,,Echo z otchłani" jest kontynuacją dylogii, opowiadającej losy załogi, biorącej udział w misji kolonizacyjnej. Po wydarzeniach, które rozegrały się w ,,Chórach zapomnianych głosów" statek ISS Kennedy wraca w końcu na Ziemię, jednak to, co zastają na miejscu nie przypomina planety, którą zapamiętali. Teraz Ziemia jest całkowicie zniszczona i zdaje się wyludniona- po ludzkości pozostały jedynie nieliczne ślady. Po orbicie wciąż dryfują ocalałe statki Ara Maxima, które czekają na dalsze instrukcje, płynące od tych, którzy podejmą się odbudowy ludzkości.
Główni bohaterowie po raz kolejny zostaną poddani wielu wyzwaniom, jednak tym razem ich decyzje zdecydują o losach ludzkości.
W tej książce bardzo podoba mi się wątek fabularny. Jest dynamiczny i intrygujący. Ogromnym plusem jest to, że autor nie boi się eksperymentować z gatunkami i stworzył na prawdę świetną dylogię, którą czyta się nie dość, że bardzo szybko przez wciągającą fabułę to jeszcze z ogromną przyjemnością. Mam nadzieję, że powstanie więcej tego typu pozycji, bo z chęcią przeczytałabym ponownie Mroza w gatunku, który nie jest kryminałem.
Mimo, że nie jestem zbytnio fanką powieści science fiction, tak te od Mroza bardzo mi się podobały i mogę je spokojnie polecić każdemu, bo warto.