Przed wielu laty ośmiu potężnych magów stworzyło w sercu stolicy Anglii Donlon, czarodziejską enklawę. Pozostawili oni po sobie potomków, niespokojną magię, wypełniającą miasto i osiem miejsc, będących jej źródłem. A przynajmniej tak dotąd się wydawało: bo jeśli wierzyć słowom opiekunki kruków z Tower, żadne z nich nie odeszło naprawdę. Jeden z założycieli powraca i ma zamiar przywrócić Donlonowi dawną świetność: oczywiście pod jego przewodnictwem.
Funkcjonariusze Scotland Yardu muszą zadbać o utrzymanie porządku w mieście i pochwycenie czarnoksiężnika. Nie jest to jednak łatwe i to nie ze względu na jego potężną magię, a raczej na dar przekonywania do siebie ludzi. Pośród mgieł Donlonu dawnych wrogów łatwo mogą połączyć wspólne interesy, a przyjaciele odkrywają, że stoją po przeciwnych stronach barykady.
Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorka książek fantastycznych i kryminałów. Należy do Hardej Hordy, grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. W 2021 roku nominowana do Nagrody Zajdla za opowiadanie „Sen nocy miejskiej” („Harde Baśnie”), którego akcja dzieje się w uniwersum „Kołysanki dla czarownicy”.
I znów się przekonałam, że serię najlepiej czytać ciągiem - a w tym wypadku zaczekać, aż autorka napisze całość 😉 Pamiętam, że pierwszy tom zakończyłam z wielką niecierpliwością w oczekiwaniu na kolejny. Jak zabrałam się za drugi, to niestety okazało się że wiele zapomniałam. Szkoda, bo przez to miejscami historia była dla mnie mozolna - zwyczajnie nie pamiętałam nazwisk bohaterów. Lepiej czytać w niewielkich odstępach czasu... a tera czekać trzeba na tom trzeci 😉
Mam trochę mieszane uczucia co do tej historii. Za dużo się w niej nie dzieje i bardziej przypominała opowiadanie niż 'pełnoprawną' fabułę. Potrzebuję czegoś więcej, okej?
Czy czasem łapiecie się na tym, że książka cierpi na syndrom drugiego tomu?
Na całe szczęście tego problemu nie ma w „Mgłach z Donlonu” Magdaleny Kubasiewicz! Wracamy do świata Scotland Yard’u, w którym źle się dzieje. Od wydarzeń w Avalen minęło trochę czasu, a jednak Ava jest niespokojna i czeka na kolejny ruch człowieka, który może okazać się zagrożeniem dla magicznej enklawy. Nie jest w tym sama. Wspiera ją zarówno rodzina, jak i przyjaciele, więc, co może pójść nie tak? Właściwie to wszystko, bo wygląda na to, że zło próbuje zagrozić miastu bardziej niż się spodziewali. Na całe szczęście funkcjonariuszka może polegać nie tylko na swojej magii. Co mogę powiedzieć? Kocham Donlon. Kocham Avę. Kocham ten świat. Mało? Jeśli kojarzycie Jagodę (polecam Wam od tego zacząć przygodę z magicznym światem Kubasiewicz) to wierzcie mi, że te bohaterki są skrajnie różne, a jednak obie są gotowe walczyć o świat, który kochają. Oczywiście mają też zupełnie różne rodziny. Wilczkowie? Pełno paktów, spisków i intryg. Carrey’owie? Rzucamy wszystko i nadciągamy z odsieczą. To naprawdę cudowne widzieć jak przemyślane są relacje. Jak rozsądnie rozpisane są charaktery postaci. A co ważniejsze miło jest też znaleźć kilka easter eggów ukrytych na kartach powieści. Mrugnięć do czytelnika, bo tu również pojawi się Atropa Belladonna. I tu dochodzimy do tego, czego mi brakowało, a mianowicie. Jedna scena naprawdę była piekielnie potrzebna, aby zrozumieć, co się wydarzyło. Kto czytał ten wie. Boli mnie właśnie to, że zabrakło tego jednego elementu, który kompozycyjnie mógł genialnie uzupełnić tą historię, a przez to nie mogę dać jej 11/10. Mam nadzieję, że doczekamy się opowiadania z tych wydarzeń, bo jestem piekielnie ciekawa, co też narozrabiali tam bohaterowie! Poza tym brakiem apeluję! Czytajcie Donlon! Będziecie bawić się genialnie, bo to nie tylko fantastyczna opowieść o wartkiej akcji, ale także pełna ciepła i humoru historia. Obiecuję, że się nie zawiedziecie!
