What do you think?


Rzeczy robione specjalnie
Nie sposób przewidzieć konsekwencji zakładania skarpetki – czyli debiut prozatorski Emilii Konwerskiej.
Rzeczy robione specjalnie to pomysły na wycieczki, ale tylko w głowie, dla wszystkich tych, którzy choć raz czuli się jak nurek uwięziony pod lodem, to niebezpieczne przygody wewnętrzne, w których dzieje się nic i wszystko, to wreszcie sprawy, o których nigdy się nie myśli, czyli myśli się o nich zawsze.
Te krótkie prozy, w których przygoda zaczyna się w momencie schodzenia po schodach i tam też się kończy, to historie, które nie mają początku, środku i końca – mają tylko momenty kulminacyjne. Ale choć autorka bawi się z czytelnikiem i formą opowiadania, znajdziemy tu pytania o relacje i bliskość, o przekraczanie granic i poczucie bezpieczeństwa.
Konwerska używa języka jak dobrze znanego przedmiotu, tyle że niezgodnie z jego przeznaczeniem. Proza zespołu nadpobudliwości psychoruchowej? Być może tylko tu skręcisz w kierunku, który przed chwilą jeszcze nie istniał.
Rzeczy robione specjalnie to pomysły na wycieczki, ale tylko w głowie, dla wszystkich tych, którzy choć raz czuli się jak nurek uwięziony pod lodem, to niebezpieczne przygody wewnętrzne, w których dzieje się nic i wszystko, to wreszcie sprawy, o których nigdy się nie myśli, czyli myśli się o nich zawsze.
Te krótkie prozy, w których przygoda zaczyna się w momencie schodzenia po schodach i tam też się kończy, to historie, które nie mają początku, środku i końca – mają tylko momenty kulminacyjne. Ale choć autorka bawi się z czytelnikiem i formą opowiadania, znajdziemy tu pytania o relacje i bliskość, o przekraczanie granic i poczucie bezpieczeństwa.
Konwerska używa języka jak dobrze znanego przedmiotu, tyle że niezgodnie z jego przeznaczeniem. Proza zespołu nadpobudliwości psychoruchowej? Być może tylko tu skręcisz w kierunku, który przed chwilą jeszcze nie istniał.
- GenresPoland
208 pages, Paperback
First published October 13, 2025
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 55 reviews
November 2, 2025
kto pytał
nikt
„opowiadania” na dwie-trzy strony, dotyczące kierowców glovo, sprawdzania rzeczy w internecie, nadmiernego analizowania sposobu wypowiadania kodu do odbioru paczki.
treści nie ma, sensu nie ma, po co wydawać takie rzeczy
nikt
„opowiadania” na dwie-trzy strony, dotyczące kierowców glovo, sprawdzania rzeczy w internecie, nadmiernego analizowania sposobu wypowiadania kodu do odbioru paczki.
treści nie ma, sensu nie ma, po co wydawać takie rzeczy
October 9, 2025
Bardzo dołująca książka pod pozorem lekkiej prozy. Czuć, że autorka jest poetką, wręcz bawi się językiem.
Narratorka w zabawny dla czytelnika sposób opisuje swoje życiowe perypetie. Więcej jest natomiast w tych opisach urojeń i ubarwień, które powodują, że staje się raz pozytywną, a raz negatywną bohaterką własnych fantazji.
Moze to choroba, może zagubienie, a może zwyczajne pragnienie bycia zauważoną, posiadania znaczenia.
Narratorka w zabawny dla czytelnika sposób opisuje swoje życiowe perypetie. Więcej jest natomiast w tych opisach urojeń i ubarwień, które powodują, że staje się raz pozytywną, a raz negatywną bohaterką własnych fantazji.
Moze to choroba, może zagubienie, a może zwyczajne pragnienie bycia zauważoną, posiadania znaczenia.
September 29, 2025
bardzo zabawne. śmiałem się wiele razy (w duchu).
Read
October 16, 2025DNF @30% kompletnie nie na moją wrażliwość, dla mnie to był po prostu pewnego rodzaju chaotyczny zapis z pamiętnika, nic nie wnoszący. Mimo małej ilości stron, absolutnie nie chce mi się w to brnąć.
