Wbrew intencjom Victorii Clark pozornie idealny układ, który zawarła z trzecim dziedzicem imperium farmaceutycznego, zaczyna przypominać błąd w obliczeniach. Choć mieszkańcy Naperville dali się nabrać, Victoria nie może pozbyć się wrażenia, że straciła kontrolę. Z murów, którymi się otoczyła, jedna po drugiej wypadają cegły.
Zmuszeni do spędzania razem czasu Victoria i Nathaniel poznają się na nowo. Ich plan wchodzi w drugą fazę rozkwitu, w której z cienia wyłaniają się długo tłumione emocje. Głośne kłótnie zostają zastąpione przez szczere rozmowy, grymasy przez uśmiechy, a skrępowanie i niezręczność znikają na rzecz poczucia komfortu.
Niespodziewanie rzeczywistość, jaką zna Victoria, rozsypuje się przez zaproszenie do posiadłości Mitchellów. W sali oświetlonej przez kryształowe żyrandole młoda kobieta poznaje mroczne sekrety elity Naperville. Pod perfekcyjnymi uśmiechami miliarderzy kryją rysy na wizerunku i rodzinne traumy, a dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie ma kształt złotej klatki.
Victoria uważa, że zapomnienie i samotność zawsze chronią. Zagmatwane intrygi, towarzystwo kilku ekscentrycznych dusz i bliskość chłopca o czarnych oczach każą jej jednak podejrzewać, że pamięć, choć bolesna, oraz otworzenie się na więzi z innymi, choć trudne, mogą poskładać człowieka na nowo. Victoria uparcie się temu opiera przez nieznośny hałas myśli, które nie pozwalają jej działać inaczej niż dotąd.
Aż w jednym momencie… świat Victorii milknie.
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
TAK BARDZO BRAK MI SLOW JEZU// [współpraca recenzencka] Recenzja "Bitter. Rozkwit. Faza II."
Przyznam szczerze, że ta pozycja była najbardziej oczekiwaną, przeze mnie premierą tego roku. Od razu, po zakończeniu fazy I, pragnęłam przenieść się w czasie do momentu, gdy będę trzymać w rękach kolejne cudo spod pióra Kasi!! Jej styl pisania pozwolił mi w pełni przenieść się do świata, który stworzyła. Było to intensywne do takiego stopnia, że odczuwałam wszystkie emocje wraz z bohaterami i z zapartym tchem oczekiwałam tego, co miało wydarzyć się dalej.
Wielokrotnie w trakcie czytania wręcz z zawrotną prędkością zamykałam książkę z piskiem, bo to, co się tam działo było tak pochłaniające i niepowtarzalne, że aż musiałam chwilę odetchnąć, zanim powracałam do lektury.
Po skończeniu powieści nie mogłam nic ze sobą zrobić przez parę godzin, bo w moich myślach tkwili tylko bohaterowie, do których przywiązałam się, czytając poprzednie części. Podobało mi się to, że Kasia nie pominęła postaci drugoplanowych, a właśnie w tym tomie możemy zauważyć ich coraz większą obecność. Scott, Laura, Matt, Chris, Cameron, Theo, Jasmine, Mia, Luke, Nate oraz Victoria – zwani również srebrną jedenastką. Każdy z nich jest inny. Każdy z nich ma inną rolę. Posiadają odrębne charaktery, jednak dopełniają siebie, jak i historię w idealnych momentach. Zgranie tych bohaterów tworzy nieidealną perfekcję, a czytanie o ich przygodach pozwala nam poczuć się, jak członek tej nadzwyczajnej ekipy.
Sława, bogactwo i intrygi wprowadzają nas w typowo arystokratyczny klimat Naperville, a w tym rodziny Mitchellow, która tonie w tak wielkiej ilość sekretów, że aż zaczynają one wypływać na wierzch. Victoria jest świadkiem sytuacji, gdzie głęboko zakorzenione tajemnice ukazują się w świetle dziennym, przez co poznajemy bliżej przeszłość oraz historię głównego bohatera: Nathaniela Sheya.
