Iwona i Marek z okazji rocznicy ślubu wybierają się na romantyczny weekend do Paryża. W tym czasie ich synek Staś zostaje pod opieką babci, która nie widzi poza nim świata. Młodzi rodzice mają szansę spędzić czas tylko we dwoje i spróbować uratować rozpadające się małżeństwo.
Jednak Iwona od początku przeczuwa, że wydarzy się coś złego. Mąż lekceważy jej obawy – aż do chwili, gdy z nieznanego numeru zaczynają przychodzić zdjęcia śpiącego Stasia. Po powrocie do Polski małżonkowie odkrywają, że babcia i chłopiec zniknęli bez śladu.
Dwa lata później następuje przełom w śledztwie. Trop prowadzi do tajemniczej organizacji o nazwie Harmonia.
Ale ktoś zrobi wszystko, by prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego. Iwona i Marek zaczynają rozumieć, że nie mogą ufać nikomu – nawet sobie nawzajem.
Uwielbiam thrillery – to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Dlatego z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po najnowszą książkę Agaty Zamarskiej. Miałam już przyjemność poznać jej twórczość i bardzo cenię jej umiejętność łączenia wyrazistych psychologicznie bohaterów z intrygą, która trzyma w napięciu do samego końca.
Iwona i Marek wyruszają do Paryża, aby świętować rocznicę ślubu i spróbować ocalić swoje małżeństwo. Ich kilkuletni synek Staś zostaje pod opieką babci, która bezgranicznie oddaje się chłopcu. Sielanka szybko przeradza się w koszmar – do Iwony i Marka zaczynają docierać zdjęcia śpiącego dziecka, a po ich powrocie do Polski okazuje się, że zarówno Staś, jak i babcia zniknęli bez śladu. Mimo intensywnego śledztwa sprawa pozostaje nierozwiązana, aż do przełomu dwa lata później, kiedy trop prowadzi do tajemniczej organizacji Harmonia. Zdesperowani rodzice muszą zmierzyć się nie tylko z potężnym przeciwnikiem, gotowym uciszyć każdego, kto odkryje prawdę, ale także z własną nieufnością – w walce o odnalezienie syna nic ani nikt nie jest tym, kim się wydaje.
Agata Zamarska w swoim najnowszym thrillerze „Nie spotka Cię nic złego” zabiera czytelnika w podróż przez najciemniejsze zakamarki rodzicielskiego lęku, małżeńskich tajemnic oraz obsesyjnego pragnienia kontroli. To powieść, która od pierwszych stron porusza emocje odbiorcy – przedstawia pozornie zwyczajną rodzinę, a następnie zderza ją z koszmarem. Choć podejmuje klasyczne dla gatunku motywy, takie jak zaginięcie dziecka, rodzinne sekrety czy tajemnicza organizacja, trudno oderwać się od lektury. Agata Zamarska niezwykle sprawnie dawkuje napięcie. Autorka nie ogranicza się do typowej historii o porwaniu; wprowadza wątek tajemniczej organizacji Harmonia, który nadaje opowieści wymiar większej intrygi, wykraczającej poza prywatny dramat rodziny. Dzięki temu książka nabiera głębszego, niemal konspiracyjnego charakteru, a czytelnik zaczyna zadawać pytania o granice wolności, manipulację i kontrolę. Na szczególne uznanie zasługują portrety psychologiczne bohaterów. Iwona, kierująca się niepokojącą intuicją, staje się symbolem matczynej siły i determinacji, choć niejednokrotnie balansuje na granicy paranoi. Marek przechodzi trudną drogę od sceptycyzmu do rozpaczliwego poszukiwania prawdy, a jego relacja z żoną ukazana jest w sposób niejednoznaczny – raz jako wsparcie, raz jako źródło dodatkowego konfliktu. Motyw braku zaufania między małżonkami to jeden z najmocniejszych aspektów powieści, który