Read
October 25, 2025To jest dokładnie taka książka, której można było się spodziewać po poetce: misz masz do interpretacji na milion sposobów. Nie jest to jednak książka dla mnie, bo, jak mi jakiś czas temu uświadomił Gospodinow, jestem fanką fabuły i potrzebuję jej do tego, żeby mieć przyjemność z lektury. A tu fabuły nie ma, to nie takie opowiadania.
Zostawiam więc bez oceny, ale z pozytywnymi wrażeniami, bo przy kilku fragmentach się zatrzymałam, pokiwałam głową, zaśmiałam pod nosem.
Zostawiam więc bez oceny, ale z pozytywnymi wrażeniami, bo przy kilku fragmentach się zatrzymałam, pokiwałam głową, zaśmiałam pod nosem.
April 7, 2026
o wszystkim i o niczym
October 26, 2025
Ni to opowiadania, ni to przebłyski rzeczywistości. Jednostronicowe, dwustronicowe. Zlepek wrażeń, emocji, powidoków codzienności. Tytuły współgrające z treścią albo wcale nie.
Jest tu wiele punktów wspólnych - osamotnienie, były mąż, poczucie odstawania od reszty, od świata. Sporo wrażeń zmysłowych. Podsłuchiwanie rozmów, oddechów, odgłosów, także tych z toalety. Dotykanie ścian, by poczuć fakturę świata pod palcami. Podglądanie - przez okna, spod oka, ukradkiem. Jakby w człowieku istniała głęboka potrzeba posmakowania cudzego życia.
Zaskakująco dużo odniesień do czynności toaletowych i okołotoaletowych. Może to jakieś nawiązanie do refleksji Gombrowicza, że człowiek jest sobą tylko w łazience? Nie wiem.
Trzy historie mnie zatrzymały na chwilę. Opowieść o końcu związku mierzona odległością, jaka pojawia się między idącym przed kobietą mężczyzną - im dystans większy, tym związek słabszy. Historia o udawanym romansie z kolegą z pracy - och, jakoś mnie mocno przygnębiła. I najlepsze - o tym, że znajomi zapamiętują czasem banalne drobiazgi, z którymi nas kojarzą i nic nie da się zrobić, by to skojarzenie zmienić.
Czy podobał mi się ten zbiór? Nie wiem, mam trochę wątpliwości. Ładnie tu językowo, czułam przyjemność podczas lektury, ale treść uleci szybciej niż powinna.
Jest tu wiele punktów wspólnych - osamotnienie, były mąż, poczucie odstawania od reszty, od świata. Sporo wrażeń zmysłowych. Podsłuchiwanie rozmów, oddechów, odgłosów, także tych z toalety. Dotykanie ścian, by poczuć fakturę świata pod palcami. Podglądanie - przez okna, spod oka, ukradkiem. Jakby w człowieku istniała głęboka potrzeba posmakowania cudzego życia.
Zaskakująco dużo odniesień do czynności toaletowych i okołotoaletowych. Może to jakieś nawiązanie do refleksji Gombrowicza, że człowiek jest sobą tylko w łazience? Nie wiem.
Trzy historie mnie zatrzymały na chwilę. Opowieść o końcu związku mierzona odległością, jaka pojawia się między idącym przed kobietą mężczyzną - im dystans większy, tym związek słabszy. Historia o udawanym romansie z kolegą z pracy - och, jakoś mnie mocno przygnębiła. I najlepsze - o tym, że znajomi zapamiętują czasem banalne drobiazgi, z którymi nas kojarzą i nic nie da się zrobić, by to skojarzenie zmienić.
Czy podobał mi się ten zbiór? Nie wiem, mam trochę wątpliwości. Ładnie tu językowo, czułam przyjemność podczas lektury, ale treść uleci szybciej niż powinna.
October 12, 2025
Książka z serii ‘’nie wiem co sie dzieje, ale buja’’, no i trochę bujało, ale niestety nie wystarczajaco. Jest to zbiór opowiadań, krótkich wycinków z życia bohaterki, które nie mają ze sobą za bardzo związku. I jak w niektórych z nich byłam w stanie zobaczyć, co kryje się pod tekstem i co autorka chce nam przekazać, tak w większości niestety czułam, że są udziwnione na siłę.
