Zakazana miłość, rywalizacja i emocje, które nie dają o sobie zapomnieć.
Charlotte, pilna i sumienna studentka, staje przed wyzwaniem, które może na zawsze zmienić jej życie.
Gdy dowiaduje się, że ma szansę na prestiżowe praktyki u znanego projektanta mody, postanawia dać z siebie wszystko. Jednak ktoś zaczyna sabotować jej pracę.
Z pomocą przychodzi Andrew – niepokorny chłopak, który twierdzi, że zna winowajcę. Proponuje Charlotte umowę: pięć randek, podczas których pokaże jej, jak piękne może być życie, kiedy łamie się zasady. W zamian obiecuje jej ujawnić, kto stoi za kradzieżą.
Z każdym dniem ich relacja staje się bardziej intensywna, a Charlotte zaczyna dostrzegać w Andrew coś, czego nie potrafi zignorować. Ale w miłości i rywalizacji nic nie jest proste. Charlotte staje przed trudnym wyborem, który może zagrozić wszystkiemu, na czym jej zależy.
Złamane zasady, zakazana miłość – porywająca historia, w której łamanie reguł prowadzi do odkrycia prawdziwych emocji i nieoczekiwanej miłości.
Ich schreibe schon, seit ich im Stande bin einen Stift in der Hand zu halten. Das geschriebene Wort faszinierte mich schon immer, sodass ich als kleines Kind immer zu meinen Eltern gesagt habe, dass ich unbedingt Autorin werden will, wenn ich groß bin. Meiner älteren Schwester habe ich schon immer Geschichten erzählt und ihr Bücher vorgelesen – obwohl das hätte eher andersherum sein sollen.
Mit meinen Kurzgeschichten und Gedichten habe ich während der Schulzeit schon meine Klassenkameraden und Lehrer beeindruckt, weshalb ich für Schulveranstaltungen meistens die Moderationstexte und die Dialoge für unsere Theaterstücke schreiben durfte. Doch das war mir nicht genug – ich wollte mehr. Mit 14 Jahren habe ich mir einen Job als freie Onlineredakteurin auf ehrenamtlicher Basis gesucht und schreibe seitdem Rezensionen, Kolumnen, führe Interviews etc. in den Bereichen Film, Fernsehen und Literatur. Anfang 2016 bin ich mit meinem Facebook-Blog „A Whole New World of Books“ durchgestartet. Zur selben Zeit habe ich begonnen meine dreiteilige Märchenadaption „Fallen Queen“ zu schreiben (Mein Dank gilt wohl meinem Dad, der mich als Kind gezwungen hat Märchenbücher zu lesen 😀 ). Die Idee dazu kam mir in einem Traum *welch Klischee* Ich wollte mich an einem etwas anderen Märchen versuchen. Denn wer braucht schon unzählige Geschichten über die Prinzessin als Heldin? So kam mir eines nachts also die Idee, die Rollen zu vertauschen und Schneewittchen als die Böse darzustellen. Auch wenn ich schon zahlreiche längere Geschichten auf Papier gebracht habe, ist dies die erste mit der ich zufrieden genug bin, um sie mit der Welt zu teilen.
Charlotte & Andrew zwei unterschiedliche Charaktere
In dem Buch The Promise we make ( Rosefield Academy 2) von Ana Woods, geht es um Charlotte, welchem in ihrem Kurs die beste sein will. Sie hat Probleme über ihre Gefühle mit den anderen zu reden und allgemein über ihre Probleme. In ihrem Kurs verschwinden plötzlich immer mehr Gegenstände von ihr. Andrew, der an der Rosefield Academy seine Strafe ab arbeiten soll, weil ihm sein Vater vor dem Gefängnis gerettet hat, hat darauf keine Lust. Er beobachtet aber wer der Täter ist und Charlotte die Sachen klaut. Natürlich will sie von ihm wissen, wer es ist, aber Andrew will es ihr erst nach 5 Dates mit ihm sagen. Bei diesen 5 Dates, will er ihr zeigen, wie schön die Welt ist, wenn man nicht immer alle Regeln befolgt. Wie lange lässt sich Charlotte darauf ein ?
Meine Meinung: Ich fand die Geschichte spannend geschrieben und flüssig zu lesen. Es war wieder schön der Clique zu begegnen. Charlotte und Andrew passen so gut zusammen, obwohl sie so unterschiedlich sind. Ich mag das Setting an der Academy, besonders da es auch etwas düster war, sehr gerne. Das Thema Mode, welches Charlotte studiert, wurde wirklich sehr interessant gestaltet. Ich habe durch die Geschichte so viel davon erfahren, was ich noch nicht wusste und obwohl ich mich mit dem Thema nicht viel beschäftige, fand ich die Geschichte doch sehr spannend. Die Protagonisten Charlotte und Andrew haben langsam eine Beziehung zueinander aufgebaut, so das es glaubhaft gewirkt hat.
Fazit: Ein schöner Abschluss der Dilogie. Für Fans von Academy Geschichten.
Second volume, second pair. Charlotte and Andrew - your local good girl and bad boy. I absolutely adored them. and not only bcuz drew was amazing and he has a motorcycle (and I happen to love those), their story was actually really nice to read. I think I liked this one even more than the first. Really glad that all the characters are friends cause they make a really nice group. And I can't wait for vol 3 to read about Mila 💜
Pierwszy tom „Akademii Sztuk Rosefield” czytałam naprawdę dawno, bo w okolicach premiery. Obawiałam się że nie będę pamiętać tego co działo się wcześniej, ale ku mojemu zaskoczeniu drugi tom opowiada o zupełnie innej bohaterce, czyli przyjaciółce Hazel.
Charlotte to dziewczyna, którą bardzo polubiłam. Myślę, że nawet bardziej niż Hazel. Spodobało mi się to, że była projektantką mody, bo jeszcze nigdy z takim motywem się nie spotkałam.
Andrew to postać, którą również darzę sympatią. Podobało mi się jego poczucie humoru i styl bycia.
Relacja między głównymi bohaterami również bardzo mi się spodobała. Rozwinęła się naturalnie, a wmieszany w to wątek zagubionych rzeczy, sprawił że czytając o spotkaniach Drewa i Lottie świetnie się bawiłam.
Znikające przedmioty, przez cały czas stanowiły dla mnie zagadkę, tak samo jak dla głównej bohaterki. Byłam bardzo ciekawa, kto za tym stał, bo w Akademii Rosefield cały czas panuje rywalizacja.
