What do you think?


Skazy
Skazy to historia ludzi, którzy nie są doskonali, i historia miasta, które dało się uwieść totalitarnej ideologii. Piekła nie ma – twierdzi jeden z bohaterów powieści. Ta historia dowodzi, że piekło to jesteśmy my sami.
Powieść o dwóch wiekach historii gdańskiej rodziny Hollenbach, z której wywodzą się siostry Johanna i Henrietta. Choć są bliźniaczkami, decyzje, które podejmują, prowadzą je w skrajnie odmienne miejsca. Tworzące się Wolne Miasto Gdańsk, Republika Weimarska i Berlin lat dwudziestych, a także stolica odrodzonej Polski i powstająca dopiero Gdynia – to miejsca, w których przyszło im tych wyborów dokonywać. Nad wszystkim zaś uniosła się w końcu hitlerowska flaga ze swastyką.
Ludzkie losy w zderzeniu z determinującą je historią, która stawia wyzwania życiowym dylematom i konfliktom.
Powieść o dwóch wiekach historii gdańskiej rodziny Hollenbach, z której wywodzą się siostry Johanna i Henrietta. Choć są bliźniaczkami, decyzje, które podejmują, prowadzą je w skrajnie odmienne miejsca. Tworzące się Wolne Miasto Gdańsk, Republika Weimarska i Berlin lat dwudziestych, a także stolica odrodzonej Polski i powstająca dopiero Gdynia – to miejsca, w których przyszło im tych wyborów dokonywać. Nad wszystkim zaś uniosła się w końcu hitlerowska flaga ze swastyką.
Ludzkie losy w zderzeniu z determinującą je historią, która stawia wyzwania życiowym dylematom i konfliktom.
488 pages, Paperback
First published November 18, 2014
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
August 29, 2018
Jestem ogromną fanką powieści historycznych, które dodatkowo zawierają w sobie element rodzinnej sagi. Uwielbiam czytając odkrywać losy bohaterów, którzy rodzą się, dorastają, żyją i umierają w czasach czasem wspaniałych, czasem bolesnych, ale dla mnie - czytelnika prosto z XXI wieku - zawsze fascynujących.
Powieści polskie, osadzone fabułą w okresie II wojny światowej zajmują w moim czytelniczym sercu specjalne miejsce. Absolutnie bowiem ciekawi mnie ten okrutny czas w naszej historii, który poza najpodlejszymi stronami naszych charakterów, ukazywał też te najlepsze cechy, z których możemy być dumni.
Izabela Żukowska zaproponowała swoim czytelnikom arcyciekawą i niezwykle intrygującą historię. Oto bowiem mamy do rozwikłania dwie zagadki. Pierwsza - na której osadzona jest oś fabuły - to odpowiedź na pytanie, dlaczego siostry bliźniaczki, które przez lata były sobie najdroższym wsparciem po wojnie nie tylko przestały ze sobą rozmawiać, ale i całkowicie wykluczyły siebie nawzajem ze swojego życia. Druga to zagadkowo snuta opowieść pewnego morderstwa i konsekwencji z niego wynikających, które to miało miejsce w XVIII wieku.
Byłam absolutnie zaczarowana opowieścią. Autorka swoją powieścią stara się skłonić swoich czytelników do tego, by zastanowili się nad tym, jak ważna w życiu człowieka jest nie tylko jego rodzina, ale i opinia jaka o tej rodzinie może krążyć. Snuta przez nią historia to zestawienie dwóch obrazów postrzegania jednej i tej samej familii. Z jednej strony mamy bowiem prawdziwych ludzi z krwi i kości, wraz z ich wadami, przywarami i dziwactwami; z drugiej natomiast mamy kreowany przez tych ludzi obraz ich samych, który niebezpiecznie zaczyna wysuwać się na pierwszy plan, co nie ma prawa skończyć się dobrze.
Początkowe moje zachwyty zaczęły jednak niebezpiecznie zmieniać się w kręcenie nosem. Powód? Moim zdaniem ta książka jest zwyczajnie...za krótka. Autorka rozpoczęła mnóstwo fascynujących i splatających się ze sobą wątków. Wykreowała postacie sióstr, których losy czytelnik obserwuje od momentu ich urodzenia. I w momencie kiedy dochodzi do przełomu, do rozłamu, gdzie można byłoby na tej płaszczyźnie stworzyć fenomenalną wręcz historię...jest koniec. Wszystkie wątki rozwiązane zostają poprzez wcale nie taki długi list, który wnuczka jednej z kobiet odnajduje po latach w starym pudełku po bombonierce. Doprawdy,kończysz książkę w momencie, w którym czytelnikowi zaczyna mocno zależeć na bohaterach, kiedy na jego policzkach wykwitają rumieńce spowodowane emocjami, które targają nim, bowiem przeżywa wszystko razem z postaciami?