September 15, 2026
Dobra kochani mamy zachwyt
February 10, 2026
„Sen jest dla mózgu niczym mocz dla nerek. Nie wiedziałeś? Czy jesteś inny, niż wyglądasz?”
Czuję się zrozumiany
Czuję się zrozumiany
Read
January 14, 2026styczeń 2026:
zbiór tak dobry, że kupiłem go pod razu po przeczytaniu na Legimi; mistrzostwo krótkiej formy i ogromna inspiracja
autorka zebrała garść krótkich epizodów, które wzbogaca subtelne światotwórstwo: wszystko opowiada nam ta sama bohaterka - nieco roztrzepana, skacząca myślami po pozornie niezwiązanych tematach, wahająca się między dysocjacją a fascynacją dotykiem; najczęściej towarzyszy jej były mąż - źródło bonmotów, tragikomiczny kontrast dla nieprzystającej do świata narratorki - i szereg epizodycznych postaci, przelotnych fascynacji i konfliktów
świat, który wyłania się z opowiadań Konwerskiej, to rzecz nieskończenie dziwna; czas wymaga wypełnienia wewnętrznymi wycieczkami (jak nazywa zajęcia głównej bohaterki tył okładki); refleksje oddalają od prawdy; smutek miesza się z zabawą; w humorze czuć samotność; zdarzenia urywają się, ale nie tworzą wrażenia niedokończenia: przeciwnie, otwierają nas na rzeczywistość skrajnie osobną i magiczną
styl przypomina mi pisanie Doroty Kotas, u której humor także często wynika z ulokowanego w nieoczywistym miejscu patosu
kwiecień 2026:
przeczytałem drugi raz; Konwerska urosła w moich oczach do sztandarowej przedstawicielki literatury nieskupionej; jej główna siła to zderzenia, niefabularne spięcia; historyjki pokazują spiętrzenie złych lub bezsensownych wyborów, błędnych wniosków, które razem zmieniają się w wykrzywioną wewnętrzną logikę
autorka ma wielką władzę nad obrazem świata, który przedstawia; mocna wizja zostawia odcisk w pamięci, wtyka patyk w szprychy umysłu; jeśli poczytasz wystarczająco Konwerskiej, przejmiesz nieco jej idiosynkrazji, zaczniesz myśleć Konwerską - i wtedy nawet wycieczka po paczkę do Żabki może okazać się przygodą twojego życia
zbiór tak dobry, że kupiłem go pod razu po przeczytaniu na Legimi; mistrzostwo krótkiej formy i ogromna inspiracja
autorka zebrała garść krótkich epizodów, które wzbogaca subtelne światotwórstwo: wszystko opowiada nam ta sama bohaterka - nieco roztrzepana, skacząca myślami po pozornie niezwiązanych tematach, wahająca się między dysocjacją a fascynacją dotykiem; najczęściej towarzyszy jej były mąż - źródło bonmotów, tragikomiczny kontrast dla nieprzystającej do świata narratorki - i szereg epizodycznych postaci, przelotnych fascynacji i konfliktów
świat, który wyłania się z opowiadań Konwerskiej, to rzecz nieskończenie dziwna; czas wymaga wypełnienia wewnętrznymi wycieczkami (jak nazywa zajęcia głównej bohaterki tył okładki); refleksje oddalają od prawdy; smutek miesza się z zabawą; w humorze czuć samotność; zdarzenia urywają się, ale nie tworzą wrażenia niedokończenia: przeciwnie, otwierają nas na rzeczywistość skrajnie osobną i magiczną
styl przypomina mi pisanie Doroty Kotas, u której humor także często wynika z ulokowanego w nieoczywistym miejscu patosu
kwiecień 2026:
przeczytałem drugi raz; Konwerska urosła w moich oczach do sztandarowej przedstawicielki literatury nieskupionej; jej główna siła to zderzenia, niefabularne spięcia; historyjki pokazują spiętrzenie złych lub bezsensownych wyborów, błędnych wniosków, które razem zmieniają się w wykrzywioną wewnętrzną logikę
autorka ma wielką władzę nad obrazem świata, który przedstawia; mocna wizja zostawia odcisk w pamięci, wtyka patyk w szprychy umysłu; jeśli poczytasz wystarczająco Konwerskiej, przejmiesz nieco jej idiosynkrazji, zaczniesz myśleć Konwerską - i wtedy nawet wycieczka po paczkę do Żabki może okazać się przygodą twojego życia
January 6, 2026
Postmodernistyczna żaba, która nadal kuma o co chodzi. Można sobie dawkować, opowiadanie po opowiadaniu, mi pękała już głowa od surrealistycznych pomysłów, brzuch bolał od śmiania, jednak to wszystko tak fascynująco podskórnie smutne, że nie mogłam przestać.
