Jump to ratings and reviews
Rate this book

Jak rozbiłam szkło. Moje dorastanie wśród Świadków Jehowy

Rate this book
Tulia przez prawie 30 lat nie dostała prezentu urodzinowego.

Nie mogła nosić krótkich spódnic. Wyrażać głośno swojego zdania. Nie było jej wolno spotykać się z ukochanym chłopakiem. Bo nie należał do Świadków Jehowy.

Wiedziała, że ktoś od razu doniesie o jej „grzechach” i godzinami będzie musiała opisywać je przed komitetem sądowniczym. Wierzyła, że tak właśnie powinno być. Bo powinna być posłuszna Jehowie. Bo tak mówili jej wszyscy, którym ufała.

Czemu więc zaczęła wątpić? Co sprawiło, że w kloszu, pod którym żyła, pojawiły się pierwsze pęknięcia?

Osobista historia o życiu w świecie, gdzie radość jest grzechem, prywatność jest sprawą zboru, a odejście – zerwaniem ze wszystkimi, których się kocha. Opowieść o dziewczynie, która wybrała wolność.

336 pages, Paperback

First published September 10, 2025

35 people are currently reading
324 people want to read

About the author

Tulia Topa

1 book1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
79 (31%)
4 stars
129 (50%)
3 stars
37 (14%)
2 stars
6 (2%)
1 star
2 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 45 reviews
Profile Image for Sylwia Dąbek.
86 reviews
September 24, 2025
Mam jakieś nieodparte wrażenie, że Orwell się w grobie przewraca. Tyle, że zamiast kamer i ekranów z wielkim bratem, dookoła są ludzie, którzy posłusznie wzajemnie się kontrolują. Bardzo ciekawa biografia.
Profile Image for Czytajez.
320 reviews69 followers
September 3, 2025
Czytałam ją z ogromnym zaangażowaniem. Bardzo cieszę się, że ta książka powstała, historia Tulii jest poruszająca, aż ciężko mi było czasami uwierzyć, że to wszystko to czyjeś prawdziwe przeżycia, że nie jest to odosobniony przypadek i ludzie żyją w taki sposób zupełnie nieświadomi manipulacji czy ograniczeń jakie zbór nakłada. Uważam, że jest to zdecydowanie pozycja warta przeczytania, myślę, że z jednej strony pokazuje tą ciężką rzeczywistość zycia w Zborze, ale może pomóc zrozumieć tą społeczność, ich motywację czy perspektywę. Niesamowicie cenna lektura, dużo o niej myślę i sądzę, że pozostanie ze mną na długo.

Ogromne gratulacje należą się autorce, która odważyła się pójść swoją drogą mimo przeciwności oraz że zdecydowała się opowiedzieć swoją historię dla dobra innych - mimo, że wiele ją to kosztowało także w relacjach rodzinnych.
Profile Image for Kuna.
96 reviews2 followers
October 24, 2025
Strasznie mi przykro, że w XXI wieku działalność takiego ugrupowania jest nadal legalna
Profile Image for Bartek.
120 reviews22 followers
October 25, 2025
Moje lekkie rozczarowanie wynika z tego, że niepotrzebnie spodziewałem się wnikliwszego i głębszego wglądu w tajemniczą społeczność i większej ilości ciekawostek (np. dlaczego tylu Świadków Jehowy nosi imiona wyglądające, jakby ktoś losowo podmienił w nich literki). Dostałem za to mocną i bardzo osobistą opowieść o tym, jak to jest być dziewczynką, a potem kobietą w zamkniętym, skrajnie mizoginicznym, patriarchalnym i kontrolującym środowisku.

Wyszukałem później, kim jest autorka, bo wcześniej o niej nie słyszałem, i okazało się, że obecnie ze swoim chłopakiem Nigeryjczykiem produkuje bardzo ostre nigeryjskie sosy, które reklamują razem w mediach społecznościowych. No, powiem wam, to niesamowite, ilu Polaków ma coś do powiedzenia w komentarzach na Tiktoku o partnerze kobiety produkującej sosy.
Profile Image for patrycja polczyk.
452 reviews20 followers
November 7, 2025
Bardzo dobrze, że ta książka powstała. Z jednej strony burzy stereotypy, a z drugiej pokazuje, że jest gorzej niż człowiek mógłby się spodziewać.

Przerażające jest jak łatwo można zmanipulować i kontrolować ludzi. Przerażające, że duża część ludzi nie potrafi samodzielnie myśleć.

