Wiktoria budzi się w pustym domu. Jej mąż, dzieci i teściowa zniknęli bez śladu. Wszystko wskazuje na to, że wyszli tylko na chwilę… Gdy na światło dzienne wychodzą mroczne tajemnice Krzysztofa, Wiktoria zaczyna wątpić we wszystko, co dotąd uważała za pewne.
Anna i Michał próbują odnaleźć się po tragicznej śmierci syna. Każde z nich przeżywa żałobę na swój sposób, a gdy wychodzą na jaw bolesne rodzinne sekrety, ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę.
Eliza, przytłoczona depresją poporodową i zdradą męża, desperacko próbuje odzyskać sens życia. Tymczasem tuż obok niej czai się zagrożenie, które może zniszczyć wszystko, co jeszcze jej zostało.
Jak odnaleźć siebie, gdy traci się wszystko, co dotąd definiowało nasze życie?
Niepoprawna optymistka, marzycielka i czarodziejka kobiecych uczuć. Mama, żona, przyjaciółka, kobieta z krwi i kości. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania - bibliofilką: miłośniczką literatury w ogóle, a także niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmans Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem.
Bestsellerowa autorka powieści obyczajowych. Inicjatorka antologii opowiadań Każdego dnia. Zysk z jej sprzedaży został przekazany Fundacji Marka Kamińskiego, która wspiera dzieci i młodzież dotknięte ciężkimi i nieuleczalnymi chorobami. Jest indywidualistką chadzającą własnymi ścieżkami. Lubi pierogi i czarną kawę, bez i piwonie, a wschody słońca bardziej niż zachody. Pisanie historii, które wzruszają i bawią, to jest to, co kocha.
Wiktoria budzi się w pustym domu. Jej mąż, dzieci i teściowa zniknęli bez śladu. Wszystko wskazuje na to, że wyszli tylko na chwilę.. Gdy na światło dzienne wychodzą mroczne tajemnice Krzysztofa, Wiktoria zaczyna wątpić we wszystko, co dotąd uważała za pewne.
Anna i Michał próbóją odnaleźć się po tragicznej śmierci syna. Każde z nich przeżywa żałobę na swój sposób, a gdy wychodzą na jaw bolesne rodzinne sekrety, ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę.
Eliza, przytłoczona depresją poporodową i zdradą męża, desperacko próbuje odzyskać sens życia. Tymczasem tuż obok niej czai się zagrożenie, które może zniszczyć wszystko, co jeszcze jej zostało.
Nie wiem jak opisać ból tych Kobiet oraz ból opisany w książce.
Jest to ból, który nigdy nie znika, tylko my się do niego przyzwyczajamy. Uczymy się jak z nim żyć, jak iść naprzód, jak przemienić go w coś dobrego. By choć na chwilę o nim zapomnieć.
Opisane historie nie są łatwe. Mogą spotkać każdego z nas, albo kogoś z naszej rodziny, bądź otoczenia. Czasami przychodzi z nienacka, a czasami czujemy że coś się zbliża ale nie wiemy dokładnie co.
Nie jest to książka dla kogoś, kto chciałby przeczytać coś na ukojenie serca. Niestety ona w tym nie pomoże. Jedynie może przyprawić o ból. O próbę zrozumienia co tam się dzieje, jak do tego doszło.
Każdy z Nas popełnia w życiu błędy. Niektóre są takie że można je wybaczyć, a drugie, które są niewybaczalne. Niektóre nawet się do tego nie klasyfikują. Pomyślicie dlaczego, przecież powinno się dawać drugą szansę, ale czy czasami warto dać drugą szansę? Czy przyszłość jest warta wtedy gdy się nie ufa już drugiej osobie? To nieufność, brak wiary w lepszą przyszłość nie pozwala na taki krok. Tkwimy wtedy z ulotnej bańce, która i tak kiedyś w pewnym momencie pęknie. A rozczarowanie boli podwójnie.
Wracając do książki. Cieszę się, że taka książka została napisana. O takich rzeczach powinno się bardziej otwarcie mówić. To nie powinien być temat tabu. Są to rzeczy, które nas niestety spotykają i nie są to rzeczy wymyślone. Ból jest częścią naszego życia, ale powinniśmy pamiętać, że nie jesteśmy sami. Każdy z czymś się zmaga. O czymś myśli, nad czymś rozważa. Ważne jest by mieć z kim o tym porozmawiać. Zapytać o radę, bądź po prostu spędzić czas i poczuć się zrozumianym.
Książka o kobietach i dla kobiet. Anna, Eliza i Wiktoria, trzy kobiety trzy historie, które w brutalny sposób pokazują mrok jaki potrafi zapanować w życiu kobiet.
Z pozoru nic ich łączy poza trudnymi chwilami, takimi które bolą a najgorsze jest to, że często są w tym bólu same. "Za późno na nas" porusza bardzo ważne tematy jak samotność, strach, strata, kłamstwo w związku co często prowadzi do sytuacji, w której główną rolę gra depresja i jej najróżniejsze oblicza. Każda z bohaterek na swój sposób stara sie być silna często budując przy tym mur, za którym się chronią. Często nie widzą niepokojących sygnałów i dalej brną w sytuacje, z których ciezko jest im wybrnąć przez co muszą się mierzyć nie tylko ze swoimi obawami ale również z oceną innych najczęściej najbliższych im osób. I niestety przez to udawanie zamiast otrzymać potrzebną pomoc są obwiniane o wiele sytuacji, z którymi już po prostu nie dają sobie rady bo przecież kobieta powinna być silna dla siebie, dla rodziny, dla otoczenia, powinna być opoką. A co sie stanie kiedy ta opoka runie, kiedy fundamenty, które powinny być solidne (bo tego wymagają inni) nagle zaczynają się kruszyć, co kiedy narzucona przez innych rola zaczyna nas przerastać powodując załamanie.
O skutkach takich sytuacji możecie właśnie przeczytać w najnowszej książce Gabrieli Jest to trudna emocjonalnie książka o ważnych decyzjach nie zawsze słusznych i niekiedy prowadzących do tragedii. Zdecydowanie jest to książka o życiu takim trudnym i prawdziwym niekiedy pełnym mroku, pozbawionym nadzieji, pełnym kłamstw i ich konsekwencji ale jest to również opowieść o nadzieji, która mimo iż nie zawsze widoczna to gdzieś tam jakaś jej iskierka się tli dodając otuchy i sprawiając, że nawet najtrudniejsze chwile potrafią nas czegoś nauczyć.
Ta książka zdecydowanie skłania do refleksji, sprawia że mamy ochotę się zatrzymać i zastanowić się nad życiem i tym jak je postrzegamy, bo czasami po prostu trzeba zwolnić i odpuścić żeby nie przegapić czegoś ważnego na czym nam najbardziej zależy.