Mam dla Was kolejną świetną pozycję. Uwagę powinny zwrócić na nią osoby lubiące się z fantastyką.
Q: Jakie miasto chcielibyście zobaczyć w wersji magicznej?
Nie od dziś wiadomo, że wszystko, co wychodzi spod pióra Magdaleny Kubasiewicz, bardzo mi się podoba. „Cienie z Donlonu” skradły moje serce, a zakończenie sprawiło, że z niecierpliwością czekałam na „Mgły z Donlonu”. I powiem Wam, że było na co czekać.
Pamiętajcie, że jest to kontynuacja i konieczna jest znajomość pierwszego tomu!
Podoba mi się sposób, w jaki autorka poprowadziła rozwój wydarzeń. Fakt, że nie ułatwiła niczego bohaterom, sprawił, że było mi ich strasznie szkoda, ale zafascynowana chłonęłam stronę za stroną. Pojawienie się Jagody na dalszym planie, wywołało we mnie uczucie nostalgii, a na twarzy wykwitł szeroki uśmiech, który - patrząc na to co się działo - był, cóż… nie na miejscu.
Kolejna rzecz, która bardzo mi się spodobała, to to, jak relacja Avy i Arthura zmieniła się po wydarzeniach z pierwszego tomu. Uwielbiam ich duet i mam nadzieję, że pewne sprawy nabiorą rumieńców. Również pojawienie się Caleba na dalszym planie sprawia, iż moje serce dosłownie bije szybszym tempem. Jakby sam Arthur to było za mało dla mojego małego serduszka. Ale, żebyście mnie źle nie zrozumieli, jestem trzy razy na tak dla takiej boskiej mieszanki!
Zakończenie sprawiło, że dosłownie tupię nogami o kolejny tom. Mam wiele pytań, na które chciałabym poznać odpowiedzi. Teorie krążą po mojej głowie, ale coś czuję, że każda okaże się błędna.
Jeśli macie ochotę przenieść się do magicznej wersji Londynu, koniecznie sięgnijcie po „Cienie z Donlonu” i „Mgły z Donlonu” 💚
Historia pełna magii, humoru i intryg. A do tego niezwykle pióro Kubasiewicz sprawiło, że z przyjemnością wysłuchiwałam kolejnych stron tej powieści. Uwielbiam główną bohaterkę, która jest solidna babeczka i pokazuje, że rządzi tym światem. Nie jest zależna od żadnego faceta i sama dominuje lepszych i gorszych wyborów. Na plus na pewno wątek romantyczny, który jest sprytnie wciągnięty. Co mam powiedzieć- czekam na więcej!
W pewnym momencie pogubiłam się trochę w postaciach słuchając audiobooka i przez to nie byłam zaangażowana w fabułę na 100%. Cofnęłam się i słuchałam jeszcze raz i dalej miałam podobny problem, więc może po prostu niektóre postacie nie były dla mnie wystarczająco charakterystyczne lub brakowało im opisu i przez to doświadczenie drugiego tomu było dla mnie nieco słabsze niż spotkanie z pierwszym. Niemniej, czekam na kolejny tom i niewykluczone, że przed nim powtórzę sobie obie części i zmienię zdanie na temat tej, bo Donlon strasznie lubię i zamierzam wracać.
Pierwszy tom serii o Avie Carey to dorosła wariacja o Harrym Potterze oczami nauczycielki. W drugiej części zmieniamy nieco klimat i ze szkoły dla magicznych dzieciaków przenosimy się do alternatywnego Londynu - Donlonu. I to on, jak często w książkach tej autorki, jest naszym drugim głównym bohaterem. Zmieniamy też szkolną ławkę na biurko funkcjonariuszki magicznego Scotland Yardu, narzucamy prochowiec, odpalamy metaforycznego papierosa i wychylamy whisky z kryształowej szklanki w zadymionym pokoju w środku nocy.
