Życie Hope w żadnej mierze nie przypomina bajki. Dziesięć lat temu została porzucona przez ojca i od tej pory mieszka z chorą matką, która wymaga wsparcia i opieki. Dzielna córka w ciągu dnia pracuje w restauracji, wieczorami zaś dorabia jako kelnerka w nocnym klubie. Mimo starań Hope każdego dnia się martwi, czy nie zabraknie jej pieniędzy na jedzenie, ogrzewanie i leki. O pójściu na studia czy kupieniu sobie lepszych ubrań już dawno przestała marzyć...
Osią świata Logana Matthewsa od zawsze jest hokej. Treningi, mecze, wygrane i porażki są dla niego ważniejsze od związku. Choć stara się być dla Tary mężczyzną, na jakiego ta kobieta zasługuje, zawodzi raz za razem. Narodziny ich nieplanowanego dziecka nie poprawiają sytuacji. Ostatecznie Logan zostaje samotnym ojcem małej Ruby. I choć na razie w opiece nad córeczką pomagają mu rodzice, jeden z najlepszych zawodników ligi NHL wkrótce będzie musiał zatrudnić opiekunkę.
Przypadkowe spotkanie w lokalu, w którym pracuje Hope, staje się początkiem znajomości zwykłej dziewczyny i znanego hokeisty.
Znajomości... a może czegoś dużo poważniejszego?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Chciałabym bardzo podziękować wydawnictwu za egzemplarz do recenzji i Lori za szansę!
,,Whispers on ice” miałam okazję przeczytać na wattpadzie i to właśnie tam bezpowrotnie przepadłam dla tej historii. Ogromnie się cieszę, że mam szansę wrócić do historii i ponownie się w niej zatracić.
A teraz zapraszam was do poznania cudownej dwójki. Hope Winters to bardzo silna młoda kobieta. Zajmuje się chorą mamą co łączy z pracą w kawiarni i klubie jako kelnerka. Nigdy się nie poddaję i zawsze stara się znajdować pozytywy. Aż pewnego dnia w pracy wpada na pewnego mężczyznę, który ratują ją przed jednym z klientów. I to właśnie od tamtego dnia, życie naszej Hope zacznie się zmieniać a to wszystko za sprawą pewnego hokeisty i jego małej córeczki. Logan Matthews czyli nasz hokeista, który jest też samotnym ojcem wychowującym cudowną córeczkę. Ten facet skradł moje serce od samego początku. To jakim stara się być dobrym ojcem dla Ruby, nawet jeśli uważa inaczej, za każdym razem roztapiała moje serce. Logana niestety życie nie oszczędzało ale zawsze miał wokół siebie ludzi na których mógł w każdej chwili polegać. A na dodatek do życia jego i Ruby wkroczy pewna dziewczyna, która wniesie do ich życia szczęście i miłość.
Ona miała zostać tylko nianią jego córeczki ale tą dwójkę od samego początku coś do sobie przyciągało. Teraz pytanie czy będą próbowali z tym walczyć czy dadzą się ponieść uczuciom.
Hope i Logan to kolejni bohaterowie stworzeni przez Lori, którzy skradli w całości moje serce. Cudownie było móc poznać i wrócić do tej dwójki. Całą książkę czytałam z uśmiechem na twarzy. Hope i Logan to bohaterowie, którzy pojawili się na swojej drodze w momencie w którym potrzebowali siebie nawzajem. Te dwójkę od pierwszego spotkania coś do siebie przyciągnęło. I los zdecydował za nich, że na jednym niespodziewanym spotkaniu się nie skończy.
To co mi się bardzo podoba w książkach Lori to to, że główni bohaterowie zawsze mają bliskich na których mogą polegać. Logan ma kochanych rodziców i świetną drużynę, która zawsze stanie za nim murem a Hope ma przecudowną mamę i przyjaciółki, które zawsze są gdy ona ich potrzebuje.
No i kolejna piękna historia dobiegła końca. Mam nadzieję, że nie raz będę wracać do tych bohaterów. A wam ogromnie polecam zapoznać się z twórczością Lori jak jej jeszcze nie znacie. Ta kobieta pisze cudowne historie, które za każdym razem łapią mnie za serce 🥹💜. 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
Autorka po raz kolejny pokazała mi jak piękne mogą być zdrowe relacje w książce. Ponownie jestem oczarowana tym, z jakim szacunkiem mężczyźni wykreowani przez Lori Rave traktują swoje partnerki, jakim są dla nich wsparciem oraz tym, jak mocno i wytrwale o nie walczą.
Muszę jednak przyznać, że sama fabuła nie poruszyła mnie szczególnie mocno. Mialam wrażenie, że akcja toczy się zbyt szybko, a większość postaci drugoplanowych jest bezbarwna. Wątki książki wychodzące poza romans głównych bohaterów były dla mnie dosłowną zapchajdziurą i ciężko było mi przez nie przebrnąć.
Podsumowując sama historia i plan na nią zdecydowanie na plus, gorzej z realizacją. Jeśli szukacie książki którą szybko się czyta, niesie fajny przekaz, zdecydowanie jest czymś nowym (przynajmniej dla mnie) i jesteście w stanie przymknąć oko na niedociągnięcia to polecam.
☆RECENZJA PATRONACKA☆ ♧Tytuł: Whispers on ice ♧Autor: Lori Rave ♧Cykl: Cup of Coffee ♧Tom: Drugi ♧Wydawnictwo: Editio Red
♡ “Whispers on ice” to historia Hope, której życie jest dalekie od ideału, po odejściu ojca opiekuje się swoją chorą mamą, pracując od rana w restauracji, a wieczorami w nocnym klubie. Codziennie walczy o każdy grosz na jedzenie, leki i dach nad głową, zapominając o własnych pragnieniach. Logan Matthews, gwiazda NHL, od zawsze stawiał hokej na pierwszym miejscu, a po rozstaniu ze swoją długoletnią dziewczyną zostaje samotnym ojcem małej Ruby, przy której w wychowaniu wspierają go jego rodzice. Gdy drogi Hope i Logana przypadkiem się przecinają, zaczyna się znajomość,która szybko okazuje się czymś więcej, szansą na bliskość, miłość i nowy początek.
♡ “Whispers on ice” to drugi tom cyklu “Cup of coffee” autorstwa Lori Rave, w którym poznajemy losy Hope, Logana i malutkiej Ruby. Miałam zaszczyt być patronką zarówno pierwszego tomu, jak i tej historii, za co jestem niesamowicie wdzięczna. To jedna z tych książek, które wciągają od pierwszych stron i zostają na długo w sercu i pamięci czytelnika.
♡ Styl Lori jest wyjątkowy, jest lekki, naturalny, pełen emocji, a jednocześnie bardzo subtelny i przemyślany. Potrafi z zaskakującą lekkością przeplatać humor, romantyczne chwile oraz zmagania z codziennością z poważniejszymi, trudnymi tematami, takimi jak: samotność oraz odpowiedzialność. Tę historię dosłownie pochłania się bez tchu, bo każda scena jest bardzo autentyczna i pełna emocji. Momentami miałam wrażenie, że mogę dotknąć jakiejś rzeczy, czy mogę odczuć emocję, którą w danej chwili odczuwa bohater, bo Lori potrafi w magiczny sposób przedstawić swój wymyślony świat, aż trudno nie poczuć się częścią tego świata. Jestem największą fanką bohaterów wykreowanych przez Lori. Życie Hope jest pełne wyrzeczeń - praca od rana do wieczora, opieka nad chorą mamą oraz codzienne zamartwianie się o przyszłość. Czytając o niej czułam wielki podziw dla tego, jak świetnie sobie radzi i to, jak silną kobietą się okazała. Kocham to, z jaką łatwością weszła do świata Ruby i z jaką łatwością ją pokochała jak własną córkę. Natomiast Logan to postać, która pod twardą powłoką gwiazdy NHL kryje człowieka pełnego empatii, czułości i odpowiedzialności. Lori pokazuje jego codzienność na lodzie, ale też jego emocje oraz walkę o bycie jak najlepszym tatą dla Ruby. Każdy, najdrobniejszy gest, jego poświęcenie wobec Hope i małej Ruby sprawiały, że czułam przyjemne ciepło w sercu i uśmiech na twarzy. Ta historia to emocjonalny rollercoaster, śmiałam się, wzruszałam, a niektóre momenty sprawiały, że w moim środku czułam okropny ścisk, że ciężko było złapać mi oddech. Lori idealnie balansuje między codziennością, miłością i lekkim humorem a trudnymi, poważnymi tematami, samotnością i odpowiedzialnością. Ta pozycja to książka, która pokazuje bardzo realne życie.
