Dwudziestosześcioletnia malarka Ava Harrison postanowiła za wszelką cenę unikać facetów. Konsekwencje popełnionych w przeszłości błędów, które odczuwa aż do teraz, utwierdziły ją w przekonaniu, że to najbezpieczniejsza taktyka.
Kiedy jednak przyjaciółki podczas jednej z zakrapianych imprez w barze rzucają jej szalone wyzwanie, dziewczyna, żeby w końcu dały spokój, zgadza się i całuje nieznajomego.
Tak się składa, że facet jest całkiem przystojny, a cudowny pocałunek powoduje, że świat Avy na chwilę się zatrzymuje. Szczególnie że to mężczyzna przejmuje inicjatywę. Pomimo przebudzenia głęboko ukrytych pragnień dziewczyna szybko przerywa ekscytującą grę. Spełniła życzenie koleżanek, aby w końcu przestały ją dręczyć.
Następnego dnia skacowana Ava udaje się na umówioną rozmowę z prawnikiem. Chce zemścić się na byłym partnerze, który ukradł jej obrazy, a teraz próbuje je sprzedać. Gdy kobieta wchodzi do kancelarii i staje twarzą w twarz z adwokatem, nie może uwierzyć w to, co widzi. Właśnie spotkała mężczyznę z baru.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Rany to było strasznie nudne. Rozpraszałam sie co chwile i musiałam czytać po kilka razy jedno zdanie. Nic za bardzo sie tam nie dzieje, cały czas mówimy o tych ich prywatnych sprawach, ale nic nie idzie do przodu. Jeżeli to będzie trylogia to zapewne mogłaby to być jedna książka.
3/5⭐️ bardzo przyjemna i lekka lektura cała relacja avy i cartera to po prostu cudo. napięcie między nimi możnaby było kroić nożem ale w sumie to tyle, bo w książce nic się nie wydarzyło a szkoda czekam na kolejny tom, bo bardzo chce wiedzieć co będzie dalej
Carter co prawda nie podbił mojego serca, jak Ashton czy Reed, ale nie zmienia to faktu, że książka sama w sobie była luźna, całkiem przyjemna i dobra na nudę. Niestety nie było w tym żadnej głębi, ani czegoś, co pozostawiłoby mnie w szoku czy większym wzruszeniu - nie zmienia to jednak faktu, że pewnie sięgnę po drugą część, żeby zwyczajnie się odmóżdzyć 🤷🏽♀️
wow, to było szybkie.. ALE TA KSIĄŻKA BYŁA NAPRAWDĘ CUDOWNA! przeczytałam ją na jednym posiedzeniu, i bardzo ale to naprawdę BARDZO dobrze się bawiłam ❤️
Bardzo fajna i przyjemna książka na jeden wieczór. Zdecydowanie jest to slow-burn, ale za to jaki dobry. Mimo że jest to krótka książka to zdążyłam naprawdę bardzo polubić bohaterów. I Ava, i Carter mają miejsce w moim sercu. Obydwoje mieli coś w sobie, co sprawiło, że czytanie o nich było samą przyjemnością. Carter jest dosyć tajemniczą postacią i mam nadzieję, że w kolejnym tomie trochę się dla nas otworzy. Natomiast Ava wnosiła dużo ciepła do tej książki. Stanowili oni idealny duet. Pełen napięcia pożądania, ale też wspaniałego humoru i droczenia się ze sobą. Kocham widzieć ich razem, bo nie brakuje wtedy uśmiechu na mojej twarzy. Przede wszystkim ta ich relacja toczyła się bardzo naturalnie i tak jak możnaby było narzekać, że wolno się to między nimi rozwija, tak dla mnie wyszło to bardzo dobrze i cieszę się, że autorka tak rozciąga to zbliżenie w czasie, bo dzięki temu możemy zauważyć, że między nimi nie ma tylko pożądania, a jest coś więcej. Ryzykowny pocałunek pokazał mi, że slow-burny mogą być fajnie zrobione. Bo mimo, że bohaterowie daleko się nie posuwali to te napięcie aż wylewało się z tej książki. I naprawdę przyjemnie się przez to płynęło. Podobał mi się też ten wątek w tle. Nie mogę się doczekać jego kontynuacji, bo jestem ciekawa jak on się rozwiąże. Mam wrażenie że jak na długość tej książki to naprawdę sporo się dowiadujemy, czego w sumie jestem