Poetki w prozie? Mega hot*
*Jeśli piszą dobre wiersze. Emilia pisze dobre wiersze ;)
Poetki w prozie? Mega hot*
*Jeśli piszą dobre wiersze. Emilia pisze dobre wiersze ;)
November 25, 2025
nie wszystkie luźne zapiski z dna szuflady i dziwne wpisy do pamiętnika trzeba publikować tbh...
December 28, 2025
3,5 ⭐️ (połówka za okładkę)
Bardzo, bardzo chciałam, żeby ta książka mi się podobała. Po pierwsze dlatego, że lubię autorkę i jej poetycką odsłonę, po drugie dlatego, że to chyba moja ulubiona tegoroczna okładka.
I rzeczywiście, na początku czułam ekscytację. Dziwności, które wymyślała bohaterka były zaskakujące i bardzo zabawne. Właściwie trudno nazwać te teksty opowiadaniami, bardziej czytałam je jako rodzaj zmyślonego dziennika, jakby bohaterka wpuszczała nas do swojego świata i pokazywała rzuty sytuacyjne jakichś randomowych wydarzeń przepuszczonych przez surrealistyczną soczewkę, a może po prostu filtr w swojej głowie. Zupełnie nie przeszkadzał mi brak puenty w poszczególnych epizodach, wręcz przeciwnie, ich pozorna bezcelowość przyciągała i ciekawiła. Lubię taką zabawę z czytelnikiem, pisanie prowokacyjne, czasem budzące śmiech, a czasem dyskomfort.
Niestety im dalej, tym trudniej brnęłam do końca. Teksty nie były już zabawne, a zaczęły męczyć. Przestałam zupełnie widzieć celowość tej lektury.
Nie kwestionuję tego, że Emilia Konwerska świetnie posługuje się językiem i udało jej się stworzyć rzecz oryginalną. Doceniam tę lekturę jako zapis doświadczenia osoby neuroróżnorodnej, z wszystkimi pułapkami, sensualnymi obciążeniami, procesowaniem rzeczywistości na swój własny sposób. Manifest mówiący, że nie musimy dostosowywać się do świata na jego zasadach. Skoro świat nie dostosowuje się do nas, znajdźmy strategie, z którymi nam będzie dobrze. Mamy prawo do dziwności.
Ale jako całość - nie zagrzało.
Wydaje mi się, że błędem było podejście do tego zbioru na raz i czytanie go ciurkiem. Przez to wszystkie historie zlały mi się w jedną, nie zapamiętałam niczego wyróżniającego się i doznałam przeciążenia. Dla mnie lepiej sprawdziłyby się jako cykl felietonów czytanych co kilka dni. Czekałabym na następne odcinki.
Chociaż książka weszła mi średnio, nie mam wątpliwości, że autorka jest ekstra osobą, polubiłam ją jeszcze bardziej, czuję, że jakbyśmy się spotkały, mogłybyśmy nieźle pośmieszkować. I to jest w sumie super.
Bardzo, bardzo chciałam, żeby ta książka mi się podobała. Po pierwsze dlatego, że lubię autorkę i jej poetycką odsłonę, po drugie dlatego, że to chyba moja ulubiona tegoroczna okładka.