Tak samo jak w poprzednim tomie, jak i w tym, specjalne miejsce w moim sercu ma klimat tej historii. Vibe Akademii był przecudowny, i momentami czułam się jakbym sama była w szkole dla artystów.
Dzięki wspaniałemu stylowi pisania, książkę czytało mi się wspaniale. A przez to że nie mogłam się oderwać, przeczytanie zajęło mi parę godzin.
Podsumowując, dylogia „Akademia Sztuk Rosefield” to idealne książki na jesień. Drugi tom lubię zdecydowanie bardziej niż drugi, ale oba są godne polecenia :D
P.S Możecie czytać „Akademię Sztuk Rosefield. Wszystkie nasze obietnice” bez znajomości „Wszystkie nasze sekrety”.
Pierwszy tom tej dylogii zachwycił mnie od samego początku. Byłam wniebowzięta tamtą historią i miałam nadzieję, że takie same będą moje odczucia względem tej części.
Niestety „Akademia sztuk Rosefield. Wszystkie nasze obietnice” nie przebiła mi swojego poprzednika.
Charlotte to postać, którą mieliśmy okazję poznać już wcześniej, ale dopiero w tej części wchodzimy do jej głowy i poznajemy jej dokładną historię. Jest to dziewczyna, która mocno trzyma się wyznaczonych przez siebie oraz przez szkołę zasad. Dąży do podbicia świata swoimi projektami ubrań. Widać, że ją to pasjonuję i robi wszystko, aby w przyszłości mogła dalej się rozwijać w tym kierunku. Jest zorganizowana oraz pełna samodyscypliny. W jej życiu jednak w pewnym momencie pojawiają się przeszkody, które ciężko jej przeskoczyć. Ktoś sabotuję jej najważniejszy dotychczas projekt, który jest kluczowym elementem drogi prowadzącej do sukcesu. Nie wie, kto oraz jak kradnie jej rzeczy ale ktoś inny wręcz przeciwnie.
Andrew czyli główny bohater tego tomu to chłopak, który w przeciwieństwie do głównej bohaterki nie ma planu na życie. Jest pogubiony i lubi pakować się w kłopoty, co przekłada się na jego prace społeczne w akademii. Musi odpracować swoje przewinienia z przeszłości. Spotyka Charlotte i wiedząc, kto kradnie jej przedmioty - chce jej pomóc, ale nie za darmo. Nawiązuje z nią układ. Pięć spotkań. Spotka się z nim pięć razy, złamie zasady i zacznie żyć chwilą a on wyjawi jej prawdę. Dla niego to czysta zabawa, ale nie na długo. Czas spędzony z główną bohaterką pokazuję mu, że to już nie czuje tego samego, a spotkania przestają być dla niego dodatkową formą rozrywki lecz czymś czego pragnie.
Tak jak wspominałam, miałam nadzieję, że ta część dylogii spodoba mi się tak samo mocno, jak pierwsza część lub nawet bardziej. Nie spełniła moich oczekiwań, ale nie mogę powiedzieć, że była złą książką. Ciekawiła mnie i czytałam ją prawie ciągiem, ale były wątki, które mi się nie spodobały.
Pierwsza rzecz - relacja głównych bohaterów. Szczerze mówiąc, to w ogóle tego nie czułam. Nie czułam więzi pomiędzy nimi, żadnej chemii. Nie wiedziałam, w którym momencie granica pomiędzy koleżeństwem a miłością się zatarła ponieważ nie dało się jej wyczuć. Co prawda wiedziałam, że Andrew czuł pociąg do dziewczyny, ale nic poza tym. Żadnych uczuć i to jest kolejny aspekt, który mi się nie spodobał. Brak jakichkolwiek większych emocji powodował u mnie irytację.
Coś co jeszcze nie przypadło mi do gustu, to sama postać Andrewa. Traktował Charlotte na samym początku jak zwykłą zabawę i nie brał jej na poważnie. Pożądanie jakie odczuwał było już dla mnie w pewnym momencie denerwujące, bo cały czas wspominał właśnie o tym, a przecież nie o to chodzi w romantycznych relacjach. Autorka próbowała jakoś z tego wybrnąć, ale zdawało mi się to zwyczajnie sztuczne. Ich wymiana zdań, myśli o sobie nawzajem - nie traktowałam tego zbyt poważnie.
Coś co mogę uznać za plus tej książki, to szybkość czytania oraz ogólny styl pisania. Był przyjemny i nie sprawiał mi większych problemów, ale czy dałabym mu miano jakiegoś wybitnego? Zapewne nie. Mimo wszystko podobał mi się i z pewnością w przyszłości dam jeszcze szansę autorce oraz jej książkom.
„Akademia sztuk Rosefield. Wszystkie nasze obietnice” to drugi tom dylogii, która za pierwszym razem pozytywnie mnie sobą zaskoczył. Ta część natomiast lekko mnie zawiodła i nie wiem czy kiedyś będę jeszcze do niej wracać. Mam podejrzenia, że szybko o niej zapomnę, przez to jak małe wrażenie na mnie wywarła. Poprzednia historia Hazel i Tristana podobała mi się o wiele bardziej, więc tamtą z ręką na sercu mogę wam polecić. Niestety nie mogę powiedzieć dokładnie tego samego o tej książce.
