Dworzec kolejowy, walizka, deszcz i kawa. Późna wiosna, winda, makaron i krzesło. A może klub, drinki i sweter w kwiaty?
Dekoracje do pierwszego spotkania mogą być różne, jednak niezmiennie towarzyszą mu ekscytacja i ciekawość. Bohaterom „Podglądu” te emocje nie są obce. By rozciągnąć je w czasie, kreślą nieoczekiwane konstelacje między znanymi i powszednimi elementami życia codziennego, podglądają i są podglądani. W poszukiwaniu siebie, erotycznego spełnienia i miłości.
„Podgląd” to wspólny komiks Daniela Chmielewskiego („Zostawiając powidok wibrującej czerni”, „Zapętlenie”) i Marcina Podolca („Czasem”, „Fugazi Music Club”), twórców umiejętnie operujących akcentami czerni i bieli. Zarówno w tekście, jak i w warstwie graficznej.
kolejna powieść graficzna, która cierpi przez brak większej ilości opisów i dialogów. mogę także przyczepić się do tematyki, która opierała się na seksie bez głębszego kontekstu. tak naprawdę historie zostały rzucone nam sobie same, bo to właśnie jest podgląd na życie innych. myślę, że można to było zrobić zwyczajnie lepiej
Trochę mnie ten komiks skonfudował. Sytuacja, w której podglądamy fantazje seksualne pewnej pary jest oczywiście kusząca, ale nie prowadzi mnie do żadnych ciekawych wniosków. W pewnym momencie całość się spiętrza - my podglądamy jak oni się podglądają. Sytuacja jest chyba dosyć niebezpieczna dla trwałości samego związku, ale ostatecznie tego się nie dowiemy. W ogóle mój główny zarzut do tej fabuły jest taki, że po lekturze jestem dokładnie w tym samym miejscu, w którym zacząłem. W każdym razie rzecz dosyć intrygująca, ciekawa i (jak zawsze w przypadku Marcina Podolca) świetnie zilustrowana
5.5 "Podgląd" (a.k.a The Polish Cuckold Story) odznacza się sporą swobodą przekazu werbalnego, ale i samym ujęciem tematu ludzkiego ciała i intymności poprzez rysunki. Podolec wychodzi z zadania obronną ręką, nie próbując niczego wymyślnie cenzurować - jak zrobiłoby to wielu męskich rysowników, wstydząc się narysować fiuta. Choć jednocześnie, pomimo mojego uwielbienia do talentu twórcy, jego charakterystyczna kreska zmiękcza nieco odbiór scen i samej historii, miejscami nadając jej ton mniej poważny, uroczo cartoonowy, jakby nieprzystający.
I pewnie wszystko wypadłoby lepiej, gdyby tylko w "Podglądzie" było więcej teoretyczno-filozoficznego grzebania, choć trochę pogłębionych pytań dotyczących ludzkich relacji, związków i odnajdywania siebie. W swoim rozważaniu Chmielewski zatrzymuje się na etapie zarysowania określonego scenariusza, nie do końca chcąc zadawać pytania i precyzować jakieś odpowiedzi. Brakuje jakiegoś przekazu, widocznej postawy wobec bohaterów, może jakiejś kontrowersji - czegoś, co dawałoby punkt zaczepienia do rozpoczęcia dyskusji o temacie i prezentowanych postawach. A tymczasem "Podgląd" nie mówi mi niczego więcej poza tym, czego jestem świadomy - że ludzie żyją w różnych związkach i konfiguracjach, a każdy przypadek relacji powinien być traktowany indywidualnie. Tak więc na końcu tej historii zostajemy niemal w tym samym miejscu, gdzie byliśmy przy jej rozpoczęciu. I to trochę razi.
3 ꙳ original art style, it was meant to confuse the reader and make the erotic scene ( more precisely the females who looked very similar to each other ). it's a bad graphic novel of manners about humans deepest desires.