Pozostaje współczuć ŚJ takie życia i cieszyć się, że autorka ma swój happy end/nowy początek.
Profile Image for Clarence.
195 reviews4 followers
November 1, 2025
Do lektury „Jak rozbiłam szkło” podszedłem praktycznie od razu, gdy tylko dowiedziałem się, że taka pozycja się ukazała. Tematem organizacji Świadków Jehowy interesuję się od dłuższego czasu i bardzo cieszę się, że ten coraz głośniejszy temat wkracza również w przestrzeń literacką. Każdy Polak zdaje sobie sprawę z istnienia Świadków Jehowy – kojarzymy ich bowiem z charakterystycznego dla nich „chodzenia po domach”. Pomimo że stanowią oni zauważalny odsetek społeczeństwa naszego kraju, mało kto zagłębia się w to, w jaki sposób funkcjonuje ta religia. Niestety przez tę ignorancję wokół tej społeczności narosło wiele stereotypów i uprzedzeń, ale jednocześnie pozwoliło organizacji działać w sposób praktycznie bezprawny i pełen nadużyć – i właśnie na tych negatywnych aspektach jej funkcjonowania koncentruje się ta książka.
Tulia Topa przedstawia społeczność Świadków Jehowy na podstawie własnych doświadczeń oraz rozmów z innymi byłymi członkami. Autorka wyposażyła jednak książkę w liczne cytaty z publikacji Świadków, co uwiarygadnia opisywane przez nią mechanizmy. Topa opisuje rzeczywistość opartą na bezustannej kontroli, strachu, dezinformacji i braku zaufania. Podchodzi do tematu z empatią i szacunkiem – ani razu nie obwinia bezpośrednio nikogo ze swojego otoczenia. Rozumie dobre intencje otaczających ją osób, nie przymyka jednak oka na destrukcyjne zachowania, do których zmusza ich życie w organizacji.
Poza osobistym doświadczeniem autorka przedstawia również szerszy kontekst, szczególnie dotyczący tuszowania przemocy seksualnej i pedofilii przez organizację Świadków Jehowy. Temat ten zajmuje znaczną część książki i jest bez wątpienia jej najbardziej szokującym fragmentem.
„Jak rozbiłam szkło” nie będzie niczym odkrywczym dla osoby, takiej jak ja, dobrze zaznajomionej z tematem, ale mimo to absolutnie nie żałuję czasu poświęconego na lekturę. Książka pomogła mi lepiej wczuć się w sytuację osoby należącej do organizacji oraz głębiej zrozumieć panujący w niej nastrój. Dla osoby niewtajemniczonej będzie to dobre wprowadzenie do tematu grup destrukcyjnych – nie jest to bowiem, moim zdaniem, jedynie książka o Świadkach Jehowy. Można w niej odnaleźć analogie do wielu różnych grup, nie tylko religijnych. To również książka o poszukiwaniu samego siebie, własnych przekonań i potrzeb. Bardzo cieszę się, że tego typu pozycje powstają, ponieważ niedawne zmiany w funkcjonowaniu organizacji pokazują, że nagłaśnianie tego tematu nie idzie na marne.
Profile Image for Justyna Sk.
375 reviews26 followers
December 11, 2025
Podtrzymuję swoje dotychczasowe przeświadczenie - doktryna Świadków Jehowy to nie religia, ani tym bardziej „religia miłości”, jak sama się opisuje. To cyniczna sekta z premedytacją szczująca na siebie członków rodzin, niszcząca zdrowe i oczywiste więzi międzyludzkie, za nic mająca rodzinę, miłość czy szczęście swoich poddanych. Plus kolejny bastion skrywanych nadużyć, chroniących swoich ziomków.

Przejmująca historia autorki poraża.
Profile Image for Sylwia (Allthesmallbooks).
337 reviews8 followers
January 29, 2026
Bardzo wartościowa książka. Dobrze, że powstała, ale z drugiej strony jest mi naprawdę przykro, że musiała powstać.

Profile Image for Obiektywnakrytykaliteracka.
72 reviews2 followers
September 7, 2025
https://www.instagram.com/obiektywnak...

Temat przewodni poruszany w książce "Jak rozbiłam szkło...", nie jest dla mnie totalnie obcy, z racji mieszkania w bardzo dużym, jak na Polskie warunki mieście. Świadkowie Jehowy rozmieszczeni są tutaj w strategicznych miejscach, którymi są między innymi węzły przesiadkowe komunikacji miejskiej, czy w okolice rynku, który na swój sposób nigdy nie zasypia. Większości mogą kojarzyć się z nieszkodliwym ugrupowaniem religijnym, rozprowadzającym swoje gazetki i chętnie podejmującym dyskusję odnośnie do Biblii. W rzeczywistości jest to jednak ogromna grupa licząca miliony członków, stosująca metody psychomanipulacyjne i rozliczająca swoich wyznawców z każdej rzeczy, decyzji czy słowa. Prywatnie jestem osobą głęboko niewierzącą, co sprawia, że do większości tematów religijnych podchodzę z ogromnym dystansem. Choć chętnie wysłucham czyichś racji i przekonań, to szansa na to, że w nie uwierzę, jest niemal równa 0. Świadkowie próbowali zaczepiać mnie w pracy (czasy prowadzenia kiosku Ruch), w domu (głoszenie po domach), oraz w moim totalnie prywatnym czasie, ponieważ okazało się, że niektórzy znajomi należą do tej organizacji. Wiele kwestii związanych ze Świadkami Jehowy było dla mnie niezrozumiałe, nie jasne, a niekiedy kolokwialnie mówiąc dziwne. Stąd, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź książki Tulii Topy, którą kojarzyłam z platformy TikTok, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

"Jak rozbiłam szkło. Moje dorastanie wśród Świadków Jehowy", to przejmująca, wciągająca i jednocześnie przerażająca książka, należąca do gatunku autobiografii i pamiętników. Choć niezbyt często czytam i kupuję tego typu pozycje, to nie mając szczególnego doświadczenia wobec tych kategorii, jestem pewna, że ten tytuł bardzo mocno wyróżni się na rynku książki. Co więcej, uważam, że o prawa do wydania powinny się starać również zagraniczne wydawnictwa, w związku z istotnymi treściami i potrzebą uświadamiania społeczeństwa. Autorka przedstawia formę, metody działania i manipulacje organizacji w szczery i ciekawy sposób, ukazując wiele szczegółów na własnym przykładzie. Jednocześnie chroni prywatność swojej rodziny i byłego męża, okazując im ogromny szacunek- rolą czytelnika będzie w tym wypadku zdecydowanie, czy jest to słuszne podejście. Nie znajdziemy tu zbyt wielu nawiązań do ogólnoświatowej popkultury, która dla Świadków jest często zakazana. Autorka opowiada, jak z wieloma sprawami musiała się kryć przed zborem, ponieważ muzyka, filmy, czy książki, często nie były akceptowane przez Świadków. Przyznam szczerze, że nie spotkałam się dotąd z taką książką na rynku wydawniczym, choć zdaję sobie sprawę z tego, że gdzieś w Internecie z pewnością można poznać historie innych byłych członków organizacji.