Pokochałam pierwszy tom 𝐀𝐤𝐚𝐝𝐞𝐦𝐢𝐢 𝐒𝐳𝐭𝐮𝐤 𝐑𝐨𝐬𝐞𝐟𝐢𝐞𝐥𝐝 całym swoim sercem, więc niezmiernie się cieszę, że w końcu mogłam sięgnąć po drugi! 𝐖𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞 𝐨𝐛𝐢𝐞𝐭𝐧𝐢𝐜𝐞 opowiadają historię 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐨𝐭𝐭𝐞, czyli przyjaciółki głównej bohaterki pierwszej części tej dylogii. Przyznam szczerze, nie spodziewałam się, że ta książka będzie właśnie o niej. Obstawiałam Milę, ale taka niespodzianka 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐢𝐞𝐬𝐳𝐲ł𝐚. We wszystkich naszych sekretach za dużo się o niej nie dowiedzieliśmy, ale po przeczytaniu tej historii rozumiem dlaczego. 𝐅𝐚𝐛𝐮ł𝐚 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚ł𝐚 𝐫𝐞𝐰𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐚, a pióro autorki jest wprost wspaniałe! Sprawia, że przez jej książki się płynie w zaskakującym tempie. 🖤
Tak samo jak Charlotte 𝐮𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐳𝐧𝐚𝐣𝐝𝐨𝐰𝐚𝐜́ 𝐢𝐧𝐬𝐩𝐢𝐫𝐚𝐜𝐣𝐞̨ 𝐰 𝐧𝐚𝐣𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐤𝐨𝐥𝐢𝐜𝐳𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚𝐜𝐡. Byle głupota potrafi stworzyć w mojej głowie nowy pomysł, który przyda się – w moim przypadku – do pisarskiej twórczości. Główna bohaterka specjalizuje się w 𝐩𝐫𝐨𝐣𝐞𝐤𝐭𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐮 i 𝐤𝐫𝐚𝐰𝐢𝐞𝐜𝐭𝐰𝐢𝐞, co wywołało uśmiech na mojej twarzy ze względu na to, że moja mama również się tym zajmuje. 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐤𝐫𝐞𝐚𝐭𝐲𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐥𝐮𝐝𝐳𝐢 i o dziwo bardzo dobrze czytało mi się o pomysłach i pracach głównej bohaterki. W ogóle uważam, że jest 𝐜𝐮𝐝𝐨𝐰𝐧𝐚̨ i 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐨𝐛𝐫𝐚̨ 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢𝐚̨. Zdobyła ogrom mojej sympatii! Bardzo podobało mi się to, jak 𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐢 𝐃𝐫𝐞𝐰 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐞̨ł𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ i stawać się coraz pewniejsza siebie. Potrafiła zawalczyć o swoje i mówić szczerze o swoich uczuciach. Skoro o nich mowa, 𝐫𝐨𝐳𝐜𝐳𝐮𝐥𝐢ł 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐦𝐞𝐧𝐭, w którym główni bohaterowie zwierzyli się sobie ze swoich trudnych sytuacji. Byli dla siebie ogromnym wsparciem. 𝑶𝒌𝒂𝒛𝒖𝒋𝒆 𝒔𝒊𝒆̨, 𝒛̇𝒆 𝒘𝒄𝒂𝒍𝒆 𝒏𝒊𝒆 𝒓𝒐́𝒛̇𝒏𝒊𝒂̨ 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒂𝒛̇ 𝒕𝒂𝒌 𝒃𝒂𝒓𝒅𝒛𝒐. 🫂
Od razu polubiłam 𝐀𝐧𝐝𝐫𝐞𝐰, mimo jego dość interesujących wad. Jestem zdania, że 𝐧𝐢𝐜 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐜𝐳𝐚𝐫𝐧𝐨𝐛𝐢𝐚ł𝐞. Tak samo sytuacja z głównym bohaterem. Drew popełniał błędy i nie zawsze zachowywał się odpowiednio, lecz najważniejsze jest to, że 𝐰𝐲𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐚ł 𝐰𝐧𝐢𝐨𝐬𝐤𝐢 𝐢 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚ł, 𝐜𝐨 𝐳𝐞𝐩𝐬𝐮ł. Wymuszenie na Charlotte pięciu spotka�� w zamian za prawdę na temat jej ukradzionych rzeczy 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐲ł𝐨 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐲𝐦 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨𝐛𝐞𝐦 𝐧𝐚 𝐳𝐛𝐥𝐢𝐳̇𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐨 𝐧𝐢𝐞𝐣 oraz odrobinę rozrywki, ale nie uważam też, że było to najgorsze przestępstwo świata. Chłopak zaczął dla mniej przepadać (nie dziwię się), więc chciał spędzać z nią coraz więcej czasu. Wielokrotnie pokazywał naszej Charlotte, że 𝐦𝐚 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞, 𝐚 𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐜𝐳𝐮ł𝐞 𝐢 𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐞 𝐠𝐞𝐬𝐭𝐲 𝐫𝐨𝐳𝐩ł𝐲𝐰𝐚ł𝐲 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. Stawał w jej obronie i chciał dla niej jak najlepiej. Natomiast jego historia rodzinna i traktowanie ze strony ojca łamało mi serce i 𝐰𝐲𝐰𝐨ł𝐲𝐰𝐚ł𝐨 ł𝐳𝐲 𝐰 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐜𝐡. Nikt nie zasłużył na coś takiego. 🥺
Muszę przyznać, że w niektórych momentach nie wiedziałam, co myśleć o moich ukochanych dziewczynach – 𝐇𝐚𝐳𝐞𝐥 i 𝐌𝐢𝐥𝐢. Trochę mnie rozczarowały przez pewną sytuację. Bardzo nie lubię, gdy ludzie oceniają innych na podstawie wyglądu czy usłyszanych plotek. One właśnie to zrobiły. Rozumiem, że 𝐳𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐚ł𝐨 𝐢𝐦 𝐧𝐚 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐨𝐭𝐭𝐞 𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨 𝐧𝐢𝐚̨ 𝐦𝐚𝐫𝐭𝐰𝐢ł𝐲, ale mimo wszystko odczułam wrażenie, że nie starały się zrozumieć i poznać Andrew. Wolały z góry go ocenić i ostrzec swoją przyjaciółkę przed chłopakiem, nie wiedząc o nim zupełnie nic. Na szczęście 𝐳𝐚𝐩𝐥𝐮𝐬𝐨𝐰𝐚ł𝐲 𝐰 𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐦𝐨𝐦𝐞𝐧𝐭𝐚𝐜𝐡, a autorka dobrze pokazała, że te dwie babki są tylko ludźmi i popełniają błędy. Natomiast kolejnym pozytywnym faktem na temat jednej z dziewczyn było to, że 𝐌𝐢𝐥𝐚 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚ł𝐚, a uśmiech na mojej twarzy nie chciał zejść ani na sekundę. 🤍