Współpraca reklamowa - @wydawnictwofilia Bardzo dziękuję za zaufanie 💞
Na początku nie byłam pewna, co myśleć o tej książce. Dopiero po przeczytaniu całości i chwili refleksji doszłam do wniosku, że zasługuje na solidne 4 gwiazdki.
Styl autorki jest prosty i przejrzysty, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie, u mnie tempo wynosiło nawet 100 stron na godzinę. To ogromny plus, bo mimo trudnych i ciężkich tematów, lektura wcale nie przytłacza.
Poruszane problemy zostały ukazane bardzo prawdziwie, a przy tym w taki sposób, że łatwo się z nimi utożsamić. Momentami miałam wręcz wrażenie, jakbym oglądała „Trudne sprawy”, ale w pozytywnym znaczeniu.
To książka, po którą szczególnie warto sięgnąć kobietom. Niezależnie od tego, czy jesteś córką, matką czy żoną, znajdziesz tu coś, co do Ciebie przemówi. Mnóstwo mądrych cytatów aż prosi się o zaznaczenie czy zapisanie.
Bardzo podobał mi się motyw łączenia losów bohaterek, każda z nich w jakiś sposób jest powiązana z inną. Choć przyznam, że zdarzało mi się mylić ich historie i czasami musiałam się zastanowić, która bohaterka przeżyła dane wydarzenie.
Mimo wszystko to zaskakująco przyjemna i wartościowa lektura, która daje do myślenia i pozwala spojrzeć na pewne kwestie z innej perspektywy.
Autorka poruszyła naprawdę trudne tematy - stratę dziecka, zniknięcie rodziny, zdradę, trudną przeszłość, depresję poporodową. Wszystko jest naprawdę życiowe i realne. Pomimo tego, czyta się to łatwo i szybko. Można wyciągnąć z tego parę mądrości życiowych, a najbardziej to, że wiele spraw mogłoby być choć trochę łatwiejszych, gdyby ludzie szczerze ze sobą rozmawiali. Teraz jedynie mnie ciekawi co stało się z tą prawdziwą rodziną, która zniknęła, na której podstawie oparta jest historia Wiktorii. O ile mieli dobrą relację, to wątpię, by dzieci chciały porzucić matkę.
Jest to jedna z najbardziej emocjonalnych i dojrzałych książek jakie ostatnio czytałam. Gabriela Gargaś porusza tematy trudne, o których nie rozmawia się na codzień. Depresja, żałoba, zdrada, nieprzepracowane poczucie winy czy skutki rodzinnych tajemnic. To problemy, które dzieją się za zamkniętymi drzwiami, stopniowo niszcząc relacje, psychikę…
Autorka z dużą empatią skupia się na historii bohaterów, dzięki czemu powieść jest bardzo prawdziwa. Na pierwszym planie widoczne są realne emocje i nieprzerysowane portrety psychologiczne. Styl jest przystępny, a jednocześnie głęboki. Narracja prowadzona jest z kilku perspektyw, i tutaj pewnie będzie grono zwolenników jak i przeciwników. Z jednej strony z łatwością można wejść w świat bohaterów, doświadczyć ich uczuć i przeżyć, z drugiej jednak intensywność i wielowątkowość fabuły będzie dla niektórych zbyt przytłaczająca i wymagająca.
Reasumując, „Za późno na nas” to niełatwa, ale poruszająca książka o uczuciach, prawdzie i sile przebaczenia. Lektura idealna dla czytelników ceniących literaturę obyczajową z psychologiczną głębią.
Przy okazji tej książki o dziwo nie zwróciłam uwagi na okładkę, ale na opis. Trzy rodziny każda z nich ma swoje sekrety, a łączy ich jedno kłamstwo. Jako, że motyw kłamstwa jest jednym z moich ulubionych to już na wstępie byłam mega zainteresowana powieścią, choć troszeczkę obawiałam się czy ta wielowątkowość nie sprawi, że historia stanie się zbyt ogólna, tak się na szczęście nie stało, a ja całkowicie przepadłam.
Wiktoria budzi się w pustym domu. Jej mąż, dzieci i teściowa przepadli bez śladu, w domu wszytko pozostawione jest tak jakby wyszli tylko na chwilę. Jednak na jaw zaczynają wychodzić problemy jej męża, przez co kobieta sama nie wie jak ocenić sytuację.
Anna i Michał muszą pogodzić się z samobójczą śmiercią syna, oboje przezywają traumę i radzą sobie z nią na swój własny sposób, sytuacja sprawia że jeszcze bardziej oddalają się od siebie, przez co ich małżeństwo wisi na włosku.
Eliza każdego dnia walczy o samą siebie, przytłoczona depresją poporodową i zdradą męża coraz bardziej się stacza. Kiedy spostrzega, że jej syn gdzieś zniknął zaczyna panikować i dostrzegać własne błędy.
Trzy różnorodne historie, każda chwytająca za serce, każda tak prawdziwa, która może przydarzyć się każdemu. Wszystkie łączy jedno kłamstwa, które zbyt długo wstrzymywane w końcu wychodzą z cienia i niszczą niemal wszytko na swojej drodze. Każda z tych historii zaczyna się dość niewinnie. Autorka podzieliła swoją powieść na trzy części. Pierwszą z nich jest ta nazwana "Teraz" gdzie wprowadza nas w powieść, w obecną sytuację, pozwala nam w głowie stworzyć swoje wersje wydarzeń, tym samym gra na wielu uczuciach swoich czytelników. Następnie pojawia się cześć "Przedtem", tą część nazwałabym główną, tutaj dzieją się cuda, bo niemal wszytko co mogłoby się założyć na podstawie części pierwszej zostaje zweryfikowane i brutalnie zdeptane, a wychodzące na jaw fakty, sekrety i kłamstwa dosłownie miażdżą i niszczą każdą teorię, założenie i wbijają czytelnika w fotel. Dzięki tej części dowiadujemy się więcej, możemy zrozumieć co i dlaczego się stało, bo przy czytaniu wnioski nasuwają się same. Ostatnia część to "Później", w której dochodzi do spotkania wszystkich trzech kobiet, dochodzi do podjęcia decyzji, do rozpoczęcia przez nie życia na nowo, a my jako czytelnicy dostajemy kolejne odpowiedzi.
Książka to w zasadzie takie trzy w jednym, każda z tych opowieści zasługiwałaby na oddzielną książkę, poruszone tematy są tak prawdziwe, większość opisanych tutaj sytuacji jest znana, można je zauważyć nawet w swoim najbliższym otoczeniu, to historie, które napisało życie, na co wskazuje sama autorka, która inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, nie mam słów żeby opisać to co czułam podczas czytania, ale też i poz zakończeniu czytania tej książki, poruszyła ona we mnie dosłownie każdą komórę ciała, i każdy atom duszy. Najbliższa stała się dla mnie historia Elizy, która poruszyła moje matczyne emocje, ale też chyba zakończyła się najbardziej optymistycznie, choć też trudno to jednoznacznie określić, bo historia każdej przedstawionej tutaj bohaterki pozostaje otwarta, ja mam szczerą nadzieję, że autorka pokusi się o jakąś kontynuację, tutaj najbardziej ciekawią mnie dalsze losy Wiktorii.