Tulia Topa chronologicznie swoją historię, opisując swoje dzieciństwo, lata nastoletnie i wchodzenie w dorosłość. Przedstawi nam cały wachlarz zalet i wad, bycia wychowywanym w rodzinie Świadków Jehowy (należała z siostrą do trzeciego pokolenia), jak wygląda nawiązywanie i podtrzymywanie znajomości (bardzo specyficzna sprawa), oraz przebieg drogi pełnoprawnego wejścia do organizacji ŚJ. Bardzo ciekawą częścią tej historii, jest to, że dla członków wszystko w życiu jest czarno-białe i nie ma nic pomiędzy. My i oni. Dobro i zło. Lud służący Jehowie i "ci ze świata", których pochłonie Armagedon. Mnóstwo spraw, które początkowo nie sprawiają wrażenia istotnych, jest sprowadzana do kategoryzowania ich. Tak samo ma się kwestia upodobań, działalności religijnej i tego, czy "wierny" zbyt mocno nie przylega do tych, którzy w Jehowę nie wierzą. Pełna kontrola za pomocą psychologii strachu, mnóstwo negatywnych emocji, donosicielstwo w imię Boga i wysoce rozwinięta indoktrynacja, to tylko niektóre z "grzeszków" ŚJ, na które oczywiście członkowie mają wypracowane wytłumaczenie. Nic tam nie dzieje się bez przyczyny, zwłaszcza że ostatecznie wszystko sprowadza się do pozyskiwania nowych wiernych, którzy służą jako darmowa siła robocza. Trzeba przyznać, że ktoś to kiedyś dobrze wykombinował.

Opisy nie są przesiąknięte emocjami, choć w ogóle nie zdziwiłoby mnie takie rozwiązanie. W samej książce ich co prawda nie brakuje, ale Tulia Topa w żaden sposób nie próbuje wpłynąć na opinię swoich czytelników. Tempo jej historii jest miarowe, nie odczułam ani razu tego, że coś nadmiernie przyspiesza, czy spowalnia. Logiki natomiast brakuje, gdy przyjrzymy się wielu zasadom ŚJ, zwłaszcza tym, które całkowicie podporządkowują życie codzienne i rodzinne organizacji. Całokształt robi ogromne wrażenie, zwłaszcza w pierwszej chwili, gdy czytamy zamieszczony opis na okładce. Czytelnik z łatwością śledzi historię autorki, pozwalając się porwać jej wspomnieniom, przeżyciom i praktykom, jakim była poddawana od dziecka. Za główne zwroty akcji uznałabym chrzest Tulii oraz drogę, którą przebyła, by uwolnić się od ŚJ. Warto jednak nadmienić, że przeczytamy tu również o wielu miłych momentach, które do tej pory są dla autorki ważnymi chwilami w życiu. Sama zresztą jest wobec Świadków współczująca i empatyczna oraz nie obwinia ich za porzucenie jej, w imię zasad organizacji i postępującej toksyczności, pośród tej społeczności. Wszystkie wydarzenia są jak najbardziej aktualne, ponieważ autorka urodziła się w latach 90 i gładko prowadzi nas przez lata 00 i 10, dwudziestego pierwszego wieku. Wątków psychologicznych, które napotkamy podczas lektury książki, jest cała masa- kontrola, toksyczność, ksenofobia (wobec wszystkich, którzy nie są ŚJ), szowinizm, postawa anty feministyczna, czy przeciwstawienie się ogólnej emancypacji kobiet. Istotne jest również to, że najbardziej pożądanymi kandydatami są ci, którzy są słabo wykształceni i stosunkowo łatwo poddadzą się panującym regułom organizacji.

Styl autorki jest bardzo łatwy do przyswojenia. Research jest z tak zwanej pierwszej ręki, a narracja jest poprowadzona pierwszoosobowo. Od pierwszych stron zmniejsza społeczną barierę wobec ŚJ, wyjaśniając mnóstwo zasad, procederów i wyrzeczeń. Wulgaryzmów nie uświadczymy podczas lektury, choć w niektórych miejscach mocno cisną się one na język. Tulia Topa prędko zyskuje nasze zainteresowanie i współczucie, ponieważ jej książka pomaga otworzyć oczy. Cała historia jest przedstawiona chronologicznie, bez większych odstępów czasowych, na nieco ponad 320 stronach. Błędów w tekście nie znalazłam żadnych, co jest jakby punktem obowiązkowym, podczas czytania książek od Filii Wydawniczej Znak. Zamieszczone zdjęcia podchodzą bezpośrednio od autorki, przedstawiając ją w różnych etapach życia. Niestety, ale zastosowana folia na okładce w moim egzemplarzu prędko uległa zniszczeniu, przez co mocno cierpi ogólny stan wizualny książki. Przy okładce zastosowano skrzydełka, które zapobiegają wywijaniu się okładki. Na prawym znajdziemy kilka słów o autorce, a na lewym mocny fragment tekstu. W środku znajdziemy też morze cytatów i fragmentów, pochodzących z prawdziwych tekstów ŚJ. Ich słuszność pozostawię bez komentarza.

Kto więc będzie odpowiednim odbiorcą książki? Moim zdaniem każdy, kto w jakimkolwiek stopniu interesował się Świadkami Jehowy. Biorąc pod uwagę niektóre fragmenty, poleciłabym ją osobom powyżej 16 roku życia, a także rodzicom, których dzieci mogłyby być podatne na działania sekt i podejrzanych organizacji. Nasuwające się refleksje i emocje, ciężko uporządkować według jakichś kategorii. Jest tak wiele, że wyciągnę na wierzch smutek, empatię wobec autorki, oraz to, żeby mieć się zawsze na baczności, podczas przystępowania do nieznanych nam organizacji. Za przekaz przede wszystkim biorę myśl, jak ważna i cenna jest wolność. Całkowicie pomijam w tej recenzji kwestię tego, że to debiut literacki. Co więcej uważam, że jest to wobec tego tekstu kompletnie nieistotna rzecz. Przyjmuję go tak, jakbym czytała pamiętnik, w związku z czym starałam się nie poruszać kwestii, o których zwyczajowo piszę, gdy chodzi o debiuty.

Dla Świadków Jehowy, większość z nas jest kontrowersyjna i niemoralna. Według nich 99% ludzi na świecie zginie podczas Armagedonu, ponieważ nie służymy jedynemu słusznemu Bogu. Jako osoba głęboko niewierząca, bardzo cieszy mnie ten fakt, ponieważ oznacza to, że nie jestem nawet blisko ich kręgu zainteresowań.

Bardzo dziękuję autorce za podzielenie się swoją historią, która wyjaśniła mi o wiele więcej spraw, niż tylko kontrowersję odnośnie do chodzenia po domach i zakazu transfuzji. Kochana, życzę Ci dużo szczęścia i świętego spokoju. To bardzo wartościowa książka, którą zamierzam promować przy każdej nadarzającej się do tego okazji.

Współpraca recenzencka.
Profile Image for pogu.
42 reviews
December 13, 2025
Nie spodziewaliście się, że ja, bliżej nieokreślony bezwyznaniowiec, przeczyta ponad 300 stron autobiografii byłego świadka Jehowy i jej doświadczenia z sektą.

Jak się mieszkało w miastach w latach 2000-2010 to na wyznawców Jehowy można było się natknąć pod swoimi drzwiami i mi się to parę razy zdarzyło. Od zawsze było wręcz nakazane wyśmiewanie ich, ale nikt nigdy nie sprecyzował właściwie dlaczego.
W ostatnim czasie natrafiłam na wywiad Tuli, temat był tak złożony (i niestety ciekawy), że weszłam do czarnej dziury wywiadów z innymi byłymi świadkami, na po kryjomu nagrane spotkania ze starszymi, na sprawdzaniu dostępności materiałów, z których świadków się "edukuje" (chociaż ciężko nazwać to edukacją, gdy powołują się na coś, co się nie wydarzyło i się nie zapowiada).

I tak oto zainwestowałam w jej autobiografię. Nie zmieniło to mojego zdania, że jest to sekta, bardzo manipulacyjna i przede wszystkim destrukcyjna, w której zdarzają się większe patologie niż w życiu codziennym. Nie dochodzi to do mnie, jak można wyprać mózgi tysiącom ludzi do takiego stopnia, że nie widzą chamskiej aktualizacji PRAWA BOŻEGO, w które tak gorliwie wierzą. Potrafią zmienić narrację z dnia na dzień i nie widzą, że kłóci się to z ich poglądami z dnia poprzedniego.

To, co chyba najbardziej boli w tej książce, to fakt, że Tulia przedstawia przykłady tylko ze swojego zboru. Nie pofatygowała się oto, aby powiedzieć więcej i nawiązać do całości. Nie wyszła poza swoją bańkę podawania przykładów o sobie i bliskich, a miała genialną okazję napisać autobiografię z reportażem o całym działaniu organizacji. Zabrakło też jakiś konkretnych opisów jak właściwie wyglądał proces odchodzenia, bo to brzmi jakby to była decyzja jednego dnia z ciągłym powtarzaniem "ale się bałam".

Czy było to ciężkie? Nie. Raczej taka kawa z potrójnym espresso, która podnosi ciśnienie, bo jako bezwyznaniowiec musiałam się dowiedzieć o własnym przekładzie Biblii świadków, którzy zasłaniają się księgami i listami dosłownie w każdej sytuacji. Dużo niekomfortowych wyznań i wiadomości, jak traktuje się wyznawców *W* organizacji. Nie jak widzą ich ludzie, tylko jak kontrolują ich "górne władze" sekty.

Taką chyba największą głupotą, która się przewija wśród wyznawców, a jest bujdą, jest to, że oni wierzą, że żyją "poza światem", gdzie: rodzą się na świecie, chodzą do szkoły, pracują, płacą podatki i kurwa chodzą do Lewiatana po bułki xD Nie są zwolnienie z żadnych praw, nie mają żadnych specjalnych wykształceń (co też jest założeniem sekty) i na co dzień mają kontakt z ludźmi spoza ich zaakceptowanego grona. Mimo to wierzą, że są specjalni i żyją w zamkniętej przestrzeni oddzielonej grubym murem od tzw. niewolników, czyli... katolików.