♡ Po skończeniu tej książki czułam coś, co coraz rzadziej mi się zdarza, czyli prawdziwą więź z bohaterami. Hope, Logan i maluka Ruby zostaną na bardzo, bardzo długo ze mną. To nie jest tylko romans, który nas wciągnie do świata, w którym ię zatopimy i zapomnimy o całym świecie, ale to także opowieść o sile człowieka, o miłości, odpowiedzialności i potrzebie wsparcia.
♡ Znajdziecie tu: samotnego ojca x nianię, on zakochuje się pierwszy, ona opiekuje się chorą mamą, zawodowy hokej. Ta książka wiele dla mnie znaczy, dlatego mam nadzieję, że sięgniecie po historię Hope, Logana i Ruby i także zakochacie się w niej tak mocno jak ja.
Hope nie ma lekkiego życia. Mieszka z chorą matką i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując dniami i nocami, aby móc zapewnić sobie i mamie godne życie. Natomiast Logan jest popularnym hokeistą oraz samotnym tatą małej Ruby. Pewnego razu wpadają na siebie, a jakiś czas później Logan proponuje Hope posadę niani dla swojej córeczki. A to dopiero początek...
„Whispers on ice” to cudowny, komfortowy romans, który od samego początku skradł moje serce. Styl autorki jest na tyle lekki i przyjemny w odbiorze, że nawet nie wiedziałam, kiedy cała historia się zakończyła. Od samego początku polubiłam Logana. Jest dobrym, empatycznym człowiekiem, który swoją córkę stawia na pierwszym miejscu. Zaimponował mi tym, że w momencie, gdy był postawiony pod ścianą i musiał wziąć na siebie ciężar samotnego rodzicielstwa, nie zawahał się. Jego dobroć objawiła się także w momencie, gdy zaproponował Hope posadę niani. Wiedział, że kobieta tego potrzebuje, nie zawahał się jej pomóc. Nasz hokeista jest chodzącą zieloną flagą, jeżeli lubicie takich bohaterów, to Logan skradnie wasze serca.
Jeżeli chodzi o Hope, ona również jest osobą o niesamowicie dobrym wnętrzu. Robi co może, aby pomóc swojej mamie. Widać, że stawia rodzinę na pierwszym miejscu. Uśmiech nie schodził mi z twarzy podczas czytania tej książki. Cieszyłam się, że Logan, Hope oraz mała Ruby trafili na siebie. Mężczyzna dawał kobiecie czas, ich relacja od początku do końca była zdrowa. A jego córeczka to prawdziwy słodziak, w którym nie sposób się nie zakochać. Powieść wywołała u mnie całą paletę emocji. Od wzruszenia po zdenerwowanie, szczególnie gdy pojawiała się była Logana. Jak ja jej nie cierpię! Jeżeli szukacie książki, która reprezentuje zdrową relację, gwarantuje masę wzruszeń, to koniecznie sięgnijcie po „Whispers on ice”! Ocena: 5/5.
Na koniec chciałabym podziękować Lori za zaufanie, którym mnie obdarzyła. Dziękuję z całego serca i życzę dalszych sukcesów! Ściskam, Dominika.
"Nie ma życia idealnego. Każdy musi sobie radzić z trudnościami. Nieważne, czy ktoś jest zamożny, czy nie"
Życie Hope nie jest kolorowe. Jej matka jest chora, a ona żeby zapewnić im godne życie pracuje na dwa etaty. Nie spodziewa się jednak, że jej życie szybko się zmieni i to za sprawą pewnego hokeisty. Logan poszukuje opiekunki dla swojej córeczki, a Hope? Wydaje mu się do tego idealna. Tylko dlaczego?
Mężczyzna od pierwszego spotkania jest zachwycony bohaterką. Miłość od pierwszego wejrzenia? No nie wiadomo. Decyduje się zaproponować jej pracę, zwłaszcza jak odkrywa, że pracuje w dwóch pracach jednocześnie. Dziwne, bardzo dziwne. Dlaczego? Bo Hope nigdy nie pracowała jako opiekunka, nigdy nie miała kontaktu z dziećmi, chciała być kiedyś nauczycielką, ale jej się to nie udało. Logan odrzucił tyle profesjonalnych opiekunek, osób, które faktycznie zajmowały się opieką nad dzieckiem a tutaj decyduje się powierzyć tę rolę osobie całkiem niedoświadczonej? Niby dlatego, że każda potencjalna opiekunka była bardziej zainteresowana ojcem niż dzieckiem, lecz naprawdę każda taka była? Miał podobno tak dużo wymagań, a ostatecznie okazuje się, że nie ma żadnych? Cóż, wydaje mi się, że w przypadku takiego niemowlaka jednak jakieś umiejętności są konieczne, prawda? Bo to nie jest kilkuletnie dziecko. Nie da się też ukryć, że jego oferta jest dosyć hojna i raczej głupi by się nie zgodził. No kurcze, 10 000 za bycie opiekunką? Jestem ciekawa czy taka kwota padła tylko ze względu na Hope, czy każdej opiekunce takie wynagrodzenie by zaproponował? W każdym razie, gdzie mogę tyle dostać? Z wielką przyjemnością rzucę obecną pracę. Co więcej, praca u Logana wiąże się również ze zmianą miejsca zamieszkania przez Hope. I nie tylko jej. W życiu Hope następuje zmiana, zmiana zdecydowanie na lepsze i bohaterka z pewnością na to zasługuje.
Hope i Logan. Polubiłam ich, zwłaszcza Hope. Oboje dosyć szybko zakochują się w sobie, ale żadne początkowo nie zamierza nic w tym kierunku robić. Może się czepiam, ale trochę dziwne dla mnie było, że mężczyzna tak szybko zapomniał o swojej byłej narzeczonej, którą bardzo kochał. Tak, rzuciła jego i dziecko, ale jakoś nie potrzebował dużo czasu, żeby zwrócić swoją uwagę na Hope. Wtedy tak nagle uświadamia sobie, że tak naprawdę nic do swojej byłej już nie czuł. Hope z kolei można powiedzieć, że nie ma żadnych doświadczeń w zakresie związków. Większość rzeczy jest dla niej czymś nowym. Chemia? Nie czułam jej, co powodowało, że tak nie do końca uwierzyłam w ich związek. Jednak trzeba przyznać, że rozwijał się w sposób, który bardzo lubię. Ne śpieszą się, wszystko robią w powolny sposób. Sceny erotyczne dobrze napisane i bez szczegółów.
