Jako dzieci, Theo i Elise zawarli niewinną umowę – jeśli do trzydziestki nie znajdą miłości, pobiorą się. Jednak życie potoczyło się inaczej, a obietnica stała się tylko wspomnieniem.
Ponad dwadzieścia lat później, w dniu swoich trzydziestych urodzin, Elise otrzymuje tajemniczą kopertę. Zostaje zaproszona do luksusowego kurortu, gdzie zostały dla niej wykupione wakacje – wygląda jak prezent. Przyjaciółka namawia ją, by skorzystała z okazji i odpoczęła, więc Elise decyduje się na spontaniczną podróż. Kiedy wchodzi do hotelowego apartamentu, zastaje tam nieznajomego mężczyznę, który oznajmia, że nazajutrz biorą ślub.
Kim jest i dlaczego przypisuje sobie rolę przyszłego męża Elise? Czy zawarty przed laty dziecięcy pakt, może połączyć dwoje ludzi, którzy są sobie obcy?
2,5 ⭐️ Początek zapowiadał się naprawdę dobrze. Zabrakło mi rozwinięcia historii bohaterów z czasów gdy byli młodsi, nie mogłam uwierzyć w historię właśnie przez ten brak. Nie czułam się jakbym ich znała. Główna bohaterka wcale nie jest asertywna, z jednej strony chce cały czas po ślubie pracować, a z drugiej ma totalnie to w dupie. Chcę intercyzy ale jak chłop się nie zgadza, to od razu odpuszcza temat. Plus ta choroba głównego bohatera. Miała być to tajemnica, więc myślałam, że bohaterka się chociaż wkurzy na niego później, ale nie. Przeszła nad wszystkim do porządku dziennego. Bardzo płytka relacja, nie wiadomo jak się zaczęła, nie wiadomo na czym się opiera.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Może wiecie, a może i nie, ale bardzo lubię czytać książki Oli. Jeszcze ani razu się nie rozczarowałam, a każda kolejna sprawia, że zakochuję się w jej twórczości coraz bardziej. Jej książki mają w sobie coś takiego, co od pierwszych stron wciąga mnie w wykreowany przez nią świat i pozwala szybko zżyć się z bohaterami. Przez to ani na chwilę nie potrafię się od nich oderwać i nawet nie wiem, kiedy czytam ostatnie zdanie. Historie spod jej pióra często mnie wzruszają, a nierzadko również doprowadzają do łez. Nie zawsze są to łzy smutku czy bólu — czasem to po prostu efekt ogromnego poruszenia.
Promocja moich ulubionych bookstagramerek sprawiła, że jeszcze bardziej wyczekiwałam momentu, w którym będę mogła przeczytać tę książkę w całości. Od początku wiedziałam, że ta pozycja przypadnie mi do gustu — i tak właśnie się stało. Jestem zachwycona sposobem, w jaki autorka opisuje emocje i przeżycia bohaterów. Dzięki temu stają się jeszcze bardziej realistyczni, co pozwala przeżywać razem z nimi nie tylko piękne chwile, ale też te trudne i bolesne.
Poznawanie losów Elise i Theo dało mi ogromną radość, ale też wiele bólu, poczucia niesprawiedliwości i złości na ludzi, którzy powinni kochać bez względu na wszystko. Do tego doszły tajemnice, które mogły zmienić dosłownie wszystko. I nic po tym nie miało być jak dawniej. A może to dopiero początek czegoś nowego, pięknego i niezapomnianego? Albo okaże się, że takiej możliwości już nie będzie? Tego Wam nie zdradzę — musicie przekonać się sami.
Elise polubiłam od pierwszych stron. Miała w sobie coś takiego, co sprawiło, że od początku czułam, iż nieraz mnie zaskoczy i pokaże się z najlepszej strony — i tak właśnie było. Niektóre jej myśli mocno mnie poruszyły i sprawiły, że wyjątkowo się z nią zżyłam.
Theo natomiast całkowicie skradł moje serce. Jestem zakochana w jego kreacji, w tym, jakim był bohaterem. To, że nie poznajemy od razu całej jego historii, tylko podsycało moją ciekawość. A kiedy w końcu ją poznałam, nie potrafiłam powstrzymać łez. Jedno wydarzenie dosłownie złamało mi serce — zupełnie się go nie spodziewałam.