sprawia, że thriller przeradza się również w dramat psychologiczny. Agata Zamarska posługuje się prostym, ale sugestywnym językiem, doskonale budującym klimat niepokoju. Dialogi brzmią naturalnie, a krótkie, dynamiczne rozdziały sprawiają, że książkę czyta się niemal jednym tchem. Nie brakuje zwrotów akcji, które są logicznym, choć nieprzewidywalnym, następstwem wcześniejszych wydarzeń. Momentami fabuła balansuje na granicy prawdopodobieństwa – niektóre rozwiązania mogą wydać się czytelnikowi nieco przerysowane. Ponadto przeskok czasowy o dwa lata, choć dodaje dynamiki, sprawia, że część emocji związanych z pierwszym szokiem po zaginięciu dziecka zostaje pominięta. Niemniej jednak pomimo tych dwóch słabszych stron, uważam, że autorka stworzyła nietuzinkową opowieść, której nie sposób sobie odmówić. „Nie spotka Cię nic złego” to thriller, który przyciąga zarówno fanów wartkiej akcji, jak i tych, którzy cenią sobie analizę psychologiczną bohaterów. Agata Zamarska umiejętnie balansuje między dramatem rodzinnym a intrygą kryminalną, tworząc historię mroczną, pełną zwrotów akcji i pytań o granice zaufania. To lektura, która nie daje spokoju – bo największy lęk nie kryje się w ciemnych zaułkach, lecz w tym, że nie możemy ufać nawet najbliższym. „Nie spotka Cię nic złego” to thriller, który doskonale spełnia swoje zadanie – trzyma w napięciu, budzi emocje i skłania do refleksji nad kruchością codziennej stabilizacji oraz łatwością, z jaką można ulec złudzeniu bezpieczeństwa. Jak dobrze znamy swoich najbliższych? Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by chronić rodzinę? I wreszcie – czy prawda zawsze jest tym, czego naprawdę pragniemy się dowiedzieć? To opowieść o miłości wystawionej na próbę, o cienkiej granicy między zaufaniem a podejrzeniem, a także o tym, że największe zagrożenie nie zawsze czai się na zewnątrz. Ten thriller zadowoli miłośników mocnych wrażeń, a jednocześnie pozostawi w czytelniku niepokój na długo po zakończeniu lektury.
Iwona i Marek z okazji rocznicy ślubu wybierają się do Paryża. Ich synek zostaje z babcią, matką Iwony. Po powrocie okazuje się, że babia wraz z wnukiem zaginęli. Dwa lata później następuje przełom w śledztwie. Trop prowadzi do tajemniczej organizacji.
„Nie spotka cię nic złego” to thriller psychologiczny z mocno zarysowanym tłem rodzinnym i emocjonalnym. Autorka gra na poczuciu bezpieczeństwa, zaufaniu oraz lękach najbliższych osób. Narracja prowadzona jest na przemiennie, głównie z perspektywy Iwony i Marka. Możemy ich poznać i zrozumieć, oboje trochę się różnią w podejściu do nowych faktów pojawiających się o zaginięciu ich syna. Czytelnik czuje ból rodziców i niemoc w obliczu niewyobrażalnej straty. Wraz z poznawaniem lektury pojawia się niepokój i wzrasta napięcie, a czytelnik ma wrażenie, że za fasadą rodzinnej sielanki czai się zagrożenie. Przez wychodzące na jaw sekrety atmosfera zagęszcza się, a każdy szczegół może mieć znaczenie. Autorka umiejętnie łączy dramat rodzinny z thrillerem psychologicznym. Powieść dotyka problemów małżeńskich, skomplikowanych relacji rodzinnych oraz największego dramatu rodzica - zaginięcie dziecka. Intryga kryminalna dobrze skonstruowana, było parę zaskoczeń, a autorka podsuwała mylne tropy.
„Nie spotka cię nic złego” to wciągający thriller psychologiczny o domowych sekretach, pozorach i ukrytym zagrożeniu.
niestety kazda kolejna ksiazka autorki podoba mi sie coraz mniej. nie znalazlam tu nic ciekawego, bohaterowie byli okropni, a rozwiązanie intrygi dosc trywialne i niesatysfakcjonujace
Z twórczością Agaty Zamarskiej nie miałam jeszcze styczności, choć jej „Pustać” dzielnie czeka na swoją kolej na moim regale. Do tej najnowszej książki przede wszystkim zachęciła mnie okładka i krótkie streszczenie fabuły, które wskazywało na to, że nie zabraknie tu wrażeń i emocji! W końcu porwanie dziecka, cała masa sekretów, kłamstwa, śledztwo i jakaś tajna organizacja – no przecież grzechem byłoby przejść obok niej obojętnie! Czy zatem zaspokoiła moją ciekawość i spowodowała, że podczas czytania nie mogłam się od niej oderwać, przyprawiając mnie jednocześnie o gęsią skórkę na rękach? No może nie do końca…
Historia przede wszystkim dotyczy porwania małego dziecka Stasia, który zostaje na weekend z babcią, a jego rodzice w tym czasie wybierają się na do Paryża, mając po części nadzieje na odbudowanie rozpadającego się małżeństwa. Pisząc „po części” mam na myśli, że jedno z nich chce tego bardziej niż drugie. Matka chłopca, Iwona, już od momentu przekazania dziecka swojej rodzicielce, ma dziwne przeczucia. Nie za bardzo wie dlaczego, ale wszystko w jej głowie mówi, że ten wyjazd to naprawdę zły pomysł. Jednakże po namowach jej męża Marka, wyjeżdżają. Czy była sielanka? No ja bym niestety tak tego nie nazwała…Żeby tego było mało, w trakcie wyjazdu, na telefon Marka przychodzą niepokojące zdjęcia z nieznanego numeru, przedstawiające jego śpiącego syna. Gdy małżeństwo wraca do domu, okazuje się, że babcia i chłopiec zniknęli bez śladu…. Dopiero po dwóch latach następuje przełom w sprawie ich zaginięcia. I choć powinna to być dobra wiadomość, to z czasem okazuje się, ze na wierzch zaczną wypływać sekrety i tajemnice, które nigdy nie powinny były ujrzeć światła dziennego…
Cała historia jest jak najbardziej na plus, jednak czuje po niej spory niedosyt. Mam wrażenie, że autorka pominęła rozwinięcie niektórych wątków, które jak dla mnie powinny być ważne w tego typu historii. Przede wszystkim cała uwaga skupiona jest na poszukiwaniu zaginionego syna. Przedstawienie cierpiących bohaterów zostało ukazane naprawdę dobrze, ale ja w pewnym momencie poczułam już lekki przesyt lamentowaniem, jak to Marek kocha swojego synka nad życie i chce po raz kolejny trzymać go w ramionach albo Iwona, która wiecznie chodziła jak zombie. I choć jest to jak najbardziej zrozumiałe, tak mnie osobiście w pewnym momencie zmęczyło… Pomimo to, ciągle zastanawiałam się co takiego może mnie w tej książce zaskoczyć, tak żebym czuła się jak porażona prądem. I wiecie co? No najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja w połowie książki po prostu odgadłam część zakończenia. A kolei ta druga część – nieodgadniona – niestety nie wywołała we mnie efektu wow. Było tylko takie….”aha…ok”. Na plus zasługują też wszystkie sekrety, które autorka z czasem nam wyjawia, z początku rzucając przez bohaterów tylko szczątki informacji, po to, aby wprowadzić element zaskoczenia i spowodować, że czytelnik zacznie uruchamiać zwoje mózgowe i kminić co takiego zostało przeskrobane, że teraz ujawnienie tego może zaburzyć całym światem danego bohatera…i tego też nie dowiemy się od razu, bo tutaj musimy wykazać trochę cierpliwości, zanim ta informacja zostanie nam przekazana bezpośrednio!
Mamy tutaj narracje kilku osób, poznajemy różne wydarzenia z ich perspektywy, chociaż w większości Iwona i Marek wiodą tu prym, bo to w sumie oni są głównymi bohaterami tejże historii. I jednego czego mi tutaj zabrakło to perspektywy syna, nieważne w którym miejscu w książce. Trochę nad tym ubolewam, bo mam wrażenie, że dodałoby to tu większej ilości emocji, gdybyśmy my czytelnicy poznali go bliżej. Niby chodziło o niego, a bardziej historia ukazywała zmagania psychiczne jego rodziców, próbujących go odnaleźć. To jacy są, jakie sekrety ukrywają, do czego są w stanie się posunąć, jeśli chodzi o emocje względem drugiego człowieka i co tak naprawdę mieszka w ludzkiej psychice, gdy człowiek chce wszystko w swoim i innych życiu kontrolować, nie bacząc na emocje czy zdanie drugiego człowieka. I akurat mam tu na myśli Marka, który pod fasadą dobrego prawnika, wcale nie był taki idealny jakby mogło się wydawać. Zresztą tam nikt nie był idealny, oni wszyscy mieli problemy psychiczne według mnie i powinni wszyscy trafić do „Harmonii” ;)
Niestety nie mogę bardziej się rozpisać, jeśli chodzi o rzeczy, które mi nie pasowały i które pozostawiły u mnie niedosyt, bo jednak każde wydarzenie w tej historii niesie za sobą wyjawienie określonego sekretu, a te lepiej się odkrywa samemu, prawda? Także podsumowując, książkę „Nie spotka Cię nic złego” czytało się szybko i sprawnie, ale niestety nie zostanie ona w mojej pamięci na długo.
🗼🕵️♀️ Nie spotka cię nic złego Agaty Zamarskiej to thriller, który miał w sobie spory potencjał – porwanie dziecka, sekta, rodzinne sekrety i małżeństwo w kryzysie. Niestety, w moim odczuciu historia nie do końca wykorzystała te możliwości. Punkt wyjścia jest naprawdę mocny – Iwona i Marek wyjeżdżają do Paryża, by ratować swój związek, a w tym czasie ich kilkuletni synek znika razem z babcią. Dwa lata później pojawia się trop prowadzący do tajemniczej organizacji Harmonia. Brzmi jak przepis na wciągającą, dynamiczną opowieść, ale tempo akcji okazało się zbyt powolne, przez co napięcie szybko się rozmywało.
🗼🕵️♀️ Zamarska prowadzi narrację z perspektywy kilku bohaterów, co zdecydowanie jest plusem – pozwala spojrzeć na wydarzenia szerzej i zobaczyć różne motywacje. Widzimy historię oczami Iwony, Marka, a także postaci drugoplanowych, co teoretycznie powinno pogłębiać fabułę. Jednak zabrakło mi tu prawdziwej intensywności – wiele wątków zostało zarysowanych, ale nie rozwiniętych. Przykładem jest motyw sekty, do której trafiła matka Iwony. To mogło być najmocniejsze ogniwo powieści, ale zostało potraktowane zbyt pobieżnie.
🗼🕵️♀️ Bohaterowie, mimo że mają swoje sekrety, nie wzbudzili we mnie większych emocji. Marek, przedstawiony początkowo jako kochający mąż, szybko okazuje się zdradzającym i sfrustrowanym partnerem. Iwona z kolei, choć walczy o swoje dziecko, często zachowuje się w sposób przewidywalny, a jej nadopiekuńczość staje się główną cechą, zamiast być punktem wyjścia do bardziej złożonego portretu psychologicznego. Relacje między nimi mogłyby być źródłem głębokiego konfliktu i dramatycznych zwrotów, ale w moim odczuciu zabrakło tu napięcia i autentycznej chemii.
🗼🕵️♀️ Atmosfera książki chwilami potrafi wciągnąć – zwłaszcza gdy akcja przenosi się do Piasek i poznajemy małą, zamkniętą społeczność, w której każdy może być podejrzany. Niestety, zamiast stopniowego budowania grozy i niepewności, często miałam poczucie zbyt długich przestojów fabularnych. Sceny, które mogłyby trzymać w napięciu, są rozwleczone, a potencjalnie mocne momenty – jak kolejne odkrycia w śledztwie – tracą impet. ㅤ 🗼🕵️♀️ Nie mogę jednak odmówić autorce umiejętności prowadzenia wielowątkowej opowieści. Sama konstrukcja – przeplatanie przeszłości z teraźniejszością, zmiany perspektyw – sprawia, że czytelnik ma ochotę dowiedzieć się, jak to wszystko się połączy. Problem w tym, że rozwiązania zagadek nie zawsze satysfakcjonują. Zakończenie, choć logiczne, pozostawiło mnie z poczuciem, że mogło być znacznie mocniejsze, szczególnie biorąc pod uwagę potencjał wątku Harmonii. ㅤ 🗼🕵️♀️ Podsumowując, Nie spotka cię nic złego to książka, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. Ma ciekawe pomysły, kilka udanych scen i interesujący punkt wyjścia, ale zabrakło jej tempa, głębszego rozwinięcia kluczowych wątków i emocjonalnej siły, która sprawiłaby, że nie można by się od niej oderwać. Myślę, że znajdzie swoich odbiorców – zwłaszcza wśród czytelników, którzy lubią powolne, wieloperspektywiczne thrillery – ale dla mnie była to lektura poprawna, choć niewystarczająco angażująca.
Czy potrafisz wyobrazić sobie sytuację, w której Twoje dziecko znika bez śladu, a Ty nie wiesz, komu możesz zaufać - nawet tej najbliższej osobie, z którą dzielisz życie?
„Nie spotka Cię nic złego” Agaty Zamarskiej to thriller psychologiczny, który od pierwszych stron wywołuje w czytelniku niepokój i poczucie nieuchronnej katastrofy. Iwona i Marek, z pozoru zwyczajne małżeństwo, wyjeżdżają do Paryża, by spróbować uratować swoje gasnące uczucie. Ich synek Staś zostaje pod opieką ukochanej babci, która poświęca mu całe swoje serce. Idealny plan? Do czasu. Bo to, co miało być początkiem nowego rozdziału, szybko zamienia się w koszmar.
Już pierwsze sygnały - zdjęcia śpiącego dziecka wysyłane z nieznanego numeru - podsycają atmosferę grozy. A potem najgorszy koszmar rodziców staje się rzeczywistością: Staś i babcia znikają. Bez śladu. Kiedy po dwóch latach śledztwo nabiera tempa, okazuje się, że sprawa prowadzi do tajemniczej organizacji o nazwie Harmonia. Ale im więcej Iwona i Marek odkrywają, tym mocniej zdają sobie sprawę, że nic nie jest takie, jak się wydaje - a sekrety, które skrywali nie tylko przed sobą nawzajem, ale i przed światem, mogą być kluczem do rozwiązania zagadki.
To, co najbardziej uderzyło mnie w tej książce, to umiejętność autorki budowania atmosfery nieufności. Nigdy nie czułam się pewnie, czy mogę zaufać bohaterom, czy to, co mówią, jest prawdą. Zamarska świetnie wykorzystuje perspektywę zmiennych narratorów - dzięki temu widzimy tę samą sytuację oczami Iwony i Marka, ale każdy z nich odsłania tylko część prawdy. To sprawia, że czytelnik nieustannie balansuje między empatią a podejrzliwością.
Mocną stroną powieści jest także warstwa emocjonalna. Autorka dotyka najgłębszych lęków - utraty dziecka, rozpadu małżeństwa, poczucia winy, które nie daje spać. Każda strona rodzi pytania: Jak daleko bym się posunął, by chronić swoje dziecko? Czy jestem w stanie zaufać osobie, z którą dzielę życie, jeśli wszystko wokół krzyczy, że coś ukrywa?
Nie ukrywam - momentami akcja zwalniała i miałam wrażenie, że niektóre wątki można było poprowadzić dynamiczniej. Z drugiej strony, ten rytm pozwalał mi mocniej skupić się na psychologii bohaterów i tym, jak radzą sobie z traumą. Wątki związane z Harmonią, czyli tajemniczą organizacją, wprowadziły dodatkowy poziom niepokoju - choć przyznam, że chciałabym, by autorka jeszcze głębiej rozwinęła ten aspekt.
„Nie spotka Cię nic złego” to thriller, który łączy dramat rodzinny z kryminalną intrygą, grając na naszych najczulszych emocjach. To książka o tym, że największe zagrożenie często kryje się nie w obcych, ale w ludziach, których kochamy i którym ufamy.
Ocena: 8/10 - bo „Nie spotka Cię nic złego” ma w sobie wszystko, czego oczekuję od dobrego thrillera psychologicznego - budzi emocje, zmusza do nieustannego kwestionowania bohaterów i świetnie gra na poczuciu niepewności. Historia zaginięcia dziecka jest na tyle poruszająca, że ciężko przejść obok niej obojętnie, a zmienne perspektywy narracyjne dodają głębi i sprawiają, że czytelnik cały czas czuje się wciągnięty w fabułę.