I rzeczywiście, na początku czułam ekscytację. Dziwności, które wymyślała bohaterka były zaskakujące i bardzo zabawne. Właściwie trudno nazwać te teksty opowiadaniami, bardziej czytałam je jako rodzaj zmyślonego dziennika, jakby bohaterka wpuszczała nas do swojego świata i pokazywała rzuty sytuacyjne jakichś randomowych wydarzeń przepuszczonych przez surrealistyczną soczewkę, a może po prostu filtr w swojej głowie. Zupełnie nie przeszkadzał mi brak puenty w poszczególnych epizodach, wręcz przeciwnie, ich pozorna bezcelowość przyciągała i ciekawiła. Lubię taką zabawę z czytelnikiem, pisanie prowokacyjne, czasem budzące śmiech, a czasem dyskomfort.
Niestety im dalej, tym trudniej brnęłam do końca. Teksty nie były już zabawne, a zaczęły męczyć. Przestałam zupełnie widzieć celowość tej lektury.
Nie kwestionuję tego, że Emilia Konwerska świetnie posługuje się językiem i udało jej się stworzyć rzecz oryginalną. Doceniam tę lekturę jako zapis doświadczenia osoby neuroróżnorodnej, z wszystkimi pułapkami, sensualnymi obciążeniami, procesowaniem rzeczywistości na swój własny sposób. Manifest mówiący, że nie musimy dostosowywać się do świata na jego zasadach. Skoro świat nie dostosowuje się do nas, znajdźmy strategie, z którymi nam będzie dobrze. Mamy prawo do dziwności.
Ale jako całość - nie zagrzało.
Wydaje mi się, że błędem było podejście do tego zbioru na raz i czytanie go ciurkiem. Przez to wszystkie historie zlały mi się w jedną, nie zapamiętałam niczego wyróżniającego się i doznałam przeciążenia. Dla mnie lepiej sprawdziłyby się jako cykl felietonów czytanych co kilka dni. Czekałabym na następne odcinki.
Chociaż książka weszła mi średnio, nie mam wątpliwości, że autorka jest ekstra osobą, polubiłam ją jeszcze bardziej, czuję, że jakbyśmy się spotkały, mogłybyśmy nieźle pośmieszkować. I to jest w sumie super.
Read
January 15, 2026Okładka przyciągająca, treść już trochę mniej. Jednak po dwóch trudnych reportażach przydały mi się takie krótkie formy pozornie o niczym.
October 12, 2025
„Rzeczy robione specjalnie” Emilii Konwerskiej to zbiór mikroopowiadań, z których każde ma średnio 2-3 strony. To nie są typowe historie z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem, raczej migawki, chwile, obserwacje. Ale właśnie to czyni je ciekawymi.
Autorka pisze o nietypowych, często absurdalnych sytuacjach. Przykładowo: o dziewczynie, która postanawia mówić ciszej, o chodzeniu dotykając ścian, o udawaniu że coś ją łączy ze współpracownikiem czy o podsłuchiwaniu cudzych rozmów. A to tylko kilka z wielu opowiadań. To opowieści zabawne, takie do uśmiechania się pod nosem, ale jednocześnie skłaniają do refleksji. Konwerska pokazuje niekonwencjonalne zachowania, które często nie uchodzą za społecznie prawidłowe, i znajduje w nich coś szczególnego. Ma w sobie wrażliwość i inne spojrzenie na świat. Pióro autorki kojarzyło mi się z piórem Doroty Kotas.
Emilia Konwerska wyraźnie bawi się z czytelnikiem, eksperymentuje z formą i konwencją. Na początku byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do lektury, te pierwsze opowiadania naprawdę mnie urzekły. Ostatecznie jednak skończyłam z mieszanymi odczuciami. Czuję, że czegoś mi w tej książce zabrakło. Może nie powinno się tych opowiadań czytać na raz, tylko lepiej je sobie dozować małymi porcjami.
Mimo tego „Rzeczy robione specjalnie” to ciekawa pozycja dla osób lubiących eksperymenty literackie i nieoczywiste spojrzenie na codzienność. Polecam.
„Postanowiłam zostać osobą, o której nikt nie będzie mógł powiedzieć nic konkretnego. Zdałam sobie sprawę, że nie muszę nawet nic robić, wystarczy, że każdemu będę mówiła coś innego. Nikt tego nie sprawdza.”