Jestem oczarowana tym, jak autorka przedstawiła relację Elise i Theo — jak z każdą kolejną stroną odkrywamy kolejne elementy układanki, które po połączeniu mogą albo roztrzaskać niejedno serce, albo wręcz przeciwnie — posklejać je i stworzyć coś niezwykle pięknego i trwałego. Dziecięca przysięga mogłaby wydawać się bez znaczenia, ale co, jeśli po latach ich drogi znowu się skrzyżują? Czy będą w stanie spełnić warunki tej obietnicy, czy też minione lata sprawią, że będzie to niemożliwe? A może jest szansa na powodzenie, lecz pewna tajemnica zburzy wszystko, co zbudowali na nowo, i rozpadnie się to jak domek z kart?
Ta książka skradła całe moje serce. Wywołała we mnie mnóstwo emocji, ale też sprawiła, że wielokrotnie się uśmiechałam, czułam rozczulenie i wzruszenie. Zostawiła mnie z pięknymi refleksjami i pozwoliła spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Jeśli zastanawiacie się, czy warto przeczytać tę historię — tak, zdecydowanie Wam ją polecam. I już nie mogę się doczekać kolejnych opowieści spod pióra Oli.
⟢ 𝑷𝒂𝒌𝒕 𝐭𝐨 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚, 𝐣𝐚𝐤𝐚̨ 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐦 𝐨𝐝 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢 𝐢 𝐦𝐮𝐬𝐳𝐞̨ 𝐰𝐚𝐦 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́, 𝐳̇𝐞 𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐞̨𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐭𝐨 𝐨𝐬𝐭𝐚𝐭𝐧𝐢𝐚. Pomimo tego, że na początku trochę nie mogłam się wkręcić w fabułę, książka była naprawdę świetna.
⟢ Pióro autorki jest naprawdę bardzo fajne, lekkie i przyjemne. Książki 𝑶𝒍𝒊 czyta się bardzo szybko, a to, jak idealnie wykreowała bohaterów oraz oddała ich emocje, było cudowne.
⟢ 𝑷𝒂𝒌𝒕 𝐭𝐨 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐝𝐨𝐬𝐭𝐚𝐫𝐜𝐳𝐲ł𝐚 𝐦𝐢 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞𝐣 𝐢𝐥𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢 — 𝐬́𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐢 𝐩ł𝐚𝐤𝐚ł𝐚𝐦 𝐧𝐚 𝐳𝐦𝐢𝐚𝐧𝐞̨. Niesamowicie się zamartwiałam o 𝑻𝒉𝒆𝒐 i byłam pod ogromnym wrażeniem, jak wytrwała jest 𝑬𝒍𝒊𝒔𝒆.
⟢ Naprawdę uwielbiam wykreowanie bohaterów.
⟢ 𝑻𝒉𝒆𝒐 skradł moje serce już na samym początku historii. 𝐉𝐮𝐳̇ 𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧 𝐛𝐲ł𝐨 𝐰𝐢𝐝𝐚𝐜́ 𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐚 𝐰𝐳𝐠𝐥𝐞̨𝐝𝐞𝐦 𝑬𝒍𝒊𝒔𝒆. Nie ukrywał ich w żaden sposób — wręcz przeciwnie, mówił wszystko wprost. Co prawda ukrywał bardzo ważny element swojego życia przed 𝑬𝒍𝒊𝒔𝒆, jednak jestem w stanie mu to wybaczyć.
⟢𝑬𝒍𝒊𝒔𝒆 to dziewczyna, którą również polubiłam od początku, jednak nie skradła mojego serca aż tak jak 𝑻𝒉𝒆𝒐. 𝐓𝐨 𝐤𝐨𝐛𝐢𝐞𝐭𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐚 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞. Nie wiem, jak jej rodzice mogli ją tak okłamać — jestem ich zachowaniem naprawdę zażenowana i zdenerwowana. Dlatego bardzo się cieszę, że 𝑻𝒉𝒆𝒐 ją odnalazł.
⟢ Ich relacja jest szalona. Może nie stricte ich relacja, ale to, jak wyglądało ich spotkanie po rozłące… 𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐦 — 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐟𝐚𝐧𝐤𝐚̨! Na początku byłam tak samo zaszokowana jak 𝑬𝒍𝒊𝒔𝒆, jednak gdy później poznałam powód, dla którego 𝑻𝒉𝒆𝒐 tak bardzo naciskał, zrozumiałam go i naprawdę to uwielbiam.
