę.