Blask internetowej sławy może rozświetlić całe życie. Może je też zgasić.
Khadidja zginęła, bo była podobna do znanej influencerki; Babak – bo nie chciał się ożenić; Eden – za to, że przyniosła swojej rodzinie hańbę w internecie; Quandeel – za internetowy striptiz, którego nigdy nie zrobiła. Ali na co dzień rozśmieszał ludzi na TikToku, ale gdy podczas transmisji internetowej strzelał do swojej żony, nikt się nie śmiał. Mahek swoim tańcem przyciągała tysiące obserwatorów, ale zaplanowana przez nią zemsta na kochanku mamy rozgrzała miliony. To tylko nieliczne z wielu gwiazd internetu, których sława przybrała niespodziewany obrót.
Na całym świecie influencerzy są uczestnikami historii niewiarygodnych i mrożących krew w żyłach. Ci pochodzący z krajów muzułmańskich nie są wyjątkiem. Ich zasięgi są potężne. I zdarza się, że okazują się zabójcze.
Oto świat islamskich influencerów bez internetowych filtrów, bez cenzury i bez granic…
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak cienka może być granica między sławą a śmiercią? Jak to możliwe, że w jednym miejscu na świecie taniec na TikToku przynosi tysiące lajków, a w innym – wyrok śmierci lub „zabójstwo honorowe”?
„Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława” Marcina Margielewskiego to książka, która wstrząsnęła mną od pierwszych stron. Autor zabiera nas w świat, w którym media społecznościowe nie są już tylko platformą do dzielenia się swoim życiem, ale areną walki o wolność, a często… o przetrwanie. Poznajemy historie prawdziwych ludzi - Khadidji, Eden, Quandeel czy Alego – których codzienność przypominała nasze feedy: zdjęcia, filmy, żarty. Różnica? W ich krajach jeden post mógł być wyrokiem.
Margielewski nie owija w bawełnę. Opowiada o brutalnych realiach krajów muzułmańskich, gdzie każdy krok w internecie jest obserwowany, a najmniejsze odstępstwo od norm kulturowych czy religijnych może skończyć się tragedią. Tu „zła” treść to nie tylko krytyka władzy - to czasem uśmiech, odważniejszy strój, taniec albo wyrażenie własnego zdania. Co dla nas jest naturalną formą ekspresji, tam staje się powodem do stłamszenia, a nawet zabicia człowieka.
Czytając „Arabskich influencerów…”, miałam wrażenie, że wchodzę do świata pozbawionego filtrów, w którym nikt nie poprawia zdjęć i nie ukrywa brzydoty rzeczywistości. Autor pokazuje, jak ogromny wpływ mają social media - mogą wynieść na piedestał, ale też strącić w otchłań. W tej książce każdy rozdział to cios prosto w serce, bo za każdą historią stoi prawdziwe życie i prawdziwa śmierć.
To, co uderza najbardziej, to dysproporcja w karach - mężczyźni, którzy dokonują „zbrodni honorowych”, często wychodzą na wolność po śmiesznie krótkich wyrokach lub wcale nie trafiają za kratki. Kobiety natomiast karze się nie tylko surowiej, ale często publicznie, aby „przestroga” była widoczna dla innych.
Margielewski nie tylko dokumentuje, ale też oddaje głos swoim bohaterom. To sprawia, że ich historie zostają w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. To książka, którą trudno odłożyć - i jeszcze trudniej zapomnieć.
Ocena: 9/10 - bo „Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława” to jedna z najmocniejszych publikacji reportażowych ostatnich lat. Otwiera oczy na to, jak różne oblicza może mieć wolność słowa - i jak wiele wciąż mamy do zrobienia, by była ona prawem, a nie przywilejem.
Jak wiemy, wolność słowa niekoniecznie jest domeną większości państw arabskich, a osoby działające i wypowiadające się publicznie muszą szczególnie mieć się na baczności. Szczególnie, że kary za niewłaściwe wypowiedzi mogą być bardzo dotkliwe, a uznanie ich za niewłaściwe - mocno subiektywne. Temu właśnie przyjrzał się Marcin Margielewski w najnowszej książce “Arabscy influencerzy. Zbr0dnia i sława”.
Jest to zbiór historii osób, które w krajach muzułmańskich prowadziły bądź nadal prowadzą popularne kanały w mediach społecznościowych. Niektórych z nich obserwują miliony ludzi, a im większa popularność, tym większe szanse na to, że komuś we władzy reżimowej w końcu się podpadnie. Cytaty w naszej rolce pochodzą z rozdziału 21 pt. Nie ma żartów i jest to to rozdział, który ogólnie rzecz ujmując mówi o tzw. obrazie uczuć religijnych. Za takową w krajach islamskich można otrzymać karę długoletniego więzienia, a nawet stracić życie - czy to oficjalnie, przez karę $mierci, czy też po brutaInych przesłuchaniach w więzieniu… Historie tych kilku osób są tak wstrząsające, że aż trudno uwierzyć w to, że coś takiego mogło się wydarzyć. Z drugiej strony nie powinno nas to już szczególnie dziwić, znając realia tych krajów. Bardzo łatwo jest powiedzieć coś, co przez kogoś może zostać subiektywnie uznane za zniewagę dla religii, a od tego już prosta droga do tragedii. Przeczytajcie i sami oceńcie, czy podane przykłady wypowiedzi czy żartów zasługiwały na taką czy nawet jakąkolwiek karę.
Takich historii w książce jest dużo więcej i pochodzą z wielu różnych krajów: Arabii Saudyjskiej, Iraku, ZEA, Pakistanu, Indii czy nawet Wielkiej Brytanii i Niemiec, bo nawet tam sięgają macki isIamskich fundamentaIistów. Te opowieści są nam oczywiście bliskie przez wzgląd na to, że sami działamy w sieci (choć oczywiście na dużo mniejszą skalę) i wystawiamy się na ocenę innych ludzi. Cieszyć się możemy jedynie, że żyjemy w nieidealnej, ale jednak demokracji, gdzie wolność słowa jest respektowana, a przekroczenie jej granic karane jest współmiernie do zawinienia.
Poniżej podajemy nazwy kont na Instagramie osób, które są bohaterami przywołanego przez nas rozdziału - niech to będzie forma ich upamiętnienia:
Książka ta wywołała we mnie mnóstwo emocji, od cieszenia się, że mieszkam w Europie, po niedowierzanie, złość, a nawet nutę uśmiechu (po historii wyśpiewania sobie wyjścia z więzienia). Jak już mówi tytuł prezentuje ona życie arabskich influencerów, którzy zazwyczaj nie różnią się od innych osób znanych w social mediach, też tańczą, śpiewają, pokazują makijaże, czasami kogoś przedrzeźniają, jednak niekiedy postanawiają przekazać jakąś własną myśl, swoje zdanie i jeśli nie jest ono jedynym słusznym akceptowanym przez rząd i religię zdaniem to zaczynają się kłopoty... I choć niby social media mają być przestrzenią do wolności, to się okazuje że nie wszędzie. Są miejsca gdzie pokazanie się bez nakrycia głowy, krytyka religii lub obnoszenie się z inną orientacją mogą być surowo karane. Najbardziej jednak wstrząsnęło mnie nawet nie to, że ludzie ci trafiają do więzienia, ich media są kasowane i dostają ogromne grzywny (czasem też z tego więzienia nie wychodzą), ale kara wymierzona przez ich bliskich w imię honoru. Zupełnie nie mieści mi się to w głowie, ale pokazuje, że żyjemy w zupełnie innej kulturze. Oczywiście historie tu przytoczone mają szokować i są tymi najbardziej skrajnymi, jednak zmuszają też do refleksji nad wolnością, granicami i konsekwencjami sławy. W książce tej mamy opisy różnych influencerów i tego co ich spotkało, oczywiście spotkamy tam tych którzy byli nękani, którzy zginęli za wolność słowa, którzy sami zaplanowali zbrodnie, czy robili niezłe przekręty. Książka ta łączy elementy reportażu, dokumentu i opowieści o ludzkich losach, co jest pasjonujące i co czyta się szybko i z zainteresowaniem. Pytanie brzmi czy widzimy w niej ogół problemu, czy tylko pewien mały i wzbudzający skrajne emocje wycinek. Trudno mi się odnieść do rzetelności tych informacji, pozostawiają one jednak na pewno mnóstwo refleksji i cieszę się, że mogłam poznać ten wycinek świata. Cieszę się też, że mogę wam bez obaw o nim opowiedzieć.
„Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława” autorstwa Marcina Margielewskiego to ważna, ale momentami bolesna lektura, ujawniająca trudy życia osób, które zaistniały w świecie mediów społecznościowych w krajach muzułmańskich. To książka o strachu, represjach i przemocy, prowadzącej niekiedy do tragedii.
Autor zebrał wiele prawdziwych historii ludzi, dla których sława w mediach stała się przekleństwem. Wśród przykładów jest wiele dotyczących kobiet, pozbawionych prawa do samostanowienia, które próbując sprzeciwić się swojej sytuacji, trafiały do więzienia, znikały bez śladu lub ginęły w makabrycznych zbrodniach. Inni prześladowani to osoby, których orientacja lub sposób bycia naruszały konserwatywne normy społeczne. Książka pokazuje również, jak niesprawiedliwie traktowano ofiary - ich głos niemal zawsze był słabszy niż sława sprawców.
Autor w sposób prosty, ale niezwykle poruszający, przekazuje nam historię ludzi, którą system i społeczeństwo wolałyby przemilczeć. Poruszone zostały nie tylko jednostkowe tragedie, ale także systemowe problemy, gdzie władza i religia wkraczają do świata mediów, manipulując i kontrolując przekaz.
Poza opisem tragedii otrzymujemy również wyjaśnienia niektórych sytuacji w kontekście historycznym i kulturowym, pozwalające zrozumieć, dlaczego dane zachowania są wciąż tak mocno zakorzenione w społeczności arabskiej.
Lektura nie jest łatwa - skala opisywanego okrucieństwa może przytłaczać. Uważam jednak, że właśnie w tym tkwi siła tego reportażu: autor nie upiększa rzeczywistości, ale oddaje głos tym, którzy zostali go pozbawieni.
„Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława” to książka ważna i potrzebna. Pokazuje trudny obraz świata, który choć egzotyczny i często pożądany, skrywa w sobie bardzo dużo mroku. Zmusza do refleksji nad tym, jak wielkim przywilejem jest wolność, którą tak często traktujemy jako coś oczywistego.
Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają media społecznościowe na Bliskim Wschodzie?
Jeśli tak, to z odpowiedzią spieszy Wam Marcin Magierowski ze swoją książką o arabskich influencerach. Książką okrutną i przerażająco prawdziwą.
Zawsze ciężko czyta mi się o sytuacji kobiet w tamtych stronach. Mamy XXI wiek, a islamskie kobiety mają minimum praw (lub nawet ich nie mają), wychodzić z domu mogą jedynie za pozwoleniem i w obecności mężczyzny. Nie dziwię się tym samym, że kobiety te znalazły miejsce, gdzie próbują pokazać siebie i walczyć o swoje prawa. Jeśli nie da się fizycznie o nie zawalczyć - walczą w internecie. Mało tego, jest również wielu mężczyzn, którzy chcieliby odnaleźć się w tym świecie, ale „przynoszą hańbę rodzinie”. Oni też nie mają łatwego życia.
Wszystko przez religię i ideały, gdzie tylko mężczyzna ma rację i tylko on może ustanawiać prawo. Ale kiedy dochodzi do morderstw, bo ktoś przynosi wstyd rodzinie i sprawca nie jest za to karany, tylko bije mu się brawo? Nie mieści mi się to w głowie i momentalnie odechciewa się podróżować do muzułmańskich krajów (bo pamiętajcie, że Was też mogą aresztować, jeśli Wasze zachowanie się nie spodoba). Wracając jednak do influencerów - oni wszyscy są tacy jak my. Tylko mieli to nieszczęście urodzić się w takim, a nie innym kraju i mieć taką religię, a nie inną.
Jeśli ciekawią Was tematy influencerów oraz świata arabskiego to polecam sięgnąć, choć nie jest to lekka książka. Autor przedstawił tu wiele historii, o których nie powinno się zapomnieć, bo w większości skończyły się tragicznie. Czytajcie!
" [...] Prawdziwie przeraża mnie to, że są tacy, którzy zabijają, aby udowodnić istnienie Boga. [...]"
Po przeczytaniu książki "Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława" Marcina Margielewskiego, dziękuję Bogu, za to, że urodziłam się w Polsce i jestem katoliczką. Mogę do internetu wstawiać wszystko, oczywiście w granicach rozsądku i nic mi za to nie grozi. Niestety arabscy influencerzy nie mieli i nie mają tyle szczęścia. U nich za samo pokazanie się w nieodpowiednim stroju z nieodpowiednimi ludźmi grożą surowe kary, a nawet śmierć nie tylko z rąk najbliższych. Zły hasztag również może sprowadzić na nich śmierć. To mi się w głowie nie mieści. Najgorsze jest to, że ich społeczeństwo popiera zbrodnie honorowe, a nawet dzieciobójstwo. Nie rozumiem, jak można zabić własne dziecko i się z tego cieszyć, bo pozbyło się problemu. Świat upada na samo dno. W książce "Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława" poznacie między innymi rodziców, którzy zamordowali swoje dzieci, incelów, którzy nienawidzą kobiet, mnóstwo ciekawych influencerów, którzy mieli piękne zainteresowania, jednak los był dla nich bardzo okrutny. Większość historii opisanych w tej książce mnie poruszyła do tego stopnia, że płakałam jak bóbr. Jeszcze teraz jak sobie o nich przypomnę, to płyną mi łzy. Prawie wszystkie opisane osoby odnalazłam w internecie. I nie mogłam i nadal nie mogę pojąć, że w krajach arabskich nie ma wolności słowa. Nie można wypowiadać się swobodnie. Za każde źle wypowiedziane lub napisane słowo może grozić śmierć z rąk fanatyków religijnych. Na naszych oczach codziennie giną influencerzy. Oni tylko chcieli zaistnieć w naszym świecie i walczyć o swoje prawa. Cieszę się, że Marcin Margielewski poruszył ten trudny temat często zamiatany pod dywan. Może dzięki niemu i nam świat otworzy oczy, potępi takie zachowanie i sprawi, że arabscy influencerzy będą mogli ze spokojem publikować to, co ich interesuje. Czy za wrzucenie do sieci filmików związanych z tańcem, robieniem make-upu i pokazanie swojego chłopaka może grozić śmierć? Według mnie nie jest to powód do mordowania, jednak w arabskich krajach niestety tak. Przoduje w tym Iran. Przekonacie się o tym, czytając najnowszą powieść Marcina Margielewskiego pod tytułem "Arabscy influencerzy. Zbrodnia i sława". Moim zdaniem ten reportaż powinni przeczytać wszyscy influencerzy na całym świecie i wyrazić swoją opinię. Razem możemy wiele. W pojedynkę nie zrobimy nic, żeby było lepiej. Uważam, że każdy ma prawo wyrazić siebie, to co czuje i co go interesuje w internecie na swoich social mediach. Internet to miejsce na wspólną rozmowę, a nie prowadzenie jedynie monologu. Jak pisze autor " [...] W krajach arabskich, w których dominuje islam, internet jest tak samo powszechny jak w krajach Zachodu i nie ma nic wspólnego z religią. [...]". Ja to rozumiem tylko szkoda, że oni tego nie rozumieją. Kolejna książka Marcina Margielewskiego, która udowadnia mi, że nie warto jeździć do arabskich krajów i sponsorować ich religijnego reżimu. Najbardziej wzruszyła mnie historia Tiby Al-Ali @tibaalali. Piękna dziewczyna z Iraku, która wraz z rodzicami wyjechała do Turcji i zakochała się w tym kraju. Chciała studiować w Stambule. Czy udało się jej przekonać ojca? Co takiego umieszczała w internecie, że ściągnęła na siebie gniew ojca? Zachęcam was do poznania historii jej życia. Warto pamiętać o jej duszy w swoich modlitwach. Na przekór jej ojcu nie powinniśmy o niej zapomnieć. W tej książce jednym z najbardziej irytujących mnie osób był Zakir N. i jego nauczanie. Twierdził między innymi, że gwałt to test od Allaha sprawdzający siłę wiary kobiet. Po prostu brak słów. Totalne zacofanie. Historie opisane w tej książce zmuszają czytelnika do głębokiej refleksji i są bardzo emocjonalne. Mimo ciężkiego tematu szybko się je czyta. Wchodzą do głowy i niestety nie chcą z niej wyjść. Przeżywa się historię każdej opisanej tutaj osoby. W krajach arabskich internet jest bardzo niebezpieczny nawet dla turystów. Można łatwo trafić za kratki, także uważajcie na siebie.