⟢ Nie spodziewałam się, że 𝑷𝒂𝒌𝒕 spodoba mi się aż tak bardzo. Podeszłam do tej książki z czystą głową, bez żadnych oczekiwań — i pozytywnie się zaskoczyłam. 𝐓𝐨 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐦 𝐨𝐝 𝑶𝒍𝒊, 𝐚𝐥𝐞 𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐬𝐭𝐚𝐭𝐧𝐢𝐚.
Ja nie wiem co mam napisać. Za duże emocje. Głowa mnie boli od łez, serce mi pękło i nie wiem, auć? Przesada, mi już terapeuta nawet nie pomoże... Ale kocham ten ból całym sercem! Zdecydowanie warto przeżyć ten rollercoaster emocji.
Tylko Mistowa potrafi swoimi książkami wywołać we mnie takie emocje, już nawet, pomijając złamane serce. Ekscytowałam się jak małe dziecko przy słodkich momentach, a po sercu rozlewało się przyjemne ciepło, powodując wzruszenie. Za każdym razem jestem pod wrażeniem. jak bardzo emocjonalne i nietuzinkowe są każde kolejne powieści spod jej pióra.
Theo, to taki słodki mężczyzna!!! Rozpływałam się przez jego czyny i słowa. Proszę was, kto by nie chciał codziennie rano się budzić i znajdywać bukiet kwiatów z uroczym liścikiem??? I jak on dbał o Elise... Oh god, kocham go. Zdecydowanie jest jednym z moich ulubionych męskich bohaterów. Został świetnie wykreowany - z resztą jak każdy bohater napisany przez Olę - na dojrzałą, ale i złamaną osobę. Jego sekret roztrzaskał mi serce...
Fabuła również zasługuje na pięć z plusem!!! Kawałek po kawałku odkrywamy nowe sekrety i kłamstwa, które powodowały zamieszanie w relacji Theo i Elise. Tempo było początkowo szybkie, aby później zwolniło i uśpiło czujność, żeby oczywiście rzucić taką bombą, że zaczęłam kwestionować swoje życie i szczerość ludzi wokół mnie. Ola tak świetnie opisała nam uczucia bohaterów, że momentami przechodziły one na mnie. Miałam wrażenie, że autorka weszła w moją duszę i postanowiła, że to ona będzie decydować, co i kiedy czuję. Najpierw nie wiedziałam, co się dzieję, później zrobiło się spokojnie i na koniec zostałam dźgnięta prosto w serce.
Także jeśli macie w planach przeczytać "Pakt", to nie polecam, bo po tej lekturze wasze standardy, co do mężczyzn wzrosną dwukrotnie, a serce pęknie na pół. Na dokładkę zaczniecie kwestionować szczerość waszej rodziny, przyjaciół i samych siebie. Polecam uważać!!!
Z tą panią pakt już dawno podpisałam i absolutnie tego nie żałuję, nawet mogę to zrobić po raz kolejny, a wicie dlaczego? Bo naprawdę warto. Każda kolejna historia zabiera mnie w niesamowitą i fascynującą podróż. Tym razem autorka skupia się na motywie spotkania po latach, na dziecięcej miłości i pakcie, który nie miał prawa się ziścić, jednak jak w życiu tak i w powieściach autorki, nie ma rzeczy niemożliwych.
Jako dzieci Teo i Elise zawarli pomiędzy sobą pakt, jeśli do trzydziestki nie znajdą miłości, pobiorą się i będą żyli długo i szczęśliwie, nie wiedzieli jednak że było to ich ostatnie spotkanie, po późniejsze wydarzenia oraz cała seria mniejszych lub większych tragedii całkowicie odmieniła życia ich obojga. Po latach, w dniu swoich trzydziestych urodzin Elise dostaje zaproszenie do luksusowego kurortu, pełna obaw decyduje się je przyjąć. Kiedy dociera na miejsce, spotyka nieznajomego mężczyznę, który oznajmia jej, że biorą ślub zgodnie z przed laty zawartą umową, co dla kobiety jest nieśmiesznym żartem.