"Chciałem udowodnić Hope, że nie jest tylko chwilową zachcianką, ale kimś, z kim chciałbym dzielić życie. Bo już teraz nie wyobrażałem sobie bez niej następnego dnia. Chciałem przy niej zasypiać i się budzić. Chciałem, aby była przy mnie"
Hokej faktycznie jest tu obecny, a nie był tylko wspomniany. Na początku książki pojawiają się podstawowe pojęcia występujące w tej grze, więc to zdecydowanie na plus. Nie brakuje treningów czy zawodów. I oczywiście małej bohaterki, która jednak nie do końca skradła moje serce jak to jest w przypadku takich książek. Do tego pojawiają się pewne kłopoty. Bez komplikacji byłoby nudno, prawda? No cóż, zaczyna się czas dosyć trudny czas dla bohatera i nie tylko dla niego. Było to dosyć przewidywalne, ale jednak było coś co mnie zaskoczyło. Hope. No chyba pierwszy spotykam się w książce z sytuacją, gdzie główna bohaterka nie decyduje wszystkiego przemilczeć. Brawo.
Kocham romanse z motywem hokeja. Tutaj jednak chyba oczekiwałam czegoś więcej. Nie wiem, może kwestia stylu pisania? Tak nie do końca do mnie trafił, co nie znaczy, że było źle. Nie czułam emocji. Nie potrafiłam wsiąknąć w ten świat. Wczuć się w historię. Tak jakby wszystko działo się z boku. Zachęcam się jednak oczywiście zapoznać, miłego!
Myślę, że większości z Was nie muszę przypominać o poprzedniej części z uniwersum CUP OF COFFEE. To właśnie w niej mogliśmy już w niewielkim stopniu poznać głównego bohatera książki, o której dziś mowa.
Logan poświęcał wszystko dla hokeja. Stawiał go wyżej niż jakiekolwiek relacje z kobietami, ale naprawdę starał się zmienić to dla Tary. Nie spodziewali się tego, że połączy ich również dziecko. Nie byli na to gotowi, a już w szczególności ona. Wszystko zaczęło sypać się coraz szybciej, a nasz główny bohater został samotnym ojcem. Sportowiec jakoś sobie radzi otrzymując ogrom wsparcia od swoich rodziców, jednak nie może tak ciągle, postanawia znaleźć opiekunkę.
Hope miesza ze swoją mamą, wspiera ją w chorobie i próbuje jakoś wiązać koniec z końcem. Pracuje na dwa etaty, żeby zdobyć jak najwięcej pieniędzy. Wszystko wydaje na leki mamy i jedynie najbardziej podstawowe potrzeby. Podczas zmiany w nocnym klubie przypadkowo poznaje Logana. Właśnie wtedy coś się zmienia.
Mimo że to, co opisałam Wam wyżej brzmi trudno, w końcu bohaterowie nie mają kolorowo, to mogę zapewnić, że jest to jedna z tych książek, które sprawią, że będziecie się uśmiechać. Mam nadzieję, że wywoła w Was takie emocje, jakie pojawiły się i u mnie, ponieważ ta historia stała się taką bezpieczną przystanią i podniosła na duchu. Od tego jest. Zarówno Logan, Hope, ale i Ruby stali się moimi Słoneczkami.
Przepadłam. Kreacja tych zielonych flag mnie kupiła. Niejednokrotnie myślałam "awwww". To postaci, które z wielką łatwością stawiają czyjeś dobro nad własne.
Kto jeszcze zasługuje tu na wzmiankę? Chłopaki z drużyny Logana. Kto nie przepadłby tak jak ja, kiedy w grę wchodzą wielcy hokeiści walczący o uwagę malutkiej dziewczynki i rywalizujący o tytuł najlepszego wujka? Czarujące!
To oczywiście wymyślona fabuła, jednak doskonale udało mi się wejść w buty bohaterów. To, co się między nimi działo nie było wymuszone, mimo że zaiskrzyło od pierwszej chwili. Są oni przykładem na to, że czasami coś pojawia się niczym grom z jasnego nieba.
Ich doświadczenia nie są zbyt łatwe, a do tego ona dla niego pracuje. Staje się idealną opiekunką dla jego małej córeczki i to jest priorytetem. Tylko co zrobić z tym, że Logan i Hope się do siebie zbliżają? Czy uda im się połączyć te dwie płaszczyzny bez tracenia czegokolwiek?
Przed Wami historia, która mimo istniejącego w niej lodu, rozgrzeje Wasze myśli. To idealna książka dla fanów relacji, które rozwijają się w naturalny sposób, a jej bohaterowie znajdą miejsce w Waszych sercach już na zawsze. No i te motywy! Samotny ojciec, niania, hokej w tle, czy to nie brzmi idealnie? Gdybym mogła zapomnieć o jej treści, mnie by przekonały. Czyta się ją po prostu rewelacyjnie. Lori stworzyła coś, co wciąga i nie pozwala na nudę.
Właśnie takiego lekkiego i słodkiego romansu potrzebowałam.
Ta książka była miłą odmianą, po ciągłym czytaniu książek, które poruszają trudne tematy. Tutaj też co prawda pojawia się temat samotnego ojcostwa i choroby, ale nie jest to w żaden sposób przytłaczające.
Ale może od początku…
Hope to młoda dziewczyna, która pracuje ile może, by zarobić na utrzymanie mieszkania, a także na zakup leków dla swojej chorej mamy. Niestety ojciec porzucił je, a mama nie jest zdolna do pracy. Tak więc wszystko spoczywa na jej barkach. Stara się jak może, by zapewnić im jak najlepsze warunki. Jednak praca na dwie zmiany, daje się jej we znaki. Właśnie będąc na jednej ze zmian w kawiarni, zostaje uratowana przez przystojnego chłopaka… Hope nie interesuje się sportem, w pierwszej chwili nie rozpoznaje z kim ma do czynienia. A tym mężczyzną jest nie kto inny, jak tylko jeden z najlepszych hokeistów, Logan Matthews.
Już jako dziecko marzył o tym, by zostać zawodowym hokeistą. Na każdym treningu daje z siebie wszystko, dlatego jest tak ceniony w swojej drużynie. Hokej to jego największa miłość, jednak od jakiegoś czasu dzieli tę miłość z kimś jeszcze… Swoją córką. Od chwili, gdy dowiedział się, że zostanie ojcem, każdą wolną chwilę poświęcał swojej narzeczonej i dziecku, które rozwijało się pod jej sercem. Niestety… Tylko on cieszył się z tej sytuacji. Po narodzinach córeczki, zaręczyny zostały zerwane, a matka odeszła bez jakichkolwiek wyjaśnień… Na szczęście Logan może liczyć na pomoc rodziców i kolegów z drużyny. I chociaż początkowo samotne wychowanie dziecka, a także częste wyjazdy na mecze i treningi są ciężkie, z czasem stają się łatwiejsze. Jednak wciąż przydałaby się dodatkowa osoba do pomocy, by chociaż trochę odciążyć rodziców Logana. Niestety wszystkie nianie, które zgłosiły się do pracy, bardzo szybko zostają odprawione…Ale Logan ciągle ma w głowie pewną dziewczynę o imieniu Hope… Od pierwszego spotkania jest nią zauroczony, dlatego wie, że to właśnie ona będzie idealną osobą na stanowisko niani.
To nie jest tylko szansa dla Logana, ale także dla Hope. Dzięki tak wysokiej wypłacie, będzie w stanie zapewnić mamie jeszcze lepsze warunki do życia i przede wszystkim, nie będzie musiała pracować w dwóch miejscach. Taką okazją może się nie powtórzyć, więc może jednak warto spróbować?
Tylko czy to będzie tylko czysto zawodowa relacja? Czy może będzie to także szansa na głębsze uczucia? ❤️
Nie znam pierwszej części, więc cieszę się, że „Wshispers on Ice” można czytać bez jej znajomości. Bo przyznam szczerze, że nawet nie sprawdziłam, czy to jest jakaś seria 🫣 W każdym razie jestem pewna, że nadrobię „Coffee on Ice”, bo bardzo jestem jej ciekawa.