Książka jest genialna, poruszone tematy są różnorodne, trudne, kontrowersyjne i bolesne. Pojawia się tutaj motyw zaginięcia, zdrady, kłamstwa, samobójstwa, traumy, straty, poczucia winy, depresji poporodowej, problemów finansowych, ukrywanej tożsamości i wielu innych, bo nie sposób je tu wszystkie wymienić. Mogę o tej książce mówić w samych superlatywach, nie doszukałam się w niej żadnych wad, i powiem szczerze, że choć dałam tej powieści ocenę 10/10 to jest ona nieadekwatna, bo jakbym mogła dałabym więcej.
Ze swojej strony bardzo mocno zachęcam do przeczytania tej książki, to lektura, która zasługuje na uwagę, na rozgłos i na polecenie. To historia, która nie tylko porusza, ale pokazuje prawdziwe życie, zwraca uwagę na problemy współczesnego świata, które są niestety bliskie wielu ludziom. Zakończę cytując autorkę: "Ta książka to nie tylko opowieść. To lustro, w którym może przejrzeć się każda kobieta, każdy rodzic, każdy człowiek. Bo czasem największe dramaty dzieją się za zamkniętymi drzwiami, w domach, które z zewnątrz wyglądają na idealne."
Bo łzy są jak deszcz - nie pytają, czy mogą spaść. Po prostu spadają.
Strata to dziwna rzecz. Można ją wykrzyczeć, można ją stłumić, można udawać, że jej nie ma. Ale ona i tak będzie
Ludzie mówią, że czas leczy rany. Ale czas to kłamca. On nie leczy niczego. On tylko uczy człowieka żyć z bólem.
Wiktora, Ania i Eliza. Trzy piękne, mądre kobiety. Patrząc na nie z boku nikt nie odważyłby się stwierdzić, że są nieszczęśliwe. Jak to jest,że często wierzymy w pozory albo co jeszcze gorsze w trudnej sytuacji nie widzimy znaków ostrzegawczych , mimo,że przecież dla otoczenia były wyraźnie widoczne?
Wiki i Krzysiek są małżeństwem od szesnastu lat. Para doczekała się dwójki dzieci. Tola i Kuba są dla swoich rodziców wszystkim tym co najważniejsze. Oprócz nich w dużej willi, którą oboje uwielbiają mieszka mama mężczyzny- Łucja. Oboje wykonują pracę będącą ich pasją. Wydaje się, że ten obrazek jest idealny , aż do dnia , gdy rodzina Wiki znika bez śladu, a wszelkie ślady wskazują na to że domownicy zbierali się w pośpiechu i mieli za moment wrócić. Co naprawdę się wydarzyło? Czy naprawdę znamy tych , których kochamy? Ania i Michał kochają się bardzo. To jedna z tych par o których chce się czytać i marzyć o podobnej trwałej relacji. Choć nie mają pięknego domu z ogrodem i pieniędzy w nadmiarze darzą się szacunkiem i uwielbiają swoich dwóch nastoletnich synów - Emila i Antka. Ich codzienność i chęć do rozmowy i pomocy dzieciom w każdej sytuacji ogrzewa serce. A jednak pewna sobota na zawsze zapisze się w ich pamięci, gdy jeden z chłopców odbierze sobie życie. Co go do tego pchnęło? Eliza i Przemek wraz z dwójką pociech - Misią i Olafem tworzą przepiękną kochającą się rodzinę. Nikt jednak nie ma pojęcia że za zamkniętymi drzwiami młoda perfekcyjna mama zmaga się z depresją poporodową a i mąż ma własny sekret. . Gdy chłopczyk nieoczekiwanie znika małżonkowie zostają wystawieni na próbę.
Oczy trzech kobiet patrzą w inną stronę, ale ból, który je łączy, ma wspólny mianownik – milczenie. Gabriela Gargaś prowadzi czytelnika przez historie, które początkowo wydają się odrębne, a jednak z każdą kolejną stroną splatają się w przejmującą opowieść o stracie, żalu i pytaniach bez odpowiedzi.
Autorka z ogromną wrażliwością pokazuje, jak krucha potrafi być codzienność i jak łatwo przeoczyć moment, w którym „coś” zaczyna się psuć. Nie ma tu prostych winnych ani jednoznacznych odpowiedzi. Jest za to życie – nieidealne, bolesne, pełne emocji, które często chowamy pod maską normalności.
„Za późno na nas” to książka, która nie epatuje dramatem, ale pozwala mu wybrzmieć w ciszy między słowami. Gargaś pisze o depresji, żałobie, zagubieniu i poczuciu winy w sposób niezwykle ludzki – bez oceniania, za to z empatią i zrozumieniem. Każda z bohaterek inaczej radzi sobie z tragedią, inaczej przeżywa stratę i inaczej próbuje odnaleźć sens w świecie, który nagle się rozpadł.
To także opowieść o relacjach – małżeńskich, rodzicielskich, przyjacielskich – o tym, jak bardzo potrzebujemy rozmowy i jak niszczące potrafi być przemilczenie problemów. Autorka zadaje trudne pytania: czy miłość zawsze wystarcza? czy naprawdę znamy osoby, z którymi dzielimy życie? i czy zawsze da się naprawić to, co pękło?
Ta powieść zostaje w sercu na długo. Zmusza do refleksji, zatrzymania się i spojrzenia uważniej na ludzi wokół nas. To książka bolesna, ale potrzebna – przypominająca, że czasem wystarczy jedno słowo, jeden gest, jedna rozmowa, by nie było za późno.
📖 „Za późno na nas” to historia, którą się czuje, a nie tylko czyta.
"Każda historia ma swój początek, środek i jakieś zakończenie. Nie każda jest z happy endem"
Wiktoria budzi się a jej rodzina zniknęła. Anna stara sobie poradzić ze stratą a Eliza ma depresję. Trzy historie, trzy różne kobiety.
Historia zapowiadała się intrygująca od samego początku. Liczyłam na wciągającą od pierwszych stron lekturę, ale niestety nie do końca to dostałam. Końcówka roku trafiła mi się dosyć pechowa, niestety. Historia została w bardzo fajny sposób przedstawiona. Pojawia się tu kilka perspektyw, dosyć intrygujących perspektyw, a przynajmniej początkowo. Pierwsze rozdziały pokazują zdarzenia, które są straszne, trudne dla każdej z bohaterek, ale pozostałe strony pokazują krok po kroku, w jaki sposób doszło do tej sytuacji. Nie ukrywam, że miałam co do tego dosyć dużo oczekiwania, ale niestety nie zostały one spełnione.