Jak tylko ta historia pojawiła się na wattpadzie, już wiedziałam, że po raz kolejny przeżyję cała serię mikro zawałów, pozbędę się wszystkich paznokci i nie dam rady spać po nocach, bo w końcu na platformie historia pojawiała się po rozdziale. Teraz choć czytałam ją ponownie, i to ciągiem, zeszło mi do nocy bo przecież nie mogłam jej nie doczytać, ponownie przeżyłam cała gamę emocji, i później nie potrafiłam zasnąć, ale przynajmniej zostały mi paznokcie. Ten pomysł Mistowej na książkę, podobał mi się chyba najbardziej ze wszystkich, zastosowanie dziecięcego paktu, licznych tragedii, motywu spotkania po latach, delikatnego friends to lovers, różnic klasowych, tajemnic i przegenialnej intrygi to po prostu majstersztyk, i szczerze wam powiem, że ja niemal całkowicie przepadłam dla tej historii. Dlaczego nie całkowicie? Otóż dlatego, że mi mało, ta pani to chyba mistrzyni pozostawiania mnie niedosytem, ogólnie jestem usatysfakcjonowana całą powieścią, zarówno pod kątem emocjonalnym, romantycznym czy nawet dramatycznym nie czepiam się, ale tu był taki potencjał na taką wspaniałą aferę, kiedy dochodzi do konfrontacji z rodzicami Elise, że aż mi się płakać chce, że Mistowa załatwiła to tak spokojnie i nijako, nie wybaczę tego nigdy, tu miała być afera, tu miało się dziać!
Historia chwyta za serce, momentami fabuła jest naiwna i prosta, żeby za chwilę nabrać intensywności i dramatyzmu. Tempo akcji również jest nieco zmienne, choć ogólnie wszystko rozgrywa się w przystępnym dla czytelnika tempie, wszytko tutaj działa, panuje ład i porządek, to są momenty kiedy ta akcja nabiera szaleńczego tempa tępa i napięcia, szczególnie na końcówce, gdzie emocje sięgają zenitu, ale co bardzo fajnie ujście tego napięcia nadchodzi w mojej ocenie w idealnym momencie, przez co dynamika powieści się nie załamuje. Jeżeli chodzi o bohaterów to tutaj czuję, że opinie czytelników będą podzielone, z jednej strony są oni bardzo ciekawie wykreowani, oboje żyją wedle spaczonej wiedzy na temat wydarzeń z przeszłości, po latach znajdują się w całkowicie innych miejscach niż kiedy byli dziećmi, są też dorosłymi ludźmi, oboje z bagażami doświadczeń, a pomimo tego ich relacja rozwija się z miejsca, jakby tego czasu rozłąki wcale nie było. Mnie też nieco to uwiera, bo jakby nie było wolę jak bohaterowie co nieco poskaczą sobie do gardeł, a tutaj jak na autorkę wszytko rozwijało się raczej gładko, choć do czasu. Bo co jak co ale drama to się jej udała po mistrzowsku.
Ja jak zawsze po książkę sięgnęłam poza kolejnością, bo w końcu Mistowa to jedna z moich ulubionych autorek, więc stety lub niestety ma pierwszeństwo. Książka oczywiście mi się podobała i całkowicie mnie pochłonęła, przeczytałam ją oczywiście za jednym zamachem, przeżywając wszytko na nowo, zwracając uwagę na inne elementy niż przy pierwszym jej czytaniu, ale to i tak nie zepsuło mi przyjemności i cieszenia się z historii, która po raz kolejny skradła mi serce. Napisana w bardzo dobrym, lekkim i przyjemnym stylu, przepełniona emocjami, trudnymi wyborami, sekretami i intrygami, ale też walką, a jaką to już musicie się sami przekonać. Książkę oczywiście polecam, jak każdą inną od tej pani.
"Nigdy bym nie przypuszczała, że pakt zawarty w dzieciństwie okaże się najważniejszą przysięgą, która zadecyduje o całym moim życiu. O naszym życiu".