Bardzo podoba mi się to, że miłość do hokeja jest faktycznie dobrze pokazana. Czasem w romansach sportowych są tylko wzmianki o sporcie, który ktoś rzekomo kocha i uwielbia, bez żadnego zagłębiania się w temacie. A tutaj widać, że dla Logana to całe jego życie. To jest dla mnie ogromny plus. Kolejnym jest ta słodycz w relacji między Loganem a Hope. No oni są po prostu cudowni ❤️ Właśnie czegoś takiego potrzebowałam 😍
„Whispers on Ice” to powieść, która wpisuje się w nurt współczesnych romansów z wyczuwalnym tłem sportowym. Autorka tworzy historie pełne emocji, skupione na relacjach, codziennych zmaganiach i pragnieniu bliskości. Oś fabuły skupia się na spotkaniu dwóch osób, których życie wystawiło na próbę: Hope, młodej kobiety przytłoczonej obowiązkami i odpowiedzialnością, oraz Logana, profesjonalnego hokeisty starającego się utrzymać równowagę między karierą, ojcostwem a samotnością. Hope jest bohaterką, którą łatwo polubić. Z jednej strony twardo stąpa po ziemi, z drugiej jednak skrywa w sobie kruchość i tęsknotę za życiem, którego nigdy nie miała okazji przeżyć. Jej codzienność wypełniają obowiązki i troska o najbliższych, co czyni ją niezwykle ludzką i wiarygodną. Logan to z kolei mężczyzna przyzwyczajony do światła reflektorów, ale jednocześnie ktoś, kto od dawna czuje się samotny, nawet jeśli otaczają go tłumy. Jego relacja z córką pokazuje bardziej czułe oblicze, a spotkanie z Hope otwiera w nim przestrzeń na coś, o czym już zapomniał. Książka porusza tematy miłości, poświęcenia, zmęczenia życiem, ale też cichej nadziei na to, że zawsze można zacząć od nowa. W tle pojawia się również kwestia odpowiedzialności, tej, którą podejmujemy z miłości, i tej, którą narzuca nam los. Styl Lori Rave jest lekki i bardzo emocjonalny. Autorka nie komplikuje języka, pisze prosto, ale jednocześnie ciepło i obrazowo, dbając o to, by czytelnik nie tylko widział, ale i czuł świat przedstawiony. Narracja jest płynna, chwilami refleksyjna, a sposób opisywania emocji przypomina delikatne muśnięcia, nie przesadzone, ale wyraźnie wyczuwalne. Mocną stroną książki jest bez wątpienia jej emocjonalność. Relacja między Hope a Loganem rozwija się naturalnie, a ich ciche, czasem ledwie zauważalne zbliżenia są jednocześnie subtelne i bardzo ludzkie. Rave dobrze wypada również w tworzeniu codziennych scen, w których zwykłe gesty nabierają znaczenia.
Słabsze strony to momenty, w których tempo akcji zwalnia aż za bardzo. Zdarza się, że powtarzalność emocji lub dialogów sprawia, że historia traci dynamikę. Czasem zabrakło mi też głębszego wejścia w niektóre wątki, zwłaszcza te dotyczące sportowej strony życia Logana, która mogłaby nadać powieści większego kontrastu i świeżości.
Osobiście odebrałam tę książkę jako ciepłą i uspokajającą. Nie wstrząsnęła mną, ale otuliła jak cichy szept w zimowy wieczór. Towarzyszyło mi poczucie bliskości z bohaterami, choć nie zawsze byłam w pełni przejęta ich dylematami. Książka ma w sobie dużo uroku, ale nie wszystkie elementy były dla mnie równie angażujące. Była to przyjemna, choć nierówna emocjonalnie lektura.
„Bo tych, których się kocha, nigdy nie zostawia się samych.”
🏒 Czytacie książki, w których jest motyw samotnych rodziców albo dzieci? Patrząc po bookmediach, mam wrażenie, że jest to z częściej unikanych typów książek.
🏒Dajcie mi samotnego ojca, który uwielbia swoje dziecko. I do tego jest hokeistą. Dla mnie to połączenie idealne i jestem totalnie kupiona 😅. Wtedy wszystkie ewentualne nieścisłości czy błędy nie mają żadnego znaczenia 😅. 🏒Logan musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości jako samotny ojciec małej dziewczynki. I robi wszystko, żeby pogodzić swoją karierę hokeisty z nową rolą życiową. To jak ten typ ubóstwa swoją małą księżniczkę sprawiało, że moje serce się rozpływało 🫠. Uwielbiam też relacje łączące chłopaków w drużynie i to, w jaki sposób traktują małą córeczkę swojego kolegi 💜. 🏒Hope stara się zapewnić swojej mamie jak najlepsze życie. Jednak nie jest to najłatwiejsze i chociaż dziewczyna pracuje w dwóch miejscach, to nadal nie może pozwolić sobie momentami na najważniejsze wydatki. Pomimo tego jest ona tak uroczą, pełną ciepła i czułości osobą, że wcale nie dziwię się decyzji Logana 😅. Od samego początku łapie cudowny kontakt z Ruby i stara się jak najlepiej opiekować małą dziewczynką. 🏒Logan i Hope od początku czują pociąg do siebie nawzajem, jednak starają się na początku pozostać w relacji czysto zawodowej. Z czasem jednak przeradza się ona w coś więcej. 🏒Tak jak wspomniałam na początku, fabuła na tyle mnie zauroczyła, że nie zwracałam większej uwagi na potknięcia, jednak nie oznacza to, że ich nie było (na to zwróciła uwagę Sylwia 😅). Kilka błędów logicznych z czynnościami głównych bohaterów mogło rozproszyć czytelnika 😅. Dla mnie nie były one jednak na tyle rażące, żeby nie cieszyć się samą historią 💜. Jeżeli uwielbiacie hokejówki lub po prostu urocze książki pełne ciepła i komfortu, to będzie to idealna pozycja na jesienny wieczór 💜.
Pierwszą część tej serii przeczytałam na Wattpadzie, a muszę się przyznać, że ja w ogóle nie czytam tam książek. Wolę jak już jest pełna wersja, bo czekanie tygodniami na nowy rozdział nie jest na mojej nerwy. “Coffee on ice” wciągnęło mnie jednak na tyle, że wyczekiwałam tych rozdziałów, chociaż miałam całe mnóstwo zastrzeżeń do stylu pisania autorki. Po “Whispers on ice” sięgnęłam po to by sprawdzić czy coś się w tej kwestii zmieniło.
Logan po burzliwym związku z Tarą został samotnym ojcem. Tara zostawiła go z malutką Ruby, z którą nie chciała mieć nic wspólnego. Teraz zawodnik Dallas Stars szuka opiekunki dla swojej trzymiesięcznej córki. Wybiera do tej roli Hope, młodą dziewczynę, która pracuje na dwa etaty, żeby jakoś związać koniec z końcem i zapewnić godne życie sobie i swojej schorowanej mamie.
Historia jest dość oklepana. Poznają się przypadkiem, wpadają sobie w oko, on proponuje jej pracę jako niania, ona się do niego wprowadza, zbliżają się do siebie, jest miłość, później chwila grozy i happy end. Schematy nie są złe, ciężko już w romansach wymyślić coś, czego jeszcze nie było, ale historii takich jak ta czytałam już dziesiątki.
Styl autorki trochę się rozwinął, chociaż książka napisana jest bardzo prosto. Proste konstrukcje zdań, czasami wplatane były informacje kompletnie zbędne, a dialogi były bardzo wymuszone i nienaturalne.
Nie jest to książka, którą będę się zachwycać. To taki średniak. Pojawiły się we mnie jakieś emocje, nawet się delikatnie wzruszyłam, no bo samotny tata z małą dziewczynką w ramionach to niesamowicie rozczulający widok.