To dla rozrywki dodam, że w Polsce świadkowie są zarejestrowaną religią, są normalnie księgowani i są wprowadzane dane, co za tym idzie mają dofinansowanie.
Profile Image for aska_taka_ja .
381 reviews10 followers
October 19, 2025
Wiara to indywidualna sprawa każdego z nas. Nikt nie powinien nam jej narzucać, ani oceniać przez jej pryzmat. Studiując teologię słyszałam o wielu odłamach chrześcijaństwa, religiach, sektach, jednak nie było wtedy z mojej strony chęci czy potrzeby, aby w każdą grupę lub jakąś konkretną bardziej się zagłębić. Kiedy dostałam propozycję poznania i zrecenzowania debiutanckiej książki Tuli Topy „Jak rozbiłam szkło”, z chęcią i ciekawością ja przyjęłam. Głównym powodem było to, że jest to relacja osoby która opuściła szeregi świadków Jehowy. Od dziecka większość z nas spotkała się z głosicielami Słowa Bożego, którzy pukali do naszych drzwi i z wielką gorliwością chcieli podjąć z nami dyskusję. Pamiętam, że ktoś kazał mi ich zaprosić na kaszankę jeśli nie chcę żeby mnie nachodzili🤭 Świadkowe Jehowy kojarzą nam się z osobami, które nie zgadzają się na transfuzję krwi zarówno u dorosłych jak i dzieci.
Tulia w swojej książce pokazuje nam ten świat od środka. Z książki „ Jak rozbiła lustro” dowiemy się pod jak dużą presją i obserwacją żyją członkowie zboru. Dotyczy to zarówno dzieci jak i dorosłych, ci pierwsi muszą się mierzyć z tym, że każdy kolega i koleżanka jest oceniana jeśli nie jest świadkiem. Mieszane związki dorosłych również muszą ponosić konsekwencje i nieprzyjemność ze strony członków zboru. Jest jeszcze wiele faktów które szokują i z którymi trudno mi się zgodzić.
Dla mnie wszystko co ogranicza, co stara się zamknąć ludzi na świat czy na drugiego człowieka nie może być dobre. Po lekturze naszła mnie taka refleksja, że życie Świadków Jehowy opiera się na bardzo starych, wręcz zacofanych normach, które w dzisiejszym świecie wymagają unowocześnienia i szerszego spojrzenia na świat.
Tulia przedstawiła nam zapewne tylko część życia zamkniętego w zborze. To jednak wystarczyło, żeby mnie poruszyć i wywołać uczucie niedowierzania. Trudno mi przyjąć do wiadomości, że można chcieć żyć w społeczności tak kontrolowanej przez wybrane osoby. Pozwalać na inwigilację swojego życia do tego stopnia, że nie można iść z kolegą spoza zboru na kawę bo to grzech. Nawet będąc na początku związku nie można chwycić się za rękę. Ja wiem, że nadal współżycie przed ślubem jest grzechem, jednak Kościół katolicki nikogo za to ze swojego stadka nie wyrzuci, a wśród świadków człowiek staje się wykluczony. Przerażające jest to, że kiedy członek rodziny zmienia poglądy wszyscy się od niego odwracają, zrywają kontakt. Dla mnie to jest nie pojęte, życie to miłość, to wspólne chwile, a nie religia, przekonania. Jednym słowem w świecie świadków Jehowy nie ma czegoś takiego jak tolerancja.
Jeżeli interesują Was takie tematy, lubicie poszerzać horyzonty, dostawać tematy do analizy to „Jak rozbiłam szkło” jest książką którą musicie poznać. Polecam.
Profile Image for desperate99.
20 reviews
January 2, 2026
Obawiałam się, że ta książka niczym mnie nie zaskoczy przez to, ile wywiadów z byłymi Świadkami Jehowy już przesłuchałam (w tym parę z autorką książki). Faktycznie, na wiele informacji zawartych w książce oraz odniosłam wrażenie, że w samej książce niektóre sprawy są powtarzane - chyba dałoby się to skrócić, ale znalazłam w tej pozycji elementy, które były dla mnie szczególnie wartościowe, np. fragmenty pism kierowanych do Świadków. Nie miałam z tym wcześniej żadnej styczności i zawsze zastanawiało mnie, co oni tam piszą (i w jaki sposób), że ludzie w to wierzą i na podstawie tego przyjmują narzucane im odgórnie zasady, które swoją drogą są bulwersujące. Siedziałam i łapałam się za głowę czytając o tym, że dotykanie miejsc intymnych powoduje choroby psychiczne, o wychowywaniu dziewczynek na skromne kobiety, które będą na wszystko swojemu mężowi przytakiwały a ich największym przywilejem będzie możliwość posprzątania po zebraniu. Łapałam się też za głowę czytając o samozwańczym sądzie, w którego skład wchodzą randomowe ziutki z zerowym wykształceniem z dziedziny prawa lub psychologii, ale stwierdzają, że są idealnymi osobami do tego, żeby po swojemu przesłuchiwać osoby, które są ofiarami molestowań (w tym dzieci). Zadawać im bezpośrednie pytania i jeszcze często wmawiać winę.
W nic nie wierzę. Kościół katolicki przewijał się w moim życiu, ale dość szybko zaczęłam dostrzegać w nim elementy, które są dla mnie wątpliwe. W przypadku ŚJ wszystko jest wątpliwe tak z pięć razy bardziej. To jest sekta. Sekta, w której wstyd jest wszechobecny, a przyjęcie chrztu jest równoznaczne z podpisaniem cyrografu. Szczerze współczuję osobom, które przyszły na świat w rodzinach Świadków, szczególnie tych bardziej zagorzałych. Współczuję im tego, że od najmłodszych lat wpajane jest im, że ich życie nie należy do nich, a do Jehowy i że powinni na każdym kroku poświęcać siebie i swój czas. Nie mam nic do osób wierzących. W pewnym sensie nawet im zazdroszczę jakiegoś większego sensu, określonych zasad postępowania w życiu, ale Świadkom Jehowy nie zazdroszczę niczego, bo jak można zazdrościć komuś bycia członkiem grupy destrukcyjnej.
15 reviews
September 30, 2025
„A co, jeśli to wszystko jest jednym wielkim kłamstwem?”

To pytanie unosi się nad całą książką Tulii Topy. Opowiada o dorastaniu w jednej z najbardziej zamkniętych i nieprzeniknionych społeczności religijnych, wśród Świadków Jehowy. To nie tylko osobista opowieść, ale szczera, miejscami bolesna i poruszająca relacja z życia podporządkowanego surowym zasadom i totalnej kontroli.

Tulia wychowała się w przeciętnej rodzinie Świadków, gdzie posłuszeństwo wobec organizacji było zawsze na pierwszym miejscu. Zbór kierował całym jej życiem, od tego, z kim mogła się przyjaźnić, gdzie iść do szkoły, czego słuchać, jak spędzać wolny czas, aż po wybór zawodu i życiowego partnera. Spontaniczność czy wolność myślenia? Nie ma na to miejsca.

Autorka pokazuje, jak Świadkowie potrafią z zewnątrz wyglądać jak serdeczna, ciepła wspólnota, zgrana, uprzejma, pełna wzajemnego wsparcia. Pod tym obrazkiem kryje się system oparty na ciągłej kontroli, presji i strachu. Tu nie chodzi tylko o zakaz świąt czy transfuzji krwi, najbardziej uderza nieustanna indoktrynacja i życie w lęku, przed Armagedonem, przed karą, przed tym, że Jehowy nie „pobłogosławi zborowi”, jeśli nie będziesz idealny.