Bohaterzy? Nie da się żadnego polubić. To nie są postaci, które wzbudzają sympatię. Nie są idealni, perfekcyjni, ale też jakoś dla mnie są za mało realni. Popełniają wiele błędów, głupich błędów, a ich decyzje są niedojrzałe. Nie rozumiem, jak można w takim wieku w taki a nie inny sposób się zachowywać. Eliza zmaga się z depresją poporodową i to przez dosyć długi czas, ale nikomu o tym nie mówi, a udaje, że wszystko jest dobrze. W jej małżeństwie nie dzieje się dobrze. Ale po co próbować to naprawić, prawda? W żaden sposób nie usprawiedliwiam postępowania jej męża, bo to co zrobił jest nie do zaakceptowania, ale Eliza? Udaje nie tylko, że nic się nie stało, ale przede wszystkim odwdzięcza mu się tym samym. Jak może początkowo zbudziła moją sympatię to te postępowanie spowodowało, że ta moja sympatia do niej zniknęła. Oboje są sobie warci. Wiktoria jest niewiele lepsza. Ma swoją własną przeszłość, kłamstwa, tajemnice, które trzyma przed mężem z daleka. Ale jej mąż również nie jest wobec niej szczery. No cóż, oni również są sobie warci. Anna, to chyba jedyna bohaterka, która jako tako wzbudziła moją sympatię. Zdecydowanie najnormalniejsza z nich wszystkich.
To historia, w której brak szczegółów, nie jest ona rozbudowana a wszystko jest w konkretny, w prosty sposób. Czytelnik krok po kroku odkrywa prawdę. Okoliczności, które doprowadziły do obecnej sytuacji. W niewielkim stopniu historia odkrywa przeszłość bohaterów, to w jaki sposób doszło do ich spotkania, czego dokonali w przeszłości. Jakie decyzje podjęli. Co zaskakujące, jak okazuje się, już w trakcie lektury pojawia się coś co łączy wszystkie kobiety. W końcu dochodzi do tego. Do tego momentu, gdzie wszystko się wyjaśnia i nie było to zachwycające odkrycie. W przypadku Elizy było wiele hałasu, a wszystko szybko się rozwiązało. A Wiktoria? To chyba była najgorsza historia. Dla mnie ona w ogóle nie miała sensu. Dlaczego? Jaka w ogóle była przyczyna tego, że doszło do takiej sytuacji?, Brakowało mi tu motywu. Powodu, którym się kierowano. Totalnie nierealne i niezrozumiałe dla mnie. Perspektywa Anny? I to w jaki sposób do tego doszło? Była najlepszą historią, a z drugiej strony też nigdzie nie było powodu dlaczego tak się stało. Dlaczego?
No cóż, to moje drugie spotkanie z twórczością autorkijest troche lepsze, ale jednak nie na tyle, żeby sięgnąć po inne pozycje autorki. A raczej do tego już nie dojdzie. To zdecydowanie nie dla mnie. Nie potrafiłam się wczuć w historię, wszystko było dla mnie takie sztuczne. Jednak, oczywiście zachęcam, żeby samemu się zapoznać i wyrobić swoje zdanie.
Gabriela Gargaś w „Za późno na nas” zabiera czytelnika w świat, w którym codzienność pęka pod ciężarem sekretów, a zwykłe życie okazuje się jedynie cieniem skrywającym niewyobrażalne dramaty. To powieść, która boli- ale w tym bólu kryje się niezwykła, oczyszczająca siła. Autorka dotyka tematów, o których wciąż mówi się zbyt szeptem: depresja poporodowa, samobójstwo dziecka, rozpad rodziny, zdrada, milczenie, które bywa głośniejsze niż krzyk. Nie ma tu wygładzonych krawędzi, żadnych pocieszycielskich formułek ani łatwych rozwiązań. To książka o kłamstwach, które zawsze wychodzą na jaw, i o tym, jak destrukcyjna potrafi być cisza między ludźmi, którzy powinni być sobie najbliżsi. „Za późno na nas” to powieść wielowątkowa, ale spójna- trzy różne historie kobiet splatają się w sieć emocji, lęków i złamanych serc, które czytelnik odczuwa niemal fizycznie. Każda z bohaterek staje wobec sytuacji odbierającej jej grunt pod nogami. Autorka nie idealizuje-pokazuje zmęczenie, bezsilność, rozpacz, ale też coś jeszcze: tę iskierkę nadziei, która potrafi tlić się nawet w samym środku mroku. Nastrój powieści jest ciężki, melancholijny, lecz nigdy pusty. To melancholia, która skłania do refleksji nad własnym życiem-nad tym, jak kruche są relacje i jak często w codziennym pędzie nie dostrzegamy, że ktoś obok nas rozpada się na kawałki. Realizm tej książki to jej największa siła- bohaterowie są ludzcy, pełni sprzeczności, potrafią ranić i być bezradni, a jednocześnie chcą walczyć i szukać sensu w chaosie. Styl Gabrieli Gargaś jest prosty, a zarazem niezwykle emocjonalny-potrafi uderzyć w najczulsze miejsca, zmusić do zatrzymania się i zadania sobie trudnych pytań. To nie jest literatura, obok której można przejść obojętnie. To swoisty emocjonalny policzek, który zostawia ślad- i właśnie dlatego warto sięgnąć po tę książkę. ⭐ Ocena: 9/10 – Poruszająca, szczera i bezlitośnie prawdziwa. Gargaś kreśli obraz rodzinnych dramatów, które stają się lustrem współczesnych problemów, pozostawiając czytelnika z pytaniem: czy można odbudować siebie, gdy straciło się wszystko? #GabrielaGargaś #ZaPóźnoNaNas #NowośćKsiążkowa #RecenzjaKsiążki #PolskaLiteratura #KsiążkaKtóraPorusza #KsiążkoweEmocje #BookstagramPolska #BooktokPolska #CzytamBoLubię #KsiążkaDlaCiebie #PolecamCzytać #Refleksja #KsiążkiKtóreZostają
Po świątecznych lekturach przyszła pora na coś z innej półki. Mój wybór padł na „Za późno na nas” Gabrieli Gargaś. Pisze w swojej książce, że „Każda historia ma swój początek, środek i jakieś zakończenie. Nie każda jest z happy endem”. Takie właśnie trzy historie przedstawia nam w tej książce autorka. Trzy kobiety, które zostały doprowadzone na skraj swojej psychicznej wytrzymałości. A może to dopiero skraj ale początku? Eliza, matka dwójki dzieci. Cierpi na depresję poporodową. Pewnego dnia jej młodszy syn Olaf znika z domu. Ktoś się włamał i go zabrał ? Sam wyszedł z domu? W jej głowie kotłuje się wiele pytań. Niemniej jednak fakt pozostaje faktem. Dziecka brak.
Wiktoria, matka, żona i przedsiębiorczyni. Dzień jak co dzień. Wraca z pracy do domu i zastaje dom pusty. Brak dzieci, męża i teściowej. Nie ma ich. Zniknęli. Po prostu zapadli się pod ziemię. Ogarnia ją czarna rozpacz i próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie - dlaczego?!
