Czy można dotrzeć do korzeni tak głęboko, że na powierzchni nie zostały już prawie żadne ślady? Czy można poskładać na nowo rodzinną i zbiorową historię?
Śmierć Apolonii Machczyńskiej-Świątek stała się częścią narodowego mitu. Rozstrzelana przez nazistów za ukrywanie Żydów, opisana w reportażu, w historii przeniesionej na deski teatru o jej życiu miał zdecydować rzekomy wybór ojca: zginie on albo córka.
Ale publiczna opowieść o śmierci Poli nie oddaje prawdy. Ani o jej ostatnich godzinach, ani o życiu okrytym rodzinnym milczeniem, będącym wyrwą w przekazie pokoleń.
Wnuczka Poli, pisarka Grażyna Plebanek, która o istnieniu babki dowiedziała się dopiero, gdy miała dziesięć lat, próbuje po dekadach zrekonstruować ten tajemniczy życiorys. Poszukiwania niespodziewanie łączą ją z rodziną, którą rozdzieliły wydarzenia z 1943 roku. Tam, gdzie faktów nie da się wiernie odzwierciedlić, autobiograficzny reportaż uzupełnia powieściowa narracja. Literacka wyobraźnia pomaga zbliżyć się do babci, inspirującej kobiety żyjącej na Plebankach, na przecięciu dwóch światów, której zabrakło w krajobrazie rodzinnego przekazu.
Biografia Poli napisana przez jej wnuczkę nie tylko odkrywa na nowo bohaterkę opowieści o naszej historii, ale też przenosi nas do źródeł własnej pamięci.
Grażyna Plebanek was born in Warsaw, Poland. She is the author of the highly acclaimed and bestselling novels Box of Stilettos (2002), Girls from Portofino (2005) and A Girl Called Przystupa (2007). Plebanek’s latest novel Illegal Liaisons (2010) sold 27,000 copies in Poland and will be her first novel translated into English. In 2011 Plebanek was awarded the Literary Prize Zlote Sowy for her contribution to promoting Poland abroad. Plebanek is among a group of international artists whose portraits will be exhibited in Brussels Gare del’Ouest for the next 10 years. She lives in Brussels, Belgium.
reportaż biograficzny, odkrywanie życiorysu Apolonii Machczynskiej-Świątek (babci autorki), przeplatane fikcyjnymi wstawkami, w których Grażyna Plebanek dopowiada te bardziej osobiste aspekty historii, myśli, odczucia, zachowania, motywacje Poli oraz innych członków rodziny. Zazwyczaj takie domysły w książkach biograficznych mnie drażnią, ale tutaj, ze względu na relacje rodzinne, które łączą autorkę z bohaterką książki, wydają mi się one uzasadnione. I bije z nich czułość, która mnie wzruszyła.
Apolonia Machczyńska-Świątek, kobieta, która za ukrywanie Żydów została rozstrzelana. Apolonia, matka trójki dzieci, nie, czwórki, bo Czwarte od ośmiu miesięcy rozpychające się w brzuchu, nie miało już szansy na urodzenie, ale przecież było. Pola, babcia Grażyny Plebanek, która dzięki wnuczce ożyła na kartkach tej książki, dostała biografię, coś więcej niż notatkę o śmierci.
To nie jest łatwa lektura. Pisarka błądzi w opowieściach rodzinnych, strzępach rozmów, urywkach listów, wspomnieniach, dokumentach, snach i domysłach. Rekonstruuje los Poli, daje ciało legendzie. Śledztwo trwa lata. Najpierw rzucone przez pomyłkę lub z premedytacją zdanie, wizyty w rodzinnych Plebankach, w których mieszkają duchy, ale duchy ich, własne, spokrewnione. Nagle więzy krwi przestają być więzami krwi, jałowe łono przegrywa z młodszym i płodnym, przybrane matki, prawdziwi ojcowie, wszystko się miesza i przeplata.
Wiele razy gubiłam się wśród gałęzi drzewa genealogicznego Grażyny Plebanek. Te wyrastające nagle pędy, odgałęzienia, liście przesłaniały mi wzrok, nie wiedziałam już, kto tu jest kuzynką, kto prababcią, kto poszukiwaną służącą. To nie do końca zarzut, bo dzięki temu czytelnik - tak jak stęskniona za babcią wnuczka - pięknie gubi się w meandrach rodzinnej historii i równie pięknie odnajduje. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, Plebanek buduje z domysłów opowieść, wchodząc w rolę swojej babci. Nie jestem fanką takich zabiegów (kiedyś lektura tak napisanej "Narzeczonej Schulza" niemal wykończyła mnie nerwowo), tu jednak te fragmenty wplecione są z wyczuciem i umiejętnie. Próba przywołania ostatnich chwil Poli, na granicy jawy i snu - jest piękna i wzruszająca.
Mocno związałam się z tą opowieścią. Mam poczucie, że choć trochę poznałam Polę i - co ważne - warto było ją poznać.