Ta książka wywołała we mnie 𝐦𝐧𝐨́𝐬𝐭𝐰𝐨 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢. Dodam nawet, że na +- 325 stronie, 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞 𝐰𝐚𝐥𝐢ł𝐨 𝐦𝐢 𝐣𝐚𝐤 𝐬𝐳𝐚𝐥𝐨𝐧𝐞, ponieważ tak bardzo obawiałam się o główną bohaterkę. Czułam się wręcz, jakbym to ja przeżywała jej losy. Strasznie dziwne, ale zarazem ciekawe uczucie. Natomiast na epilogu 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐰 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐜𝐡 ł𝐳𝐲 𝐰𝐳𝐫𝐮𝐬𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚, które bardzo chciały spłynąć, lecz niestety byłam w pracy i nie mogłam sobie na to pozwolić… 😫
Nie wierzę, że to koniec. 𝐙 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐚̨ 𝐜𝐡𝐞̨𝐜𝐢𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐛𝐲𝐦 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐞 𝐭𝐨𝐦𝐲 𝐳 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐮𝐧𝐢𝐰𝐞𝐫𝐬𝐮𝐦, a przynajmniej jeden o 𝑴𝒊𝒍𝒊 i 𝑱𝒐𝒔𝒉𝒖. 𝐴𝑛𝑎, 𝑝𝑙𝑒𝑎𝑠𝑒! Ta historia zapisała się na mojej duszy. 𝐏𝐨𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐚̨ 𝐜𝐚ł𝐚̨ 𝐬𝐨𝐛𝐚̨ i jestem pewna, że kiedyś przyjdzie czas na reread. Mam nadzieję że wy również zakochacie się w historii 𝐋𝐨𝐭𝐭𝐢𝐞 i 𝐃𝐫𝐞𝐰. 🩵
Ja nie rozumieć. Jak można stworzyć książkę jednocześnie tak przewidywalną, sztampową, rodem z tandetnych komedii romantycznych, a jednocześnie dużo bardziej obrzydliwą. Uchhh, ta książka powtarza wszystkie błędy z tomu pierwszego i dodaje kolejne. Mamy tu więc badboya(syna dyrektora oczywiście) skazanego na prace społeczne w szkole swojego ojca za wandalizm(narysował coś graffiti na jakimś pomniku). Tenże badboy oczywiście jeździ swoim czarnym zużytym motorem, który kocha ponad życie, startuje na nim w nielegalnych wyścigach, nosi skórzaną kurtkę i pali. Kurczę, autorka chyba naoglądała się Grease przed pisaniem. Zachowuje się bardzo niegrzecznie, ojoj w ogóle, nie ma dla niego żadnych zasad, ALE zmarła mu kiedyś mama, więc teraz szanuje wszystkie kobiety i kocha swojego brata. Ach no i oczywiście jest ostro skonfliktowany ze swoim ojcem(autorka miała jakieś problemy rodzinne czy co, że połowa jej bohaterów ma rodziców dupków?) No i dostajemy też Charlotte. Grzeczną dziewczynkę o blond włosach, która nie łamie nigdy żadnych zasad. Założę się, że już brzmi to dla Was świetnie. I nawiązują oni romans, który zaczyna się od szantażu. Ktoś kradnie Charlotte różne materiały na zajęcia(a musi je mieć, żeby wygrać bardzo ważny konkurs), Andrew wie kto to, ale nie powie, dopóki bohaterka nie spotka się z nim pięć razy, a on nie spróbuje jej "rozluźnić". Uchhh, ta relacja jest chora. Tp zanczy wiecie, Andrew traktuje laskę przedmiotowo, lekceważy jej zdanie, infantylizuje ją, ale jest tym lepszym gościem, to on pomaga jej się "otworzyć". I... nie wnikam jak się potoczy romans, na pewno jesteście w stanie doskonale to przewidzieć po tym, co napisałam. On zmienia się dla niej, ona dla niego. ALE Dwa najbardziej interesujące wątki, czyli konkurs mody i jakiś tam powiedzmy wątek kryminalny są potraktowane tak po macoszemu, że aż szkoda gadać. Już wyjaśniam. Konkurs projektowania. To mogło być naprawdę interesujące, byłam ciekawa szerszego designu, jjej prac, prac innych, różnych etapów tegoż konkursu. Ale okazało się, że to tylko pretekst, żeby Andrew mógł jej pomóc albo ją spotkać. I olewamy to totalnie. Mamy zdanie rozwiązania w epilogu. Drugi, to ten pseudokryminalny. Ktoś kradnie Vharlotte materiały, próbując ją sabotować. Mamy paru podejrzanych, przy czym z imienia znamy tylko dwie osoby. I... nie zgadniecie! Wszystko wyjaśnia się w pięć sekund. Adrew po prostu mówi to(imię najbardziej podejrzanej osoby). I załatwione. Cała kurde budowanie napięcie na nic, plot twist ujemny! +Jest jeszcze wątek Benedicka. Gość zachowuje się praktycznie tak samo jak Andrew, ale żeby nie było wątpliwości, że to ten zły, on jescze bardziej nie respektuje granic kobiet. I okazuje się, że od lat odurza studentki. Odurza i co?- spytacie być może. I tutaj chyba autorka przestraszyła się poważnego tematu. Okazuje się, że on je tak sobie odurza ot dla zabawy, nie wykorzystuje tego w żaden sposób, nawet tego za bardzo nie widzi, tylko dosypie czegoś do drinka albo do butelki z wodą.To mogło być naprawdę ważna. Jakaś kurde wartość dodana! A mamy konkuzję brak konkluzji. Dlaczego nie wystawię temu jednej gwiazdki. No cóż, dałam jedną i pół opowiadaniu, w którym kobieta chciała się pieprzyć z trupem--> później on zmartwychwstał, żeby mogli się pieprzyć. A to jednak nie jest aż taki poziom żenady i obrzydliwości. 1,75/5⭐
Charlotte möchte unbedingt Modedesignerin werden uns so stürzt sie sich in die Arbeit. Sie befolgt die Regeln und zögert auch nicht, die zu melden, die es nicht tun. Gerade arbeitet sie an ihren Entwürfen, doch es läuft nicht wie geplant, mal fehlen ihre Stoffproben, dann ihre Schere. Die Sachen verlegt zu haben, das kommt für die organisierte Studentin nicht in frage, jemand sabotiert sie. Das ganze zu melden, möchte sie nicht. Als sie Regelbrecher und Sohn des Direktor Andrew beim Rauchen erwischt, lässt sie sich auf einen Deal ein: Sie geht mit ihm auf fünf Dates, dafür verrät er ihr wer ihre Sachen stiehlt. Als sie keinen Ausweg findet, lässt sie sich darauf ein und kann bald die Anziehung nicht mehr leugnen und bringt damit mehr als nur ihr Herz in Gefahr.