Poznajemy jeszcze Annę. Matkę dwóch chłopców. Dwóch nastolatków. Emila, który ma swój własny świat i w który nie ingerują znajomi ze szkoły lub podwórka. Natomiast Antek, typ przebojowego chłopaka. Bezproblemowego, otoczonego wianuszkiem znajomych. Ale to tylko fasada, bo to właśnie on popełnia samobójstwo.
Trzy tak różne historie. Każda z nich dramatyczna, chociaż ta Elizy zakończona happy endem to jednak i tak przyglądamy się z daleka dramatowi kobiety nierozumianej i niedostrzeganej przez otoczenie. Tak samo sprawa miała się z Antkiem, synem Anny. Niby wszyscy go dostrzegali ale tak naprawdę nikt go nie dostrzegałe krzyczał o pomoc do własnej matki to i tak został potraktowany przez nią z nie dość należytą uwagą.
I Wiktoria, której tragedia tak naprawdę wydarzyła się tylko i wyłącznie przez jej niedomówienia i kłamstwa. Bo kłamstwo ma to do siebie, że zawsze w końcu zostaje odkryte.
Zatem jeśli widzimy kogoś niemo wołającego o pomoc, nie przechodźmy koło niego obojętnie, bo być może ta osoba potrzebuje właśnie naszej pomocy, gdyż nieznajomy czasami potrafi dostrzec więcej niż ci najbliżsi. A jeśli macie ochotę zapoznać się z dokładniejszą historią kobiet z książki to zapraszam do lektury.
„Za późno na nas” bardzo mnie zaintrygowała nagłówkiem opisu. Ale czy po przeczytaniu całej książki uważam, że faktycznie była tego warta?
Trzy rodziny: Wiktoria i Krzysztof, Anna i Michał oraz Eliza wraz ze swoim mężem.
Trzy sekrety: Wiktoria budzi się w pustym domu – jej mąż, dzieci i teściowa znikają bez śladu. Zaczyna wątpić we wszystko, co dotąd uważała za pewne, gdy na światło dzienne wychodzą mroczne tajemnice Krzysztofa.
Anna i Michał przeżywają tragedię – ich syn zakończył swoje życie. Ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę, a na jaw wychodzą bolesne rodzinne sekrety. Każde z nich przeżywa żałobę na swój sposób.
Eliza przeżyła zdradę męża i depresję poporodową. Desperacko próbuje odzyskać sens życia, a tymczasem obok niej czai się zagrożenie, które może zniszczyć wszystko, co jej pozostało.
Pytanie jest jedno: jak odnaleźć siebie, gdy traci się wszystko, co dotąd definiowało nasze życie?
Historia Wiktorii mocno mnie poruszyła – straciła dzieci, męża i teściową, została zupełnie sama. Zniknęli bez śladu. Ta historia pokazuje, jak przez kłamstwa można stracić rodzinę. Wstrząsnął mną również fakt, że została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami – artykułami o rodzinie Bogdańskich.
Historia Anny i Michała poruszyła mnie najbardziej. Może dlatego, że ten temat zawsze jest gdzieś niedaleko mnie. Czytam dużo książek i artykułów o takich wydarzeniach. Ich syn popełnia samobójstwo, a ta historia pokazuje, że właśnie ci najbardziej uśmiechnięci, pozornie niepotrzebujący pomocy, w rzeczywistości mogą jej potrzebować najbardziej. My, ludzie, często nie pokazujemy, że potrzebujemy wsparcia – dusimy wszystko w sobie, a to ogromny błąd. I właśnie ta opowieść ukazuje, do czego może nas ten błąd doprowadzić.
Historia Elizy jest mi jednocześnie bliska i daleka. Jak już wspominałam, czytam dużo artykułów i książek o tematach związanych z depresją i podobnymi wydarzeniami, jak w przypadku Anny i Michała. Dlatego jest mi bliska – bo w niemal każdej z takich tragedii pojawia się temat depresji. Daleka, bo nie czytam zbyt wiele o depresji poporodowej konkretnie. Motyw zdrady męża również jest mi w pewnym sensie bliski – o tym także sporo czytałam.
Każda z tych trzech historii niesie ze sobą morał. Pokazuje, co nie zadziałało i dlaczego skończyło się tak, a nie inaczej. Wszystkie poruszyły mnie bardzo i polecam zapoznanie się z tą książką, bo naprawdę warto. To trzy różne historie, a jednak łączy je jedno pytanie, które już pojawiło się wcześniej: „Jak odnaleźć siebie, gdy traci się wszystko, co dotąd definiowało nasze życie?”
Pozwolę sobie zostawić to pytanie bez odpowiedzi i zachęcić was, byście sięgnęli po tę historię i odnaleźli odpowiedź samodzielnie.
„Za późno na nas” to zdecydowanie jedna z tych przeszywających powieści, jakie obezwładniają już od pierwszej strony i trzymają w swych hipnotyzujących sidłach jeszcze długo po zakończeniu czytania. Głęboka, poruszająca i zniewalająca, a wszystko to dopełnione doskonale nakreślonymi, jakże prawdopodobnymi bohaterkami, których los zdecydowanie doświadczył zbyt boleśnie! Utrata dziecka, zdrada, kłamstwa związane ze wstydliwą przeszłością i depresja poporodowa! Bezsprzecznie, Gabriela Gargaś nie oszczędza ani swoich postaci, ani zaangażowanych czytelników, którzy doskonale wiedza, że te dramatyczne historie mogą przydarzyć się każdemu, dlatego przezywają je wyjątkowo mocno i ze wszystkich sił kibicują bohaterkom w tych nierównych, prawdopodobnie odgórnie skazanych na porażkę walkach. Walkach, które toczą się za niejednymi zamkniętymi drzwiami…
Utalentowana Pisarka jak zwykle nie zawodzi i funduje swoim czytelnikom emocjonalną, jakże przemawiającą torpedę, która odurza wyjątkowo silnie i dotyka najciemniejszych zakamarków ludzkiego serca. Szok, oburzenie, żal, smutek i wszechogarniające poczucie niesprawiedliwości wsiąkają w duszę czytającego z każdą stroną coraz silniej, przeszywają go na wskroś i nie pozwalają na przerwę w lekturze nawet na sekundę. Nadzwyczaj sugestywne pióro Autorki sprawia, że emocje głównych bohaterek stają się naszymi, dlatego cierpimy wspólnie z nią, nie potrafimy pogodzić się z bolesną rzeczywistością, z ich samotnością i bezradnością wobec wyjątkowo szyderczego losu. Bezsprzecznie, to pozycja, o jakiej nie da się zapomnieć, a dla niektórych może okazać się ona czymś znacznie większym niż jedynie fikcyjna opowieść… I w tym właśnie tkwi jej moc!