Lubię bohaterów tej nowej serii Kubasiewicz, są nieoczywiści, bardziej czarni niż biali, a Ava jest praktyczną, skoncentrowaną, sprawczą kobietą. Ona nie daje sobie w kaszę dmuchać. Możecie być zszokowane, ale Ava myśli samodzielnie! Bez wysokiego, ciemnowłosego mięśniaka u swego boku! Podejmuje decyzje, działa i pcha fabułę do przodu! No szok i niedowierzanie 😂
Autorka po raz kolejny bawi się znanymi nam dobrze motywami i odwraca je do góry nogami, trochę wbijając szpilkę, a trochę szukając w nich swojego głosu i nieco więcej głębi. Zamiast wszędobylskiego shadow daddy, dostajemy prostą funkcjonariuszkę Scotland Yardu, która cienie wykorzystuje częściej do szpiegowania kryminalistów niż ratowania dam w opałach. Pojednanie z przyjacielem z dzieciństwa nie przebiega zgodnie z planem i raczej nie możemy liczyć na żadne friends to lovers. Ale to nie znaczy, że nie dostajemy drobnego wątku romantycznego! Jest on tu, (co mnie trochę zaskoczyło) i zapewne nieco namiesza w kolejnych częściach.
Kubasiewicz zdaje się iść pod prąd i nigdy nie wykorzystywać, łatwych, oklepanych zabiegów fabularnych. Wszystkie elementy układanki są rozłożone przed naszymi oczami, ale żaden z nich nie wpada na „swoje” miejsce. Czy to sprawia, że historia mniej buja? Może, ale osobiście czasami wolę, jak podniety czytelnicze wynikają z łączących się kropek w fabule.
Nieodmiennie zachęcam do sięgnięcia po twórczość Magdaleny Kubasiewicz. Na naszym rodzimym poletku autorów prezentuje ona najwyższy poziom i nigdy się jeszcze nie zawiodłam.
To książka, która naprawdę wciąga od pierwszych stron! 😍 Zdecydowanie jest to kontynuacja, która trzyma poziom... A nawet bym powiedziała, że ta część jest lepsza ♥️
Magiczny Donlon stał się miejscem walk pomiędzy założycielem enklawy, który się przebudził po 200 latach i chce przejąć władzę, a osobami, które nie chcą dopuścić do tego aby wygrał.
Wartka akcja, intrygi, tajemnice, czarodzieje, slown Born, który nie dominuje nad fabułą.... czego chcieć więcej 😁
Od książki nie mogłam się oderwać po prostu! Czytałam ją w każdej wolnej chwili 😁
I tak, tak! – cieszę się, że Artura było tutaj zdecydowanie więcej niż w poprzednim tomie! Coś czułam, że się polubimy, i nie pomyliłam się. Artur to taka postać, którą chciałoby się mieć u swojego boku. Nawet gdy trzeba stawić czoła potężnemu czarownikowi.
Ava też nie zawodzi! W tej części pokazała, że jest nie tylko odważna, ale także pełna determinacji. I wraz z rodziną i przyjaciółmi tworzy wspaniały team.
Wisienką na torcie jest pojawienie się bohaterów z poprzedniej części autorki 😍 Jaga i Caleb... Chociaż przyznam, że dowiedziałabym się chętnie jak Jaga uwolniłam Caleba z mostu 😁
Podsumowując, jeśli lubicie wartką akcję, świetne postacie i dużo magii, to "Mgły z Donlonu" to pozycja obowiązkowa!
Drugi tom Cieni Avy Carey pochłonęłam wprost ekspresowo, bo akcja była niesamowicie wciągająca i przyjemna do czytania 🤭
🤍 SUBTELNY WĄTEK ROMANTYCZNY - w tej części najbardziej podobało mi się napięcie między Avą a Percivalem. Sposób w jaki autorka ujęła ogrom kłębiących się w nich emocji oczarował mnie już w pierwszym tomie, ale tutaj wypadło to jeszcze lepiej. Pomimo tego, że Percivala jest mało w tej części, to jego postać i tak zapadła mi w pamięć dzięki zaledwie jednej znaczącej scenie. Mega podoba mi się też to, że wątek romantyczny był pięknie wpleciony w główną akcję i nie przysłonił jej.