Band 1 der Reihe hat mir so gut gefallen, dass ich eine Freundin gebeten habe, auch das zweite Buch mit dem tollen Farbschnitt zu holen – so oder so: Ich musste Band 2 lesen! Charlotte hält sich an Regeln und möchte immer alles richtig machen, worin ich mich durchaus selbst erkenne. Auch, dass sie sich nicht beschweren bzw Hilfe beim Rektor such möchte, als ihre Sachen verschwanden, konnte ich verstehen. Doch je weiter die Geschichte ging, desto öfter wollte ich sie schütteln (nicht im Sinne von genervt sein, ich hab nur immer gehofft, dass sie für sich einsteht) Andrew war so ziemlich das Gegenteil von ihr. Er ist nur an der Academy weil er seine Sozialstunden abarbeiten muss und er zählt die Stunden bis er weg kann. Ich mochte beide gerne, einzeln, aber zusammen fand ich sie wegen ihrer Unterschiede noch besser. Wie im Klappentext beschrieben gab es Dates, die mir auch alle gut gefallen haben, wobei ich eins am besten fand und mir am besten im Gedächtnis blieb. Welches das ist verrate ich nicht, nur dass ein Schmetterling eine Rolle spielt. Die Autorin hat das Setting und auch die Gefühle gut beschrieben, so wurden die Orte der Dates oder auch die Akademie lebendig. Welche Orte mir besonders gefallen haben, kann ich natürlich nicht verraten. Auch der Schreibstil hat sich gut lesen lassen, nur ein paar Mal fand ich, dass Sätze komisch gedreht waren. Vielleicht lag es daran, dass ich mit Mode nicht sonderlich viel am Hut habe, aber ich fand dass das Thema in Band 1 (Musik) präsenter war als die Mode in diesem. Dennoch hat es mir gefallen was beschrieben wurde, so habe ich ein bisschen was über Stoffe und Charlottes Lehrgang gelernt. Insgesamt fand ich Band 2 einen Tick schwächer, was aber wie gesagt am Thema liegen könnte, denn mir gefielen die Protagonisten gut und ich hatte schöne Lesestunden mit dem Buch.
Ten tom podobał mi się odrobinę mniej niż poprzedni, jednak nadal bardzo przyjemnie się go czytało. Uwielbiam klimat całej dylogii - gdy siedzi się wieczorem pod kocykiem z herbatą w ulubionym kubku i czyta o przygodach ulubionych bohaterów, łatwo odpłynąć i zatracić się w wykreowanej rzeczywistości. Tak jak w pierwszym tomie Hazel i Tristan mieli bardzo dużo wspólnego i świetnie się dogadywali, tak tutaj Charlotte i Andrew to chodzące przeciwieństwa. Oczywiście obie relacje mają swój urok, ale chyba ostatecznie mam słabość raczej do chłopaka w stylu Tristana niż Andrew. Charlotte to niezwykle poukładana, przestrzegająca zasad wzorowa studentka. Jest kreatywna, sumienna i sympatyczna. Bardzo ją polubiłam, ponieważ wydaje mi się, że gdybym spotkała ją w prawdziwym życiu, świetnie byśmy się dogadały. Niestety ktoś próbuje przeszkodzić jej w dążeniu do marzeń i kradnie jej przybory. Andrew to z kolei syn rektora - arogancki, chodzący własnymi ścieżkami, nieprzestrzegający zasad. Brzmi typowo, wiem, jednak ma w sobie coś niepowtarzalnego, co przyciąga. Oboje nie mieli łatwego dzieciństwa i oboje zmagali się z problemami z rodzicami. Mimo to ich charaktery są zupełnie różne, ale jak to się mówi - „przeciwieństwa się przyciągają”? W tym przypadku zdecydowanie tak. Andrew stara się pokazać Charlotte, że nie ma nic złego w tym, by czasem odpuścić i po prostu odpocząć. Lubię ich przekomarzania i słowne potyczki. Autorka ma niezwykłą lekkość w opisywaniu losów bohaterów, dzięki czemu my, czytelnicy, płyniemy przez jej historię. Jedynie momentami przeszkadzały mi niektóre komentarze mające podkreślić charakter „bad boya” - były to jednak drobne rzeczy. Klimat dylogii „Rosefield” jest niepowtarzalny: kultowa akademia z bogatą historią, usytuowana w urokliwym miejscu i skrywająca w starych murach wiele tajemnic. Brzmi jak marzenie, prawda? Czytając o tak wyjątkowej uczelni, aż samemu ma się ochotę studiować w takim miejscu. Podsumowując: bardzo polubiłam bohaterów drugiego tomu „Akademii Sztuk”, a fakt, że postacie drugoplanowe to bohaterowie pierwszego tomu, sprawiał, że czułam się w tej historii swobodniej. Język i styl autorki są przyjemne, proste i przejrzyste, co ułatwia czytanie. Dark akademia, jesień, tajemnice i nutka miłości - to połączenie idealnie opisuje tę historię. Jeżeli i wy jesteście fanami klimatycznych historii, gdzie musicie wytężyć własne zmysły, aby odkryć zagadkę to ta dylogia jest właśnie dla Was!
• Ocena: ★★★★★ Jest już jesień, robi się chłodno, a wieczory stają się coraz dłuższe. Po zmroku na dworze jest mrocznie… zupełnie jak w książce z klimatem typu dark academia. I tutaj wkracza dylogia ,,Akademia Sztuk Rosefield’’, a konkretnie drugi tom, który dla was dzisiaj zrecenzuję. Charlotte, współlokatora Hazel, którą mogliśmy poznać w poprzedniej części, studiuje projektowanie mody. Przed ważnym wydarzeniem na uczelni okazuje się, że ktoś ją sabotuje i kradnie jej materiały, które są niezbędne do wykonania projektów na studia. W międzyczasie poznaje chłopaka, który łamie wszelkie zasady - syna rektora, któremu przylepiono łatkę bad boya. Ten, drocząc się z nią, postanawia wyjawić jej, kto kradnie jej przedmioty. Pod jednym warunkiem - spotka się z nim pięć razy. Co połączy te dwie osoby, które na pierwszy rzut oka wydają się do siebie niepodobne? Otóż na to pytanie odpowiada nam książka ,,Wszystkie nasze obietnice’’. Od samego początku polubiłam oboje naszych bohaterów. Charlotte jest poukładana, rozsądna i ma jasno ustawione cele do spełnienia. Natomiast Andrew postanawia trochę pokrzyżować jej ten porządek. Tutaj się rodzi para idealna! Uwielbiam koncept 5 spotkań, które Drew przygotował z wielką starannością, biorąc pod uwagę Charlotte i wszystko co z nią związane. Historię tę połknęłam na jednym wdechu. Słodki romans przepleciony z nutką tajemnicy to coś idealnego na jesienny wieczór. Książka zdecydowanie nadaje się dla wyłączenia się na chwilę i zatopieniu się w tej komfrotowej lekturze. Oprócz słodyczy mamy tutaj też świetny humor Andrew, który potrafi rozluźnić najbardziej sztywne towarzystwo. Klimat tej lektury jest niesamowity! Mroczna akademia, sztuki piękne a do tego napięte zasady, których nikomu nie wolno łamać, sprawiają, że spotkania Charlotte z synem rektora są pełne emocji. Przez tę historię się dosłownie płynie, a to, jak powoli te dzieciaki się w sobie zakochują jest warte każdej minuty poświęconej tej książce. Nie mam jej nic do zarzucenia, nie wymienię nic, co mi się nie podobało. Postacie poboczne takie jak Hazel i Tristan czy Mila z Joshem dodatkowo dodają ciekawych anegdot do całej tej powieści. Strasznie rozczuliła mnie relacja Andrew z bratem, na której zdążyłam się wzruszyć. Ta dylogia stała się jedną z moich ulubionych, do których na pewno będę wracać, i które na zawsze zostaną w mojej pamięci. Zachęcam was do przeczytania obu części i zapoznania się z tymi urzekającymi młodymi miłościami!