Wyobraźcie sobie, że zostawiacie na weekend swoje dziecko u mamy. Jedziecie w romantyczną podróż. Kiedy wracacie okazuje się, ze nie ma ani Waszej matki, ani dziecka. Dla mnie coś strasznego. Taka sytuacja przytrafiła się Iwonie i Markowi, którzy by ratować swoje małżeństwo udali się w rocznicę ślubu do Paryża. Iwona cały czas ma przeczucie, że wydarzy się coś strasznego. I nie myli się. W pewnej chwili Marek dostaje zdjęcie śpiącego Stasia. Zdjęcie to nie wysłała babcia. Przyszło z nieznanego numeru. Marek i Iwona po powrocie rozpoczynają śledztwo. Odkrywają dziwną organizację o nazwie Harmonia. Od tej chwili nie mogą ufać nikomu. Nawet sobie. Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron i dostarczyła wielu emocji. Bo tam gdzie porywane są małe dzieci i tam gdzie jest rozpacz matki tam zawsze są niemałe emocje. Tempo akcji jest dość dynamiczne. Znajdziemy tutaj również zaskakujące zwroty akcji. Narracja prowadzona jest z perspektywy 3 osób co pozwala lepiej te postacie poznać. Każda z nich jest inna i każda cos skrywa. A najbardziej intrygująca jest babcia. Mamy tutaj również mroczny klimat, który dodaje specyficznego napięcia i nastroju. Książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Jeśli lubicie motyw zaginięcia i rodzinne tajemnice to bardzo polecam „Nie spotka cię nic złego”.
Jeśli cenicie sobie powieści budujące klimat przede wszystkim przez psychologię postaci, rodzinne konflikty i intrygujące tajemnice to ten tytuł może Cię naprawdę wciągnąć. Skusicie się?
„Nie spotka Cię nic złego” to emocjonalnie zbudowany thriller psychologiczny z przemyślanym klimatem i wieloma interesującymi pomysłami. Miejscami jednak potencjał nie jest w pełni zrealizowany, tempo i rozwój bohaterów mogłyby być mocniejsze. Dla fanów osobistego napięcia i złożonych relacji rodzinnych będzie zdecydowanie wart sięgnięcia, natomiast dla wymagających efektownych zwrotów może pozostawić po sobie niedosyt.
Akcja koncentruje się wokół Iwony i Marka, którzy podczas rocznicowego wyjazdu do Paryża próbują ratować swoje małżeństwo, pozostawiając synka pod opieką babci. Już na starcie Iwona odczuwa niepokój, którego nie bierze na poważnie jej mąż. Kiedy przychodzą tajemnicze zdjęcia śpiącego Stasia od nieznanego nadawcy, sytuacja eskaluje - a po powrocie do Polski okazuje się, że zarówno babcia, jak i chłopiec zniknęli bez śladu.
"Nie spotka Cię nic złego" Agaty Zamarskiej (Wydawnictwo Filia)
Książka otrzymana we współpracy barterowej.
Iwona i Marek wyruszają do Paryża, licząc, że romantyczny wyjazd uratuje ich małżeństwo. Synek zostaje pod opieką ukochanej babci, jednak sielanka szybko przeradza się w koszmar - na telefon Iwony zaczynają spływać niepokojące zdjęcia Stasia. Po powrocie okazuje się, że zarówno chłopiec, jak i babcia zniknęli bez śladu.
Dwa lata później śledztwo wreszcie nabiera tempa, a wszystkie tropy prowadzą do tajemniczej organizacji Harmonia. Prawda, którą odkrywają rodzice, okazuje się groźniejsza, niż mogliby przypuszczać.
Od debiutu jestem ogromnym fanem Agaty Zamarskiej - "Pustać" to prawdziwy majstersztyk i z wielką radością sięgam po każdą kolejną jej książkę. Choć żadna nie hipnotyzuje mnie tak jak debiut, to i tak z każdej czerpię ogromną przyjemność. Tak było również w przypadku "Nie spotka cię nic złego". To bardzo dobra powieść - wciągająca, mroczna i jednocześnie pełna emocji. Nie jest to książka, która odmieni Twoje życie, ale taka, która zapewni intensywną i satysfakcjonującą rozrywkę. Temat zaginionego dziecka sam w sobie jest trudny i bolesny - a świadomość, że autorka sama jest matką, dodaje historii autentyczności.
