Historia Szkocji – jednego z najrzadziej zaludnionych krajów europejskich – to historia znikania.
Najpierw z północnej części kraju, Highlands, zniknęli ludzie – wysiedlono ich na wybrzeże, by zrobić miejsce dla owiec. Po mieszkańcach zostały zręby domów i dzikie kozy, potomkinie opuszczonych zwierząt domowych. Gdy hodowla owiec przestała być opłacalna, na wyjałowionej ziemi zamieszkały jelenie, które miały przysporzyć rozrywki zamożnym myśliwym. Zniknął dawny, zrównoważony ekosystem.
Wielu z wysiedlonych mieszkańców Highlands zostało rybakami. W sezonie za nimi i za ławicami śledzi podążały tysiące ludzi: herring lassies – dziewczęta pracujące przy obróbce ryb, bednarze i kupcy. Rozwijała się kolej, dzięki której to, co złowione, szybko docierało na londyńskie stoły. Po I wojnie światowej i to się zmieniło, a w końcu populację ryb przełowiono. Teraz do dawnych portów i nadmorskich osad zaczęli nadciągać turyści.
Patrycja Bukalska warstwa po warstwie odkrywa ślady dawnego życia Szkocji, zapisane w kamieniach, zagrzebane w ziemi i w archiwach, ukryte w ludzkiej pamięci. Jej książka to wielowątkowa opowieść utkana z szumu fal, wiatru i głosów z przeszłości.
Czy podróż w teraźniejszości może być równocześnie podróżą w czasie? Zdecydowanie! Patrycja Bukalska udowadnia, że Szkocja mocno osadzona jest w przeszłości, która wyziera z ziemi, morza, ale i ludzi ją zamieszkujących. Historia Szkocji ma też swoje ciemne strony. Wysiedlenia z żyznych terenów uderzały i w biednych ludzi, i w zwierzęta. Porzucone domowe kozy musiały sobie radzić, więc do tej pory ich potomkowie przemierzają szkockie pustkowia. Jeśli zwierzęta, to nie tylko kozy, ale i owce z ich runem, jelenie, które zostawia się dla myśliwych, no i wilki, czy raczej opowieści o tych okrutnie wyeliminowanych drapieżnikach ( wilczyca z Helmsdale!). Autorka prezentuje nam sporo ciekawostek. Są tu: historia kiltów, kamienne kopce upamiętniające ludzi i wydarzenia, poszukiwacze złota czy połowy śledzi. Przy tych ostatnich istotną rolę odgrywają kobiety - od najmłodszych lat patroszą ryby, a niektóre także je łowią. Oprócz tego są fishwives - wyprawiają mężów na połów, szykują przynęty, robią na drutach rybackie swetry, zajmują się domem. Morze to bardzo istotny element w życiu Szkotów. Jest tu też miejsce na portrety ludzi. Szczególnie utkwiły mi w pamięci dwa - Flory, córki Polaka i Angusa, tkającego swetry (i nie tylko) z owczego runa. Piękne, niemal dziewicze tereny z całym bogactwem przyrody są sednem życia Wędrowców, ludzi, którzy od lat przemierzają drogi Szkocji. Wprawdzie nie marzę o takim trybie życia, ale - przyznaję - zrobił na mnie spore wrażenie.
Z jednej strony autorce udało się oddać magię szkockiej krainy. Czytając, miałam poczucie dotknięcia tego, co przeminęło, ale pozostawiło swoje echo. Z drugiej jednak uwierał mnie trochę styl tej książki, bliższy podręcznikowemu, a nie osobistemu. Ale to subiektywne odczucie.
pełen antropologicznej refleksji reportaż „ziemia jednorożca. podróż po szkocji” to opowieść o dramatach wpisanych we wspomniany krajobraz. jej centralnym tematem są bowiem masowe wysiedlenia ludności z północnej części kraju na przestrzeni XVIII i XIX wieku, mające daleko idące skutki zauważalne nie tylko w zmianach ekonomicznych, ale również demograficznych.
to narracja pełna fascynacji opisywanym regionem, ale również szacunku do jego dziedzictwa kulturowego i pokory wobec weryfikowania przez autorkę własnych przedzałożeń na jego temat. warstwa historyczna oraz osobiste obserwacje zostają tu wyważone w sposób niezwykle zręczny, nieco melancholijny, acz subtelny. tym samym autorka przygląda się temu, jak władze sukcesywnie niszczyły tkankę społeczną dawnych osad, jak powoli czystki dotykały również poszczególnych zwierząt (m.in. wilków czy śledzi), aż w końcu opuszczone domy i stare porty stały się współczesnym symbolem dramatycznych decyzji politycznych i gospodarczych sprzed lat.
to temat, którego nie da się opracować bez poświęcenia przestrzeni na pojęcie pamięci i jej związku z lokalnymi przemianami, co udaje się tutaj z nawiązką. poszczególne tereny zostają tu ukazane w kontekście trwania, znikania i strat. wykorzystując osobiste doświadczenia mieszkańców pamiętających czasy kryzysu lub pochodzących z rodzin nim dotkniętych, autorka sięga do historii w sposób przekrojowy. takie korespondujące z elementami etnografii podejście to jednocześnie niezwykle plastyczna próba uchwycenia portretu miejsc, które pamiętają znacznie więcej niż aktualnie potrafią opowiedzieć, pozostając opuszczonymi.