Cenisz czystość i porządek? Niebo to miejsce dla ciebie!
Moje znajome czorty Azazel i Beleth gorąco wzięły sobie do serca powiedzenie: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Tyle że to jabłko nie było zwykłą papierówką. Niestety nie wpadłam na to i znowu zostałam bezczelnie wmanewrowana w diabelskie spiski. Jednak tym razem udało mi się przynajmniej nie umrzeć. Zawsze to jakiś powód do dumy.
Tymczasem czeka mnie szalona podróż do Arkadii. Tak, tej na górze. Beztroscy święci, anioły w sandałach, pomocne putta i złote golemy. Chyba jednak nie jestem aż tak gotowa na Niebo, jak mi się wydawało. Chociaż może powinnam zapytać, czy Arkadia jest gotowa na mnie i na diabły…
Oto kolejne szalone przygody byłej diablicy Wiktorii. Ja, anielica to drugi tom serii, którą pokochały tysiące czytelników.
Lekarka, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Debiutancką powieść Wilk napisała w wieku piętnastu lat, a wydała trzy lata później (2006). W 2009 roku ukazała się kontynuacja tej książki - Wilczyca. Autorka została za nią nominowana do nagrody Nautilus, przyznawanej przez czytelników w corocznym plebiscycie na najlepszy polski utwór literacki z gatunku fantastyki. Wilczyca zdobyła w nim piąte miejsce. W Wydawnictwie W.A.B. pisarka opublikowała trylogię, na którą składają się powieści: Ja, diablica (2010), Ja, anielica (2011) oraz Ja, potępiona (2012).
3.75 Co tu dużo mówić…😆 Czasem lubię się odmóżdżyć. Bawiłam się świetnie, czegoś takiego potrzebowałam, co nie zmienia faktu, że mam świadomość wad tej serii.
To była najgorsza książka jaką w życiu przeczytałam. To było tak cringowe, niezręczne i seksistowskie. Zmarnowany potencjał. Jeśli chcecie podobną historię tylko DOBRĄ, polecam Dorę Wilk. Po prostu wszystkie sytuacje były po prostu... no nie. Zobaczenie się z rodzicami w niebie, zjedzenie sobie z nimi na spokojnie ciasta i pogaduszki a przy okazji przedstawienie chłopaka... Po prostu to było tragiczne.
Przyznam szczerze, że spodziewałam się spadku formy w porównaniu do pierwszej części. Nie mogłam jednak wiedzieć, że będzie aż taki duży. Mimo, że autorka ma dużo dobrych pomysłów, sama ich realizacja bardzo kuleje, np. . Przy czytaniu poprzedniej książki można było się pośmiać dzięki zawartej w tekście ironii, niestety tutaj tego zabrakło. Bohaterowie też nie są mocną stroną tej książki. Kleopatra i Azazel, którzy w pierwszej części, nawet mi się podobali, stracili swoje poczucie humoru, wręcz powiało zewsząd nudą. A nasze miłosne trio, złożone z Beletha, Wiktorii i Piotra zrobiło się dosyć żałosne. Jedynie można się cieszyć z tego, że Beleth nabrał trochę więcej animuszu i stał się bardziej intrygujący. Chyba sama nie mam się co dziwić, że książka nie jest dobra, skoro nawet główna bohaterka zauważa swoją głupotę: „[w]szyscy najwyraźniej byli mądrzejsi i lepiej poinformowani ode mnie. Skandal!”. Tak, Wiktorio, to jest rzeczywiście skandal, żeby główna bohaterka była taka nierozumna. Przez książkę przebrnęłam jedynie dlatego, że pani Anna Szawiel wkłada w czytanie sporo serca i emocji, przez co książka staje się jako tako znośna. Zakończenie książki nie wnosi praktycznie niczego nowego, tj. nadal tkwimy razem z bohaterami w dramie pod tytułem „will they or won’t they”.