Sprawia to trochę wrażenie, jakby autorka znudziła się swoją historią i postanowiła ją szybko zakończyć. Może lepiej byłoby poczekać trochę z wydaniem książki, może trzeba było rozłożyć ją na dwa lub nawet trzy tomy? Świetnie wyszło to choćby Małgorzacie Gutowskiej-Adamczyk, która potrafiła utrzymać czytelnika w napięciu przez trzy tomy swojej sagi o Cukierni pod Amorem (tak, wiem, że pojawiła się też nowa trylogia ;)). Cóż, pani Izabela Żukowska powinna chyba wziąć przykład z koleżanki po piórze.
Podsumowując, książkę ogólnie polecam, bo jest naprawdę ciekawa, świetnie zarysowuje realia życia w Wolnym Mieście Gdańsku, widać, że autorka zrobiła spory reseach do swojej książki. Wielka szkoda tylko, że to zakończenie wyszło jej tak bardzo po łebkach.
Powieści polskie, osadzone fabułą w okresie II wojny światowej zajmują w moim czytelniczym sercu specjalne miejsce. Absolutnie bowiem ciekawi mnie ten okrutny czas w naszej historii, który poza najpodlejszymi stronami naszych charakterów, ukazywał też te najlepsze cechy, z których możemy być dumni.
Izabela Żukowska zaproponowała swoim czytelnikom arcyciekawą i niezwykle intrygującą historię. Oto bowiem mamy do rozwikłania dwie zagadki. Pierwsza - na której osadzona jest oś fabuły - to odpowiedź na pytanie, dlaczego siostry bliźniaczki, które przez lata były sobie najdroższym wsparciem po wojnie nie tylko przestały ze sobą rozmawiać, ale i całkowicie wykluczyły siebie nawzajem ze swojego życia. Druga to zagadkowo snuta opowieść pewnego morderstwa i konsekwencji z niego wynikających, które to miało miejsce w XVIII wieku.
Byłam absolutnie zaczarowana opowieścią. Autorka swoją powieścią stara się skłonić swoich czytelników do tego, by zastanowili się nad tym, jak ważna w życiu człowieka jest nie tylko jego rodzina, ale i opinia jaka o tej rodzinie może krążyć. Snuta przez nią historia to zestawienie dwóch obrazów postrzegania jednej i tej samej familii. Z jednej strony mamy bowiem prawdziwych ludzi z krwi i kości, wraz z ich wadami, przywarami i dziwactwami; z drugiej natomiast mamy kreowany przez tych ludzi obraz ich samych, który niebezpiecznie zaczyna wysuwać się na pierwszy plan, co nie ma prawa skończyć się dobrze.
Początkowe moje zachwyty zaczęły jednak niebezpiecznie zmieniać się w kręcenie nosem. Powód? Moim zdaniem ta książka jest zwyczajnie...za krótka. Autorka rozpoczęła mnóstwo fascynujących i splatających się ze sobą wątków. Wykreowała postacie sióstr, których losy czytelnik obserwuje od momentu ich urodzenia. I w momencie kiedy dochodzi do przełomu, do rozłamu, gdzie można byłoby na tej płaszczyźnie stworzyć fenomenalną wręcz historię...jest koniec. Wszystkie wątki rozwiązane zostają poprzez wcale nie taki długi list, który wnuczka jednej z kobiet odnajduje po latach w starym pudełku po bombonierce. Doprawdy,kończysz książkę w momencie, w którym czytelnikowi zaczyna mocno zależeć na bohaterach, kiedy na jego policzkach wykwitają rumieńce spowodowane emocjami, które targają nim, bowiem przeżywa wszystko razem z postaciami?
Sprawia to trochę wrażenie, jakby autorka znudziła się swoją historią i postanowiła ją szybko zakończyć. Może lepiej byłoby poczekać trochę z wydaniem książki, może trzeba było rozłożyć ją na dwa lub nawet trzy tomy? Świetnie wyszło to choćby Małgorzacie Gutowskiej-Adamczyk, która potrafiła utrzymać czytelnika w napięciu przez trzy tomy swojej sagi o Cukierni pod Amorem (tak, wiem, że pojawiła się też nowa trylogia ;)). Cóż, pani Izabela Żukowska powinna chyba wziąć przykład z koleżanki po piórze.
