Czym jest dom? Co się dzieje, kiedy się go nagle traci? Czym jest skrawek własnej ziemi? Gdzie i kiedy rodzi się tęsknota za domem? I czy dom da się w ogóle znaleźć?
Iza Klementowska przemierzyła prawie dwanaście tysięcy kilometrów Ameryki, dla wielu ziemi obiecanej, i po drodze spotkała ludzi z każdych warstw społecznych. Powstała poruszająca opowieść o skutkach społecznej destabilizacji: ksenofobii, wykluczeniu, przemocy symbolicznej i instytucjonalnej, imigracji ekonomicznej, rasizmie, traumie międzypokoleniowej, ubóstwie, bezrobociu, pracy tymczasowej, rozpadzie wspólnot i poczuciu osamotnienia. To także opowieść o potrzebie czynienia dobra i szukaniu go w spotkaniu z obcym. O znajdowaniu radości w najprostszych czynnościach oraz najzwyklejszych chwilach.
Autorka prowadzi również własną narrację o poczuciu tymczasowości i nomadyzmie, o szukaniu odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że dom jest domem – nie jako fizyczna przestrzeń, lecz stan ducha.
To z jednej strony porywający reportaż, z drugiej – bardzo osobista historia, w której splatają się wielkie dzieje Ameryki z intymnymi losami zwykłych ludzi.
Jakaś taka niespójna i chaotyczna. Ciężko mi się było zżyć z bohaterami, chyba dostali po prostu za mało stron żeby opowiedzieć swoją historię w wyczerpujący sposób.
wartościowa pozycja dokumentująca przeprawę autorki przez Amerykę - jednak nie tę ładną, obficie zaludnioną, zdobioną tysiącami reklam, a tę drugą - trochę bardziej prawdziwą. To odważna podróż, która niesie w sobie krytykę do systemu, podejścia Amerykanów oraz gryząca sumienie historię o ich historii. W przygodzie swobodnie przeplata się problem kolonizacji, nienawiści do imigrantów oraz próba odnalezienia odpowiedzi na to, czym jest dom. Zarówno autorki, jak i tubylców, którzy niejednokrotnie musieli się z nim pożegnać w imię nowej Ameryki. Tej, którą wszyscy teraz podziwiamy. Ostatecznie powieść zostawiła we mnie pytanie: czy ich poświęcenie było konieczne? Czy to było jedyne rozwiązanie, a może ignorancja, która pozwoliła ‘białym’ podbudować sobie poczucie wartości na czyjeś bezsilności i skazania na los kolonizatorów?