Książka nie przeszła żadnej redakcji. I to nie domysły. Dosłownie, autorka sama sobie zrobiła redakcję i niestety już na pierwszej stronie czy chociażby w blurbie da się to zauważyć. Przeszłam przez pierwszy rozdział, ale samo to sprawiało mi trudności, bo poziom jest zatrważająco niski. Nie wypowiem się więc co do fabuły, choć mam pewne podejrzenia. Uważam, że branie 70 zł za tę książkę to oznaka absolutnego braku szacunku wobec czytelnika, bo na nic nam ładna okładka czy barwione brzegi, kiedy treść jest tak mizerna. Wydawnictwo zabrało się za to od zupełnie złej strony. W pierwszej kolejności należy bowiem zadbać o jakość tego, co jest w środku. Wartość książki to przede wszystkim jej tekst, a nie ładny wygląd na regale.