❤️Elise i Theo - dwoje dziesięcioletnich przyjaciół spędza ze sobą mnóstwo czasu. Bawią się, śmieją, mają swoje dziecięce kryjówki i tajemnice. Pewnego dnia zawierają pakt. Jeśli do trzydziestki żadne z nich się nie zakocha, pobiorą się. Dzień zawarcia umowy był ostatnim, gdy się widzieli. O tej umowie Elise szybko zapomina. Theo wręcz przeciwnie. Mija dwadzieścia lat. W dniu swoich trzydziestych urodzin Elise dostaje tajemniczą kopertę z zaproszeniem na wyjazd do kurortu w Miami. Tam w hotelu czeka na nią tajemniczy mężczyzna. Oznajmia Elise, że jest jej przyjacielem z dzieciństwa, i że teraz przyszedł czas spełnić obietnicę. Następnego dnia mają wziąć ślub. Od tego momentu w życiu Elise wszystko się zmienia, nabiera tempa. Czy zawarty w dzieciństwie pakt może połączyć dwoje ludzi, którzy teraz są dla siebie całkiem obcy?
❤️Elise-jest bardzo autentyczna. Ma swoje plany, pragnienia i marzenia. Z drugiej strony jest pelna lęku i obaw. Pozornie jej życie jest poukładane. Wewnętrz boryka się z uczuciem samotności, pustki ... Czegoś, albo raczej kogoś, brakuje jej w życiu, by być w pełni szczęśliwą i spełnioną. Początkowo sceptycznie podchodzi do całej sytuacji. Trudno jej się dziwić. Z czasem jednak Theo swoją troską i opieką zdobywa na nowo jej serce.
❤️Theo - green flag, książkowy mąż 🥰 Charyzmatyczny, opanowany, pełen tajemnic, ale także troskliwy i opiekuńczy. Miłość do Elise stawiał ponad wszystko! To jak się o nią troszczył, jak na każdym kroku okazywał jej swoje uczucia🫠 Zostawiał kwiaty, liściki, w których za pomocą pięknych słów opisywał swoje uczucia. Jego dążenie do zawarcia małżeństwa to było coś więcej niż dziecięca umowa. Jego motywacja była widoczna na każdym kroku. Czas nie był jego sprzymierzeńcem, a on chciał spełnić wszystkie obietnice. ❤️Ich relacja została pięknie przedstawiona. Początkowa niepewność Elise, jej brak zaufania. Dążenie Theo, by poznali się na nowo. To jak stopniowo budziło się w nich uczucie. Teraz już dorosłe, dojrzałe, szczere. Dwie bratnie duszę, które po latach się odnalazły, uzupełniły i wypełniły pustkę.
❤️ To co bardzo lubię. Perspektywa obojga bohaterów! Poznajemy ich uczucia, myśli. Ich punkt widzenia na daną sytuację, wydarzenie.
❤️Przez styl Oli się płynie. Zawsze jest tu ogrom emocji. Nie ma nudy. Każda scena jest przemyślana. Fabuła wciąga do ostatniej strony, po drodzy zrzucając na nas bomby, plot twisty, które często łamią serce. Na szczęście zawsze zostaje ono sklejone.
❤️Camilla - moja ulubiona drugoplanowa bohaterka. Charakterna, wyrazista, dowcipna. Przyjaciółka, o której można marzyć. Zawsze służy radą, pomocą, wesprze, potrząśnie gdy trzeba, otrze łzy i przytuli. Uwielbiam jej poczucie humoru.
To historia o sile miłości, która nie liczy czasu, nie patrzy na status majątkowy. A zaczęła się od słów "Zawrzyjmy pakt..."
