Wrocław zaprasza na pojedynek, w którym prawdą można zadać ciosy głębsze niż nożem.
Joanna Mazur, bezkompromisowa pisarka o ostrym języku i jeszcze ostrzejszej intuicji, śledzi złodzieja samochodowego. Wierzy, że chłopak doprowadzi ją do syna – członka tej samej grupy przestępczej. Zamiast tego trafia w sam środek tajnej operacji policyjnej.
Nadkomisarz Eryk Kot i jego charty – elitarna grupa do walki z mafią samochodową – nie wierzą w przypadki i dołożą wszelkich starań, by wszyscy złodzieje trafili za kratki.
Joanna rozpoczyna grę na dwa fronty. Czy uratuje syna? Czy może zadawanie się z przestępcami przypłacić życiem? I czy lepiej mieć wroga w przestępcy czy w policjancie?
Czy w walce o bliskich istnieje granica, której nigdy byś nie przekroczył? Kogo trudniej rozszyfrować - przestępcę czy policjanta?
„Zdrajca. Nie szukaj mnie” Joanny Opiat-Bojarskiej to książka, która już od pierwszych stron wciąga w grę pełną kłamstw, zdrad i brudnych układów. Wrocław staje się tutaj areną, na której toczy się walka nie tylko o prawdę, ale i o życie. Autorka prowadzi nas przez mroczne zaułki miasta, gdzie każdy ruch może być błędem, a każdy sojusz - śmiertelną pułapką.
Joanna Mazur to postać, której nie da się przeoczyć. Ostra w słowach, bezkompromisowa w działaniu, napędzana jedną obsesją - odnalezieniem syna. Nie cofnie się przed niczym, nawet jeśli oznacza to wejście do świata złodziei samochodowych i balansowanie na cienkiej granicy prawa. Jej śledztwo szybko zderza się z operacją policyjną prowadzoną przez nadkomisarza Eryka Kota. To starcie dwóch silnych charakterów, które od początku pachnie konfliktem - i wcale nie jest oczywiste, po której stronie prawda jest naprawdę bezpieczna.
To, co szczególnie mnie ujęło, to tempo akcji. Krótkie, dynamiczne rozdziały sprawiają, że czyta się w rytmie przyspieszonego tętna. Nie ma tu miejsca na przestoje - każde zdanie popycha fabułę do przodu, a napięcie rośnie z każdą kolejną stroną. Opiat-Bojarska nie boi się też stawiać trudnych pytań: czy można wejść w świat przestępców, nie brudząc sobie rąk? Czy w imię ratowania bliskiej osoby jesteśmy gotowi poświęcić własne zasady?
Bohaterowie są prawdziwi w swojej złożoności. Autorka pokazuje, że nie ma ludzi w pełni czystych ani całkowicie winnych. Wrogowie potrafią okazać się sprzymierzeńcami, a sojusznicy - najgorszym zagrożeniem. To właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że książka działa na emocje tak mocno.
„Zdrajca. Nie szukaj mnie” to thriller, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też zmusza do refleksji. Nie jest to lektura lekka - mroczny klimat, poczucie zagrożenia i ciągła gra na dwa fronty sprawiają, że po skończeniu książki trudno od razu odetchnąć. Ale jeśli lubisz thrillery z charakterem, gdzie adrenalina miesza się z psychologiczną głębią - będziesz zachwycony.