Boleśnie prawdziwa, przesycona bólem, codzienną walką i sekretami fabuła, obezwładniające napięcie, fenomenalny, hipnotyzujący klimat oraz wyjątkowo wiarygodne bohaterki i ich szara, niełatwa codzienność, a wszystko to nakreślone wyjątkowo sugestywnym piórem. Jeśli cenicie mocne, wciągające, emocjonujące historie o mrocznych ludzkich dramatach, z pewnością będziecie zachwyceni! Polecam całym sercem!
(...) Trzy kobiety. Eliza, Wiktoria i Anna. Każdej z nich z dnia na dzień zawalił się świat. Depresja poporodowa, zdrada męża, samobójstwo syna, nagłe zniknięcie męża, teściowej i dzieci. Jak do tego doszło? Czy były jakieś znaki ostrzegawcze, czerwone flagi, które zauważone w porę, pozwoliły by unikać najgorszego?
"Za późno na nas" Gabrieli Gargaś to głęboka, poruszając historia kobiet i ich rodzin, które tak naprawdę mogą odzwierciedlać nasze własne doświadczenia. Jestem pewna, że nie jedna kobieta sięgając po tę książkę odnajdzie w niej siebie, swoje traumy, bóle, niemy krzyk, który na zewnątrz przybiera maskę udanego życia. Autorka w tej powieści opisała to, co każdego dnia przeżywają setki kobiet, rodzin, na całym świecie. Tajemnice, niewykrzyczany ból życia, kłamstwa, prędzej czy później doprowadzą do tragedii. Na przykładzie historii trzech kobiet, które pozornie nic ze sobą nie łączy, widzimy jak budowanie fasady normalnego, szczęśliwego życia, niszczy od środka, zakłada kajdany z których ciężko się uwolnić, sprawia, że gubimy siebie. Autorka zwraca uwagę na to, jak bardzo ważna jest szczerość, rozmowa, nazwanie własnych uczuć, emocji i przyznanie się przed samym sobą do tego, że nie musimy wszystkiego ogarniać, ze wszystkim mierzyć się samemu. Ale trzeba umieć to wypowiedzieć na głos, co nie zawsze jest proste, szczególnie, gdy wokół brak zrozumienia i ciągłe osądy.
Pomimo tego, że nie jest to łatwa i lekka książka, to uważam, że bardzo potrzebna. Poruszyła mnie niesamowicie, czułam niemalże cierpienie i zagubienie jej bohaterek. Przeżywałam bardzo to, z czym musiały się mierzyć. Myślę, że warto by było, aby przeczytali ją również mężczyźni. Z pewnością nie jednemu otworzyłyby się oczy.
Anna, Eliza, Wiktoria - trzy kobiety. Każda z nich inna. Ich życie z pozoru wydaje się normalne. Ale czy na pewno? Każda z nich doświadczyła straty, każda innej, jednak każda równie bolesna. Teraz uczą się żyć w nowej rzeczywistości. Czy im się to uda?
Eliza ma szczęśliwą rodzinę. Jednak wszystko zaczyna ją przytłaczać. W jednej chwili jej malutki synek bawi się na dywanie. W następnej już go nie ma. Zostały tylko uchylone drzwi. Gdzie jest Olaf? Anna martwi się o jednego syna, przez co ten drugi czuje się niewidziany. To właśnie Antek jest zawsze uśmiechnięty, radosny, pełen życia. Dlaczego więc postanowił je sobie odebrać? Wiktoria ma wszystko. Dzieci, mąż biznesmen, teściowa która pomaga w domu. Jednak przeszłość się o nią upomina. Jednego dnia to szczęśliwa rodzina, następnego Krzysztof z dziećmi i teściową znikają. Dlaczego?
Ta książka to bardzo życiowe historie. Czasem widzimy szczęśliwą rodzinę. Jednak to tylko pozory. Nikt z nas nie wie co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Często za uśmiechem skrywana jest depresja i bezsilność. Autorka świetnie to tu pokazała. Widzimy tu też, że kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw i potrafi zostawić za sobą niezły bałagan. A wśród ludzi również można być samotnym. Ta książka jest przepełniona bólem, ale jest przy tym taka prawdziwa. Nie znajdziemy tu wyidealizowanego świata, tylko zwykłą codzienność. Gabriela Gargaś wplotła tu wiele różnych tematów, większość z nich jest dość trudnych. Jest zdrada, jest dom dziecka, jest pochopne ocenianie byłego więźnia. To świetna książka. Czytałam z zaciekawieniem, przecież musiałam wiedzieć dlaczego to wszystko się wydarzyło. I wiecie co, cieszę się, że na nią trafiłam. Skłoniła mnie bowiem do refleksji. Wam również bardzo polecam.
Gabriela Gargaś w swojej najnowszej powieści dotyka problemów, z którymi każdy z nas może się spotkać w prawdziwym życiu. To choćby miłość, zdrada, kłamstwa, strata, tęsknota, depresja poporodowa czy samobójstwo. Większość z tych tematów jest trudna i wymaga ubrania w odpowiednie słowa. Mimo iż jest tu różnorodność, to wszystko jest spójne i idealnie łączy się w całość.
Mamy trzy rodziny, trzy tajemnice i jedno kłamstwo. Emocje w tej powieści rezonują tak bardzo, iż stajemy się niejako uczestnikami tego, co toczy się na jej kartach. Nie zawsze jest kolorowo i pozytywnie, a może nawet częściej trudniej... To tak jak z życiem. Ono potrafi pięknie zaskoczyć, ale i przynieść troski i problemy dnia codziennego. Istotne jest, by zrozumieć, co jest w życiu najważniejsze i o co warto walczyć.
Gonimy w pędzie życia, myśląc, ze na wszystko mamy jeszcze czas. Ta historia uświadamia, że czasem właśnie tego czasu możemy nie mieć. Drugie szanse na zawsze się powtarzają. Dlatego trzeba korzystać z nadarzających się okazji, łapać chwile, spełniać marzenia, mówić to, co naprawdę myślimy, wyznawać uczucia, rozmawiać z tymi, na których nam zależy czy zdobyć się na słowo "przepraszam".
"Za późno na nas" to niełatwa, mocna, trzymająca w napięciu, poruszająca powieść o życiu. To historia z tych, które dostarczają refleksji, przemyśleń i mądrości nad życiem, wyborami i uczuciami. To książka pozostawiająca ślad na duszy i sercu, a przede wszystkim dodaje otuchy, że nie jesteśmy same ze swoimi problemami. Czy rzeczywiście na niektóre rzeczy czasem jest za późno? Sprawdźcie koniecznie!
„Za późno na nas” Gabrieli Gargaś to powieść, która idealnie trafi do serc czytelników poszukujących historii pełnych emocji, niedopowiedzeń i pytań o to, co w życiu naprawdę ważne.
