Jump to ratings and reviews
Rate this book

Tratwa z pomarańczami

Rate this book
W tej autobiograficznej opowieści Maciej Hen wspomina epokę wczesnego PRL-u. Kreśli obraz życia codziennego widziany oczami dziecka. Chłopiec z warszawskiej inteligenckiej rodziny czyta książki, słucha Beatlesów, marzy o zostaniu artystą i przeżywa pierwsze miłości. Jednocześnie odkrywa swoją żydowską tożsamość i mierzy się z narastającym antysemityzmem, który zapowiada wypadki Marca '68. Obserwujemy, jak do świata bohatera powoli wdzierają się nieufność i strach. Żydzi są zmuszeni "podawać na wyjazd".

Tratwa z pomarańczami pozostaje jednak pochwałą życia. Autor nie godzi się złożyć swojego dzieciństwa w ofierze Historii, jego książkę rozświetlają sceny pełne humoru, ciepłe wspomnienia miejsc i ludzi, czuły portret matki. W dziejowych zawirowaniach najpewniejszym ratunkiem okazuje się, nie po raz pierwszy, darząca się nawzajem troską mała, ludzka wspólnota.

312 pages, Hardcover

First published August 27, 2025

Loading...
Loading...

About the author

Maciej Hen

12 books7 followers
Maciej Hen was born on June 13, 1955 in Warsaw, Mazowieckie, Poland. He is known for his work on Vabank (1981) and Jada goscie jada... (1962).

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (13%)
4 stars
18 (60%)
3 stars
4 (13%)
2 stars
2 (6%)
1 star
2 (6%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
Profile Image for Marika_reads.
682 reviews495 followers
September 16, 2025
Książek fikcyjnych czy też świadectw osób pochodzenia żydowskiego opisujących realia życia we wczesnym PRL było już zapewne wiele, ale chyba po raz pierwszy spotykam się z powieścią, w której ta rzeczywistość opisywana jest oczami dziecka. Maciej Hen sięga po własne dziecięce wspomnienia, taka perspektywa jest nie tylko świeża, ale i w pewnym sensie najuczciwsza wobec czytelnika - autor nie musi wymyślać interpretacji tamtej rzeczywistosci jako dorosły, pozostaje wierny postrzeganiu tamtego świata jako dziecko. I tak też ten świat opisuje, skupiając się na zwyczajnym życiu, codziennych perypetiach, zabawach z rówieśnikami czy na testowaniu rodzicielskiej cierpliwości. I tylko gdzieś pomiędzy wierszami obserwujemy powracający 20 lat po wojnie antysemityzm.

Hen opowiada o świecie, którego już nie ma, i nie mam tu na myśli tych żydowskich wątków, ale PRLowską nostalgię - siłę wspólnoty sąsiedzkiej, zaczytywanie się dzieciaków w książkach, zachłyśnięcie się zagraniczną muzyką, spisywanie tekstów piosenek ze słuchu, chodzenie na telewizję do jedynego sąsiada, który ma już ten cud techniki w domu itd.

To niezwykle ciepła i napisana z czułością powieść, i pomimo tego, że porusza temat polskiej żydowskości, to nie ma tu patosu czy mrocznego smutku, do którego w tej tematyce jesteśmy przyzwyczajeni. Wręcz przeciwnie, pełno tu humoru, zabawnych momentów, a podczas czytania tej pochwały dzieciństwa robiło mi się cieplej na sercu. Bardzo warto, czytajcie!
251 reviews5 followers
August 24, 2025
Autobiografia napisana z humorem, tęsknotą ale też pochwałą swoich lat dziecięcych i formujących postać pisarza w powojennej Polsce. Urodzony w 1955 autor kreśli swoje losy do końca lat 60.tych, a zatem do rozpoczęcia liceum.

