Trafne zdiagnozowanie wypaczeń w realizowanym w Polsce od ćwierćwiecza systemie "gospodarki rynkowej". Jak dziki to model, wiedzą w tym kraju miliony. O tym, że kapitalizm można realizować w sposób przyjaźniejszy dla ludzi, wiedzą ci, którzy po otwarciu unijnych granic wyjechali i wracać na Zieloną Wyspę nie chcą. Wiedzą to również nieliczni ekonomiści, którzy, niestety, są zakrzykiwani przez wyznawców obowiązującego obecnie systemu. Szkoda, że ci ostatni zdają się nie dostrzegać, że ich program po 25 latach przyniósł mizerne skutki dla milionów, ale tak to już jest, że beneficjenci systemu nie widzą potrzeby zmian.
Dyskusja, której odpryskiem jest ta książka, toczy się w świecie dojrzałego kapitalizmu już od kilkudziesięciu lat, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że do politycznych (a więc decydenckich) głów w PL dotrze po kolejnych kilkudziesięciu. Chyba, że do tego czas rozsypujący się system obecnej dystrybucji wypracowanych zysków, runie doszczętnie.