W dobie szału na samotnych ojców przeczytałam tyle książek z tym motywem, że ciężko jest to przebić. Samotny tata i niania? Wolałabym zrobić reread Bez serca albo Caught up, bo tam motyw ten przedstawiony został bez zarzutu. Tutaj czegoś zdecydowanie zabrakło. Ta historia jest po prostu zbyt prosta i schematyczna.
Hope jest naprawdę zaradną dziewczyną. Mieszka sama z matką, którą opiekuje sie ze względu na jej przewlekłą chorobę. Z tego powodu też pracuje na dwa etaty - w restauracji i w klubie nocnym jako kelnerka.
Logan to popularny hokeista z obiecującą karierą, a jednocześnie musi się odnaleźć jako świeżo upieczony ojciec. Nie do końca jest w stanie pogodzić treningi z samotnym ojcostwem, dlatego postanawia zatrudnić opiekunkę.
Na start zacznę od tego co mi się podobało 🫡
❄️ Po raz pierwszy spotkałam się w książce z takim hokejowym „pomocnikiem”, gdzie wytłumaczono zasady gry, a całość działała jak słowniczek, do którego można wrócić.
❄️ Historia rodzinna Hope. Sam wątek choroby matki i odpowiedzialności, która postanowiła wziąć na siebie Hope stanowił naprawdę ciekawy fundament historii. Żałuję, że to nie zostało rozwinięte bardziej.
❄️ Lekkość - nie czytałam 1 tomu serii, ale jest to na tyle niezależna historia, że można się bez problemu w niej odnaleźć.
Co mi się nie podobało? Schematyczność i cukierkowość.
Książka powiela wiele znanych motywów i schematów, przez co od początku wiemy jak się skończy.
Brakowało mi tu realizmu. No bo bądźmy szczerzy, ta cała miłość od pierwszego wejrzenia? Logan po długim czasie szukania opiekunki, nagle widzi Hope w restauracji, a potem w klubie i stwierdza, ze to ona musi dostać te posadę. Daje jej pracę a nawet mieszkanie dla niej (i osobne dla jej mamy!) bez mrugnięcia okiem! Może najpierw spytałbyś czy lubi dzieci, czy wie jak się zmienia pieluchę, czy ma przeszłość kryminalną, cokolwiek???🤦♀️
Zmarnowany potencjał plottwistu - jakby trzeba było na szybko skończyć książkę.
Ciężko było mi się w pełni zaangażowań w historie i w te relacje. Nie pomagało też nadmierne używanie przezwiska „ANIELE” - co tylko usztywniało dialogi.
Wierzę że ta książka może znaleźć swoich fanów, ale myślę że prędzej wśród młodszych osób, albo tych które dopiero wchodzą w świat „hokejówek”.
„Whispers on Ice” to książka, która chwyciła mnie za serce i zdecydowanie jedno z większych zaskoczeń jakie ostatnio miałam okazję czytać.
Logan został samotnym ojcem dla swojej kilkumiesięcznej córeczki. Malutka dziewczynka została porzucona przez własną matkę co tylko sprawiło, że mężczyzna musiał przestawić całe swoje życie dla niczego winnej istotki. Bycie ojcem oraz hokeistą na pewno nie jest takie proste, a wiele ułatwiłoby mu znalezienie idealnej niani. Hope opiekuję się swoją matką, która wiele poświęciła by wychować ją na to kim dziś jest. Dziewczyna poświęca się jako kelnerka i baristka. To właśnie w tych miejscach poznaje Logana, popularnego hokeistę, który szybko dowiaduje się jak ciężko haruje dziewczyna. Szybko wychodzi z propozycją zatrudnienia a ta decyzja szybko zmieni życie ich obojga. Uwielbiam takie urocze historie w których mężczyzna traci głowę dla dziewczyny i gotowy jest zrobić wszystko by ją zdobyć. Ta książka bardzo mnie zaskoczyła bo przez pierwszą połowę nasza dwójka chodziła wokół siebie na paluszkach i do wszystkich przeżywali jak bardzo ta druga osoba im się podoba a nic z tym nie robili. Byłam przekonana, że tu nie wiele już się zmieni i tak będą przeciągać to co mogło pójść szybciej. Kiedy jednak otworzyli się na siebie bardzo chwycili mnie za serce i przeżywałam wszystkie ich emocje dwa razy bardziej. „Whispers on ice” to książka dająca nadzieję, że po każdej burzy naprawdę wychodzi słońce. Pierwsze 50% mogłoby się rozwijać szybciej a początek znajomości Logana i Hope trochę dokładniej poprowadzony bo od poznania do propozycji pracy trochę ciężko się zorientować co sprawiło, że on aż tak jej zaufał. Mimo wszystko świetnie się bawiłam i dałam tej książce z czystym sumieniem 4 gwiazdki i na pewno tak szybko o niej nie zapomnę. Czekam na dalsze historie i kolejne pary…
Niektórzy z was mogą wiedzieć, że debiut Lori pokochałam od pierwszego przeczytania, a 𝐖𝐇𝐈𝐒𝐏𝐄𝐑𝐒 𝐎𝐍 𝐈𝐂𝐄 czytałam na wattpadzie, przynajmniej, jak się zorientowałam podczas czytania nie całe haha. Więc powiedzmy, że połowa książki była dla mnie niewiadomą.
𝐖𝐇𝐈𝐒𝐏𝐄𝐑𝐒 𝐎𝐍 𝐈𝐂𝐄 opowiada o samotnym ojcu Loganie, który wychowuje samotnie córeczkę, jej mama postanowiła ją opuścić, bo nigdy jej nie chciała i nie ukrywała tego. Za to Hope: główna bohaterka, pracuje na dwa etaty, aby opłacić rachunki i leki dla swojej schorowanej mamy. Pewnego razu ich drogi się przecinają, oboje nie mogą wyrzucić siebie z myśli. Wszystko zaczyna się powoli układać, gdy Hopę dostaje szanse lepiej płatnej pracy, jako opiekunka Ruby.
Pierwsza połowa książki to lekka historia o przypadkowym spotkaniu, które odmienia życia. Historia poprowadzona jest w wolnym i przyjemnym tempie, powoli odkrywamy dlaczego dokładnie Logan sam wychowuje Ruby, poznajemy historię Hopę, aż w drugiej części według mnie zaczęło się psuć. owszem powoli ten spokój mnie nużył i czekałam na zwrot akcji, myślałam, że po prostu mama Ruby przypomni sobie o córce, tak się nie stało. Za to wyszło bardzo chaotyczna akcja i chaotyczne zakończenie. W książkach mam wyszczególniony tym zakończenia, którego nie lubię, tutaj niestety tak jest. Serce mnie boli, że muszę ocenić książkę Lori tak nisko (DLA MNIE TO NISKO!), jednak zawiodłam się na końcówce. I dla tych co nie czytali, nie chodzi o żadną niechcianą ciążę… bo ten motyw kocham.
Jednak nie zrażam się, bo sam styl pisania Lori jest nieziemski i powoli nadrabiam na wattpadzie jej książki!
🏒Hope opiekuje się chorą matką i pracuje na dwa etaty. Logan jest zawodowym hokeistą oraz samotnym ojcem. Przypadkowe spotkanie w kawiarni staje się początkiem ich znajomości, a wkrótce Logan proponuje Hope pracę opiekunki Ruby. Co z tego wyniknie?
🏒Styl autorki jest prosty, ale bardzo angażujący. Bohaterów nie da się nie polubić już od pierwszych stron. Oboje wiele przeszli i próbują na nowo poukładać swoje życie. Ich relacja rozwija się w sposób naturalny, a gesty między nimi nie są wymuszone. W książce znajdziemy wiele uroczych scen, które wywołują uśmiech, a mała Ruby całkowicie skradła moje serce.