Podsumowując, książkę ogólnie polecam, bo jest naprawdę ciekawa, świetnie zarysowuje realia życia w Wolnym Mieście Gdańsku, widać, że autorka zrobiła spory reseach do swojej książki. Wielka szkoda tylko, że to zakończenie wyszło jej tak bardzo po łebkach.
February 28, 2025
Prawie 500 stron, a czułam się, jakby było 250. Dobrze czytało się losy rodziny Hollenbach, które w żadnym momencie nie wychodziły na coś, co można by nazwać udanym? Pięknym? Wszystko, co działo się w ich relacjach dobrego, miało swoje ale (chociażby pogodzenie Margaret z córkami). Stajemy na końcu przed pytaniem: czy ta rodzina sama doprowadziła do swojego piekła, czy możemy jej winę odciążyć przez trudne czasy, czy to wszystko zostało naznaczone już dawno przed ich pokoleniem?
Brakowało mi trochę więcej teraźniejszości Katariny, bo bardzo jestem ciekawa jak radzi sobie z tym, czego się dowiedziała, rzutując na to czego ona sama dokonała. Żałuję, że ten wątek nie został rozwinięty, bo niektóre wcześniejsze wydarzenia można było skrócić na rzecz właśnie tego, czy większego zgłębienia relacji Kati - Nina. Zwłaszcza, że postać Kati i w ogóle wszystkie postacie teraźniejsze są jakieś takie spłaszczone, nie do końca do pielęgnowane.
Brakowało mi trochę więcej teraźniejszości Katariny, bo bardzo jestem ciekawa jak radzi sobie z tym, czego się dowiedziała, rzutując na to czego ona sama dokonała. Żałuję, że ten wątek nie został rozwinięty, bo niektóre wcześniejsze wydarzenia można było skrócić na rzecz właśnie tego, czy większego zgłębienia relacji Kati - Nina. Zwłaszcza, że postać Kati i w ogóle wszystkie postacie teraźniejsze są jakieś takie spłaszczone, nie do końca do pielęgnowane.
June 30, 2017
As we can see in the book, what for some people is a reason for pride, for other is a shame and disgrace. Fate of Hollenbach family is interwoven into the history of The Free city of Gdansk. Although the head of the family, Ernest Hollenbach is convinced that Gdansk should remain German and by all means he tries to instil his nazi beliefs into his wife and children, not every family member agrees with this ideology. Different life choices of the main heroes create divisions and lead to family tragedies. Life paths of the close-knit Hollenbach sisters in the past, went separate ways irretrievably: Henrietta became a fanatic nazi married with Ulrich Winckler, later SS officer in Stutthof camp, while Johanna was married with a Pole, Antoni Mikruta, who was murdered in that concentration camp. Their brother Erno who became contaminated according to Ernest and Henrietta because his intention was to marry a Jewish woman, was shot from a pistol by his sister during a family quarrel and cousin Ludo beaten by nazi fighting unit jumps into the depths of Motlawa and drowns irretrievably. Ernest`s wife, Margaret, is the silent witness of these events, whose passive attitude does not help to merge family ties. Kati learns the whole history from the notes of her mother Lili, found after her death. Kati had broken family ties in the past and had gone to Germany in spite of her mother after finding a family photo among things that belonged to her dead grandmother Nina (Johanna). In that way she knew of Johanna`s sister, Henrietta. Kati didn`t understand why her mother Lili who was Johanna`s daughter precluded her from learning the history of Hollenbach family. Kati, after going to Germany, took the surname Winckler against her mother. After Lila`s death, Kati arrives to Gdansk and finds her mother`s notes. She realised that the fate of Hollenbach family is not a perfect picture of respected business but a mirror that crashed into pieces: shameful secrets, marital infidelities, hypocrisy and a nazi flag blows over it all. In the book, not only the combination of events that carries us from the present to the past and vice versa deserves attention and admiration, but also a huge historical knowledge of the author.
October 5, 2018
Spacer po dawnym, nieistniejącym już Gdańsku był naprawdę niesamowitym przeżyciem. To była dobra opowieść, trochę przewidywalna już od jakiegoś momentu, ale do samego końca emocjonująca.
Displaying 1 - 4 of 4 reviews