„Wiedza o tym, że tajemna bitwa, którą toczysz w swojej głowie, od początku była pozbawiona sensu, że to pojedynek z wrogiem, który w gruncie rzeczy nigdy nie patrzył na ciebie, nawet nie wiedział o twoim istnieniu, należy do tych najbardziej niewygodnych.”
3,5/5
Autorka pisze o nietypowych, często absurdalnych sytuacjach. Przykładowo: o dziewczynie, która postanawia mówić ciszej, o chodzeniu dotykając ścian, o udawaniu że coś ją łączy ze współpracownikiem czy o podsłuchiwaniu cudzych rozmów. A to tylko kilka z wielu opowiadań. To opowieści zabawne, takie do uśmiechania się pod nosem, ale jednocześnie skłaniają do refleksji. Konwerska pokazuje niekonwencjonalne zachowania, które często nie uchodzą za społecznie prawidłowe, i znajduje w nich coś szczególnego. Ma w sobie wrażliwość i inne spojrzenie na świat. Pióro autorki kojarzyło mi się z piórem Doroty Kotas.
Emilia Konwerska wyraźnie bawi się z czytelnikiem, eksperymentuje z formą i konwencją. Na początku byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do lektury, te pierwsze opowiadania naprawdę mnie urzekły. Ostatecznie jednak skończyłam z mieszanymi odczuciami. Czuję, że czegoś mi w tej książce zabrakło. Może nie powinno się tych opowiadań czytać na raz, tylko lepiej je sobie dozować małymi porcjami.
Mimo tego „Rzeczy robione specjalnie” to ciekawa pozycja dla osób lubiących eksperymenty literackie i nieoczywiste spojrzenie na codzienność. Polecam.
„Postanowiłam zostać osobą, o której nikt nie będzie mógł powiedzieć nic konkretnego. Zdałam sobie sprawę, że nie muszę nawet nic robić, wystarczy, że każdemu będę mówiła coś innego. Nikt tego nie sprawdza.”
„Wiedza o tym, że tajemna bitwa, którą toczysz w swojej głowie, od początku była pozbawiona sensu, że to pojedynek z wrogiem, który w gruncie rzeczy nigdy nie patrzył na ciebie, nawet nie wiedział o twoim istnieniu, należy do tych najbardziej niewygodnych.”
3,5/5
December 12, 2025
*hear me out* jestem czytelnikiem, uważam, o wyższej niż średnia tolerancji na treści pozornie traktujące o niczym, na historie bez morału, na zbiory wielowątkowych przemyśleń, opisy subiektywnej obserwacji świata.
A jednak książka Konwerskiej mnie tak zmęczyła, nawet pomimo formy krótkich opowiadań. A może trochę wynikając z tej formy, bo w ramach 2-3 stron tekstu, nowa narracja jest wprowadzana co akapit, lub co kilka zdań i nie potrafię ani śledzić tekstu, ani zaangażować się emocjonalnie w problemy, którym brakuje humoru, albo wspólnotowości doświadczenia.
na plus:
-niepokojące myśli są wywleczone na pierwszy plan i szanuję odwagę wydawniczą w mówieniu głośno cichej partii
-czytelnicy neuratypowi zgłaszają zadowolenie nad neuratypowoscią narracji, więc zapewne w tym szaleństwie jest metoda
A jednak książka Konwerskiej mnie tak zmęczyła, nawet pomimo formy krótkich opowiadań. A może trochę wynikając z tej formy, bo w ramach 2-3 stron tekstu, nowa narracja jest wprowadzana co akapit, lub co kilka zdań i nie potrafię ani śledzić tekstu, ani zaangażować się emocjonalnie w problemy, którym brakuje humoru, albo wspólnotowości doświadczenia.
na plus:
-niepokojące myśli są wywleczone na pierwszy plan i szanuję odwagę wydawniczą w mówieniu głośno cichej partii
-czytelnicy neuratypowi zgłaszają zadowolenie nad neuratypowoscią narracji, więc zapewne w tym szaleństwie jest metoda
January 11, 2026
O ile jestem fanką prozy, która skupia się na potoku myśli bohatera, często zbyt szczerych, niewygodnych, a przez to odważnych, to te opowiadania nie przypadły mi do gustu. Od bohaterki (jednej, wielu bardzo podobnych?) bije niepokój, natrętne myśli z dziwnymi, neuroatypowymi zachowaniami i depresyjny nastrój, co wprawiało jedynie w poczucie przygniecenia i niechęci. Większość tych opowiadań jest zlepkiem losowych myśli i nie daje żadnych poszlak na interpretację, bo nie ma się nad czym zastanawiać, to jest o wszystkim i niczym.