🏒To romans sportowy, w którym hokej odgrywa naprawdę ważną rolę, a nie jest jedynie tłem dla historii. Autorka już na wstępie wyjaśnia zasady gry i kluczowe pojęcia, co sprawia, że nawet osoby niezaznajomione z tym sportem mogą w pełni cieszyć się lekturą. W całej historii pojawia się wiele scen związanych z hokejem, które świetnie oddają jego klimat.
🏒Ciekawym elementem są również nawiązania do książek, które czyta Hope, oraz do filmów i seriali, które ogląda z Loganem. Wiele z nich sama znam, więc stanowiło to dla mnie fajny akcent.
🏒Zakończenie trochę mnie zawiodło. Wydarzenia potoczyły się zbyt szybko, a niektóre rozwiązania fabularne nie do końca miały sens. Mam wrażenie, że gdyby autorka poświęciła im więcej uwagi, finał byłby bardziej emocjonalny i satysfakcjonujący.
🏒Jeśli lubicie historie z motywem hokeja, a także wątek samotnego ojca i niani, zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę. Ja podczas lektury bawiłam się naprawdę bardzo dobrze.
RECENZJA ZAWIERA SPOILERY! Przyznam szczerze, że to moje pierwsze spotkanie z hokejem w książce! Tak, wiem. Pełno tego teraz, ale z niewiadomych mi przyczyn nigdy mnie nie zachęcały, aż przeczytałam opis tej konkretnej! Jak na tak krótką książkę, rozkręcała się ona opornie. Ciężko było mi się wkręcić przez pierwszą połowę, ponieważ niewiele się działo i niestety, znalazłam parę rzecz, które kuły mnie w oczy. 😫 Zaczynając od tych prostszych typu: Strona 43 jedzie po burgery przed powrotem do domu, strona wciąż 43 mama robi mu obiad według jego rozpiski, a wspomniane burgery zniknęły. Przechodząc do tych cięższych: Logan ma bardzo duży problem ze znalezieniem opiekunki, żadna mu nie odpowiada, aż pojawia się ona, Hope. Dziewczyna poznana przypadkowo w restauracji, nie wie o niej nic, a mimo to proponuje jej tę pracę, nie mając nawet bladego pojęcia czy lubi dzieci, a co dopiero czy potrafi się nimi zajmować! Reszta ich układu wydaje się jeszcze bardziej absurdalna, zwracając uwagę na to, że się absolutnie nie znają. 😫 Skupiając się na fabule, pomysł był fajny! Problemem było to, że jak na tak krótką książkę wszystko rozwijało się na początku bardzo powoli, a potem za szybko. Nie poczułam tej więzi bohaterów. Chyba po prostu niezbyt polubiłam się ze stylem pisania autorki, ale myślę, że wielu z was się spodoba! Brakowało mi tu 100 stron na rozwinięcie fabuły. Myślę, że wtedy ta książka bardziej by przypadła mi do gustu! Bez tego była niestety troszkę przewidywalna. 💜 Kończąc moje narzekanie, myślę, że nie była to książka, która miała trafić do mnie, ale zdecydowanie polecam przekonać się samemu, czy jest dla was! [ współpraca reklamowa z wydawnictwem ]
This entire review has been hidden because of spoilers.
Uwaga, uwaga! Ja. Miłośniczka fantastyki: potężnych magów, smoków i epickich przygód, zdecydowałam się przeczytać coś pozbawionego tych wszystkich baśniowych stworów. Niczego nie żałuję. Być może potrzebowałam właśnie takiej spokojnej powieści romantycznej z wątkiem rodzicielskim oraz hokejem w tle. Zakochałam się mimo, że wcześniej nie obcowałam z pierwszym tomem z tego uniwersum.
Zacznę od tego, że okładka jest cudowna, a autorka zamieściła w książce playlistę, która towarzyszyła mi w trakcie czytania. Świetnie skomponowaną, bo moim zdaniem idealnie pasującą do bohaterów! Skoro o bohaterach mowa. Główna heroina, Hope nie ma w życiu lekko. Opiekuje się schorowaną mamą i stara się połączyć koniec z końcem. Leki niestety kosztują, a na pomoc ojca, który je porzucił nie ma co liczyć. I tutaj zatrzymam się na moment, ponieważ chylę czoła przed kreacją tej bohaterki. Nie mamy tutaj rzucania się pod stopy głównego love interesta - od pierwszych stron. Wręcz przeciwnie. Mimo, że nie jest to skrajny slow burn, relacja Hope i Logana rozwija się naprawdę w sposób zdrowy.
Skoro wspomniałam już o Loganie. Samotny ojciec i gwiazda boiska hokejowego. Dziwne połączenie? Możliwe, ale działa. Jest to facet napisany tak dobrze, że sama prawdopodobnie straciłabym dla niego głowę. Oddany opiece nad swoją córeczką, Ruby, uroczy i z sercem na dłoni. Tylko jak pogodzić ukochany sport i opiekę nad córą?
Losy tej dwójki śledziłam z zapartym tchem i przyznaję, że jeżeli pojawi się kolejna książka z tego uniwersum na pewno po nią sięgnę!
Tytuł: "Whispers on ice" Autor: Lori Rave Data premiery: 09.09.2025r. Wydawnictwo:
Zima za pasem... Sezon nart, łyżew, sanek... Lubicie zimowe sporty? Jeździcie na czymś?😁 . . "Whispers on ice" to druga część z serii Lori Rave. Poprzednia cześć na tyle mi się spodobała, że sięgnęłam po drugą. Jak było tym razem?🤔 Lód. Łyżwy. Sport. Lubię ostatnio takie tematyki w książkach. Tym razem poznajemy bliżej Logana i Hope. Postacie z poprzedniej książki się trochę tutaj przewijają, ale nie trzeba ich znać, żebyście nie mogli sięgnąć tylko po tę cześć. Myślę, że śmiało można zabrać się za tę bez znajomości poprzedniej :) . Logan został tatą. Na codzień hokeista, żył z dziewczyną i wszystko było ok. Do czasu ciąży. Wtedy został sam. Z dzieckiem. Mama dziecka nie chciała. Ohh! Gdy to czytałam to czułam smutek... Jak mama może nie chcieć własnego dziecka?😪 Chłopak sobie radził, ale ciężko mu było pogodzić swoją pracę i opiekę nad dzieckiem... Postanowił wynająć opiekunkę. Poznać Hope. Złota dziewczyna. Wszystko byłoby ok. Ta relacja szła z początku w fajnym, powolnym tempie... A potem bach! Żar. Miłość... itp. Itd..🙈 jeszcze tę relacje bym przełknęła, ale kiedy zostało mi kilka stron to nagle zaczęło się tyle dziać, że mogłaby z tego wyjść jeszcze jedna ksiazka 🤭 No, ale... Nie chce narzekać :D Po prostu...dużo się dzieje, a mało kartek na końcu zostało...😋 Także suma sumarrum książka na plus 💜 . Jeżeli macie w planach - polecam! Bo naprawdę miło spędziłam z nią czas :)
Hope wychowuje tylko mama, jej ojciec odszedł od nich dziesięć lat temu. Dziewczyna nie ma łatwego życia, ponieważ na co dzień opiekuje się ciężko chorą matką. Aby utrzymać dom i zapewnić pieniądze na leczenie, w ciagu dnia pracuje w restauracji, a wieczorami dorabia w nocnym klubie jako kelnerka. Logan Matthews od zawsze kocha hokej. Teningi, mecze i drużyna są dla niego priorytetem, ale to się zmienia, kiedy jego partnerka odchodzi, a on zostaje samotnym ojcem małej Ruby. Na początku może liczyć na pomoc rodziców, ale z czasem musi pomyśleć o znalezieniu opiekunki. Właśnie wtedy przypadkiem poznaje Hope, to spotkanie staje się początkiem relacji, która szybko zaczyna nabierać znaczenia.