Powiedziałbym, że książka ta dzieli się na dwa etapy. Ten pierwszy, bardziej niewinny, beztroski, spędzony na dorastaniu w powojennej, tworzącej własną socjalistyczną historię Warszawie. Jest to czas, w którym prostota i beztroska biorą górę, a Maciej i jego rodzina uczą się dojrzewać w tym nowym porządku.

Druga część, bardziej poważna, odzwierciedla rosnące w latach 60-tych w Polsce, nastroje antysemityzmu. Przeplatane własnymi doświadczeniami i ogólną sytuacją w kraju oddają okoliczności, z którymi przychodzi zmagać się ludziom, pamiętającym jeszcze koszmary wojny, i jednocześnie zmuszonymi lękać się o nową przyszłość.

Autor bardzo barwnie kreśli sceny ze swojego życia, ale też Warszawy lat 50. i 60. Jest w tych powidokach tęsknota za dzieciństwem, i pragnienie oddania hołdu czasom, które ukształtowały pisarza. Styl, lekki, nieprzymuszony pozwala oddać się tej historii, która w pewnym sensie siedzi gdzieś w naszym polskim DNA. Oddaje ducha czasów, i pozwala zrozumieć pojęcia ważne w ówczesnej Polsce, które kształtowany ówczesną rzeczywistość. Jednocześnie pokazuje dylemat osób, będących na własnym wygnaniu, w kraju mieniącym się ich ojczyzną, odżegnującą się od własnych bohaterów i ofiar.

Polecam. Bardzo dobra, nostalgiczna podróż w czasie.