W razie problemów nie idzie się do psychologa czy terapeuty, tylko do Starszych ze zboru, osób często kompletnie nieprzygotowanych do udzielania wsparcia. Wszystko, co „spoza” - świat, ludzie, inne poglądy, przedstawiane jest jako zagrożenie. A to tylko wzmacnia poczucie wyjątkowości i oddzielenia.

Najtrudniejsze przychodzi wtedy, gdy ktoś postanawia odejść. Bo co czeka byłego Świadka? Samotność. Całkowite wykluczenie. Tracisz kontakt z rodziną, przyjaciółmi, z całym światem, jaki znałeś. Musisz zbudować życie od zera. Sam.

To książka, którą warto przeczytać nawet z czystej ciekawości. Pokazuje rzeczy, o których rzadko się mówi i daje dużo do myślenia.
246 reviews4 followers
October 11, 2025
Wyobraź sobie, że żyjesz w tłumie, ale jesteś niewidzialna, niesłyszana, pomijana? Jesteś tu, a jednak gdzieś obok?
Żyje wśród wielu, lecz jednak sama
Wielu rówieśników, zero przyjaciół
Oni są grzeszni, a ja wybrana
Ja przodowniczka, głosicielka słowa
We wspólnocie swojej doceniana
Tu wszystko ma swój sens, wiem co mam robić
Wolności brak
Wolność jest zła, bo nawet w raju doprowadziła do grzechu
Ja zniewolona, mężczyznom poddana
Ja służebnica, zero radości życia
Kim jestem?
Czy znam siebie?
Czy chce tak żyć?
Dlaczego pragnę zmian, choć Bóg kocha mnie, ja czegoś więcej chcę
Kobieta ma służyć mężczyźnie, nastolatkę trzeba trzymać krótko
A mężczyźnie wolno wszystko, nawet przekraczać intymne granice wobec nieletnich.
Nikt za to nie odpowie, może jedynie ofiara zostanie jeszcze bardziej ukarana,
Stary porządek, nadużycia, manipulacja i recepta życia
Wszystko podporządkowane Zborowi i mojemu mężowi,
Ja marionetka Zboru, podporządkowana, oddana, wykluczana
Zero intymności, brak radości,
Pierwsza rysa w szkle, miłość do kolegi w szkole
Drugie pęknięcie, brak mnie we mnie,
Byłam jak kwiat zatopiony w szkle, piękna, ale nie słuchana
Widząca, ale ignorowana
Aż wreszcie przyszło uderzenie,
Rozbicie i uwolnienie.
Tulia Topa napisała odważną, szczerą, ale też pełną szacunku książkę o sobie oraz o wspólnocie Świadków Jehowy. Przeszła trudną drogę od życia i wychowywania się przez ponad dwadzieścia lat w sekcie, a jednak potrafiła w sobie znaleźć siłę, by o siebie zawalczyć, odnaleźć swoje prawdziwe JA i opisać trudną przeszłość z poszanowaniem tych, którzy ją otaczali we wspólnocie Jehowy.
Warto przeczytać by lepiej poznać mechanizmy manipulacji w sektach oraz dlaczego tak łatwo niektórzy im ulegają i odnajdują sens życia, nawet ze cenę utraty kontaktu z bliskimi.
Profile Image for Zouza.Reads.
204 reviews2 followers
October 8, 2025
Autorka wychowała się w rodzinie Świadków Jehowy, w środowisku bardzo religijnym, w którym religijne zasady i normy regulowały niemal każdy aspekt życia.

Książka to osobista opowieść o tym, jak właśnie te normy wpływały na jej życie (zakazy, nakazy, oczekiwania), jak dorastała w wierze, a jednocześnie coraz bardziej dostrzegała, że nie wszystko jest takie, jak wcześniej wierzyła. Momentami te rysy stawały się pęknięciami szkła - od nich zaczęła budować własną drogę ku wolności i odejściu od wspólnoty.

Jedną z największych zalet jest to, że Topa nie ucieka od trudnych tematów. Opisuje swoje dzieciństwo, młodość, momenty zwątpienia, emocje, lęki - co sprawia, że książka staje się bardzo ludzka i bliska.

Historia o poszukiwaniu siebie, o wyborze własnej drogi mimo ryzyka relacyjnego i społecznego. Ten motyw rezonuje mocno, bo wiele osób może odnaleźć w tej historii coś podobnego - wewnętrzną walkę między wiarą a własnymi przekonaniami.

To autobiografia więc warto pamiętać że to, co zostało napisane, to perspektywa jednej osoby. Niektóre osoby w środowisku Świadków Jehowy (lub byli członkowie) mogą mieć inne doświadczenia. Czytelnicy powinni mieć świadomość, że autorka opisuje własną drogę, własne odczucia. To niekoniecznie uniwersalny obraz całej wspólnoty.
Tulia przedstawia SWOJĄ historię i SWOJE odczucia, co jest całkowicie naturalne.

Uważam, że „Jak rozbiłam szkło” to bardzo wartościowa książka - w sensie literackim, społecznym i psychologicznym. To pozycja, która może zmusić do zastanowienia się nad pojęciami takimi jak przynależność, kontrola, tożsamość. Topa pokazuje, jak głęboko religia może wnikać w codzienność i jak trudno czasem dostrzec, kiedy normy zaczynają odbierać wolność.
Profile Image for Czytelniczy zamęt.
182 reviews2 followers
September 12, 2025
Tulię obserwuję na Instagramie od jakiegoś czasu. Jej historia mnie ujęła i zaskoczyła jednocześnie. Nie wiedziałam jak działa ta wiara, a miałam w swoim otoczeniu Świadków Jehowy, więc postanowiłam zagłębić się w historię autorki w ramach uświadomienia.