Polecam!☺️❤️🖋
Dziecięca umowa, która nie miała prawa się ziścić. A jednak na zawsze odmieniła życie bohaterów. Podobnie było ze mną. Długo się opierałam, by zawrzeć pakt z Olą 😉 Olu doskonale o tym wiesz. Ten pakt też zmienił moje życie. Dziękuję za wszystko 🫶
{Q} Po czyje książki sięgacie najczęściej? U mnie zdziwienia nie ma, jest to A.P.Mist, ale nic nie poradzę na to, że uwielbiam jej twórczość! ❤️ #recenzja Zaczęłam tę książkę jeszcze w urlopie, gdzie czasu na czytanie za bardzo nie miałam, ale tak to jest jak zabierasz swoje dziecko bez taty sama na wakacje. Już od pierwszych słów po prostu przepadłam! Elise i Theo stracili swoją szansę na bycie przy sobie, poznawanie swoich uczuć i swojej bliskości. Po dwudziestu latach kobieta dostaje na urodziny zaproszenie do luksusowego hotelu i od tego momentu historia nabiera rozpędu. Jak wszystkie tajemnice wpłyną na przyszłość tej dwójki? Czy dziecięca obietnica dalej coś znaczy? Przyznam szczerze pomysł na fabułę naprawdę genialny, wykonanie wprost mistrzowskie, a postaci tak dobrze napisane, że mogłabym ich szukać wśród różnych ludzi, a byłoby ciężko, bo to tak cudowne osoby, które mają swoje charaktery i idealnie do siebie pasują. Co więcej wam mogę powiedzieć? Twórczość Aleksandry znam bardzo dobrze, wiem czego się mogę spodziewać, po jej książkach, ale z każdą kolejną jestem coraz bardziej zaskoczona i zachwycona tym jak pięknie pisze. Styl pisania ma lekki jak piórko, bardzo przyjemnie czyta się tę historię oraz nie można się doczekać kolejnych zdarzeń. Jednocześnie w tle jest nutka tajemniczości, której nie można się spodziewać. Ta tajemnica bardzo mnie zaskoczyła, bo o czymś takim nawet nie pomyślałam, choć z drugiej strony w myślach miałam coś gorszego. Nie brakuje tu także humoru, charakternej przyjaciółki, a także nie do końca zadowolonej z życia głównej bohaterki. Jednak po tym co się dowiedziała później to nie dziwię się, że czegoś jej w życiu brakowało. Aleksandra potrafi zbudować napięcie, a później stopniowo je rozładowywać jednocześnie wywołując różne emocje, nie zawsze dobre, ale dotyczą głównie pobocznych bohaterów. Dla mnie na duży plus jest narracja dwuosobowa, uwielbiam poznawać odczucia innych postaci, a także ich punkt widzenia i niektóre wydarzenia z ich perspektywy. Jeśli jeszcze nie znacie tej historii to koniecznie ją przeczytajcie! Moja ocena 5/5☆
Jako dzieci, Theo i Elise byli nierozłączni, obiecali sobie, jedno. "Jeżeli do trzydziestki żadne z nich nie znajdzie szczęścia i boku innej osoby wezmą ślub". Niestety intrygi i zbiegu wydarzeń rozdzieliły ich, że sobą na długie lata.
Dwadzieścia lat później Elise dostaje tajemniczą kopertę z zaproszeniem na urlop marzeń. Pomimo obaw za namową przyjaciółki postanawia zaryzykować i udać się w nieznane. Tam na jej drodze staje tajemniczy mężczyzna, który oznajmia, że biorą ślub.
"Pusty śmiech cisnął mi się na usta. Nie pamiętałam już, jak to było (....) (...) Nie wiedziałam, jakim cudem stałam na nogach. Moje ciało było jak z waty, nogi uginały się z każdym krokiem, a głowa pulsowała nieznośnym bólem. Jakbym w jednej chwili stała się pusta w środku, jakby coś wyrwało mnie z rzeczywistości i zostawiło jedynie skorupę."
Czy dziewczyna zgodzi się na propozycje nieznajomego? Jakie kłamstwa wyjdą na jaw?
Oj zdecydowanie ta książka to coś, przy czym można odpocząć. Autorka postawiła tym razem na lekką historię, ale z zaskakującymi momentami. Muszę przyznać, że fabuła wciągnęła mnie do tego stopnia, że książkę wyciągnęłam w jeden wieczór. Bohaterowie są świetnie wykreowani nie da się ich nie polubić. Nie mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych książek autorki, bo ma o wiele lepsze, ale nie jest to historia, która odkłada się i o niej zapomina. Są tu zaskakujące momenty jednak większość książki jest przewidywalna, są intrygi, tajemnice i wredne harpie, a zdecydowanie jedna 😅
Jak pisałam "Pakt" to lekka i przyjemna książka, przy której da się odpocząć i ma cudowną okładkę i napisana jest przyjemnym w odbiorze stylem a dodatkowym plusem jest to, że całość poznajemy z perspektywy obojga bohaterów.