Jest jeden fragment zapadający w pamięć:
"Moje pobudki zawsze są najniższe z możliwych. Nieczęsto myślę o dumie mamy, przyjaciół i czytelników. Chcę dostać wszystkie nagrody, żeby moi wrogowie, ludzie, których nie lubię i nie szanuję, cierpieli. Żeby było im smutno, żeby
obsesyjnie i z nienawiścią oglądali moje zdjęcia, szukając wad, i przeglądali doniesienia o moich sukcesach. Będą zadawać sobie pytanie, w czym niby jestem lepsza, porównywać się, rozmawiać o mnie ze swoimi narzeczonymi w łóżku przed snem. Najbliżsi będą ich pocieszać, to obsypując komplementami, to obrażając mnie. Te sceny wyobrażam sobie chyba najczęściej. Starannie wybieram inwektywy wymierzane we mnie. Tak naprawdę nie interesują mnie niczyje zdanie, poklask, pieniądze i uśmiechy. Zależy mi tylko na głuchej zazdrości ludzi, którzy są dla mnie niczym." (Kwestia odpowiedniej techniki)
Jest jeden fragment zapadający w pamięć:
"Moje pobudki zawsze są najniższe z możliwych. Nieczęsto myślę o dumie mamy, przyjaciół i czytelników. Chcę dostać wszystkie nagrody, żeby moi wrogowie, ludzie, których nie lubię i nie szanuję, cierpieli. Żeby było im smutno, żeby
obsesyjnie i z nienawiścią oglądali moje zdjęcia, szukając wad, i przeglądali doniesienia o moich sukcesach. Będą zadawać sobie pytanie, w czym niby jestem lepsza, porównywać się, rozmawiać o mnie ze swoimi narzeczonymi w łóżku przed snem. Najbliżsi będą ich pocieszać, to obsypując komplementami, to obrażając mnie. Te sceny wyobrażam sobie chyba najczęściej. Starannie wybieram inwektywy wymierzane we mnie. Tak naprawdę nie interesują mnie niczyje zdanie, poklask, pieniądze i uśmiechy. Zależy mi tylko na głuchej zazdrości ludzi, którzy są dla mnie niczym." (Kwestia odpowiedniej techniki)
November 9, 2025
Koncept inny, ciekawy. Napiszę jak narratorka - zbyt często mój stosunek do tych mikropróz miał w sobie "ale". Stąd 3 gwiazdki.
November 23, 2025
To, co początkowo mnie zachwyciło w stylu tych impresji, stało się uciążliwością przy brnięciu do końca książki. Mimo że to malutki gabaryt.
December 27, 2025
Gimnastyka interpersonalna. Czekam na więcej!
Read
January 20, 2026Uroczo ekscentryczne opowiadania (?), spod których prześwituje sporo smutku. Na pewno śliczne w warstwie czysto językowej, ale koniec końców nie jestem pewna ile z tej lektury zostanie ze mną.
September 12, 2026
nie wiem co mam myśleć i może to też jest w porządku
Read
November 11, 2025bardzo ładna okładka
September 8, 2026
doceniam pomysł, humor i absurdalność tych opowiadań, ale szczerze? W ogóle mnie ta książka nie obchodzi
October 23, 2025
Weird so much but i love it
October 20, 2025
dziwna, na swój sposób wciągająca i dająca podgląd do dziwnych (realnych? prawdziwych?) ludzkich umysłów. jestem bardzo zadowolony z lektury.
August 1, 2026
she’s just like me for real
przyjemna lektura na hamak,
nothing more, nothing less
przyjemna lektura na hamak,
nothing more, nothing less
December 20, 2025
książka potrzebna jednej osobie - autorce,
ale okładka ładna
ale okładka ładna
Displaying 1 - 30 of 55 reviews






























