Czy potrafiłabyś żyć w świecie, w którym każdy Twój krok, każdy gest, nawet sposób, w jaki się uśmiechasz, podlega ocenie i może stać się powodem do kary? W świecie, gdzie kobieta nie ma twarzy - dosłownie i symbolicznie?
„Kobiety bez twarzy. Pierwszy szok” Tanyi Valko to książka, która nie tylko porusza, ale i przeraża. Autorka, arabistka z wieloletnim doświadczeniem życia na Bliskim Wschodzie, zabiera nas do Arabii Saudyjskiej - miejsca pełnego sprzeczności, gdzie za pozornym porządkiem kryje się lęk, milczenie i nierówność. To historia Polaków - Hanki, Piotra i ich córki Karoliny - którzy próbują odnaleźć się w rzeczywistości, w której zasady pisane są przez mężczyzn, a kobiety… muszą nauczyć się przetrwać.
Tanya Valko z właściwą sobie precyzją i odwagą rozdziera zasłonę tajemnicy, która spowija życie w konserwatywnym królestwie. Pokazuje świat, w którym każda kobieta znika za abają, gdzie złamanie nakazu może oznaczać publiczne upokorzenie, więzienie, a czasem nawet śmierć. Jednocześnie nie pozwala nam zapomnieć, że wśród tych zakazów i absurdów tli się coś niezwykłego - siła, determinacja i cicha solidarność kobiet, które mimo wszystko próbują odnaleźć wolność.
Hanka Kozieł to bohaterka, która wzbudza emocje od pierwszych stron. Odważna, wyzwolona, momentami zbyt pewna siebie, trafia do świata, który nie toleruje buntu. Jej zderzenie z surową rzeczywistością Rijadu jest bolesne, ale też inspirujące - bo choć reguły są nieubłagane, Hanka nie potrafi całkowicie zrezygnować z siebie. Obok niej poznajemy jej męża, Piotra, dyplomatę, który stara się balansować między obowiązkiem a rodziną, oraz Karolinę - nastoletnią córkę, której młodzieńczy bunt nabiera w tym miejscu nowego znaczenia.
Valko z mistrzostwem oddaje codzienność, która dla zachodniego czytelnika może brzmieć jak fikcja: kobiety zakrywające twarze, modlitwy wyznaczające rytm dnia, miejsca niedostępne dla kobiet, a także absurdalne restrykcje, które w imię tradycji odbierają ludziom podstawowe prawa. Autorka pisze z pasją i zaangażowaniem, ale też z nutą ironii - jakby chciała pokazać, że nawet w najbardziej opresyjnym świecie można znaleźć odrobinę humoru, jeśli tylko ma się odwagę patrzeć.
To nie jest łatwa książka. To powieść, która boli, uwiera i zmusza do refleksji. Czytając „Kobiety bez twarzy. Pierwszy szok”, wielokrotnie łapałam się na tym, że zatrzymuję się po każdym rozdziale. Musiałam odetchnąć, zanim sięgnęłam po kolejny. Valko nie upiększa rzeczywistości - pokazuje ją taką, jaka jest: brutalną, niesprawiedliwą, ale też ludzką. Obok przerażających historii znajdziemy tu momenty szczerej przyjaźni, kobiecego wsparcia i zachwytu nad kulturą, która mimo wszystko ma w sobie coś fascynującego.
To, co najbardziej ujęło mnie w tej powieści, to autentyczność. Czuć, że autorka była tam naprawdę, że widziała, słyszała i przeżyła to, o czym pisze. Dzięki temu historia rodziny Koziełów nie jest tylko literacką fikcją - to opowieść, która mogła wydarzyć się naprawdę. I może właśnie dlatego tak trudno się od niej oderwać.
„Kobiety bez twarzy. Pierwszy szok” to powieść o ludziach wrzuconych w system, którego nie rozumieją, ale próbują w nim przetrwać. To książka o wolności, której trzeba się nauczyć na nowo, o granicach kultury i o tym, że czasem to, co nas przeraża, może też nas czegoś nauczyć.
Ocena: 9/10 - no choć ta historia momentami łamie serce, to przypomina też, że każda kobieta - nawet ta bez twarzy - ma głos. Trzeba tylko chcieć go usłyszeć. Czy sięgnę po kontynuację? Bez wahania.