Bracia Solano przedstawiają nam historie i opowiastki z małego miasteczka w głębi Brazylii. Małe Miasteczko to kronika prostego życia, którego autorzy byli świadkami lub o których słyszeli i przynoszą nam, aby zachować je od zapomnienia. To zapis zwyczajów oraz odmiennych sposobów myślenia i widzenia świata. Te 19 historii porusza różne tematy, momenty i niezwykłe sytuacje, które przydarzyły się mieszkańcom São Manuel. Jednak pomimo ciekawych i wyrazistych postaci zamieszkujących te strony, prawdziwym bohaterem książki jest samo miasto, które dzięki zupełnie niezwykłej atmosferze i specyfice przepełnione jest humorem i wdziękiem.
Ten komiks mnie oczarował! Uwielbiam takie opowieści, nostalgiczne i zabawne jednocześnie. Przypominał mi opowiadania Oty Pavla i Jana Himilsbacha. Małomiasteczkowy klimat uchwycony ze wszystkimi swoimi osobliwościami i absurdami, ale zaprezentowany z ogromnym ciepłem i czułością, bez cienia złośliwości czy chęci wyśmiania kogokolwiek. Bracia Solano zabierają czytelniczkę w sentymentalną podróż do Saõ Manuel, niewielkiej mieściny położonej w brazylijskim interiorze - miejsca ich pochodzenia - żeby ocalić od zapomnienia świat, który nie nadąża za nowoczesnością. Miasteczko dotyka to wszystko, co setki innych podobnych miejsc na świecie - zmienia się przestrzeń i zabudowa, a z nimi atmosfera, zwyczaje i relacje między ludźmi. Młodzi wyjeżdżają, szukając dla siebie lepszej przyszłości; starzy coraz bardziej zamykają się w domach. Tymczasem, w swoim czasie miejsce to skrzyło życiem i obfitowało historie, które potrafiły robić viralowe zasięgi w czasach, kiedy ludziom jeszcze nie śniło się o internecie. O postaciach i momentach najbardziej godnych zapamiętania opowiedział autorom ich tata, a oni przy użyciu kreskówkowej kreski i potoczystej narracji uwiecznili je na kartach komiksu. Czego tu nie ma! Skacowani piłkarze, bo mecz meczem, ale fiesta jest najważniejsza. Anisio zwany Ciżemką, aczkolwiek reagujący na to przezwisko dość nerwowo, który przypadkiem trafia do psychiatryka. Gaspar co umie wyprzedzić każdy samochód. Dwa strasznie sprytne dobermany. Delton, dostarczyciel poetyckich uniesień. Ekipa krótkofalowców, która zagrała na nosie ZSRR. I drzewo, do którego prowadzą wszystkie drogi. Wypożyczyłam „Małe miasteczko” z biblioteki, ale chyba sprawię je sobie w prezencie, bo to książka, do aplikowania na smutki.
Mam wrażenie, że tematyka małych miasteczek, prowincji i mikroskopijnych społeczności to ostatnio myśl przewodnia wielu obyczajówek. Czy to źle? Niekoniecznie. Ta historia ma potencjał, niektóre anegdoty są naprawdę zabawne, niektóre postacie na pewno warte uwiecznienia. Nie do końca jednak leży mi w takich historiach kontrast między ich nostalgicznym charakterem, a groteskową i karykaturalną kreską, która zresztą nawet w swojej kategorii wydawała się niezbyt atrakcyjna. Nie polecam, nie odradzam
"Cidade pequenina" é, antes de qualquer coisa, uma declaração de amor dos autores à sua cidade natal. Os irmãos Aldo e Camilo Solano reúnem nessa HQ uma série de histórias e "causos" da pequena São Manuel, ilustradas com um traço único. Como é comum em coletâneas, há aqui algumas histórias memoráveis, e outras que dificilmente lembrarei daqui um tempo. Mesmo essas últimas, no entanto, tem seu charme, tiram risadas, ou exalam o carinho dos autores. Sem dúvidas, esta é uma obra única, e que terá um peso ainda maior para aqueles que, como eu, vivenciaram ao menos parte de seus dias em uma cidade pequenina, nos interiores desse Brasil.
Gostei bastante. Leitura leve, mas me deixou imerso e pensativo, lembrando de minha infância na minha cidade, hoje não mais tão pequenina quanto em outrora. Mesmo com histórias curtas e sem enormes pretensões, me emocionei e ri em diferentes momentos, uma ótima experiência de leitura.
A arte combina muito com o intuito do livro, torna tudo excelente. A história da bolachinha preta, contada com tanta perfeição pelo artista, me fez rir à beça. Um dos exemplos das tantas boas histórias contadas. Recomendo. Não sei se tem o mesmo efeito pra quem nasceu e cresceu nos prédios de uma grande cidade, talvez seja uma porta para um mundo diferente.
Que delícia de leitura.....Eu adoro o Camilo Solano e conheci o Aldo. O traço é lindo e essa HQ é composta por várias histórias da cidade natal dos irmãos. São histórias reais que te deixa com sorriso no rosto e te faz lembrar da infância. Destaco a história do Botina, inclusive tem uma foto real desse personagem, e a última história onde os autores participam, achei o máximo. A edição é maravilhosa, Pipoca e Nanquim né! Já quero ler mais HQs desses autores.
Fui gostando de primeira porque, afinal, sou de cidade pequena também. Mas nada me tirava da cabeça que esse gibi não era para todo, que o pessoal das capitais não se enxergaria ali. Só que o livro dos Solanos não é sobre São Manuel ou sobre cidades pequeninas. Ele é muito maior. Ele é sobre como histórias mantém pessoas e lugares vivos com o passar do tempo. Quando essa ficha caiu, eu só poderia dar 5⭐.
Uma colação de histórias de cidade pequena, climas amistosos, festas de igreja, pracinha e campinhos, rádios amadoras e famílias unidas.
Tudo é apresentado com um traço cartoon exagerado que combina muito bem com a narrativa que beira o surreal...apesar de ser tudo verdade, o autor promete.
Uma leitura descontraída e prazerosa, como um fim de semana na casa dos parentes do interior.
Apesar de ser de cidade pequena e ter se identificado com o ambiente, não me senti consideravelmente tocado ou admirado com a obra. Tem momentos sensacionais e quadros que são um mergulho de nostalgia mas não me vejo voltando logo para esse quadrinho. Talvez em alguns anos, quando a saudade apertar.
Desde que conheci as obras de Camilo Solano, pensei no quanto gostaria de ler uma história dele sobre o interior, porque me identifico muito com o jeitinho que ele enxerga as sutilezas. Essa HQ foi um presente, então. Camilo conta sobre pessoas simples-reais, portanto fala sobre poesia. 💛