[ Współpraca reklamowa] „Akademia Sztuk Rosefield. Wszystkie nasze obietnice. Tom 2” muszę przyznać że ten tom wciągnął mnie nawet mocniej niż pierwszy. Wróciłam do klimatycznej Akademii Rosefield z dużą ciekawością i lekkim niepokojem bo często kontynuacje potrafią być słabsze. Tutaj było inaczej. Historia Charlotte i Andrew nabrała głębi a emocje które im towarzyszą stały się bardziej prawdziwe i intensywne. Charlotte dojrzewa na naszych oczach. Nadal jest ambitna pracowita i zasadnicza ale tym razem widzimy jak zmaga się ze swoimi słabościami lękiem i przeszłością. Jej świat który dotąd był uporządkowany zaczyna chwiać się w posadach. Coraz trudniej jej kontrolować uczucia do Andrew a każde kolejne spotkanie z nim jest jak nowa lekcja odwagi ryzyka i odkrywania siebie na nowo. Bardzo podobało mi się to że autorka nie zrobiła z niej idealnej bohaterki. Charlotte popełnia błędy czasem się gubi i działa w emocjach przez co staje się bardziej ludzka i bliska czytelnikowi. Relacja Andrew i Charlotte opiera się na tajemnicy i zasadach które zdają się ich rozdzielać to chemia między nimi jest wyczuwalna od pierwszych stron. Uwielbiam ich dialogi pełne napięcia gry słów i niewypowiedzianych emocji. Fabuła ma dobre tempo. Pojawia się więcej zagadek i wątków związanych z przeszłością bohaterów a także intrygi akademickie które dodają całości charakteru. Szczególnie spodobał mi się motyw 5 randek, dzięki którym bohaterowie mogą sobie zaufać i przekroczyć własne granice. To co najbardziej urzekło mnie w tej książce to klimat. Autorka świetnie oddała atmosferę akademii pełnej sztuki kreatywności i rywalizacji ale też ran które trzeba uleczyć zanim odnajdzie się swoje miejsce w świecie. Były momenty w których się wzruszyłam były też takie kiedy miałam ochotę krzyczeć na bohaterów. Polecam wszystkim którzy lubią powolnie budowane relacje nutę tajemnic klimatyczne tło i bohaterów którzy nie są idealni ale bardzo prawdziwi. Akademia Rosefield zdecydowanie ma w sobie coś magicznego.
**** Worum geht es? **** Charlotte gibt immer ihr bestes, aber als sie erfährt, dass der Jahrgangsbesten ein Praktikum bei einem bekannten Modedesigner winkt, packt sie erneut der Ehrgeiz. Aber irgendwer gönnt ihr diesen Erfolg nicht, denn nach und nach verschwinden wichtige Sachen von ihr und nur Andrew scheint zu wissen, wer der Übertäter ist. Charlotte läuft die Zeit davon, und so lässt sie sich auf den Deal von Andrew ein: mit fünf Dates will er sie aus ihre Komfortzone locken und anschließend erfährt sie, wer sie sabotiert. Sein Gewinn: ein bisschen Spaß an der langweiligen Universität. Schade nur, dass das Herz was anderes will…
**** Mein Eindruck **** Von Band 1 war ich bereits den wundervollen Schreibstil und die gelungenen Dialoge der Autorin gewohnt, in diesem Band wird noch einiges für die Individualität der Geschichte draufgelegt. Ich war von Anfang an begeistert. Ich habe die Thematik des Modedesigns gerne verfolgt und fand es vor allem schön, dass die Geschichte im Academia Setting spielt, aber nur leichte düstere Elemente mitbringt. Das macht es schlichtweg glaubwürdiger und nahbarer. Überzeugend war für mich auch die Entwicklung der Gefühle der Protagonisten füreinander. Die Idee mit den fünf Dates klang nach dem Klappentext erstmal nicht sehr originell und eher aufgesetzt, ABER die Autorin hat es geschafft einen Protagonisten zum Leben zu erwecken, der genau in diese Rolle reinpasst und mit dem Vorschlag im Buch genau den richtigen Nerv bei mir traf. Was habe ich mit den beiden mitgefühlt und die Echtheit zwischen den beiden genossen. Pure Lesefreude!
**** Empfehlung? **** Ich empfehle das Buch Liebhaber*innen von gefühl- und humorvollen Liebesgeschichten im Academia Setting. Das Buch lädt zum Versinken ein und bricht mit bekannten Klischees.
☆"Akademia Sztuk Rosefield. Wszystkie nasze obietnice. Tom 2." - Ana Woods☆
"- Co w tym niby śmiesznego? Wypuścił dym prosto w moją stronę. Resztkami silnej woli powstrzymywałam kolejny atak kształt. -Jak masz na imię? - zlustrował mnie wzrokiem, aż się skrzywiłam. Automatycznie skrzyżowałam ręce na piersi, choć mój płaszcz i tak wszystko zasłaniał -Charlotte - powiedziałam. - Charlotte Barton. Pokiwał głową. -Andrew- rzekł. - Andrew Cavanaugh."