Mogę łatwo stwierdzić, iż w tym tomie Nate przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Chociaż oczekiwaniami tego nie nazwę, bo nie wyobrażałam sobie, że można stworzyć tak idealnego bohatera, który będzie odbierał dech czytelnikowi z każdym swoim słowem. Musiałam się mentalnie przygotować na to, co nadejdzie z kolejnymi stronami, bo jego wypowiedzi autentycznie mnie zachwycały, aż musiałam czytać jego sentencje parę razy i nadal nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. W poprzednich częściach stopniowo poznajemy Nathaniela z perspektywy głównej bohaterki i wydaje się, że jest on nieśmiałym chłopakiem, który czuje obawy związane z zagadaniem do swojej sympatii. Autorka chyba chciała zaznaczyć, iż nasze spostrzeżenia są błędne, ponieważ książę Naperville zostaje spuszczony ze smyczy, porzuca wszelkie zahamowania i prze do przodu, aby osiągnąć swój cel, jakim jest zdobycie swojej drugiej połówki – Mii Roberts, a może powinnam powiedzieć jednak Victorii Clark?
Chociaż męski bohater bezapelacyjnie mnie w sobie rozkochał i wzbudzał we mnie same pozytywne emocje, największą przyjemnością było czytanie o głównej postaci żeńskiej. Victoria Clark znana również jako oschła oraz bezwzględna persona. Wywołuje w innych uczucie niechęci do samej siebie, przez to, jak postępuje. Nie interesuje się nikim i nie liczy się z cudzym zdaniem. Ale czy na pewno? Bańka Victorii, w której schowała swoją przeszłość, zaczyna pękać. Przez jej umysł zaczyna przepływać coraz więcej wspomnień z dawnych czasów, dlatego dziewczyna stopniowo zrzuca swoje maski, które budowała od czterech lat. Momenty, które spędza z rodziną oraz przyjaciółmi szczególnie zapadły mi w pamięć, ponieważ widzimy malutką namiastkę Victorii, która nie jest obojętna na cały otaczający świąt, a naprawdę cieszy się z obecności najbliższych i pokazuje głęboko schowane emocje. Z ogromnym uśmiechem na ustach, ze łzami wzruszenia, a także z niesamowitą uwagą obserwowałam rozkwit Victorii w tym tomie, bo jest ona moim najjaśniejszym słoneczkiem. Co prawda na razie schowanym za ciemnymi chmurami, ale możliwość doświadczania procesu jej rozwoju uważam za najlepszą część tej przygody.
Victoria oraz Nate zawsze będą szczególnymi postaciami w moim życiu, a poznawanie ich w innym uniwersum sprawiło mi wielką frajdę, wybuch przeróżnych emocji i parę załamań psychicznych. Do końca będzie zachwycał mnie sposób, w jaki Katarzyna kreuje świat wytworzony w jej głowie. Połączenie fałszywych randek ze slow burnem oraz z tą dwójką, to definitywnie najrozmaitsze doświadczenie, jakie przeżyłam. Całe to napięcie między nimi sprawiało, że miałam ochotę krzyczeć i skakać pod sufit.
Gdy sięga się po literaturę autorki, trzeba mierzyć się z konsekwencjami całkowitego odcięcia od świata rzeczywistego, ponieważ historie, które tworzy pochłaniają człowieka w całości i nie dają o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas. A ta książka zdecydowanie stała się moją ulubioną w tym roku. ☀️
KURWA MAC? CO TO BYLO? JA NIE WIERZE ZE TO MI SIE TAK PODOBALO JA DOSLOWNIE ZJADALAM TA KSIAZKE JA JA JA JA NAPISZE RECENZJE JAK KURWA NIE BEDE W TAKICH EMOCJACH
Długo zwlekałam z napisaniem tej recenzji, bo jeśli chodzi o tę książkę - naprawdę brak mi słów. Od premiery Fazy I nie było dnia, żebym nie myślała o Fazie II. Nie dowierzam wręcz, że została ona w końcu wydana. A teraz widzę, że znów zaczyna się to samo - niecierpliwe oczekiwanie na tom III.