Piękna w założeniu historia o miłości z dzieciństwa. Dziesięcioletni Elsie i Theo zawarli pakt, że jeśli nie zakochają się w nikim innym, wezmą ślub po trzydziestce. Los rozdzielił ich na wiele lat, ale Theo nie zapomniał o obietnicy i odnalazł Elsie, gdy ta właśnie skończyła trzydzieści lat.
Brzmi uroczo, prawda? Niestety, wykonanie mnie nie przekonało. To historia, która aż prosi się o slow burn – o powolne odkrywanie siebie na nowo, o odświeżanie dawnej więzi i budowanie jej od początku. Tymczasem wszystko potoczyło się zbyt szybko i powierzchownie. Spotykasz kogoś po dwudziestu latach i od razu uznajesz, że to miłość życia, tylko dlatego, że kiedyś, jako dzieci, zawarliście umowę? Nie potrafiłam w to uwierzyć. Wiem, że tutaj sytuacja wymagała szybkiego działania, ale można było rozwiązać to w inny sposób. Wystarczyłoby choćby pięćdziesiąt dodatkowych stron, by pokazać proces zbliżania się bohaterów – wtedy ta historia byłaby dla mnie dużo bardziej wiarygodna.
Theo to postać, którą da się polubić, ale nie mogę mu wybaczyć zatajenia tak istotnej sprawy. No i ta obsesja na punkcie dotrzymania obietnicy z dzieciństwa za wszelką cenę – to już przesada.
Pakt to kolejna z rzędu książka od Oli Mist, która totalnie skradła moje serce🥹
Jest to też pierwsza od dłuższego czasu historia z motywem umowy/paktu, którą miałam okazję przeczytać i muszę przyznać, że na maksa mi tego brakowało i bawiłam się przy niej świetnie🫠
Ola po raz kolejny w swojej książce umieściła masę, ale to masę emocji, które były opisane w niesamowity sposób. Każda nawet najkrótszą sceną przeżywałam razem z bohaterami i sprawiło to, że cały czas myślę o tej historii, bo to jak się przywiązałam do tej dwójki jest nie do opisania🥹
Sama relacja Theo i Elise była poprowadzona w cudowny sposób🥹 było czuć między nimi elektryzujące napięcie, a to jak wzajemnie się uzupełniali było miodem na moje serce. Choć tajemnic w tej książce nie zabrakło to autorka przedstawiła to w ich relacji z serio fajnym podejściem z ich strony i na maksa podobało mi się jak to wszystko zostało rozegrane w ostatecznym rozrachunku.
Tak jak pisałam emocji było co nie miara i była to gama naprawdę różnych emocji. Było uroczo, było gorąco, było przyjemnie, ale było też smutno i przy tym intrygująco. Jest tu totalna mieszanka wybuchowa, ale wszystkie te sceny były tak wyważone, że po prostu nie mogłam się oderwać.
Styl pisania Oli jest na maksa przyjemny i płynęłam przez każdy kolejny rozdział, a w połączeniu z cudownie wykreowanymi postaciami i fabułą stworzyło to fascynującą książkę z pochłaniającymi wątkami, która na długo zostanie w mojej pamięci🥹🩷
Na pewno jest to książka z szybką akcją, wręcz niemożliwa do wydarzenia w realnych życiu, ale uważam, że takie powieści z tak dużą dawką emocji, uczuć, a jednocześnie nauki są jak najbardziej potrzebne❤️🩹 Nie jest to powieść lekka głównie pod względem przeżywanych uczuć, sytuacji, ale można ją naprawdę szybko przeczytać! Jedyne co mi brakowało to rozwinięcia relacji główna bohaterka - rodzice - co sprawiło, że zrobili co zrobili, jaką rolę odgrywali w jej życiu, ale mimo wszystko warta polecenia! Ps. Dla wrażliwych będą potrzebne chusteczki!🥹
nie no ale tak na poważnie. Jestem pod wrażeniem, jak dobra była ta książka. Mimo że była historią, szybką, lekko chaotyczną i odrobinę zakręcona.... to w tym wszystkim była też delikatna, niesamowicie emocjonalna i unikatowa.
A.P Mist ponownie przez swoją historię dostarczyła mi masy emocji.
A po tej książce tylko utwierdziłam się w przekonaniu że faceci wychodzący z pod jej pióra to ideały na które zasługuje każda kobieta.