Wiktoria długo nie nacieszyła się słodką nieświadomością zdobytą po wydarzeniach z tomu pierwszego, bo Diabłom bardzo szybko do głów wpadł nowy pomysł na zamieszanie w jej życiu. Tym razem Azael wraz z Belethem zamarzyli o odzyskaniu anielskich skrzydeł i przeniesieniu się na stałe do nieba.
Nasza bohaterka zostaje wplątana w ich machlojki i — chcąc nie chcąc — staje się współuczestniczką ich szalonych planów, pakując się przy tym w coraz większe tarapaty. Wiki dość szybko dostaje odpowiedzi na pytania: Czy piekło i niebo naprawdę aż tak bardzo się różnią? Czy biurokracja w anielskim wydaniu wygląda inaczej? Jak długo można zamawiać herbatę od Putta? Jak groźni są złoci strażnicy bram niebios? Jakim autem jeździ Jezus? I czy jej bliscy w niebie są tacy, jakimi ich zapamiętała? Dodatkowo zainteresował się nią Anioł, który w kombinatorstwie jest niemal tak dobry jak sam Azael, a to zdecydowanie nie wróży nic dobrego.
W tym samym czasie związek Wiki z Piotrem przechodzi mały kryzys, a nagłe nowe możliwości chłopaka sprawiają, że mamy do czynienia z całkiem ciekawym trójkątem miłosnym i sporą ilością samczych przepychanek. Bo przecież upadły anioł tak łatwo nie odda pola jakiemuś tam człowiekowi. Nowe postacie, które się pojawiły, zdecydowanie wzbogaciły scenerię, a moje wyobrażenie cherubinów zmieniło się na zawsze. Fajnie też, że autorka nie zapomniała o starych znajomych — Cleo oraz Śmierć również znalazły swoje miejsce na kartkach tego tomu.
Same przygody bohaterów były, jak zwykle, zabawne i solidnie namieszały w niebie, skutecznie burząc panującą tam sielankę. Jedyną rzeczą, która według mnie momentami wybija z czytania, jest zachowanie Wiki. Bohaterka chyba nie do końca może się zdecydować, czy jest już dorosła, czy nadal nastolatką — szczególnie w scenach zazdrości dotyczących pewnej diablicy. Sposób, w jaki się do niej odnosiła, momentami sprowadzał ją na trochę niższy poziom kultury. Z drugiej strony jej przekomarzanki z Diabłem bardzo mi pasują, nawet, jeśli i te dialogi bywają dość dziecinne.
Ten tom, zarówno pod względem humoru, jak i fabuły, w mojej ocenie dorównuje pierwszej części. To bardzo przyjemna seria, która regularnie wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika — idealna, gdy potrzebujecie czegoś lekkiego, luźnego i z przymrużeniem oka.
Pierwszy tom mnie oczarował. Drugi moim zdaniem dorównywał pierwszemu, chociaż trącał mi już minimalnym schematem w fabule. Mimo to lektura była niezwykle przyjemna i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania w moimi ulubionymi bohaterami.