Książkę czyta się lekko, wręcz płynie się przez nią - ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie. Czy jest to wesoła historia, tak jak mówi autorka? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Nie brakuje tu świetnych zdarzeń jak na przykład: paintball ze ,,srebrną jedenastką” czy interesujące wykorzystywanie własnej wolnej woli Camerona, ale są tu również momenty trudne: bankiet, odrzucenie przez rodzinę, otoczenie, wyznania Nathaniela czy zmagania Victorii z zaburzeniami odżywiania. Kocham to, że z każdą stroną odkrywamy kolejne fragmenty ich przeszłości i sekrety skrywane latami.
Nie wierzyłam Kasi, kiedy mówiła, że „spuściła Nathaniela ze smyczy”. Jakie było moje zaskoczenie i pisk, gdy dotarłam do tego momentu…Uwielbiałam obserwować, jak jego relacja z Victorią stopniowo na nowo się rozwija, ale tutaj mamy naprawdę solidne BURN. To, ile czytając, się napłakałam i naskakałam ze szczęścia, to już “moje”.
Nathaniel Shey - mogłabym pisać o nim rozprawki. Jednak, coś w tym jest, że w każdym uniwersum Kasi musi on być poszkodowany. W Fazie II uwiódł mnie totalnie, choć należę do osób, które nie zapominają. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie będzie miał dobre wytłumaczenie na swoje zachowanie przed czterema laty.
Uwielbiam też obserwować Victorię, która powoli wydostaje się ze swojej „skorupy”. Coraz częściej się uśmiecha - scena w klubie była miodem na moje serce. Samotność, do której była przyzwyczajona, zaczyna jej doskwierać, i nie zamyka się w sobie - rozmawia z innymi, otwiera się na świat.
Myślałam, że żadna seria po Hell nie zajmie w moim sercu aż tyle miejsca, a jednak! Musiała ona się delikatnie przesunąć by Tasteless zdołała się tam również wcisnąć. A to dopiero początek tego co autorka chce nam zaprezentować! Porównując obie, widać ogromny progres pisarski Kasi. Wcale się nie dziwię, że jest dumna z tego, iż akurat Bitter Rozkwit. Faza II jest jej dziesiątą, „jubileuszową” książką. Z rozdziału na rozdział, z linijki na linijkę - od pierwszych stron w jej debiucie po tę część, warsztat autorki również rozkwita.
Bitter Rozkwit. Faza II to świetnie napisana książka. Te rozbudowane opisy czarnych tęczówek, wystawnych wnętrz i każdej emocji, która przepływa przez głowę Victorii - nigdy mi się nie znudzą. W ogóle nie da się odczuć, że książka ta ma prawie siedemset stron.
Jedyną dla mnie „wadą” książek Kasi jest to, że gdy raz je przeczytałam, już nie potrafię wyobrazić sobie bez nich życia. Cytaty i fragmenty zostają z człowiekiem na długie miesiące, a nawet lata - przytaczając Hell. Przykład? Robię obiad i nagle w głowie pojawia się zdanie: „Jestem zbyt cenny, a ty zbyt bezwartościowa”. To traumatyzuje na dłuższą metę (i wcale się nie dziwię głównej bohaterce omawianej tu książki), a mimo to człowiek i tak sięga po więcej, gdy tylko nadarzy się okazja.
Co do zakończenia - myślę, że każdy zdążył się już przyzwyczaić, że u Kasi mamy typowy „Polsat”. Ja sama jestem ogromnie ciekawa, jak ta akcja się rozwinie, i z niecierpliwością czekam na kolejne części tej serii.
[współpraca reklamowa]
This entire review has been hidden because of spoilers.