Autorka przedstawia losy bohaterów, którzy stają na rozdrożu. Każdy z historii ma w sobie coś indywidualnego, a jednak motywem przewodnim ich wszystkich są trudne emocje. Mimo, że historia dotyczyła głównie kobiet absolutnie mi to nie przeszkadzało i potrafiłem wczuć się w ich sytuację. Przeżywałem emocje razem z bohaterkami i wręcz fizycznie czułem ich ból. Rozdarcie między pragnieniem serca a zobowiązaniami wobec innych zostało opisane bardzo wiarygodnie.
Gabriela Gargaś ma niezwykły dar budowania nastroju – jej język jest lekki, ale jednocześnie pełen emocji. Dialogi brzmią naturalnie, a opisy miejsc i przeżyć są obrazowe. Autorka nie moralizuje, raczej pokazuje życie takim, jakie bywa: pełne wyborów, które bolą, i decyzji, które czasem kosztują nas szczęście. Ostatnio też czytałem historię, w której chodziło o kłamstwa, ale ta jest zupełnie inna i ma pokazać czytelnikowi zupełnie coś innego.
To, co szczególnie mnie poruszyło, to refleksja nad tym, że wciąż odkładamy marzenia i uczucia na później”. Czekamy na lepszy moment, a potem okazuje się, że nie zawsze on nastąpi . Książka zostawia czytelnika z refleksjami na temat życia.
Momentami akcja toczy się wolniej, a niektóre opisy mogłyby być krótsze, bo spowalniają rytm opowieści. Jednak emocje, które niesie ze sobą książka, rekompensują te drobiazgi. To nie jest historia do przeczytania i zapomnienia – ona zostaje w sercu. Bardzo polecam dla osób, które lubią historie z przesłaniem.
„Za późno dla nas” Gabrieli Gargaś to opowieść o trzech różnych rodzinach, których losy splatają się w nieoczywisty sposób. Każda z nich nosi w sobie dramat, ból i przemilczane prawdy, które w końcu domagają się ujawnienia. Autorka zabiera nas w podróż przez emocje – od lęku, przez rozpacz, aż po nadzieję, że nawet w największym mroku można odnaleźć światełko.
Poznajemy Wiktorię, która pewnego dnia zostaje sama w pustym domu. Jej bliscy znikają, a wraz z nimi poczucie bezpieczeństwa. Pojawiają się pytania, na które nikt nie chce udzielić odpowiedzi, a skrywane przez lata tajemnice zaczynają burzyć fundamenty jej świata. Równolegle śledzimy losy Anny i Michała – rodziców zmagających się z ogromną stratą. Każde z nich przeżywa żałobę inaczej, co sprawia, że ich związek zaczyna się kruszyć pod ciężarem niewypowiedzianych słów. Trzecią bohaterką jest Eliza – kobieta przygnieciona depresją poporodową i zdradą męża. Jej historia była dla mnie najbardziej przejmująca, bo pokazuje, jak łatwo można utracić grunt pod nogami i jak trudno odnaleźć siebie, kiedy życie wali się na kawałki.
Gabriela Gargaś nie ucieka od trudnych tematów – pisze o bólu, który rozdziera, ale i o sile, jaka rodzi się w człowieku, gdy wydaje się, że wszystko jest stracone. To książka, która nie jest lekką, relaksującą lekturą – to emocjonalny rollercoaster, skłaniający do refleksji nad tym, ile naprawdę wiemy o swoich najbliższych. Ile jesteśmy w stanie znieść, zanim powiemy „dość”? Autorka udowadnia, że nawet w świecie utkanym z kłamstw można jeszcze zawalczyć o prawdę i nadzieję.
"Za późno na nas" to najnowsza powieść Gabrieli Gargaś, w której autorka porusza niezwykle trudne, bolesne i niestety wciąż aktualne tematy. To dramatyczne i wstrząsające historie trzech kobiet, których życie w pewnym momencie zostaje wywrócone do góry nogami.
Inspiracją do stworzenia wątku Wiktorii stały się prawdziwe wydarzenia - historia rodziny, która pewnego dnia zniknęła bez śladu, zostawiając za sobą wszystko. Opowieść o Annie porusza jeden z najtrudniejszych i najbardziej bolesnych tematów - samobójstwo nastolatka. Natomiast losy Elizy pokazują, jak cichym i podstępnym wrogiem może być depresja poporodowa, o której wciąż mówi się zbyt mało.
Te trzy historie łączy jedno - pozorna normalność, codzienność, która wydaje się spokojna i przewidywalna… do momentu, gdy nagle cały świat bohaterek zaczyna się rozpadać. Gabriela Gargaś oddaje głos swoim bohaterkom, pozwalając im mówić wprost, bez upiększeń, dzięki temu każda z nas może odnaleźć w ich przeżyciach cząstkę siebie.
To również książka o roli kobiet w społeczeństwie, w rodzinie i w pracy - roli, która wciąż bywa niedoceniana i sprowadzana do schematów. Obraz jaki wyłania się z kart powieści, jest do bólu prawdziwy, pozbawiony złudzeń i instagramowej "pozłotki". To naga prawda o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
"Za późno na nas" to lektura niezwykle ważna, potrzebna i przejmująca; przepełniona żalem, goryczą, strachem, bólem, ale też nadzieją - dawno żadna książka nie zostawiła we mnie tak silnego, emocjonalnego śladu.
„Za późno na nas” to napisana z niezwykłą wrażliwością i bardzo poruszająca historia o trzech rodzin. Eliza, Anna i Wiktoria to trzy kobiety, które skrywają swoje tajemnice. Które zmagają się w życiu codziennym z pewnymi problemami i traumami. Wiktoria pewnego dnia budzi się w nowej rzeczywistości, w której nie ma jej męża, dzieci i teściowej. Jej mąż Krzysztof ukrywał przed nią pewne sprawy. Anna i Michał próbują poskładać swoje życie na nowo po tym jak ich syn popełnił samobójstwo. Na jaw wychodzą rodzinne sekrety, które sprawią, że ich małżeństwo będzie się rozsypywać jak domek z kart. Eliza natomiast ma depresje poporodową oraz męża, który ją zdradza. Stara się odzyskać sens życia. Książka chociaż napisana lekkim stylem nie jest łatwą lekturą. Porusza wiele trudnych tematów tj.: zdrada w małżeństwie, długi, żałoba, depresja itp. Problemy z jakimi zmagają się bohaterowie tej książki są problemami, z którymi nie jeden z nas zmaga się może. Autorka w pełni oddała emocje z jakimi zmagają się trzy bohaterki. Emocje te udzielają się czytelnikowi. Opowieść tutaj zawarta jest przedstawiona z perspektywy trzech bohaterek. Nie znajdziemy tutaj chaosu. Za to znajdziemy tutaj krótkie rozdziały, które sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. „Za późno na nas” to książka, która sprawi, że zatrzymacie się na chwilkę i zastanowicie się nad Własnym życiem. Osobiście lubię takie powieści i bardzo polecam Wam ten tytuł.
Wiedziałam, że sięgając po tą pozycję, poruszy ona moje najczulsze struny… Jako kobiety, żony, matki, córki...