Na początku gdy Beleth chciał być blisko Wiktorii było to ciekawe ale w pewnym momencie książka stała się nudna. Piotrek wszystko psuje, nie umie pogodzić się z faktem że Wiktoria już go nie kocha... końcowa scena gdy po przejściu śmiertelników pojawia się mężczyzna ze złotymi skrzydłami i stwierdza iż śmiertelnik bez problemu może trafić do Tartaru>>>potrzebuje więcej scen z Belethem i Wiktorią ale bez Piotrka. Oby Beleth pojawił się w kolejnej części przy Wiktorii i niech ona mu powie że się jej podoba-wygrał z nią
"Ja, anielica" to drugi tom przygód Wiktorii, Beletha, Piotrusia i Azazela. Tym razem akcja dzieje się głównie w Niebie. Katarzyna Berenika Miszczuk w ciekawy sposób pokazuje nam w jaki sposób Arkadia funkcjonuje oraz czym różni się od Piekła. Interesujące jest też to, że nawet anioły i diabły nie są czarno-białe. Po tej "dobrej" stronie znajdują się osobnicy, którzy snują niecne plany oraz robią inne niedozwolone rzeczy. Natomiast w Niższej Arkadii niektórzy posiadają dobre cechy i troszczą się o innych. Niby akcja dzieje się w Niebie, więc wydawać by się mogło, że będzie spokojnie... No cóż, nie w towarzystwie znajomych Wiktorii. Miałam wrażenie, że Beleth zamienił się rolami z Azazelem, ponieważ tym razem to on manipulował sytuacją i zawierał układy z niebezpiecznymi osobami. Ta część podobała mi się troszkę mniej niż pierwsza, ale wciąż przyjemnie się ją czytało. Ostatni rozdział zapowiada, że w kolejnym tomie sporo się wydarzy, więc nie mogę się doczekać aż o tym przeczytam ❤️
Czytając pierwszy tom przygód Wiktorii Biankowskiej, a właściwie kończąc jego lekturę, zastanawiałam się jakim cudem miałaby ona stać się anielicą. Okazuje się, że całkiem prosto, chociaż przyznaję, że po raz kolejny, wyobraźnia autorki zupełnie mnie zdumiała.
Wiktoria wiedzie spokojne życie i zupełnie nic nie pamięta ze swojego pobytu w zaświatach. Spotyka się z Piotrusiem, a jej związek właściwie przesłania jej wszystko inne do czasu, aż od przystojnego nieznajomego otrzymuje w prezencie jabłko. Nie zastanawiając się długo, niczym biblijna Ewa, dzieli się jabłkiem z Piotrem i oboje przypominają sobie wszystkie zdarzenia powiązane z Azazelem i Belethem. Tym razem Wiki musi zwiedzić nowe rejony - trafia do nieba.
Z Wiktorią i jej towarzyszami nie sposób się nudzić. W książce brak jest przydługich opisów, akcja pędzi na łeb, na szyję, a główna bohaterka odkrywa w sobie coraz większe pokłady mocy. Całość okraszona została sporą dawką dobrego humoru, do którego w znacznej mierze przyczyniła się diabelsko - anielska para Beleth i Azazel. Oprócz komicznych i humorystycznych momentów nie brak też tych wzruszających.
W pierwszym tomie zaskoczyła mnie kreacja piekła, znacznie różniąca się od tej standardowej i znanej mi dotychczas. Nie inaczej było i tym razem, bowiem Arkadia, a raczej jej mieszkańcy, nie raz wywołali uśmiech na mej twarzy. Podpalające papierosy cherubinki, Syn Boży poruszający się luksusowym autem czy Święty Piotr wyglądający jak wytrwany golfista nie raz wywołali uśmiech na mej twarzy. Zaznaczę, że do książki trzeba podejść z dystansem, nie ma co oczekiwać poważnej historii, twardo odnoszącej się do wiary religijnej, bowiem opowieść o Wiktorii i jej perypetiach jest swego rodzaju pastiszem.
Po raz kolejny bawiłam się przednio czytając perypetie bohaterki, byłej diablicy obdarzonej iskrą bożą. Z każdym tomem ten cykl podoba mi się coraz bardziej i przyznaję, że nie sposób nie lubić stworzonych przez Katarzynę Berenikę Miszczuk bohaterów. Wiktoria ewidentnie cierpi na syndrom sztokholmski i daje się kiwać diabłom, gdy te próbują ją wykorzystać do swoich niecnych celów, ale właśnie takie jej zachowanie sprawia, że z ciekawością śledzi się prowadzoną akcję.
Z reguły boję się sięgać po drugie części cykli, nie bez kozery mówi się o tzw. klątwie drugiego tomu. Tutaj jednak nie zawiodłam się zupełnie, a nawet przyznam, że ta część podobała mi się jeszcze bardziej niż poprzednia i po raz kolejny lektura wprawiła mnie w wyśmienity nastrój. Z wielka chęcią sięgnę po kolejne tomy, by poznać dalsze losy Wiktorii i jej towarzyszy.