Faza ll była najbardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą tego roku. Przeczytanie jej nie zajęło mi dużo czasu, jednak wiem, że ta historia zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Książki Kasi od zawsze miały dla mnie "magiczną moc". Pióro Kasi jest niesamowicie przyjemne, sprawia, że czyta się każde zdanie, nie pomijając ani jednego słowa.
Byłam w ogromnym szoku, gdy czytałam o emocjach Victorii. Zimna, samotna Victoria zaczęła się przełamywać. Jej bardzo powolna przemiana wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Momenty całej srebrnej jedenastki były tym, czego potrzebowałam. Czytanie o Victorii, która spędza z nimi czas, ciesząc się przy tym było miodem na moje serce. Ponieważ w końcu czuła się potrzebna. Jej postać, pomimo, że może wydawać się niezrozumiała dla innych, ma specjalne miejsce w moim sercu.
Nie zdziwię nikogo, gdy napiszę, że Nathaniel ma całe moje serce. To zdecydowanie on jest słoneczkiem w całej tej historii. Każda cecha sprawia, że jest on jeszcze atrakcyjniejszy, chociaż nie spodziewałam się, że mogłoby to być możliwe. Gdy tylko zauważałam na kartce jego imię, na mojej twarzy momentalnie pojawiał się uśmiech. Nie ma w nim ani kawałka czerwonej flagi. Nie boi się uczuć, adorowania tego, na czym mu zależy. Nie boi się okazywać szczęścia, beztroski.
Cudownie czytało się o momentach, w których Victoria i Nate spędzali czas razem. Udawane randki, coraz więcej emocji i coraz więcej upewniania się, że to "wszystko jest dla planu" były tym, czego zdecydowanie potrzebowałam. Ta dwójka sprawiała, że zapominałam o otaczającej mnie rzeczywistości.
Zakończenie sprawiło, że podwójnie nie mogę doczekać się finałowego tomu. Wciąż do mnie nie dociera, że przed nami ostatni tom srebrnej jedenastki. Czytanie o nich to cudowna przygoda, której za każdym razem wyczekuję równie mocno. Nie mogę się doczekać, aż dowiemy się, co autorka przygotowała dla nas w ostatnim tomie historii💛
boże przecież to jest takie dojebane!!!!! najlepsza część do tej pory. działo się tak wiele, że aż brakuje mi słów, aby to opisać. nathaniel shey……???????? on ma moje serce dosłownie w każdym uniwersum!!!!!!! wika nasza ikona as always i wszyscy bohaterowie, boże jak ja za nimi tęsknię 😭😭😭 kocham ich najmocnieeeeej!!!!!! kasia odwaliła kawał dobrej roboty, uwielbiam jej styl pisania i w ogóle wszystko co robi w sumie;)) nie wiem jak wytrzymam do następnej części, ale jakoś trzeba żyć 5/5 absolutne kino
w połowie książki byłam pewna, że nie dam 5 gwiazdek bo "pewny" bohater mnie irytował, a fabuła dość mocno mnis zcringowała, ale jednak końcówka mi to wynagrodziła....
O MÓJ BOŻE. LUDZIE CO TO BYLO SIĘ SIĘ PYTAM. POTRZEBUJE JAKIEŚ TABLETKI NA SERCE TO BYLO ZA DOBRE. Boże Nathaniel pieprzony Shey, ta relacja jego i Vic matko to wszystko. PRZECIEŻ JA NIE WYTZYNAN DO KOLEJNEGO TOMU
NATANIEL SHEY SUPERMACY 🙏🏻🙏🏻Kocham tego człowieka całym swoim sercem i duszą, jakim on jest golden retrieverem w tej książce omgg. Vic to jest ikona mam nadzieję że dostanie Birkin bag w następnej książce 💋
brzmi jak poezja, czysta obsesja ❤️🩹 kocham, jestem krejzi na ich punkcie, oszalałam tysiąc razy i miałam wylewy i jeszcze kilka razy oszalałam i się zakochałam. kaśkaaa dawaj trzeci tom!!!!!!!!😭😭😭🙏🏼🙏🏼🙏🏼