Ostatnia część tej dylogii bardzo mi się spodobało. Rak naprawdę obie książki są przecudowne i idealne na jesienny wieczór. Zachęcam, żebyście kupili je jak najszybciej i poznali cudowne historie.
Charlotte to wzorowa uczennica, która przestrzega zasad i jest bardzo nieśmiała. Niestety w uczelni pełnej fałszywych osób, nie jest jej łatwo. Kiedy, w pewnym momencie, zaczynają znikać jej materiały potrzebne do ukończenia projektu końcowego, na jej drodze staje chłopak, który wie kto za tym stoi. Warunkiem na odkrycie prawdy, jest odbycie 5 spotkań. Czy Charlotte dogada się z jej kompletnym przeciwieństwem? Jak wpłynie na nią relacja między nią a Andrew? Kto tak naprawdę stoi za kradzieżą?
Mimo, że historia opowiada o innych bohaterach niż w pierwszej części, to nie da się nudzić przy tej historii. Nowe zagadki, sytuacje i ta bardzo ale bardzo widoczna napięta atmosfera między tą dwójką robią zdecydowanie klimat. Myślę, że będziecie zaskoczeni niektórymi faktami i tym jak bardzo wszystko co widzimy jest tylko iluzją. Styl pisania autorki jest bardzo dobry, chociaż w tej części czułam taki cringe w niektórych momentach. Do bohaterów też nie mam co się przyczepić, ponieważ mamy 2 perspektywy i jesteśmy w stanie dowiedzieć się wielu rzeczy o głównych bohaterach. Gotowi przekroczyć po raz drugi progi Akademii Sztuk Rosefield?
Ocena:⭐️⭐️⭐️⭐️,5/5 Współpraca reklamowa z @wydawnictwoyoung insta:zaczytana.gabi tt:zaczytana.gabii
Kiedy tylko zobaczyłam relacje o naborze do drugiego tomu, od razu wypełniłam formularz! Pierwszy tom totalnie skradł moje serce (mimo kilku negatywnych opinii, które mi się przewijały) i nie mogłam się doczekać kontynuacji.
Tym razem książka opowiada o Charlotte i jej historii miłosnej (choć nie tylko). Na początku pomyślałam “Szkoda, że to o niej, liczyIam na historię Mili…” ale nie macie pojęcia, jak bardzo ta książka mnie wciągnęła! Myślę o niej cały czas odkąd skończyłam czytać. Może nie dodawałam reakcji na story przez mój wyjazd, ale serio, bardzo często miałam uśmiech na twarzy dzięki tej historii.
𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐨𝐭𝐭𝐞 na początku wydawała mi się cicha i najmniej ciekawa z trójki dziewczyn, a teraz? Zdecydowanie jest moją ulubioną bohaterką z obu tomów!
𝐀𝐧𝐝𝐫𝐞𝐰 z kolei skradł moje serce już od pierwszych rozdziałów i za każdym razem, gdy nie pojawiał się w danym fragmencie, nie mogłam się doczekać, aż wróci. Zostanie w moim sercu na długo.
Drugi tom? Dużo lepszy od pierwszego (chociaż myślałam, że to niemożliwe). Jak bardzo kocham Hazel i Tristana, tak 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐨𝐭𝐭𝐞 i 𝐀𝐧𝐝𝐫𝐞𝐰 totalnie przegonili ich w moim rankingu. Przeczytałam tę część zdecydowanie szybciej niż pierwszą!
Wątek z zaginionymi rzeczami dziewczyny też mnie zaciekawił. Może nie był najważniejszy, ale i tak cały czas zastanawiałam się, o co chodzi. A końcówka? W życiu bym nie pomyślała, że Lotti tak postąpi.
Styl pisania? Genialny, serio! Bardzo lekki, przyjemny, idealny po cięższych lekturach (recenzje tych znajdziecie na profilu ).
Uważam, że te książki są idealne na jesień i zimę – mają w sobie ten klimat. Polecam z całego serca i wiem, że jeszcze do nich wrócę, pewnie szybciej, niż myślę!
„Akademia Sztuk Rosefield. Wszystkie nasze obietnice” to książka, która bardzo mnie zaskoczyła. Śmiało mogę napisać, że podobała mi się bardziej niż pierwszy tom. Czy przez motyw zakazanego związku? Być może.
💙 Charlotte to ambitna studentka projektowania, jest sumienna, pilna i zawsze trzyma się zasad. Jednak nie zawsze taka była, za maską opanowania i spokoju skrywa pewien bolesny sekret. Doświadczenie, które odbiło piętno w jej sercu, spowodowało to, jaka jest teraz; zamknięta w sobie i pokorna.
💙 Drew to niepokorny młody chłopak, dla którego zasady nie istnieją, jeździ na motorze, żyje chwilą i po prostu dobrze się bawi. Łączą go naprawdę skomplikowane relacje z ojcem, który jest rektorem w Akademii Sztuk Rosefield. Po pewnym wybryku chłopak trafia do Akademii; musi tam odbyć prace społeczne, które są jego karą, za pewien „wyskok”.
By umilić sobie czas, szuka rozrywki i wybiera sobie Charlotte, by ta mu w tym pomogła. Szybko okazuje się, że dziewczyna potrzebuje pomocy w pewnej kwestii, a krnąbrny chłopak zgadza się jej pomóc w zamian za 5 RANDEK! Więcej nie zdradzam…
🍂 Tak dobrze czytało mi się tę historię, idealnie wpasowała się w klimat za oknem. Przeniosła mnie do mglistej, deszczowej Anglii, a podczas czytania czułam się jakbym rzeczywiście tam była. Główni bohaterowie, którzy tak wiele skrywali przed światem, początkowo zdystansowani do siebie nawzajem bezapelacyjnie skradli moje serce. Połączyła ich trudna przeszłość i skomplikowane relacje z rodzicami. Lubię główne bohaterki, które początkowo skryte i ciche z biegiem wydarzeń stają się silne i pewne siebie. A Drew? OH totalnie skradł moje serce. Co mogę powiedzieć więcej, kto nie lubi bad boyów!
Osobiście uważam, że po przeczytaniu tego tomu czuję lekki niedosyt co do treści przez co na 100% sięgnę po tom 1 (nie musicie czytać ich razem, każdy tom to osobna historia).