Współpraca barterowa z Wydawnictwem Filtry.
Profile Image for Piotr.
635 reviews52 followers
September 27, 2025
Trójkąt między, jaki można wykreślić od Placu Trzech Krzyży, przez Wiejską, Matejki i Aleje Ujazdowskie, to spora część niemal 30 lat mojego życia. Panów Henów dosyć często widziałem z okna, rudera z którą sąsiadował ich blok, to teraz biurowiec, w którym pracuję. Czytam obydwu od … nie pamiętam, pewnie zaczęło się od dzienników Pana Józefa. Dzieli nas 11 lat, gdy książka się kończy, MH idzie do liceum, ja pewnie startuję w przedszkolu przy AWFie…
Tyle nas dzieli a jednocześnie tyle łączy… Podziwiam pamięć, doceniam szczerość, zazdroszczę znajomych rodziny… i czekam na ciąg dalszy.
Profile Image for Józef Lorski.
56 reviews7 followers
November 4, 2025
„Tratwa z pomarańczami” jest książką autobiograficzną, ograniczoną do dzieciństwa autora. Taki temat wymaga dokonania szeregu wyborów: jakie przyjąć spojrzenie - czy tego, który wspomina, czy ówczesnego dziecka, jaki wybrać język opisu, ile miejsca (i czy w ogóle) poświęcić wyjaśnieniu realiów społecznych, by osadzić opowieść w konkretnym czasie historycznym, mimo że dziecko mogło mieć niepełną świadomość tego, co się działo w przestrzeni publicznej i było oczywiste dla dorosłych. Jestem pełen uznania dla Macieja Hena za jego decyzje dotyczące tych kwestii i że powstał tekst bardzo pod tym względem spójny.
Przede wszystkim autor nigdy nie popada w ton sentymentalny, starannie wybiera epizody ze swojego życia, ilustrujące ważne problemy dla dziecka w różnych momentach jego rozwoju – fizycznego, emocjonalnego, intelektualnego. Wszystko jest osadzone w życiu rodzinnym, w którym mają swoje miejsce matka, ojciec, siostra, ale i dalsi krewni, ci żyjący i ci, którzy przepadli w Zagładzie. Poczucie żydowskości, początkowo opierające się zaledwie na niejasnych sygnałach czy nie do końca zrozumiałych zachowaniach rodziców, stopniowo, w miarę osobistych doświadczeń, staje się coraz bardziej uświadomione. A ponieważ dochodzimy do czasów końca szkoły podstawowej, które przypadają na lata 1967-69, ten wątek staje się, co zrozumiałe, coraz bardziej istotny i w pewnym stopniu formacyjny.
Patrząc chłodnym okiem na pierwsze czternaście lat Maćka, dużo w tym czasie jest momentów trudnych, dużo problemów, z którymi jako dziecko musiał się zmierzyć. A jednak „Tratwa…” nie jest książką mroczną, wręcz odwrotnie. Autor w zasadzie przyjmuje perspektywę dziecka, więc trochę naiwną, czasem tylko między słowami uświadamiając czytelnikowi, jak się sprawy naprawdę mają. Często więc górę bierze specyficzny humor, jak w dialogu z matką na temat chodzenia na religię:
„Zapytałem mamy, czy jak pójdę za rok do szkoły, to też będę chodzić do kościoła na religię, gdzie jest podobno tak ciekawie.
– Oni tam chodzą, bo są wierzący – objaśniła mi spokojnie. – A my jesteśmy niewierzący.
(…) – A dlaczego jesteśmy niewierzący?- dopytywałem. – Nie możemy być wierzący?
(…) - Nie – odparła stanowczym tonem. – Bo jak człowiek w coś nie wierzy, to nie wierzy, choćby nawet bardzo chciał.
(…) Jak to? – myślałem sobie. – Dlaczego miałbym nie wierzyć, jeśli zechcę?
– Dobra – oznajmiłem mamie. – Bądźcie wy sobie niewierzący, a ja będę wierzący!”
Warto zwrócić uwagę, że temat rozmowy, szczególnie na tym etapie życia, jest ważny, to nie jest luźne przekomarzanie się matki z dzieckiem.
W tle mamy Warszawę lat sześćdziesiątych, z ówczesnymi cenami, zwyczajami, liniami autobusowymi i trolejbusowymi, grami dziecięcymi. Także z większą swobodą, którą mogły się cieszyć wtedy dzieci.
Bardzo piękna książka. Skłaniająca do refleksji nad pewnymi mechanizmami społecznymi.
315 reviews21 followers
March 7, 2026
Bardzo klimatyczna autobiografia, od pierwszych świadomych wspomnień autora aż do końca podstawówki. Oczywiście, choć sam bohater nie miał tej świadomości, to był dzieciakiem z warstwy uprzywilejowanej (co, swoją drogą, doskonale obrazuje scenka, w której próbuje on żebrać na ulicy, nie mając pojęcia, że dżinsy, które ma na sobie, kompletnie odbierają mu wiarygodność). To, co dla narratora było normą, czyli znajomości z ludźmi z kręgów kultury i wyjazdy na ferie oraz wakacje do domów pracy twórczej, a nawet załatwione przez ojca - scenarzystę epizodyczne występy w filmach - dla innych ludzi z tego samego kraju i czasu było luksusem nie do pomyślenia. Oczywiście, jest też rewers tego elitarnego medalu - uwidacznia się on najmocniej w 1968, kiedy chłopak jest już starszy, bardziej świadomy i osobiście doświadcza w szkole prześladowań za bycie Żydem. Ale różne aluzje, przytyki, dziwne zachowania rówieśników i ich rodziców przewijają się także wcześniej - dziecko ich po prostu nie rozumie, bo rodzice podjęli decyzję o nieuświadamianiu go, nieeksponowaniu tego problematycznego społecznie elementu swojego dziedzictwa.
Oczywiście te dwa elementy, które wyżej opisałam, absolutnie nie mają dominującego charakteru w tej historii. Jest ciepła, nostalgiczna, często zabawna, czasem poruszająca, sporo tu ujmujących scenek. Całość cechuje lekkość i duża wiarygodność, łatwo się przenieść w opisywane czasy i miejsca. Jeżeli kogoś ciekawi taka spersonalizowana pocztówka z przeszłości, to zdecydowanie polecam.
Displaying 1 - 7 of 7 reviews