matczyne serce czeka matczyne serce nie zwleka wciąż żałuje jeszcze mocno kłuje i nigdy się nie poddaje najlepsze z siebie oddaje i czeka, tak łapczywie i szuka, tak niecierpliwie
przez korytarze ciemne przez drogi niepewne błądzi i w ciszy się snuje zatraca i nadzieję czuje wiele tych chwil daremnych wiele tych myśli niepewnych czernią spowite te ścieżki i ból na duszy tak ciężki
i czasem na nic to wszystko czasem ktoś odchodzi za szybko życie szansę odbiera serce smutek rozpiera lecz ostatnia nadzieja odchodzi w niej największa siła się rodzi niech tli się jej płomień niech nie gaśnie ten promień
Błędy. Popełniane. Przeżywane. Można się na nich uczyć. I można przez nie się zgubić. Dotrzeć w miejsca tak ciemne. Usłyszeć myśli niepewne. Kiedy strach do ucha szepce. Kiedy lęk za sercem drepcze. To dziecka szukanie. Do drzwi najczarniejszych pukanie. Gdzieś tam, jest prawda. Gdzieś tam, tkwi zadra. Po drodze szemrzące głosy. Okrutnie zadane ciosy. W ludzkiej bezwzględności. W mafijnej rzeczywistości. Są sny, które nie dają spać. Są łzy, które muszą trwać.
„Zdrajca” to emocjonujące widowisko. Pełen napięcia pościg za prawdą skrytą za murami przestępczej działalności. To słowa, które nie są zbędne. Niepewności, które są potrzebne. To brzegi, które poszarpane są emocjonalnością. Może tylko delikatnie. Subtelnie. Ale czułam je i wygrzebałam dla siebie. Tutaj matczyne serce staje naprzeciw strachu. A ten pożera i bierze wszystko. Trzeba ogromnej zaciętości, by stawić mu czoła. Trzeba tej głębokiej nadziei. Bo przecież zawsze ona ostatnia umiera.
Dobrze było wrócić do Joanny. Do tej niezwykle zdeterminowanej bohaterki. Jak dobrze, że w tym tomie mogłam poznać ją bardziej z emocjonalnej strony. Że dała mi możliwość zobaczyć siebie nie tylko przez pryzmat ciętego języka i bezkompromisowości, ale czegoś więcej. Ogromnej wiary i siły w to, że zobaczy syna. Odwagi, która niosła ją przez przestępczy świat. Ale też chwil słabości, które otaczały jej duszę. Polecam.
Joanna Mazur powraca i nadal szuka swojego syna. Tym razem trafia do Wrocławia, to tam był widziany jej ukochany jedynak. Niestety nic nie idzie po jej myśli, ale nie przeszkadza jej to w prowadzeniu własnego śledztwa. Poznaje elitarną grupę do walki z mafią samochodową z nadkomisarzem Kotem na czele. Wierzy, że pomogą jej znaleźć syna, chociaż nie mówi nadkomisarzowi całej prawdy. Gdy poznaje tych dla których pracował syn postanawia grać na dwa fronty, wpada w sam środek niebezpiecznych rozgrywek. Nie cofnie się przed niczym by czegoś się dowiedzieć, nawet jak miało by ją to kosztować życie.
Czekałam na dalsze losy Joanny Mazur, wyobrażając sobie jej postać zawsze mam przed oczami samą autorkę. Po raz kolejny byłam zaskoczona i bardziej niż przy pierwszej części bałam się o losy Joanny, ile razy widziałam, że to już jej koniec wiem tylko ja. Zastanawiałam się też ile matka jest w stanie wybaczyć synowi czy też dziecku, czy po takim zachowaniu i przestępstwach nie powiedziałabym po prostu dość...matczyna miłość jest nieodgadniona.
Ta historia to akcja, która ciągle pędzi, postacie są barwne, ciekawe, charakterystyczne, mają w sobie to coś, tutaj nie ma miękkich charakterów. Zaskoczyła mnie postać Eryka Kota, tak bardzo nie pasował do stereotypu policyjnego gliny, nie uciekał od swojej kobiety, nie siedział cały dzień w pracy, miał mnóstwo pozytywnych cech, takie niespotykane.
Muszę powiedzieć jedno, ta książka to wulkan emocji skrajnych, mocnych, docierających bardzo głęboko. Zaskoczyło mnie zakończenie, nie tego się spodziewałam.