"Whispers on Ice" to druga część serii Cup of Coffe. Nie czytałam pierwszego tomu, jednak nie miało to żadnego wpływu na odbiór historii. Niestety, największym rozczarowaniem okazała się dla mnie relacja Hope i Logan, która rozwijała się zdecydowanie zbyt szybko, a decyzję bohaterów były momentami trudne do zrozumienia, zbyt pochopne i naiwne. Akcja pędziła, przez co zabrakło mi emocji i wiarygodności postaci, a sam hokej pozostał tylko tłem. Jednym z nielicznych plusów książki jest umieszczony na początku słowniczek hokejowy, który wiele ułatwia. Największą sympatię wzbudziła we mnie mała Ruby, która była najjaśniejszym promyczkiem nie tylko dla Logana, ale także dla całej historii. Pomimo ciekawego początku i potencjału na dobrą, i emocjonalną historię, coś nie wyszło.
💜„Whispers on ICE” to cudowna opowieść o tym,że jedno spotkanie,pomoc i spojrzenie może być początkiem czegoś pięknego.Utalentowany zawodnik hokeja plus zwyczajna dziewczyna o wielkim sercu gwarantuje nietuzinkową historię pokazującą rodzącą się siłę miłości. ▫️Logana’a nie da się nie kochać.Jest mężczyzną,który kocha swoją córeczkę mimo zranienia ze strony jej mamy.Dla niej zrobi wszystko,nawet kosztem własnego szczęście. ▫️Hope to silna dziewczyna trzymająca na swoich barkach wiele zobowiązań.Kocha swoją mamę i dla niej poświęca swoją przyszłość.
💜Historia pokazuje jak można szybko zakochać się i jak warto walczyć o to uczucie.Bohaterowie w dynamicznym tempie poznają się i pozwalają na ponowne uczenie się zaufania.Oboje są dla siebie stworzeni,lecz to nie jest proste.Pojawiające się demony przeszłości i ich czyny przynoszą kłopoty oraz strach.Wtedy łatwiej uświadomić sobie to,co możemy bezpowrotnie stracić…
💜Kibicowanie przez członków drużyny i jednocześnie przyjaciół jest cudne.Oni swoim podejściem do siebie pokazują swoją przyjaźń.Potrafią rozśmieszyć,zmobilizować do działania oraz dobrze się bawić.Drużyna,która pójdzie ze sobą w ogień.
💜 „Whispers on Ice” to historia,która otula serce,pokazując że miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i miejscu. Pokochacie bohaterów i będziecie im kibicować,gdy kłopoty zawitają w ich życie.Czytajcie-gorąco polecam📖
W tej książce bohater drugoplanowy skradł moje serce 🤣
"Dlaczego, jeśli pada słowo" problem ", wszyscy zawsze wskazują na mnie? - jęknął Jax.
W tej części poznajemy kolegę Masona z pierwszej części - Logana. Bogaty hokeista, który został samotnym ojcem bo jego cudowna dziewczyna go zostawiła po urodzeniu dziecka i uciekła. Wychowując sam córeczkę stara się jak może aby być najlepszym tatą oraz hokeistą.
Poznajemy także Hope. Młodą dziewczynę, która "orze jak może" aby móc opłacić leczenie matki. Pracuje w kawiarni oraz w klubie nocnym.
Jak można się spodziewać Logan staje w jej obronie w kawiarni i tak zaczyna się ich historia.
Czytając ją miałam wrażenie, że to jest zbyt piękne aby było prawdziwe. On proponuję jej pracę jako opiekunka do dziecka gdzie będzie zarabiać dużo pieniędzy. Ona się zgadza i musi z nim zamieszkać.
Zakochują się w sobie i bum
Nadciąga czarny charakter - Tara. Mamusia Ruby i była Logana.
Jeśli chcecie się przekonać co tam się odwaliło to koniecznie sięgnijcie po tą książkę.
A teraz kilka słów ode mnie. Będąc szczera sama ze sobą, ta książka jest napewno napisana lepiej niż część poprzednia. Są dodane graficzne wiadomości w książce co jest jak najbardziej na plus. Historia toczy się szybko jednak ja jestem typem czytelnika, który najchętniej czytał by książkę składającą się z samych dialogów i braku opisów. Tutaj zakończenie było miłe i przyjemne.
Super książka i cudowna historia. Polecam ją. Każdemu bo uważam że jest warta przeczytania i poznania tej ciekawej historii dwójki zupełnie innych bohaterów. Główna bohaterka Hope jest zwykłą dziewczyną która mieszka wspólnie z chorą mamą. Dziewczyna pracuje w dwóch miejscach aby wesprzeć swoje mamę która jest chora. Jedną z prac Hope jest bycie kelnerką w restauracji to właśnie w tym miejscu poznaje Logana gwiazdę hokeju. Logan oprócz tego że jest świetnym sportowcem to również zajmuje się wychowywaniem swojej małej córeczki gdy jej matka ją porzuciła. Gdy Logan zauważyła Hope od razu wpada mu w oko i postanawia bliżej ją poznać. Aż w końcu proponuje jej pracę jako opiekunkę do swojej córki choć dziewczyna nie chce się na to zgodzić w końcu po namowie przyjmuje ofertę i wprowadza się do Logana aby móc być opiekunką jego córki. Obydwoje nie spodziewają się jednak że oprócz zwykłej reakcji szef pracownica dojdzie między nimi do czegoś więcej. Para zacnie spędzać ze soba coraz więcej czasu aż w końcu zaczną być dla siebie bardzo ważni nawzajem. Lecz ich spokój szybko zostanie zakłócony przez powrót byłej partnerki Logana. Uważam że warto poznać ta historię i samemu się przekonać jak potoczą się losy bohaterów gdyż naprawdę w tej książce wydarzy się dużo ciekawych zwrotów akcji oraz pokazanie jak dziwne i zaskakujące może być życie. Ta książka dostaje ode mnie 5 gwiazdek ponieważ naprawdę mi się spodoba i z całego serca mogę ją polecić.
Moja ocena: 3,5/5⭐️ Ta książka to romans z elementami sportowymi, w którym ważną rolę odgrywa hokej. Główna bohaterka poznaje zawodnika hokejowego, a między nimi stopniowo rodzi się uczucie.
Początek książki od razu wciąga, autorka potrafi budować napięcie i tworzyć ciekawą atmosferę, a pierwsze rozdziały zapowiadają emocjonującą historię o pasji i miłości.
W środkowej części akcja jednak wyraźnie zwalnia. Wątki sportowe, które mogłyby nadać historii tempa, schodzą na dalszy plan, a zamiast nich pojawia się sporo opisów codziennego życia. Choć można dzięki temu lepiej poznać ich charaktery, to momentami fabuła robi się po prostu nudna. Na szczęście końcówka znowu nabiera życia.
Styl Lori Rave jest lekki i przyjemny w odbiorze. Autorka pisze w sposób dość prosty, ale potrafi dobrze oddać emocje i relacje między postaciami. Jej dialogi brzmią naturalnie, choć momentami można odnieść wrażenie, że fabuła kręci się w kółko. Bohaterowie są sympatyczni, chociaż trochę schematyczni, typowy sportowiec z przeszłością i dziewczyna, która próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie.
Podsumowując, książka która ma potencjał, ale nie do końca go wykorzystuje. Początek i zakończenie są naprawdę dobre, natomiast środek mógłby być bardziej dynamiczny. Jeśli ktoś lubi lekkie romanse z odrobiną sportowego klimatu, będzie to całkiem przyjemna lektura.