Ta książka to historia trzech kobiet, na pozór zupełnie różnych, a jednak łączy je to, że każda z nich przeżywa niezwykle trudne chwile. Wiktoria miała wszystko, o czym marzyła. Dwoje dzieci, wspaniałego męża i wyjątkowo cudowną teściową. Pewnego dnia wszyscy nagle znikają. Wszyscy, cała czwórka… Choć Wiktoria prowadzi na pozór szczęśliwe życie, to przeszłość wraca do niej z niszczycielską siłą. Anna jest matką dwóch nastoletnich chłopców. Kiedy skupia całą uwagę na jednym z nich, chce go uratować, chronić, traci tego drugiego. Przeżywa niewyobrażalną stratę. Eliza ma cudowną rodzinę i po raz drugi została matką. Niestety depresja poporodowa, z którą się mierzy sprawia, że każdy dzień dla niej to ogromna walka.
Książka Gabrieli Gargaś porusza wiele trudnych tematów, takie jak depresja, samotność, samobójstwo, zdrada, tajemnice i kłamstwa. Pokazuje z iloma trudnymi i ciężkimi sprawami muszą zmagać się na co dzień kobiety. W przeżyciach bohaterek łatwo odnaleźć kawałek siebie i swoich doświadczeń. Tak właśnie było ze mną.
Można wyciągnąć z tej pozycji wiele lekcji, ale najważniejsza według mnie to taka, żeby nie udawać silnej, kiedy tej siły w nas nie ma, żeby umieć prosić o pomoc i mówić głośno o swoich problemach i trudnościach. Samotna walka jest dużo cięższa, niż kiedy dzielimy ją z innymi.
„Za późno na nas” to powieść, która nie należy do łatwych, ale właśnie dzięki temu zostaje w głowie na długo. Autorka porusza wyjątkowo trudne i bolesne tematy – ból, cierpienie, zdradę i kłamstwa, a także konieczność zaczynania wszystkiego od nowa, kiedy wydaje się, że grunt usuwa się spod nóg. To historia pełna emocji, bez zbędnego upiększania i bez bajkowego happy endu.
Czyta się ją z ogromnym zaangażowaniem, choć momentami lektura potrafi naprawdę przytłoczyć ciężarem emocji. Bohaterowie są bardzo ludzcy w swojej niedoskonałości, a ich decyzje i błędy wywołują w czytelniku całą gamę uczuć – od złości, przez współczucie, aż po wzruszenie.
To książka, która pokazuje, że życie nie zawsze daje drugą szansę, ale zawsze zmusza do stawienia czoła konsekwencjom. Mocna, prawdziwa i niezwykle emocjonalna – dla tych, którzy szukają literatury, która porusza i zostaje z nami na długo.
Powieści Gabrieli Gargaś zawsze są wyjątkowo emocjonalne. Jednak najnowszy tytuł ,,Za późno na nas" jest w stanie naprawdę mocno wstrząsnąć czytelnikiem.
Jest to historia trzech kobiet. Kobiet z pozoru wiodących zupełnie zwyczajne życie. Wraz z kolejnymi stronami dowiadujemy się jednak, że za zamkniętymi drzwiami dzieje się znacznie więcej. Dzieją się rzeczy, przez które na długo wstrzymamy oddech.
Autorka potrafi pisać o sprawach trudnych w sposób niezwykle poruszający, jednocześnie zawierając w tym ogrom refleksji. A także o sprawach bardzo ważnych, o których niełatwo jest mówić głośno, ale tym samym nie można o nich milczeć...
Przeczytajcie tę książkę. Ona jest tego naprawdę warta ❤️🩹
Czy kobiety to faktycznie słaba płeć? [współpraca reklamowa] Poznaj historię trzech kobiet, które z pozoru mają piękne życie. Zatop się w depresji, pożegnaj swoje dziecko i pogódź się z utrata całej rodziny. Straszne jak życie może nas zdeptać. Przeżyj wszystkie bolesne chwile z bohaterkami książki i po skończeniu będzie gwarantowane gapienie się w ścianę i zastanawianie się czy faktycznie nie faworyzujesz jakiegoś dziecka? Czy twój mąż stanie na wysokości zadania i sprosta ciężkości życia czy zawinie się tak szybko, ze mrugniesz i już go nie będzie? Opisane historie są warte poznania, a podział na rozdiały dla każdej z pań pozwala nam się wczuć w przedstawione realia życia.
„Strata cholernie boli. Rozdziera serce, poniewiera dusze, rozszarpuje człowieka na strzępy. Nie można się jej nauczyć. Nie można się na nią przygotować. Nawet jeśli człowiek wie, że nadchodzi, to i tak uderza jak rozpędzony pociąg, zabierając wszystko, co było znane i pewne.” 💔
Mimo, że na początku nie mogłam połapać się w trzech historiach, bo trzeba zapamiętać która kobieta co przeżywa, to była to, jak zawsze, piękna przeprawa przez ludzkie serca i uczucia. Kocham to, jak Pani Gabrysia pisze. Lubię wracać po jej książki. A końcówki zawsze są dla mnie wzruszające 🥹❤️
[Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia] ig romantic_soul_artist To moje drugie spotkanie z Gabrielą Gargaś i muszę przyznać, że czuję ogromny progres. Poprzednia książka nie porwała mnie tak, jak bym chciała, ale tutaj autorka zaskoczyła mnie dojrzałością i umiejętnością prowadzenia wielu wątków. „Za późno na nas” czyta się z emocjami, czasem ze ściśniętym gardłem, a czasem z zaciekawieniem, jak rozplączą się wszystkie tajemnice.
Fabuła snuje się wokół trzech rodzin, w których pozornie zwyczajne życie nagle pęka jak cienkie szkło. Wiktoria pewnego dnia budzi się w pustym domu, Anna i Michał próbują posklejać siebie po wielkiej stracie, a Eliza szuka sensu w cieniu zdrady i depresji poporodowej. Każdy z tych wątków pokazuje inne oblicze bólu, a jednocześnie daje nadzieję, że nawet w największym chaosie można znaleźć drogę.
Najbardziej wstrząsnęła mną historia Wiktorii może dlatego, że oparta jest na faktach i wydarzyła się naprawdę, tutaj, w Polsce. To nie tylko fikcja, ale też echo prawdziwego życia.
Mój ulubiony wątek należał jednak do Anny i Michała. Było w nim najwięcej emocji, prawdy i delikatnych obserwacji. To ta część, która najgłębiej we mnie zapadła. Z kolei historia Elizy nie wywołała we mnie aż takich emocji chociaż była ważna, to jednak czułam, że nie do końca mnie porwała.
Podsumowując jest to książka pełna bólu, sekretów, ale i nadziei. Pokazuje, że życie potrafi być okrutne, ale jednocześnie uczy, że warto walczyć o siebie i bliskich. To historia, która zostaje w głowie.