Książka bardzo mi się podobała, jednak mam kilka rzeczy, które bym w niej zmieniła. Zacznijmy od bohaterów:
𝓒𝓱𝓪𝓻𝓵𝓸𝓽𝓽𝓪 - jest skrytą, cichą i trzymającą się zasad uczennicą akademii. Uważam ją za słodką jednak czasami miała takie odpały „idiotyzmu” przez co miałam ochotę ją wyrzucić hahaha…
Jestem zdania, ze za mało było wątku z jej rodzicami i jej wytłumaczeniem je zachwiania, dlaczego trzyma się zasad jak ostatniej deski ratunku.
𝓐𝓷𝓭𝓻𝓮𝔀 - syn rektora uczelni, taki „bad boy” jednak z miękkim sercem, znamy ten schemat. Do niego chyba nie mam żadnych wątpliwości, był dobrym bohaterem, nie takim do którego bym wzdychała, ale też nie takim najgorszym.
Tutaj też uważam, że dostaliśmy mało wątków związanych z jego rodziną, a to właśnie przez nią był taki jaki był.
Co było dla mnie najbardziej nie tak? Otóż to, że po dosłownie 3/4 spotkaniach ta dwójka czuła do siebie pociąg i uczucia. Jestem zdania, że na takie emocje potrzeba conajmniej kilku miesięcy (ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie).
Jestem również rozczarowana, że nie został pociągnięty wątek kradzieży rzeczy Lottie. To miało ogromny potencjał jednak nie został wykorzystany.
Książka zawiera kilka opisów scen intymnych, przez co totalnie rozumiem oznaczenie ①⑥ +⃝ i zgadzam się z nim.
Akademia Sztuk Rosefield to pozycja idealna na jesień! Już od pierwszych stron pokochałam klimat tej książki. Mamy tu pełno zagadek i od samego początku wraz z główną bohaterką próbujemy się dowiedzieć kto stoi za kradzieżą jej rzeczy.
Styl pisania był cudowny. Co prawda przez pierwsze kilkadziesiąt stron ciężko mi było się wciągnąć w fabułę, ale później już płynęłam po tej książce i nie mogłam się od niej oderwać!!
Charlotte jest projektantką mody. Mamy sporo opisów na ten temat, więc można się jeszcze bardziej wczuć się w klimat akademii. Naprawdę polubiłam główną bohaterkę, jest bardzo ambitna i ciężko pracuje na swoje sukcesy.
Wątek romantyczny został świetnie poprowadzony! Wszystko rozwijało się naturalnie i bez chaosu. Dodatkowo bohaterowie tak do siebie pasują!! Bardzo przyjemnie czytało mi się ich wspólne sceny. Mamy tu motyw zakazanej miłości, a to sprawia, że jeszcze bardziej pokochałam tę dwójkę.
Jedyne czego mi zabrakło (co oczywiście nie ujmuje w mojej ocenie) to brak plot twistu. Spodziewałam się po prostu czegoś innego. Dostaliśmy niejasne zakończenie co sprawia, że jeszcze więcej się myśli na temat tej książki. Mam tyle pytań co do niej, a najgorsze jest to, że chyba nigdy nie dostanę na nie odpowiedzi..
Czy polecam? ZDECYDOWANIE TAK!! Wspaniały klimat, tak jak wcześniej wspominałam, książka idealna na jesień, do czytania przy świeczkach, gdy za oknem pada deszcz, a my siedzimy pod kocykiem i pijemy jesienną herbatkę 🥹🥹 Tak kojarzy mi się ta książka!!
[ współpraca reklamowa ] Pierwszy tom bardzo mi się spodobał, ale ten porwał moje serce.
Bardzo się cieszę, że mogłam wrócić znowu do tej historii do tej właśnie akademi, bo ta dylogia ma coś w sobie magicznego.
W drugim tomie tak jak w pierwszym mamy podobne sytuacje, czyli tajemnice i intrygi Bardzo mi się to spodobało to, że to zostało I dalej mogliśmy odkrywać tajemnice z bohaterami.
Charlotte i Andrew to są bohaterowie, których pokochałam od pierwszych stron. To jak od siebie się różnią, jacy są inni na niektóre perspektywę. Są po prostu kompletnie różni, ale i tak ciągnie się ich do siebie bardzo, ale to bardzo mi się podoba takie coś w książkach.
Też nie mogłoby zabraknąć moich ukochanych postaci z poprzedniego tomu, czyli Hazel i Tristiana widać, że ich relacja jest coraz głębsza i to mi się mega bardzo podoba, że mogliśmy znowu ich zobaczyć w tej książce ja ich uwielbiam .
Książka bardzo mi się przyjemnie czytało i mam nadzieję, że będzie więcej książek od tej autorki, bo na pewno będę chciała więcej coś o dni przeczytać.
Charlotte, młoda projektantka mody, walczy nie tylko o swoją przyszłość, ale też o to, by odkryć, kto sabotuje jej prace w Akademii Rosefield. Uwielbiam postać tej dziewczyny – zamknięta w sobie, ambitna, a jednocześnie bardzo wrażliwa – szczególnie w kontrze do Andrew, który swoją pewnością siebie momentami potrafił mnie zirytować, choć ostatecznie udowodnił, że potrafi słuchać i wspierać. Ich relacja, która zaczęła się od umowy pięciu randek i powoli przeradzała się w coraz bardziej intensywne uczucia, trzymała mnie w napięciu i dawała dokładnie to, czego oczekuję od dark academy z nutą romansu. To drugi tom dylogii, ale zdecydowanie polecam czytać oba – wtedy ta historia nabiera pełni i jeszcze mocniej wciąga. [współpraca reklamowa z Wydawnictwem Young]
Ein schöner Roman. Charlotte und Andrew sind schön geschriebene Charaktere. Auch das Unisetting In England ist wieder wundervoll gelungen. Die Autorin hat einen tollen Schreibstil, der sich sehr gut lesen lässt.
Na początku lektury Andrew naprawdę działał mi na nerwy. Może jestem przewrażliwiona, ale nie uważam m.in. ciągłego seksualizowania czy zmuszania do różnych rzeczy (nawet mimo dobrych intencji) za romantyczne. Przyznam, że już w pierwszym tomie trochę utożsamiałam się z Charlotte, a teraz jeszcze bardziej to odczułam. Do tego jej przyjaźń z Milą i Hazel była przezabawna jak i przesłodka. Fabuła ma niestety podobne wady co poprzedni tom - zbyt duże skupienie na wątku romantycznym oraz bardzo pospieszone zakończenie.