Historia Hope i Logana to połączenie romansu z nutką sportowego klimatu, ale przede wszystkim opowieść o odpowiedzialności, trudnych wyborach i szukaniu bliskości. Hope żyje w biegu, balansując między opieką nad chorą mamą a pracą, natomiast Logan to hokeista i samotny ojciec, który próbuje znaleźć balans między karierą a wychowaniem córki.
Hope urzeka swoją siłą i ciepłem, a Logan pokazuje, że za wizerunkiem twardego sportowca może kryć się opiekuńczy i odpowiedzialny facet. Motyw samotnego ojca i niani zdecydowanie dodał tej historii uroku.
Nie ukrywam jednak, że momentami brakowało mi większej ilości interakcji głównej pary, przez co ich relacja dla mnie nie była do końca autentyczna. Czasem wiało nudą, bo wątki poboczne i relacje postaci drugoplanowych zajmowały zbyt dużo przestrzeni w całej historii. Dodatkowo wątek z byłą narzeczoną nie był dla mnie zaskoczeniem a trochę na to czekałam.
Mimo to czuć, że autorka potrafi budować napięcie i emocje ale chciałabym, żeby więcej z tej intensywności było właśnie między bohaterami, którzy są sercem tej historii.
To przyjemna historia dla osób, które lubią romanse hokejowe z dodatkiem codziennych problemów i silne główne bohaterki.
To moja pierwsza tak zwana "hokejówka", ale ja uważam, że ta książka jest naprawdę bardzo spoko. Mamy tutaj Hope, która jedzie na oparach - dwa etaty, chora mama, problemy w domu; po drugiej stronie Logan - wydziarany hokeista, który ma swój bagaż doświadczeń. Ich drogi oczywiści się przecinają i nagle robi się bardzo emocjonująco, życiowo i bardzo ciepło. Jest to książka, która skupia się bardziej na emocjach, niż na sporcie. Jest tutaj dużo rozmów, bardzo dużo chemii i powolne budowanie relacji. Klima healing/wsparcie - coś, dzięki czemu chce nam się kibicować bohaterom. Jak na osobę, która takich książek nie czyta - ja bawiłem się tutaj naprawdę dobrze, ta książka jest taka comfy - wiecie, na wieczór, gdzie chcemy uciec myślami w dal. Podkreślić trzeba to, że autorka tutaj super przedstawia mężczyzn - bardzo dobrze traktują swoje partnerki, dbają o nie i je wspierają. Ale działa to w dwie strony - gdyby nie fundamentalne i bardzo mocne wsparcie od partnerki, nasz bohater nie miałby w sobie tyle siły, by dźwigać wszystko z takim bagażem doświadczeń. Za to duży plusik dla Lori Rave! Jest to moje pierwsze spotkanie z tego typu książką, ale czytało się to bardzo fajnie; książka jest bardzo ładna i schludna - jeśli mam komuś ją polecić, zrobię to z przyjemnością.
Logan zostaje samotnym ojcem małej Ruby po tym, jak matka dziewczynki ją zostawiła. Mężczyzna próbuje połączyć opiekę nad dzieckiem i treningi hokejowe w Dallas Stars, co nie jest wcale proste. Z tego powodu poszukuje opiekunki do małej Ruby, ale żadna kandydatka mu nie odpowiada. Do momentu, aż poznaje Hope. Problem pojawia się wtedy, gdy dziewczyna zaczyna mu się podobać, a i on też nie jest jej obojętny. Nie czytałam pierwszej części, jednak na spokojnie można się bez tego obejść, bo nie wpływa jakoś bardzo na fabułę drugiej. Można powiedzieć, że książka to typowy romans, gdzie samotny tata zakochuje się w niani dziecka. Od początku jest ten sam powtarzalny schemat, czyli on daje jej pracę, a potem oni zbliżają się do siebie i są ze sobą mimo "przeciwności". Ogólnie autorka posługuje się prostym i lekkim językiem, więc nim się obejrzałam, miałam ją już za sobą. Spodziewałam się więcej hokeja, jak to bywa w takich książkach, dlatego miłym zaskoczeniem było to, że ten motyw bardziej był tłem niż przewodnim. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i niewymagającego - to ta pozycja sprawdzi się idealnie.
Hokej w dalszym ciągu jest jednym z moich top motywów. A jak zobaczyłam samotnego ojca, to już na bank wiedziałam, że będę chciała przeczytać tę książkę. Nie czytałam pierwszego tomu ale według opinii można go pominąć. Czy to była dobra decyzja? Powiem tak - zaczęłam czytać. Przeczytałam dosłownie prolog i pierwszy rozdział po czym... zamówiłam pierwszy tom, hehe. Tak, już wtedy poczułam, że to jest to, i że koniecznie muszę poznać pierwszą parę bohaterów. I wiecie co? To była doskonała decyzja! Już nie mogę się doczekać aż do mnie przyjdzie bo Logan i Hope oczarowali mnie doszczętnie. Mała Rubi bezapelacyjnie skradła moje serce. A pojawiający się członkowie drużyny hokejowej skutecznie podsycili ciekawość co do ich prywatnych i pełnowymiarowych historii - tak nawiasem mówiąc będzie ich wypatrywać. Ta książka jest obłędna! Autorka bezapelacyjnie mnie kupiła. Lekki styl. Przyjemny i prosty a jednocześnie mający w sobie to coś. Pełne zaskoczenie i jednocześnie pełna satysfakcja z czytanej lektury. Zdecydowanie jestem na tak, więc i was zachęcam tym samym do czytania.
„Whispers on ice” zapowiadało się świetnie. Sam opis książki dawał nadzieję na naprawdę dobrą historię, jednak zawiodłam się na niej. Fabuła miała potęcjał na naprawdę dobrą powieść ale w zły sposób została napisana. Już w pierwszych rozdziałach pogubiłam się w bohaterach. Ich historia też jest bardzo ogólnie opisana. Gdyby książka była dłuższa i bardziej rozwinięta to myślę, że czytałoby się ją naprawdę przyjemnie. Plot twist też zapowiadał się świetnie ale w najciekawszym momencie autorka przeskoczyła jakiś czas później. Uważam jednak, że gdybym czytała tą książkę poraz drugi, zrozumiałabym wiecej i przyjemniej by mi się czytało.
Autor: Lori Rave Wydawnictwo: Editio red Ocena: 5/5
⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ Książka bardzo mi się spodobała, jest to idealna pozycja na jeden wieczór, książkę czytało mi się bardzo szybko, pochłonęłam ją na raz. Styl pisania autorki jest bardzo komfortowy, przyjemny dla oka.
Uwielbiam motyw samotnego rodzica w książkach i od samego początku wiedziałam, że książka skradnie moje serce. Z bohaterami polubiłam się od razu, fabuła była urocza i bardzo wciągająca.
Logan jest samotnym ojcem uroczej córeczki, Ruby skradła moje serce najmocniej ze wszystkich, uwielbiam jej postać, malutka słodziutka bohaterka roztopi wasze serca najbardziej. Logan szuka opiekunki dla małej Ruby, musi połączyć swoją grę w hokeja z opieką nad dzieckiem. Na jego drodze niespodziewanie pojawia się Hope, to ona zostanie opiekunką Ruby.
Relacja Hope i Logana jest urocza, rozwija się szybko od razu czuć, że pojawią się między nimi uczucia. Logan to bohater z bardzo ciepłym serduszkiem. Dużo wycierpiał, jego była dziewczyna porzuciła jego i córeczkę.
„Whispers on ice” to historia na raz, bardzo przyjemna i szybka. Czytało mi się ją super i z całego serca ją wam polecam 💜