Ostatnio brylowaliśmy w Piekle, więc teraz zmienimy otoczenie i zawędrujemy do Nieba, ale spokojnie, niższego rewiru nie zabraknie!
Q: Macie jakąś piosenkę, która kojarzy Wam się z konkretną książką?
[ Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_mieta ]
Zwyczajne życie Wiktorii ponownie zostaje przewrócone do góry nogami. Oczywiście my, czytelnicy, na to absolutnie nie narzekamy, ponieważ mamy okazję udać się do Arkadii i zobaczyć, jak prezentuje się miejsce, do którego większość chce się wybrać. I choć z pozoru wydaje się być w niej spokojnie, to nic bardziej mylnego! Nawet tam, na górze, nie wszystko jest „krystaliczne”.
Pewnie zastanawiacie się, czy w tym tomie będzie szansa zabawić się u boku Beletha i Azazela. Otóż jak najbardziej, więc możecie uspokoić galopujące serca. Nawet Piotr (o zgrozo) czynnie udziela się w rozgrywających się wydarzeniach. Nigdy gościa nie lubiłam i po tylu latach wciąż go nie lubię. Ale pomówmy o czymś przyjemniejszym, mianowicie: jak zmiana otoczenia, to i nowi bohaterowie na horyzoncie. Jedni skradną Wam serducho, drudzy zrobią to w mniejszym stopniu lub w ogóle trafią na Waszą czarną listę postaci z tego uniwersum.
Fabularnie jest świetnie i przyjemnie. Uwielbiam humor autorki. Jest jednym z elementów, które nadają urok całej historii. Arkadia została naprawdę fajnie przedstawiona i nie zabrakło tutaj Piekła, przez co wszystko bardzo ładnie się łączy. Subtelne zagrywki polityczne między jednymi a drugimi są przyjemnym smaczkiem. Zwłaszcza pewna scena między Gabrielem a Lucyferem - za każdym razem bawi równie mocno.
„Ja, anielica” to kolejna mocna polecajka z mojej strony. Idealnie sprawdzi się na poprawę humoru i zrelaksowanie po ciężkim dniu. Osobiście nie mogę się doczekać kolejnych przygód u boku Wiktorii, zwłaszcza że trzeci tom obfituje w kolejne wydarzenia, które mogą Was mocno zaskoczyć. Jestem niesamowicie ciekawa nowej, odświeżonej wersji bo dotychczas trzeci tom wspominałam najlepiej. A to już mówi samo za siebie 👀
azazel??? czy mu się kiedyś kończą świetne pomysły?
***
śmiałam się i uśmiechałam przez praktycznie cały czas czytania. Dalej uwielbiam i jestem zachwycona bohaterami. czytało się ją błyskawicznie. ten tom był może ciut gorszy od poprzedniego, ale dalej trzymał poziom, o ile może kiedy w grę wchodzi taka książka. wiadomo ma jakieś braki, ale wszystko nadrabia humorem i bohaterami.
historia świetna, śmieszna, wciągająca i było to miłe oderwanie od codzienności.
Świetna rozrywka, chociaż muszę przyznać, że podobało mi się odrobinę mniej niż w przypadku 1 tomu - ,,Ja, diablica" Może po prostu klimaty piekielne bardziej do mnie przemawiają XD
Ten tom jest nieco gorszy od poprzedniego, ale o bogowie, jaki to jest cudowny wstęp do trzeciego tomu, który jest wręcz boski (i w którym pojawiają się moje ulubione postacie historyczne)!
Jedyne do czego mogłabym się przyczepić jest to, że Wiktoria pomimo, że jest bardzo mądrą bohaterką na standardy książkowe, to BARDZO długo zajęło jej domyślenie się prawdy o zdradzie Piotrka.
2/5 Mam wrażenie, że pierwsza część serii była bardziej barwna. Na nieszczęście główna bohaterka dalej wnerwia swoim myśleniem i pomysłami. Przynajmniej powoli odtrąca od siebie Piotrka, co mnie bardzo cieszy.
This entire review has been hidden because of spoilers.