To co warto zaznaczyć to to, że przez tę książkę się płynie. Siadasz z nią i czujesz się, jakby Twoja charyzmatyczna znajoma opowiadała historię swojego życia, a Ty tylko siedzisz i słuchasz, bo tak ciekawie opowiada. Nawet nie chcesz jej przerywać dodatkowymi pytaniami, mimo że wiele się takich pojawia. Tulia opowiada o swoim dzieciństwie, o ślubie, o relacjach z rodzicami i siostrą, o zasadach w zborze, o stosunku do innych wierzeń i świata oraz o najcięższym etapie - odejścia od wiary. I robi to z ogromem szacunku do osób, o których opowiada pokazując jedynie wady samego systemu wiary.

Tak, będę się powtarzać jak przy każdej książce mówiącej o religii - ma ona za zadanie narzucać swoje racje, ograniczać, ale też manipulować i jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jak widać Świadkowie Jehowy niewiele różnią się od innych wyznań. Świetnie było poznać ich zasady i przekonania, polecam przeczytać! Bardzo potrzebna książka.
Profile Image for Joanna Rosińska.
Author 3 books21 followers
Read
September 13, 2025
Też macie taką specjalną kategorię książek, których nie jesteście w stanie ocenić „gwiazdkowo”? ,,Jak rozbiłam szkło' się do niej zalicza, bo nie potrafię inaczej spojrzeć na autobiograficzną historię, która tak mnie poruszyła... przede wszystkim swoją prawdziwością.

Autorka nawet nie musiała w żaden sposób przekazywać swoich emocji, żebym ja czuła się wzruszona (a wręcz myślę, że świetnie wyszło jej przekazanie czytelnikowi faktów, by sam odkrył, co o nich sądzi). Zwłaszcza że większa część tej historii dotyczy małej dziewczynki/bardzo młodej dziewczyny, którą była Tulia. Nasuwa mi się na myśl nie tylko olbrzymie współczucie wobec niej, często złość czy niesmak wobec pewnych zdarzeń, ale również duma, że jako dorosła kobieta wreszcie odnalazła swoją drogę i upragniony spokój. Tego jej życzę na przyszłość z całego serca.

Książka jest podzielona chronologicznie na różne okresy życia autorki, co okazało się świetnym rozwiązaniem, aby wciągnąć się w historię od samego jej początku i ani razu nie odczuć znużenia. Zresztą nie sposób, bo tu dużo się dzieje, a z każdym kolejnym rozdziałem/podrozdziałem chciałam jeszcze więcej.

Bardzo polecam, nie tylko jeśli chcecie wzbogacić swoją wiedzą o istniejących w Polsce organizacjach. Nawet jeśli myślałam, że już trochę wiem o Świadkach Jehowy, to Tulia jeszcze bardziej rozszerzała moje horyzonty, nieraz mnie zaskakując, bo nie może być lepszego źródła informacji niż osoba, która rzeczywiście to przeżyła. Naprawdę świetna książka, przede wszystkim potrzebna.


Współpraca recenzencka.
Profile Image for Kinga.
66 reviews
September 15, 2025
Aspekt reportażowy tej pozycji to absolutne 10/10. Przemieszanie wątków autobiograficznych z cytatami z pism ŚJ oraz historiami innych osób, które wyrwały się ze szponów tej sekty dają czytelnikom wyrazisty, kompleksowy i obiektywny obraz tego, co dzieje się w zborach. Szczególnie intrygujące są mechanizmy manipulacji, przyuczanie do poddaństwa oraz wyrabianie w wiernych poczucia winy, które sprawiają, że nie wahają się oni spowiadać z grzechów starszym zboru ani informować ich o przewinieniach innych świadków, które mieli okazję zauważyć - wszystko to stanowi dowód na niezwykłą skalę inwigilacji i presji grupowej na postępowanie zgodnie z wytycznymi wiary.

Literacko książka nie jest idealna - powtórzenia, dziwna składnia czy inne drobiazgi sprawiają, że łatwo domyślić się, iż jest to debiut tej Autorki. Niemniej, mimo niedociągnięć książkę czyta się płynnie i szybko, a przedstawione w niej tematy sprawiają, że ciężko się od niej oderwać.

Po więcej zapraszam na lg: @wwiercona_w_ksiazki
Profile Image for Agata.
105 reviews
December 2, 2025
4.25

To książka trudna do ocenienia, bo dotyczy czyjegoś realnego życia. Dlatego moja ocena odzwierciedla przede wszystkim tematykę i sposób opowiedzenia historii.

To bardzo poruszająca relacja z życia wśród Świadków Jehowy, pełna tematów intymności, dojrzewania, seksualności i ciągłego tłumienia siebie z obawy przed konsekwencjami. Książka nie jest analizą organizacji, a raczej osobistym świadectwem.

Styl na początku wydawał mi się chaotyczny, pojawia się też sporo powtórzeń (czasem to samo zdanie czy fakt wraca kilka stron później), co wybija z rytmu i zdradza brak doświadczenia autorki.