Doceniam też umiejętność Zamarskiej w budowaniu napięcia. Każdy bohater ma swoje tajemnice, a czytelnik nigdy nie ma pewności, kto mówi prawdę. Autorka umiejętnie balansuje między niedopowiedzeniem a jasnością, dzięki czemu emocje nie słabną do samego końca.
"Nie spotka cię nic złego" to kolejna mocna książka w dorobku Agaty Zamarskiej. Jeszcze ani razu się na niej nie zawiodłem, a niektóre rozwiązania fabularne naprawdę potrafią zaskoczyć. Moja ocena: 8/10 - świetny thriller na kilka wieczorów, po który warto sięgnąć.
Iwona i Marek wyjeżdżają do Paryża. Ich synkiem w tym czasie opiekuje się babcia. Po powrocie okazuje się, że oboje zostali porwani. Wszyscy bohaterowie powieści skrywali mroczne sekrety, ale ich ujawnianie nie wywoływało dreszczy. Liczyłam, że finał zmieni ogólne wrażenia, ale tak się nie stało. Był mocny, ale mi cisnęło się tylko jedno pytanie — Czy oni nie mieli telefonów? Niby bezgranicznie sobie ufali, powierzając tajemnice, ale nie potrafili ze sobą rozmawiać. Wątek z sektą totalnie znikąd. Równie dobrze mógł to być DPS.
Chyba muszę sobie darować książki tej autorki, ponieważ to już kolejna, która okazuje się po prostu słaba. Napięcie jest wprawdzie budowane, ale ostatecznie na nic - końcowe rozwiązanie wypada bardzo nijako i rozczarowująco.
Napiszmy to tak, że fabuła nie prowadzi nas donikąd i nie zostawia żadnych tropów, a na ostatnich 50 stronach zróbmy fikołka i udajmy, że to świetny pomysł. Nie wierzę za grosz całości i tylko się zirytowałam. No i czy ci ludzie nie mają telefonów, internetu ani umiejętności komunikacji?
Jedna z tych książek, gdy redaktor nie powiedział autorowi stop. Był potencjał i trochę się posypało. Sprawą zaginięcia dziecka na dobrą sprawę bez udziału policji… Aż mi smutno 🥹
Takie mocne 3. Czuję lekkie rozczarowanie. Autorkę poniosła wyobraźnia. Jakieś to wszystko naciągane i to bardzo mocno. Nie do uwierzenia i przeprowadzenia w świecie realnym.
Najlepsza książka autorki. Wciągająca, nieprzewidywalna, po prostu majstersztyk. Powinno być o niej dużo głośniej, bo książka wpasuje się w gusta każdego czytelnika, który szuka inteligentnej rozrywki.
" [...] Pamiętajmy, że cierpienie znika dopiero wtedy, gdy zrozumiemy lekcję, którą nam daje... [...]"
Po świetnym debiucie - "Pustaci", przyszedł czas na równie dobrą powieść Agaty Zamarskiej, pod tytułem "Nie spotka cię nic złego". To świetny thriller, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Ktoś tutaj ewidentnie kłamie. Wszystkie tajemnice poznajemy z biegiem kolejnych stron. Powiem tylko tyle, że autorka poukrywała dla nas mnóstwo pułapek, w które niestety wpadniemy. Fabuła jest dobra. Początek i środek jest świetny, a zakończenie genialne. Postacie tutaj występujące były dla mnie dość tajemnicze. I nie do końca odkryte. Czy coś przed nami ukrywają? Jakieś małe sekreciki? O tym przekonacie się podczas czytania. Czy warto było zostawić małego synka z babcią i wyjechać na romantyczny weekend do Paryża? Przekonają się o tym małżeństwo: Iwona i Marek oraz my, czytelnicy. W tej historii mamy do czynienia między innymi z zaginięciem starszej osoby i dziecka oraz mnóstwem manipulacji i tuszowaniem prawdy. Czy Iwona i Marek powinni komukolwiek ufać? Kto tutaj gra do złej bramki? Ten thriller bardzo dobrze mi się czytało. Przeczytałam go w ciągu jednego dnia. Z przyjemnością sięgnę po kolejne powieści Agaty Zamarskiej. Podoba mi się jej styl.