pod wrażeniem, bo autorka zgrabnie wplotła te wszystkie informacje i wydarzenia. Też plusem dla mnie jest wątek prawniczy, bo wyjątkowo go lubię w książkach. Także wiecie, nasz mecenas Carter Underwood ma już plusa na starcie ;) Tak jak mówiłam jest to króciutka książka, którą czytało mi się naprawdę dobrze i przyjemnie. Właśnie zamawiam drugi tom i z niecierpliwością czekam na kontynuacje. Chociaż odnoszę wrażenie, że ten pierwszy i drugi tom możnaby było połączyć w całość zamiast je rozdzielać, bo kończąc czułam jakbym przerwała czytanie w połowie, ale już dobra! Domyślam się też, że kolejna część wiele doda temu pierwszemu tomowi, bo pewnie wszystko zacznie się bardziej rozwijać i pewnie więcej się dowiemy, także nasza cierpliwość zostanie wynagrodzona (a przynajmniej mam taką nadzieje). Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale wiedząc o tym, od razu mam lepsze nastawienie do tego pierwszego tomu, mimo że wiele się w nim nie wydarzyło. 4/5
Ava po nieprzyjemnym zakończeniu poprzedniej relacji, nie chce mieć styczności z mężczyznami, lecz dając się podpuścić przyjaciółkom w barze, postanawia pocałować nieznajomego, który następnego dnia okazuje się być adwokatem, który ma jej pomóc w sprawie obrazów ukradzionych przez jej byłego.
Bardzo lubię twórczość autorki, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze, aby przeczytać jej debiut, wznowienie dylogii okazało się jednak idealnym momentem, aby to nadrobić. Uwielbiam elementy prawnicze w książkach, jednak trochę rzeczy mnie tutaj zawiodło, choć już zaznaczę, że jest to historia miłosna, więc też nie ma czego oczekiwać i zamykać się we wzorcach.
Ava i Carter poznali się przed podjęciem współpracy, w której kobieta chciała pójść na ugodę z byłym, który niedość że ją zdradzał, to jeszcze okradł i sprzedawał później jej dzieła, co było przykre bo jej koncepcja malowania kobiet, które wiele przeszły w życiu, bardzo mnie urzekła. Lecz sama sprawa, została zrzucona trochę na dalszy plan, niby było wspomniane o umowie, i pod koniec doszło do spotkania się stron, ale zabrakło mi większego skupienia się na tym aspekcie jak i na sprawie młodego chłopaka, której Carter się podjął pro bono, również z emocjonalnych względów, jak i ze swojej przeszłości, uważam, że w pierwszej części powinno to być jednak bardziej rozbudowane.
Kolejnym elementem za którym nie przepadam jest dość protekcjonalne myślenie mężczyzny o kobietach, krążenie wokół jednego, czyli cielesności, bo nie ma czasu w życiu na miłość i randki. I jeszcze sytuacja przy windzie, gdy kobieta klęknęła, aby pozbierać rzeczy który wypadły z jej torebki, tekst Cartera, bardzo mnie zniesmaczył. Jego postać była sprzeczna z jednej strony czuł przyciąganie i napięcie pomiędzy sobą a Avą, a z drugiej była jego klientką.
Rozbawiła mnie za to matka Avy i jej próby zestawiania jej z innymi facetami, ale też ponowne wyjście za mąż, za ojca głównej bohaterki, dobrze został w późniejszej części ukazany również wpływ Avy na Cartera, to jak zaczął postrzegać, że ciągle życie w kancelarii, to nie jest to, że wolałby posiedzieć z nią na kanapie oglądając serial.
„Ryzykowany pocałunek” to debiut Juli Popiel, swoją drogą bardzo dobry debiut. Historia Avy i Cartera to zbieg przypadków, wzajemne przyciąganie i trochę tajemniczości.
Rozwój relacja między bohaterami, jest bardzo powolny. Oparty na poznawaniu siebie, zaprzyjaźnianiu. Dzięki czemu, my też możemy poznać lepiej bohaterów. Choć mam wrażenie, że w dużo większym stopni było nam dane poznać Avę.