Mimo to, jest to szczera, ważna i bardzo ludzka historia, którą zdecydowanie warto poznać. To nie jest książka dla specjalistów ani osób szukających głębokiej analizy organizacji. To raczej poruszające, osobiste wprowadzenie do tematu- idealne dla tych, którzy dopiero chcą zrozumieć, jak wygląda życie wewnątrz takiego systemu.
Profile Image for Lucyna Tomoń.
106 reviews1 follower
September 16, 2025
Ta książka w swojej treści nie była dla mnie wstrząsająca. Nie znalazłam w niej oskarżeń, ani łakomych kąsków, ale boleśnie trudne świadectwo dorastania w sekcie.
Tulia napisała książkę przede wszystkim…. Bardzo mądrą, pozbawioną oceny, a przecież bardzo łatwo byłoby jej oceniać coś, co zabrało jej większą część życia i rodzinę.
Jestem pod wrażeniem przede wszystkim delikatnego rozdziału, w którym autorka zwraca się do rodziców. Tulia nie rozlicza ich w swojej książce z decyzji, wręcz przeciwnie. Opowiada o tym, że tęskni i wciąż ma nadzieję.
Ocenę funkcjonowania Świadków pozostawiam Wam- każdy pewnie ma swoją.
Dowiedziałam się bardzo wiele, w zasadzie moja ciekawość została zaspokojona z nadwyżką.
Autorce natomiast pragnę ogromnie pogratulować. Przede wszystkim odwagi. Ta książka broni się sama.
Profile Image for Nina Wolanin.
43 reviews
September 16, 2025
Zaczynając czytać myślałam, że coś wiem. Okazało się, że nie wiem praktycznie nic.
Bardzo gratuluję autorce podjęcia decyzji o odejściu. Trzymam kciuki za nią. Życzę jej żeby była dalej szczęśliwa i szczęśliwsza. Podziwiam za odwagę, bo po przeczytaniu tej książki zdałam sobie sprawę jak okropnie trudno to zrobić ( pod względem fizycznym i psychicznym)
Każdej osobie która w tym tkwi i jednocześnie chce odejść, współczuje i również trzymam kciuki.
Jeśli chodzi o samą książkę:
Bardzo trudna lektura. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy jak wygląda to życie u Świadków Jehowy od podszewki. Jeszcze raz napiszę, podziwiam za odwagę i za siłę bo to naprawdę trudne tematy do opisania, a jeszcze trudniejsze zważywszy na to, że były one przeżyciami autorki i ludzi z jej środowiska.
Polecam tą książkę każdemu kto jest ciekawy i kto chce dowiedzieć się czegoś więcej.
5⭐️/5⭐️
Profile Image for Lu.
14 reviews2 followers
September 13, 2025
Nie ma tu wylewania żali czy rozliczeń. To nie ten typ książki, który jest głównie dla autora a reszta przy okazji. Autorka mówi, jak jest i opowiada swoją historię pokazując całe swoje bogactwo osobowości, z którego musiała rezygnować dla grupy, lub zrezygnować z grupy dla niego. Bez ośmieszania i wywyższania. Kto potrzebuje, ten wyciągnie swoje wnioski. Książka może być wsparciem dla wątpiących, dla odstępców, a także dla osób zupełnie nie związanych z organizacją, bo wszyscy powinni czasem wyjść ze swoich baniek.

Dlatego jest to niebezpieczna książka.

Robi też wrażenie ten kontrast, jeśli znało się Tulię z social mediów - jak taka barwna postać mogła żyć w świecie zakazanych kolorów?
Profile Image for Karola.
333 reviews2 followers
October 15, 2025
Zawsze wielkim szacunkiem będę darzyła osoby, które publicznie wypowiadają się o odejściu od religii, w której zostali wychowani. To naprawdę jest ciężkie i kosztuje tak wiele, że nie można sobie tego wyobrazić.

Zapisałam się z tę książkę z czystej ciekawości skoro już wpadła w moje ręce. Mimo prostoty języka i tych trzystu stron, to była ciężka lektura. Zważywszy na temat jaki porusza byłam gotowa… ale nic nie mogło mnie przygotować na fakty jakimi dostałam niczym z liścia w twarz.

Brutalna prawda o świecie w jakim żyjemy i o tym co dzieje się wokół nas NA C O D Z I E Ń.
Jest niewiele książek, które wcisnęłabym każdemu jednak to właśnie jedna z nich. Wystarczy chęć edukacji, aby sięgnąć po nią i zwyczajnie dowiedzieć się czegoś pożytecznego.
Profile Image for Tisaiaa.
320 reviews
January 16, 2026
Bardzo dobra biografia. Mimo że obejrzałam wiele wywiadów z byłymi Świadkami Jehowy, znalazły się tu informacje, które mnie zaskoczyły i jednocześnie utwierdziły w przekonaniu, że mechanizmy manipulacji funkcjonujące w tej społeczności są na bardzo wysokim poziomie.
Trudno mi oceniać cudze życie, ale na pewno chcę pogratulować autorce odwagi w opowiedzeniu swojej historii. Szczególnie poruszył mnie list na końcu książki - wyraźnie czuć w nim szacunek zarówno do rodziny, jak i do osób, które nadal są Świadkami Jehowy.
Odejmuję jedną gwiazdkę za konstrukcję książki. Momentami miałam wrażenie, że narracja zbyt często odbiega od głównego wątku. Owszem, te dygresje były interesujące, ale osobiście wolałabym bardziej uporządkowaną strukturę, opartą wyraźnie na etapach życia autorki.
Profile Image for Bartek Andrzejczak.
52 reviews8 followers
January 29, 2026
Z plusów: Szybko i przyjemnie się czyta, ciężko mi było ją odłożyć.
Z minusów: Chyba liczyłem na pamiętnik a dostałem miks pamiętnika z... W sumie ciężko jest mi to nazwać. Z ogólnymi opisami życia we wspólnocie Świadków Jehowy. Tulia wyjaśnia w kilku miejscach dlaczego tak jest: chce chronić prywatność swoich bliskich i nie wchodzić zbytnio w detale ich (wspólnych) historii. To co zostaje to część historii Tulii, natomiast żeby wypełnić tę obraz (i kartki książki), Tulia użyła ogólnych opisów życia we wspólnocie. To nie jest tak, że z tymi opisami jest coś nie tak, one spełniają swoją rolę, tylko może ja po prostu nie po to sięgnąłem po tę książkę.
Profile Image for kurp.
472 reviews24 followers
December 13, 2025
Nie jest to systematyczna analiza struktury i zasad tej sekty ani teologiczna dysputa nad jej światopoglądem. Jest to po prostu bardzo osobista historia, pisana z perspektywy konkretnej dziewczyny, o konkretnym podejściu do życia. Książka zostawia też wiele luk, czyniąc tę historię niepełną. Doceniam przebytą drogę i odwagę, by podzielić się historią, acz do mnie osobiście mniej trafiła ta książka, wolałbym inne podejście do tematu.
Displaying 1 - 30 of 45 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.