💂 ALTERNATYWNY LONDYN - akcja ponownie rozgrywa się w Donlonie, czyli magicznej wersji Londynu. Kiedyś byłam mocno zafascynowana tym miastem, więc czytanie o nim, ale w zupełnie innym wydaniu baaardzo mi się spodobało, zwłaszcza że autorka wykreowała najsłynniejsze jego miejsca w mroczniejszy sposób. Tower jest opanowane przez Kruczarkę, Pałac Westminsterski nigdy nie został odbudowany po pożarze, a po wejściu do Big Bena ludzie mogą postradać zmysły.
🗝️ POSZUKIWANIA CZARNOKSIĘŻNIKA - ten tom w całości skupia się na poszukiwaniach Richarda Woodville'a, czyli czarnoksiężnika/założyciela Donlonu, którego poznałyśmy w pierwszej części. Akcja ciągle nabierała tempa, ciągle coś się działo, mnóstwo postaci przewinęło się na przestrzeni tego tomu, a ja byłam tym mega zafascynowana. Nie mogłam wprost oderwać się od czytania tej części, bo tyle się działo 🔥 Dużym atutem tych książek jest główna bohaterka, która nie zgrywa bohaterki i obrończyni świata, ale jednak odwaga ciągle pcha ją naprzód. Uwielbiam jej zdolność chłodnej kalkulacji sytuacji czy detektywistyczną zdolność łączenia faktów.
Niekiedy oba tomy przypominają swoim klimatem Harry'ego Pottera. Nie kopiują go, ale vibe obu serii jest podobny i powiedziałabym, że "Cienie Avy Carey" to idealna propozycja dla starszych fanów Harry'ego, którzy chcieliby czytać o magii z perspektywy dorosłych, a nie uczniów 😉
Kolejny tom serii skupiającej się wokół tajemniczego Donlonu już za mną! Tradycyjnie, czytało się wyśmienicie, jako że styl pani Kubasiewicz jest mi już dość znany. Co prawda miałam parę zgrzytów co do szybkości akcji. Momentami miałam wrażenie, że będzie pomiędzy scenami nie dostrzegając wielu szczegółów. Nie jestem też fanką relacji Arthura i Avy, głównie przez to jak nie czułam między nimi żadnego większego “chemistry”. + WILCZA JAGODA MENTIONED!!!!! Gdy przeczytałam, że moja buba faktycznie się pojawiła omal nie zaczęłam skakać ze szczęścia xD
Czekam na kolejny tom z niecierpliwością, szczególnie po ostatnich słowach książki ᕦ(ò_óˇ)ᕤ
Jeśli 3 tom spodoba mi się tak samo jak te dwa, to mogę nawet zwiększyć ocenę. Nie spodziewałam się, że to aż tak mi podpasuje, ale jestem na maksa wciągnięta I jakby był 3 tom to od razu bym czytała. Spodziewałam się trochę, że to będzie taki wiedzmi klimat patrząc na te poprzednia serię-ale nie. Ta seria ma mega system magiczny, który jest bardzo dobrze wytłumaczony i taki sensowny. Świetnie się czyta to jak fabuła dzieje się w Londynie i jak autorka zmieniła miejsca do potrzeb ksiazi, naprawdę daje to klimat. O ile w 1 części jeszcze aż tak nie czujemy więzi z bohaterami, to tu faktycznie zaczęło mnie to interesować, szczególnie główna bohaterka, która z jednej strony jest tą dziewczyną, która zawsze jakoś trafia w środek akcji, ale jednocześnie u niej to jakoś gra i nie robi się z niej nie wiadomo kogo. Na pewno sięgnę po te 2 serię przed wyjściem 3 tomu
Na książkach Kubasiewicz jeszcze nigdy się nie zawiodłam! Uwielbiam ten świat, kocham bohaterów, system magiczny i uważam, że fabuła została super poprowadzona! Jedyny minus to, że za szybko się skończyła książka 😆
Uwielbiam ten świat i te postacie. Jak zwykle bardzo dobrze się bawiłam, chociaż na początku ciężko było nadążyć z tyloma imionami, przez przerwe od czytania 1 tomu.
Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Bardzo lubię to uniwersum, Kubasiewicz świetnie pisze i tworzy ciekawe postacie. Duży plus za cameo Jagi 🫶🏻