Należę do osób które zdecydowanie wolą szybką akcje, a w tej książce relacja między bohaterami rozwija się dosyć powoli. Z drugiej strony lubię też kiedy bohaterów ciągnie do siebie, jednak za wszelką cenę nie chcą dać tego po sobie poznać. A ich słowa i czyny mówią zupełnie co innego. I właśnie tutaj to dostałam. Niestety większość ( jak nie wszystkie) z tych zaskakujących, rozpadających krew w żyłach czy rozbrajających momentów nie były dla mnie zaskoczeniem bo widziałam je już wcześniej na instagramie lub tik toku. I to zabrała mi dużo uroku z czytania tej książki. Jednak mimo wszystko relacja głównych bohaterów bardzo mi się podobała, a to że Carter był zagubiony w tej relacji dodaje jej wyjątkowości. Urealnia głównego bohatera, który nie jest typowym pewnym siebie podrywaczem.
Historii owiana jest dużą ilością zagadek, tajemnic i niedopowiedzeń. Które powodują że z niecierpliwością czekam na kolejne tomy i rozwikłanie tych wszystkich zagadek, które na pewno nie pojawiły się przypadkowo.
Książkę czytało mi się całkiem przyjemnie i nie mogę powiedzieć, że totalnie mi się nie spodobała. Natomiast nie była też jakaś wybitna. Bohaterowie trochę mnie irytowali, a momentami naprawdę się nudziłam podczas czytania. Pomimo tego ta historia ma w sobie coś, przez co nie jestem w stanie ocenić jej niżej. Kompletnie nie jestem w stanie wskazać co to takiego, ale właśnie dzięki temu otrzymała taką a nie inną ocenę.
Było okej. Nie zachwyciła mnie ta książka, ale dobrze się bawiłam. Jak na 200 stron to bardzo długo ciągnęło się napięcie między bohaterami. Uwielbiam to jak Carter mówi do Ava serduszko🥺❤️ może jeszcze dziś zacznę czytać 2 tom.
Przez cały czas jak czytałam te książkę miałam do twarzy przyklejony uśmiech Podobało mi się poczucie humoru głównych bohaterów i to jak rozwija się ich relacja Moim zdaniem super na szybkie oderwanie się od wszystkiego
Daję 5 ⭐️, ponieważ czytało mi się tę książkę bardzo lekko i przyjemnie. Świetny debiut autorki, super pomysł na fabułę. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy! <33
Podobało mi się, ale po tym zakończeniu, czuję jakbym przerwała czytanie książki w połowie. Może gdyby książka zakończyła się na jakieś mocnej scenie byłoby inaczje. Jestem ciekawa kontynuacji, którą na pewno przeczytam
Nudne. Nieciekawe. Urwane w połowie, nie kończące jakiegokolwiek poruszonego wątku. Ale, o dziwo, pomimo unoszącego się w powietrzu napięcia, nie było ani jednej sceny seksu i bohaterowie zawsze kończyli na samym obściskiwaniu się! Podejrzewam, że druga część to nadrabia aż z nawiązką, ale i tak miałam dość różnych części ciała stających na baczność. Używany przez główną bohaterkę szampon o zapachu truskawki też okazał się mdły i nie będę tęsknić za perypetiami pana mecenasa i Avy. Nawet do przeczytania z braku laku nie mogę polecić, bo było po prostu męczące w swojej toporności, a i fabuła niczym się nie broniła.
Po większości zachwytów, które widziałam, spodziewałam się czegoś lepszego. Bardziej angażującego🤷🏻♀️ A po prostu wysłuchałam i jestem pewna, że za kilka tygodni już nie będę pamiętała o czym to było🙈
Ale to się przyjemnie czytało! Jest to taki typ romansu, na którym uśmiech dosłownie nie schodzi z twarzy, a nad relacją głównych bohaterów można po prostu się rozpływać. Zarówno Ava jak i Carter są przecudowni i super, że pomimo niewielkiej ilości stron ich osobowości faktycznie zostały stworzone, a przez rozdziały z dwóch perspektyw trochę bliżej można poznać każdego z nich. Akcja jest raczej spokojna ale w żaden sposób nie ujmuje to książce i naprawdę miło spędziłam z nią czas. Teraz pozostaje już tylko czekać na drugi tom 🤭
podziwiam za rozbudowane opisy sytuacji pomimo tego ze to nie jest fantasy (chociaż niezbyt mi się to podobało) Najważniejsza uwaga to taka ze mogła być to jedno tomowka i nie trzeba było urywać w takim momencie. (nie był to płot twist ani szczęśliwe zakończenie po prostu takie zakończenie książki w środku sceny)